AKTUALNOŚCI 2022

Spis treści

Unia polsko-litewska — „sól w oku” zawistników

Unia Lubelska1 lipca 1569 r.

Aktem Sejmu Walnego w Lublinie z 1 lipca 1569 roku Korona Królestwa Polskiego i Wielkie Księstwo Litewskie złączone zostały unią realną w jeden organizm państwowy. Powstanie Rzeczypospolitej Obojga Narodów rozpatrywane jest najczęściej w wymiarze politycznym. Zwraca się zatem głównie uwagę:

  • zachowanie nazw własnych obu podmiotów unii — Korona Królestwa Polskiego i Wielkie Księstwo LItewskie

  • utrzymanie odrębności skarbu, administracji, wojska i sądownictwa

  • utrzymanie odrębnych języków urzędowych — polskiego oraz ruskiego

  • wprowadzenie wspólnej polityki zagranicznej oraz monetarnej

  • przeprowadzanie wspólnego wyboru władcy — koronowanego na króla Polski i wielkiego księcia Litwy

  • zrównanie prawne szlachty litewskiej — w tym ruskiej — ze szlachtą polską.

Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na inny aspekt, bodajże najważniejszy — przynajmniej w moim osobistym przekonaniu — aspekt gospodarczy. Posłuży temu korespondencja nuncjusza papieskiego przy dworze króla polskiego — Monsignore Fulvio Ruggieri z roku 1565:

[…] Szlachta przedaje tylko własne zboże, które jest największem bogactwem tego kraju. Spuszczone do Wisły rzekami do niej wpadającemi, idzie Wisłą do Gdańska, gdzie się składa w umyślnie na ten koniec zbudowanych szpichlerzach w osobnej części miasta, dokąd straż nikomu w nocy wejść nie pozwala.

Zboże polskie karmi całe prawie Niderlandy króla Filipa, nawet okręty portugalskie i innych krajów przybywają po zboże polskie do Gdańska, gdzie ich czasem 400 i 500 nie bez zadziwienia zobaczysz. Litewskie idzie Niemnem do morza bałtyckiego. Zboże podolskie które, jak się rzekło, marnie przepada, możnaby spławiać Dniestrem do morza czarnego, ztamtąd do Konstantynopola i do Wenecyi, o czem myślą teraz sto­sownie do projektu podanego przez kardynała Kommendoni.

Prócz zboża Polska dostarcza innym krajom lnu, konopi, skór wołowych, miodu, wosku, smoły, potażu, bursztynu, drzewa do bu­dowy okrętów, wełny, bydła, koni, owiec, piwa i pewnego ziela farbierskiego. Z innych krajów sprowadza bławaty, sukna, płótno, szpa­lery, kobierce, ze wschodu drogie kamienie i klejnoty, z Moskwy so­bole, rysie, niedźwiedzie, gronostaje i inne futra których nie ma w Polsce, lub nie jest tyle ile ich mieszkańcy potrzebują dla ochrony od zimna lub dla przepychu.

Ztamtąd przychodzi także ryba solona, suszona na wietrze lub słońcu, srebro, złoto, mosiądz, woły z Wołoszczyzny, wino z Węgier, z Morawii, z Austryi, trochę także z Włoch, z Kandyi i z Grecyi; wino francuskie, reńskie, hiszpańskie mają z Gdańska, tudzież korzenie, co wszystko wyprowadza z kraju pie­niądze. […]

Gdańsk — Civitates orbis terrarum, Georg Braun, 1575 © BUWr

Poszerzony opis skreślony został jego ręką w sprawozdaniu ze stanu Królestwa Polskiego na rok przed zawarciem Unii Lubelskiej:

[…] Polska prowadzi handel nie tylko z sąsiadami, lecz i z odleglejszemi krajami. Całe atoli prawie handlu tego skupienie jest w Gdań­sku, porcie nad morzem bałtyckiem, należącym do króla polskiego. W miesiącu sierpniu odbywa się tu wielki jarmark od Ś. Dominika czternaście dni i dłużej trwający, na który zbierają się Niemcy, Fran­cuzi, Flamandy, Anglicy, Hiszpanie, Portugalczycy, i wtedy zawija do portu przeszło 400 okrętów naładowanych winem francuzkiem i hiszpańskiem, jedwabiem, oliwą, cytrynami, konfiturami i innemi pło­dami hiszpańskiemi, korzeniami portugalskiemi, cyną i suknem angielskiem.

Zastają w Gdańsku magazyny pełne pszenicy, żyta i innego zboża, lnu, konopi, wosku, miodu, potażu, drzewa do budowy, solonej wołowiny i innych drobniejszych rzeczy, któremi kupcy rozładowane swoje okręty na powrót ładują, co się odbywa w pierwszych ośmiu dniach jarmarku, a w ostatnich ośmiu i przez cały rok przybywają do tego miasta nie tylko kupcy krajowi, ale wiele innych osób dla opatrzenia swych sklepów lub domów w wino, sukna, korzenie i inne potrzebne rzeczy.

Zboże zaś i inne płody zbywające od potrzeb kra­jowych spławiają do Gdańska na wiosnę i przedają hurtem kupcom gdańskim, którzy składają je w swych magazynach na następny jar­mark, a że oni tylko sami mogą prowadzić ten handel, są niezmiernie bogaci, i niemasz miasta z którego by król polski mógł mieć więcej pieniędzy.

Kraków także znaczny prowadzi handel z Niemcami, Wę­grami i Włochami. Z Niemiec sprowadzają płótno, sukno i wiele innych towarów, z Węgier wino które Polakom smakuje więcej niż inne, z Włoch małmazie, oliwę, cytryny i inne podobne płody, ale najwięcej lamy i inne jedwabne materye będące w powszechnem między szlachtą użyciu, i którym Polacy dają nad innemi pierwszeństwo. Ale Polska nie wyprowadza z tej strony za granice tylko srebro, skóry i trochę bydła.

Poznań — Civitates orbis terrarum, Georg Braun 1575 © BUWr

W Poznaniu równie jak w Krakowie prowadzą handel z Niem­cami, we Lwowie z Turcyą, zkąd sprowadzają wozami przez Woło­szczyznę kobierce, kamloty, materye tureckie, małmazyą, imbir, rodzenki i wiele innych płodów i towarów wschodnich. Nakoniec Wilno ma znaczny handel z krajami moskiewskiemi, którym dostarcza pło­dów krajowych i zagranicznych w zamian za futra różnego gatunku i inne rzeczy mniejszej wartości, lecz w czasie wojny cały ten handel ustaje, i dla tego trudno jest teraz o futra moskiewskie w Polsce.

Temi drogami Polacy handlują dotąd z narodami zagranicznemi, lecz możnaby otworzyć inną jeszcze drogę daleko wygodniejszą i pożyte­czniejszą, gdyby podobna było zrobić Dniestr spławnym, który płynąc między Wołoszczyzną, Rusią i Podolem wpada do morza Czarnego, i nie ma innych przeszkód do żeglugi, tylko tu i owdzie sterczące wśrodku koryta skały, któreby dały się uprzątnąć z niewielkim ko­sztem.

Jest tu teraz Jan Tedaldo rodem z Florencyi, który podejmuje się uprzątnąć te przeszkody, gdyby król z radą uwolnił go od pła­cenia przez lat ośm cła na tej rzece; ale go od tego uwolnić nie można bez zezwolenia sułtana tureckiego, który posiada Białygród przy ujściu tej rzeki, i wojewody wołoskiego, do którego prawie cały jej prawy brzeg należy; coby jednak łatwo wyjednać można przy trwającym między nimi a królem polskim pokoju.

Tą tedy drogą szłoby zboże z całej Polski a mianowicie z żyznego Podola, bydło, skóry do Konstantynopola a ztamtąd do Wenecyi, która tym spo­sobem mogłaby mieć więcej zboża polskiego i za niższą cenę, niżeli dotąd z innych krajów. Mogłaby także Anglia i Flandrya posyłać tą drogą swoje towary na wschód, które teraz z wielkim ko­sztem przewożą się lądem aż prawie do samej Wenecyi, gdy tym czasem tą nową drogą możnaby je posyłać morzem do Gdańska, a ztamtąd rzekami polskiemi do Dniestru z niewielką przewózką lą­dową.

Jan Tedaldo wynalazca tej drogi handlowej podaje myśl An­glikom, by dla uniknienia dłuższej żeglugi i niebezpieczeństwa na brzegach Danii posyłali wprost swoje towary do Hamburga, ztam­tąd lądem do Bremy, i znowu morzem do Gdańska, lecz nie mógł dotąd przywieść do skutku swego zamiaru, lubo czyni o to pilne starania w sejmie i u panów polskich. […]

Grodno Civitates orbis terrarum, Georg Braun 1575 © BUWr

Na koniec krótka charakterystyka przezorności politycznej polskiego dworu, pióra arcybiskupa Galeazzo Marescotti — nuncjusza apostolskiego w latach 1670-71:

Co się tyczy stosunków panów polskich z obcemi dworami, wiadomo że, wyjąwszy nuncyusza stolicy apostolskiej, nie mają zwyczaju posyłać ani przyjmować posłów zwyczajnych, a przyjętych prędko odprawiają; nie zgadza się to bowiem z ich polityką, aby ci długo w kraju bawili, porozumiewali się i zmawiali z obywatelami.

Rzeczpospolita Obojga Narodów była nie tylko państwem, którego powstanie tworzyło suwerenną potęgę polityczno-militarną w tym regionie Europy, ale także gospodarczą — opartą o niebagatelne przychody z handlu. W takim kształcie stawała się jednak solą w oku państw ościennych, a jej bogactwo przedmiotem pożądania.

Fundamenty Rzeczpospolitej Obojga Narodów podkopał potop szwedzki” i jego bezprecedensowa grabież. Jednak ostatecznie pokonać ją mógł jedynie ktoś, kto by znalazł skuteczny sposób na zniszczenie jej gospodarki. Niestety znalazł się ktoś taki — potomek prusackiej żmii, wyhodowanej na łonie Królestwa Polskiego. Jej ukąszenie wymazało Rzplitą z kart historii.

Atak Rosji na Ukrainę należy rozpatrywać nie tylko jak tragedię, ale także jako szansę. Geostrategiczne położenie Ukrainy i Polski nie musi być wcale przekleństwem. W kontekście blokady portów Ukrainy oraz grabieży ukraińskiego zboża przez Rosję, należy skorzystać z historycznych doświadczeń w eksporcie dóbr via polskie porty.

Powtórzę — w 2022 roku otworzyło się okienko historii, z którego trzeba skorzystać. Projekt Trójmorza to jedyny właściwy sposób na zbudowanie realnej przeciwwagi dla negatywnego oddziaływania Rosji i Niemiec na ten region Europy. Brak szeroko zakrojonych działań będzie grzechem zaniechania, który zemścić się może w całkiem nieodległej przyszłości.

Historia magister vitae est…

--Źródło:Relacye nuncyuszw apostolskich i innych osób o Polsce od roku 1548 do 1690, T. I-II, Wydanie Biblioteki Polskiej w Paryżu, Berlin-Poznań 1864 © Biblioteka Narodowa Ilustracja tytułowa:
  • Poloniae Regnum — Abraham Ortelius, Theatrum Orbis Terrarum. Antwerpia 1571 © Biblioteka Narodowa
[P] 01.07.2022

Święto królewskiego miasta Poznania

Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawłapatronów miasta Poznania29 czerwca

Bespieczny bądź POZNAniu, czyśćieć wieże stoją:

Stroże stoiąc nad nimi namniey się nie boją.

Orzeł wysoko lata, Piotr y Paweł w niebie,

BÓG, święci, Król, twa Cnota bronią zawżdy ciebie.

Tym oto stemmatem sławił w roku 1584 miasto Poznań ks. Jakub Wujek. Wiersz zamieszczony został w jPostylli Catholicznej mniejszej, na okoliczność wydania jej w grodzie, na którego pieczęci widnieli od wieków święci Piotr i Paweł. A właściwie Paweł i Piotr — gdyż taka kolejność wynika z heraldycznego odczytania wizerunku napieczętnego.

Herb miasta Poznania — wywiedziony z jednego z piękniejszych zabytków średniowiecznej kultury materialnej w polskiej sfragistyce municypalnej — wydaje się być powszechnie znany. Gros poznańskiej społeczności na pytanie — co zawiera przedstawienie heraldyczne? — odpowie przynajmniej, iż są na nim dwaj święci na miejskim murze.

Pozostałe elementy przedstawienia — ilość wież, otwór bramny, umieszczone w nim skrzyżowane klucze, a nawet tarcza z orłem nad środkową wieżą — nie zawsze bywają od razu wymienione. O wyśmienitej znajomości poznańskiego herbu świadczy wskazanie obecności korony na głowie orła.

ok pieczęci miasta Poznania (ujęcie odwrócone) XIII w. — APP | Współczesny herb miasta Poznania — J. Bąk 1996

Gdy zadać poznaniakom pytanie dodatkowe — dlaczego w herbie są akurat ci dwaj święci, a nie inni? — także spora grupa odpowie — ponieważ to patronowie miasta. Odpowiedź ze wszech miar słuszna. Jednak na ostatnie pytanie — dlaczego to właśnie oni są patronami? — zdecydowana mniejszość odpowie, że są patronami głównego kościoła miasta — katedry na Ostrowiu Tumskim.

Jednakże już tylko znikoma część mieszkańców Poznania wie, że o ile św. Piotr był pierwszym patronem ówczesnej katedry — jako pierwszego kościoła misyjnego na ziemiach Polski — to św. Paweł został jej patronem dopiero w… XIX wieku. Drugiego patrona katedra otrzymała po podniesieniu diecezji poznańskie do rangi archidiecezji przez papieża Piusa VII w roku 1821.

W tym kontekście rodzi się uzasadnione pytanie — skąd w takim razie w na średniowiecznej pieczęci miasta Poznania wziął się św. Paweł? Co więcej — dlaczego zajmuje na niej miejsce zaszczytne — czyli uprzywilejowane heraldycznie — na prawej wieży? Przecież to św. Piotr jest tym „pierwszym Apostołem”, skałą kościoła Chrystusowego i pierwszym patronem poznańskiej katedry.

Odcisk pieczęci miasta Krakowa — AGAD | Odcisk pieczęci miasta Poznania, 1344— archiwum własne

Dla porównania warto przywołać pieczęć miejską Krakowa z końca XIII wieku. Obecne na niej przedstawienie napieczętne wykazuje duże podobieństwo do kompozycji pieczęci poznańskiej. Na wieżach muru bramnego również stoją dwaj święci — na prawej (heraldycznie) św. Wacław męczennik (patron Czech), a na lewej św. Stanisław biskup męczennik.

Podobnie jak na pieczęci poznańskiej widnieje tarcza z orłem ponad środkową wieżą. Orzeł ten — odmiennie niż w przypadku wizerunku poznańskiego — nie jest jednak koronowany. Obecność postaci św. Wacława wynika z faktu, iż pierwsza katedra krakowska — tzw. katedra chrobrowska — była pod jego wezwaniem.

Przedstawienie św. Stanisława wiązać należy z silnym od XII wieku kultem oraz jego kanonizacją, ogłoszoną w Polsce w roku 1254. To w królewskiej katedrze na Wawelu przed sarkofagiem św. Stanisława — jako patrona zjednoczonego królestwa — od koronacji Władysława Łokietka była koronowana większość polskich władców.

O ile uprzywilejowane miejsce św. Wacława na krakowskiej pieczęci wynikać może z jego patronalnego pierwszeństwa to zdziwienie budzi obecność na tym miejscu św. Pawła na pieczęci poznańskiej. Wydaje się bowiem, że to św. Piotr — jako pierwszy patron poznańskiego kościoła misyjnego — winien zajmować miejsce na prawej wieży.

Przykładem wprowadzenia „korekty” jest herb miasta Strzegom. Na najstarszej pieczęci miejskiej widnieją postaci obu Apostołów w takim samym porządku, jak na pieczęci miasta Poznania. Po stronie prawej (heraldycznie) stoi św. Paweł, a po stronie lewej św. Piotr. Współczesny herb Strzegomia przedstawia już wizerunki świętych zamienione miejscami.

Odcisk pieczęci miejskiej Strzegomia, XIV w. — MNW | Herb miasta Strzegom — załącznik nr 2 do statutu Gminy Strzegom, 2008

W przypadku miasta Poznania utrzymana została pierwotna kolejność i św. Paweł nadal stoi po stronie prawej. Do dziś nikt tak naprawdę nie wyjaśnił założeń ideowych poznańskiej pieczęci. Dlaczego? Ponieważ na przeszkodzie stoi narracja od dziesięcioleci utrwalona w literaturze przedmiotu.

Oto jak — w dużym skrócie — brzmi „rozstrzygające” wyjaśnienie, autorstwa prof. Józefa Szymańskiego:

  • mury, baszty i brama — to symbol niezależności społeczności miejskiej, posługującej się własnym prawem

  • orzeł — to odwołanie do herbu książąt wielkopolskich, władców-założycieli miasta (dlatego winien być niekoronowany)

  • Piotr i Paweł — to patronowie katedry, protektorzy miasta, sakralizujący jego prawa.

Wytłumaczenia znaczenia gwiazd i półksiężyca historykowi nie udało się dokonać, gdyż… nie znaleziono żadnego przedstawiciela rodu Leliwitów w historii miasta. Idąc zatem „na skróty” wskazano na ich związek z symboliką raju lub maryjną — podobnie jak klucze. (!) Od przewodników miejskich turyści usłyszą, że klucze to symbol samorządności.

Zagadnienie dotyczące samego wizerunku orła, a w szczególności korony, to temat odrębny. Więcej nawet — to kwestia bardzo poważna, wymagająca wnikliwej analizy. Dlaczego? Choćby dlatego, że uzasadnienie sugestii prof. Szymańskiego umieszczenia niekoronowanego orła we współczesnym herbie miasta Poznania, oparte jest na następujących założeniach:

  • primo — królewskiej korony w żaden sposób nie można wiązać ani z Wielkopolską, ani tym bardziej z Poznaniem — poza epizodem Przemysła II

  • secundo — choć korona w herbach książąt piastowskich pojawiała się jako program polityczny zjednoczenia królestwa to w oficjalnej heraldyce państwowej, poczynając od końca XV wieku, aż do ostatniego Wazy, dbano, aby korona nie była nałożona na głowie orła, lecz umieszczana nad jego głową.

Pomijam (na razie) kuriozalne stwierdzenie o „epizodyczności” Przemysła II — w kontekście jego królewskiej koronacji — oraz braku związku korony z Poznaniem (stolicy odrodzonego wówczas królestwa). Pozwolę sobie tylko przypomnieć, że legenda obecna na pieczęci majestatowej Przemysła II, głosiła przywrócenie zwycięskich znaków Polaków.

Naukową argumentację o wielowiekowej „dbałości” o nienakładanie korony na głowę orła w oficjalnej heraldyce państwowej najlepiej weryfikuje wizualny przegląd pieczęci kancelarii królewskiej ze wspomnianego okresu. Postawiona przez historyka teza ma się nijak do rzeczywistych przedstawień koronowanego orła na zachowanych pieczęciach królewskich.

Dla jasności wszyscy polscy władcy na pieczęciach kładli królewską koronę bezpośrednio na głowę orła. Każdy może to sprawdzić na własne oczy — zapraszam do Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie.

Odcisk pieczęci królewskich — AGAD

Zaiste — prawdziwe jest powiedzenie — patrzycie, a nie widzicie. A może raczejwidzicie tylko to, co chcecie zobaczyć. Na czym opieram to spostrzeżenie? Prof. Szymański dowodził, że nie ma żadnych przesłanek, aby na głowie orła dopatrywać się korony, gdyż są to po prostu pióra, przedstawione zgodnie z ówczesną konwencją artystyczną.

Dla poparcia tego twierdzenia wskazał przedstawienia orłów na odciskach pieczęci władców niemieckich. Przeprowadzona analiza wskazanych rycin wykazuje, że kategoryczne twierdzenie o obecności piór — wykonanych w „konwencji artystycznej, funkcjonującej w określonym czasie” — zamiast korony, nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistym wyglądzie detali na przedmiotowych pieczęciach.

Trudno zrozumieć, dlaczego historyk jako przykład orła z piórami na głowie wskazprzedstawienie orła wyraźnie „łysego” (il. 1). Dlaczego nie dostrzegał różnicy między układem piór naturalnie opadających na tył głowy orła (il. 2, 3, 4), a formą kwiatonów korony, wyraźnie wznoszących się w górę (il. 5). Co więcej — przemilczał koronę o niewielkich fleuronach, zdobiącą głowę orlicy morawskiej, na pieczęci zamieszczonej zaraz obok tej, którą przywołał jako przykład (il. 6).

Pieczęcie z okresu XIII/XIV wieku — O.Posse — Die Siegel der Deutschen Keiser und Könige, Drezno 1909

Konkludując, stwierdzam, że w moim osobistym przekonaniu — nosi to znamiona świadomej manipulacji materiałem źródłowym. Tak „uzbrojona” argumentacja nie mogła być efektem niedopatrzenia, pomyłki, czy też nawet pracy w pośpiechu. To było — by nie używać mocnych słów, powtórzę za Semkowiczem — bałamuctwo.

Dość powiedzieć, że choć średniowieczny tłok pieczęci miasta Poznania od 1971 roku leżał w poznańskim archiwum, to dopiero w roku 1991 projektant współczesnego wzoru herbu Poznania — artysta-plastyk Jerzy Bąk — zainicjował prace badawcze. I to właśnie jemu miasto zawdzięcza przywrócenie koronowanego orła w swoim herbie.

Do lat 90. nikt — powtórzę: NIKT ze środowiska naukowego nie poddał go profesjonalnym badaniom. Tego „grzechu zaniechania” nie zakryją żadne prześmiewcze interpretacje ekspertyzy przygotowanej przez specjalistów kryminalistyki w roku 1992.

Po ludzku taka reakcja zaklinania rzeczywistości mnie osobiście nie dziwi wieloletnia narracjaposzła w piach” tylko dlatego, że nie dochowano zwykłej rzetelności badawczej. Bo przecież w latach 90. można było zamówić profesjonalne badania, czy też wykonać zdjęcia zbliżeń detali. Można było zlecić je ekspertom w z różnych dziedzin — w tym od metaloplastyki.

Albo choćby wysłać do badań kolegom z wyspecjalizowanych ośrodków naukowych na Zachodzie. To także nie kwestie finansowe spowodowały, że z pozoru naukowo „obiektywna” krytyka oparta została o całkiem subiektywną interpretację publikacji zamieszczających jedynie czarno-białe ilustracje — dodatkowo przetworzone rastrem poligraficznym.

Zamiast przyznać się do błędnego odczytania detali pieczęci, z uwagi na brak pogłębionych badań lub ewentualnie lichą jakość materiału badawczego, wygodniej było ex cathedra bronić tezy o „.piastowskiej” proweniencji orła z poznańskiej pieczęci, propagowanej — co tu ukrywać — w czasach ideologicznie nieprzychylnych orłowi koronowanemu.

Wydawałoby się, że te czasy bezpowrotnie minęły. Choćby dlatego, że dostęp do źródeł jest lepszy, oryginały są zdigitalizowane, biblioteczne egzemplarze wartościowych publikacji, czy też obiekty archiwalne, nie zalegają już latami w prywatnych szufladach naukowców, a i w technologiach badawczych dokonał się ogromny postęp.

Okazuje się jednak, że problem nie zniknął. Znane z literatury przedmiotu pojęcie «bałamuctwo», co rusz daje o sobie znać. Dlaczego? Bo jego przyczyna tkwi gdzie indziej — to bowiem kwestia mentalności. O przejawach «bałamuctwa» w obszarze heraldyki samorządowej, projektowania symboli oraz w procedurze ich opiniowania pozwolę sobie napisać przy innej okazji.

--Źródła:J. Wujek — Postylle, Poznań 1584 © Biblioteka NarodowaJ. Szymański — Herb Poznania; w: Materiały do polskiego herbarza samorządowego, Zeszyt 1, Lublin 1995O.Posse — Die Siegel der Deutschen Keiser und Könige, Drezno 1909
Ilustracja tytułowa:
  • Ilustracja na podstawie laboratoryjnego zdjęcia odcisku pieczęci miejskiej Poznania © Jerzy Bąk, archiwum własne
[P] 29.06.2022

Poznański Czerwiec '56

Czarny Czwartek28 czerwca 1956 r.
--Ilustracja tytułowa:
  • Ilustracja: na podstawie zdjęcia archiwalnego © Instytut Pamięci Narodowej
[P] 28.06.2022

Powrót zwycięskiego znaku Polaków

Koronacja królewskaPrzemysł IIKatedra w Gnieźnie26 czerwca 1295 r.

26 czerwca, w dzień słońca, to jest w niedzielę, w dzień świętych męczenników Jana i Pawła w roku 1295 po narodzeniu Pana naszego, cieszący się ogromnym poważaniem arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka po odprawieniu zgodnie ze zwyczajem uroczystej mszy świętej do Ducha Świętego w katedrze metropolitalnej w Gnieźnie, namaszcza i wynosi wymienionego księcia Przemysła na króla, a jego żonę, księżnę Ryksę na królową Polski i koronuje ich koroną królewską, którą — rzecz dziwna — duchowni starannie i pieczołowicie przechowali i ustrzegli przez wiele minionych lat. […]

W ten sposób przywrócono Polsce za Bożą pomocą berło królewskie i zaszczytną godność króla, których była pozbawiona niemal przez dwieście lat.*

W roku 2025 przypadnie 730. rocznica objęcia tronu Królestwa Polskiego przez Przemysła II. Wraz z koronacją Przemysła II po prawie 200 latach została przywrócona — z Bożą pomocą — nie tylko królewska godność państwa Polskiego, ale został mu także przywrócony zwycięski znak Polaków — victrix signum Polonis — Orzeł Biały.

W roku 2025 przypadnie także 1000. rocznica pierwszej polskiej koronacji królewskiej — koronacji Bolesława Chrobrego w roku 1025. Uznany już w roku 1000 za brata i współpracownika cesarstwa, otrzymał po 25 latach należny mu znak władzy, a jego władztwo — regnum sclavorum gothorum sive polonorum — uzyskało status europejskiego królestwa, równoprawnego innym.

Z uwagi na doniosłość wydarzeń z roku 1025 oraz 1295, a także ich ważkość dla polskiej tożsamości narodowej, wydaje się ze wszech miar właściwe, aby obie przypadające w roku 2025 rocznice zostały objęte szczególną pamięcią. Dlatego też wniosłem do Kancelarii Sejmu RP Petycję w sprawie podjęcia inicjatywy legislacyjnej dla ustanowienia roku 2025 «Rokiem Orła Białego».

--Źródła:* Jan Długosz — Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN 2009Aleksander Bąk — Petycja w sprawie ustanowienia roku 2025 Rokiem Orła Białego, 26.06.2022
Ilustracja tytułowa:
  • Orzeł Biały— na podstawie zdjęcia pieczęci majestatowej Przemysła II z Archiwum Diecezjalnego w Pelplinie
[P] 26.06.2022

Lekcja historii z czasów Kazimierza Jagiellończyka

Koronacja królewskaKazimierz JagiellończykKatedra Królewska na Wawelu25 czerwca 1447 r.

575 lat temu koronacją na Wawelu rozpoczął swoje panowanie Kazimierz Jagiellończyk. Najmłodszy syn Władysława Jagiełły dokończył dzieło ojca, pokonując Zakon Krzyżacki w wojnie 13-letniej i odzyskując nieskrępowany dostęp do morza, a w szczególności Gdańsk, Elbląg, Malbork, Sztum oraz ziemię chełmińską.

Na mocy pokoju toruńskiego z roku 1466, zawartego pomiędzy państwem krzyżackim a Koroną Królestwa Polskiego, każdy nowy mistrz zakonu składać miał hołd lenny polskiemu królowi oraz udzielać pomocy zbrojnej. W polityce Jagiellonów zabrakło jednak postawienia przysłowiowej kropki nad «i» — ostatecznej inkorporacji całości ziem Prus Zakonnych do Korony Królestwa Polskiego.

Z wydarzeń historycznych warto wyciągać wnioski na dziś. Region Europy Środkowo-Wschodniej poddawany jest bowiem cyklicznie takim samym wyzwaniom jak przed wiekami. A ponieważ geopolityczne realia nie zmieniają się to historia uczy nas, że lubi się powtarzać.

Bitwa pod Grunwaldem — kronika Berneńska, Diebold Schilling 1484 © Burgerbibliothek Bern

„Polityczna poprawność” Europy XV wieku nie pozwoliła ani zwycięzcy spod Grunwaldu, ani też jego synowi, w pełni zlikwidować zagrożenia, jakie stanowił zlokalizowany w tym regionie twór państwowy. Państwo zakonne, które przetrwało dzięki wspaniałomyślności polskich władców, de facto stało się zabójcą władztwa ich dobroczyńców.

Od początku XVI wieku mistrzowie zakonu nie tylko nie wypełniali traktatowych zobowiązań, ale je złamali, zawierając antypolskie przymierze z moskiewskim władcą. Choć w roku 1525 Prusy Książęce stały się ostatecznie wieczystym lennem Korony Królestwa Polskiego to „niedobite” i zmutowane w „prusacki” nowotwór przyczyniły się do zniszczenia I Rzeczypospolitej.

Był to efekt nie tylko działań politycznych i gospodarczych Królestwa Prus — totalna blokada handlu czy też fałszowanie monety na masową skalę — ale przede wszystkim propagandowych, które sukcesywnie niszczyły wizerunek państwa polskiego na arenie międzynarodowej.

To z Prus płynęła propaganda, która doprowadziła do uznania przez „oświeconą opinię publiczną Europy” za słuszny rozbiór Rzeczypospolitej — przedstawianej jako kraj zacofany i bez rządu. To król Prus głosił potrzebę oswajania Polaków — określanych przezeń jako biedni Irokezi — z cywilizacją europejską.

Król Fryderyk Wielki, król Fryderyk Wilhelm II, książę Henryk Pruski — miniatura 1786 © Bayerischer Rundfunk

Jego kolejni następcy dokonali najpierw rabunku polskich regaliów koronnych ze Skarbca Królewskiego na Wawelu, a następnie rozbicia ich i przetopienia na złote monety. Po co Polakom królewskie insygnia, skoro są cesarskie w Niemczech lub Austrii?

W roku 1919 Prusy Wschodnie i Zachodnie, wraz z częścią państw nadbałtyckich, a przede wszystkim Wielkopolską i Śląskiem, miały stać się zalążkiem nowego państwa niemieckiego na wschodzie — Oststaat — które, jako nowy twór polityczny, miało umożliwić „prawną” ucieczkę przed finansową odpowiedzialnością za wywołanie I wojny światowej.

Wersalskie „poniżenie” Niemiec przez oddzielenie Prus Wschodnich od Rzeszy Niemieckiej tzw. polskim korytarzem, dało Hitlerowi propagandowy powód do wysuwania roszczeń i ostatecznie do ataku na II Rzeczpospolitą. Zakończenie II wojny światowej i odebranie państwu niemieckiemu tego regionu wcale nie usunęło zagrożenia dla Polski.

Europa traktatu wersalskiego, 28 czerwca 1919 — J. Forest 1920 © Bibliothèque nationale de France

Prowadzona przez Stalina polityka uzyskania przez Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich przewagi w regionie Bałtyku skutkowała sformułowaniem żądania przekazania Królewca na okres 20 lat. Od spełnienia tego żądania Stalin uzależniał zgodę na wytyczenie wschodniej granicy Polski według propozycji Churchilla.

Jako kuriozum można przywołać argument Stalina — Исторически — это исконно славянские земли — wedle którego ziemie te były historycznie słowiańskie. Twierdzeniu temu wtórował Churchill, który dodatkowo wzmocnił je narracją o historycznie uzasadnionym roszczeniu Rosji:

Powiedziałem jednak, że zdaniem rządu Jego Królewskiej Mości jest to słuszne roszczenie ze strony Rosji. Biorąc pod uwagę całościowo walkę przeciwko agresji niemieckiej — tę wojnę i wojnę, która rozpoczęła się w 1914 roku — przypomniałem panu Mikołajczykowi, że ziemia tej części Prus Wschodnich jest przesiąknięta rosyjską krwią, hojnie wylaną dla wspólnej sprawy. […] Dlatego wydawało mi się, że Rosjanie mają historyczne i uzasadnione roszczenia do tego niemieckiego terytorium.

O ile ustalenia konferencji poczdamskiej przewidywały podział Prus Wschodnich między Polskę i ZSRR to formalnie alianci wyrazili jedynie poparcie dla przekazania Królewca:

Konferencja przeanalizowała propozycję Rządu Radzieckiego , aby do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia kwestii terytorialnych w ramach porozumienia pokojowego odcinek zachodniej granicy Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, przylegający do Morza Bałtyckiego, tymczasowo przechodził od punktu na wschodnim brzegu Zatoki Gdańskiej na wschód, na północ od Braunsberg-Gołdap do zbiegu granic Litwy, Rzeczpospolitej Polskiej i Prus Wschodnich. Konferencja zasadniczo zgodziła się z propozycją Rządu Radzieckiego dotyczącą ostatecznego przekazania Związkowi Radzieckiemu miasta Królewca i przyległego do niego obszaru, jak opisano powyżej, z zastrzeżeniem ekspertyzy rzeczywistej granicy. Prezydent Stanów Zjednoczonych i premier Wielkiej Brytanii zadeklarowali, że zasadniczo poprą tę propozycję podczas zbliżającego się porozumienia pokojowego.

Propozycje zmian terytorialnych Niemiec i Polski, Jałta 1945 © The National Archives

ZSRR miał zatem sprawować zarząd administracyjny do czasu podpisania na międzynarodowej konferencji aktu prawnego, który formalnie uregulowałby status tego obszaru. Zaplanowana konferencja pokojowa nigdy się nie odbyła, a Калининградская область pod administracyjnym zarządem ZSRR przemieniła się w najbardziej zmilitaryzowany obszar regionu — Königsbergski Specjalny Okręg Wojskowy.

Obecny przebieg granic uregulowały późniejsze wzajemne porozumienia poszczególnych państw. Jednak już w lipcu 1944 roku — a więc na rok przed konferencją w Poczdamie — agenturalny Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego zawarł tajną umowę o granicy polsko-sowieckiej, której artykuł II stanowił, że:

Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego i Rząd ZSRR umówiły się, iż północna część terytorium Prus Wschodnich wraz z miastem i portem Koenigsberg odchodzi do Związku Radzieckiego, cała zaś pozostała część Prus Wschodnich oraz obwód gdański z miastem i portem Gdańsk odchodzi do Polski.

Niemcy zrzekły się pretensji terytorialnych do innych państw dopiero w roku 1990. Jednak ich „prawne” zwierzchnictwo nad Prusami Wschodnimi do dziś nie zostało formalnie przekazane Rosji. Zdaniem Kremla twierdzenia o braku praw Rosji do Obwodu Kaliningradzkiego nie mają podstaw.

Na wszelki jednak wypadek w 2020 roku Duma Państwowa Federacji Rosyjskiej przyjęła poprawki do Konstytucji, dotyczące nie tylko nienaruszalności granic Rosji, ale także przyjęcia następstwa prawnego ZSRR:

Federacja Rosyjska jest na swoim terytorium następcą prawnym Związku SRR, a także następcą prawnym (kontynuatorem prawnym) Związku SRR w zakresie członkostwa w organizacjach międzynarodowych i ich organach, uczestniczenia w umowach międzynarodowych, a także w zakresie przewidzianych w umowach międzynarodowych zobowiązań i aktywów Związku SRR, znajdujących się poza granicami Federacji Rosyjskiej.

Federacja Rosyjska, zjednoczona tysiącletnią historią, chroniąc pamięć przodków, którzy przekazali nam ideały i wiarę w Boga, a także ciągłość rozwoju państwa rosyjskiego, uznaje ustanowioną przez historię jedność państwa.

Po militarnej aneksji Krymu w roku 2014 Kreml słusznie obawiał się NATO'wskiego rewanżu. Dlatego „zapobiegawczo” podkreślane było zagrożenie rewizjonistycznymi tendencjami w Polsce i państwach Pribałtiki. Służyło to przez ostatnie lata nie tylko wewnętrznej polityce, ale przede wszystkim „uzasadnionej” militaryzacji Obwodu Kaliningradzkiego.

Szkolenie załóg OTRK „Iskander-M” w obwodzie kaliningradzkim 2020 © Официальный youtube-канал Минобороны России

Jednak wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę wydaje się, że nadszedł właściwy moment na uregulowanie statusu prawnego tej części Europy oraz ostateczne usunięcie wiszącego także nad Polską zagrożenia. Moim zdaniem należy doprowadzić do pozbawienia Federacji Rosyjskiej «zarządu» nad Obwodem Kaliningradzkim, sprawowanego prawem kaduka.

W marcu Rosja wykluczona została z Rady Europy. W moim osobistym przekonaniu należało „iść za ciosem” i natychmiast podjąć lobbing wśród państw regionu bałtyckiego, na rzecz zgłoszenia do Rady Europy wniosku o formalne pozbawienie Federacji Rosyjskiej zarządu nad Obwodem Kaliningradzkim.

Wniosek winien wskazać Polskę jako jedyny podmiot, mający prawo do tego terytorium, na podstawie postanowień traktatu krakowskiego z 8 kwietnia 1525 roku. Zgodnie z nim, po wygaśnięciu męskiej linii rodu Hohenzollernów, Prusy Książęce miały zostać przejęte bezpośrednio przez Królestwo Polskie.

Królestwo Polskie i ziemie Prus w imieniu własnym i swych następców winny należycie zobowiązać się, że ten zawarty układ będą we wszystkich częściach, punktach i ustępach zachowywały wiernie, wiecznie i nieodwołalnie, a nie będą i nie chcą sprzeciwiać mu się ani przeciwdziałać. W szczególności ten punkt dodadzą, że w razie gdy zaistnieje wypadek wymarcia książąt, których niechaj Bóg według swej woli zachowa, ziemie Prus mają przynależeć do Jego Królewskiej Mości i do Królestwa Polskiego, do nikogo zaś innego.

Warto przywoływać obecnie treść traktatu sprzed 500 lat, choćby z uwagi na dość częste ostatnio powoływanie się władz Rosji na historyczne dokumenty.

Pieczęcie pod dokumentem traktatu krakowskiego © Leibniz-Institut für Europäische Geschichte

Nauka, jaka płynie z historii panowania Kazimierza Jagiellończyka i jego następców jest prosta — „grzech zaniechania” mści się przez pokolenia. Trzeba zatem jasno powiedzieć — w tym regionie Europy nie ma miejsca ani na Niemcy, ani tym bardziej na Rosję. «Kujmy żelazo», zanim Kreml przehandluje Królewiec Berlinowi.

--Źródła:
  • J. Małłek — Prusy Książęce a Prusy Królewskie w latach 1525-1548. Studium z dziejów polskiej polityki księcia Albrechta Hohenzollerna, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 2016
  • Traktat krakowski 1525 — treść tłumaczenia za: Traktat krakowski — historia.org.pl 27.10.2009
  • P. Eberhardt – Kwestia podziału Prus Wschodnich w okresie II wojny światowej, w: Przegląd Geograficzny 2018
  • Western Frontier of the Union of the [sic] Soviet Socialist Republics — Protokół delegacji brytyjskiej, dokumenty konferencji poczdamskiej © The Office of the Historian
  • P. Eberhardt, Formowanie się polskiej granicy wschodniej po II wojnie światowej — w: Dzieje Najnowsze, Rocznik L, 2018
  • «Исторически — это исконно славянские земли»: международно-правовые аспекты образования Калининградской области — Bałtycki Uniwersytet Federalny im. Immanuela Kanta w Kaliningradzie, kantiana.ru
  • Konstytucja Federacji Rosyjskiej przyjęta w ogólnonarodowym referendum w dniu 12 grudnia 1993 roku ze zmianami, zatwierdzonymi podczas głosowania wszechrosyjskiego w dniu 1 lipca 2020 r. — Ambasada Rosji w Polsce

Ilustracja tytułowa:
  • Kazimierz Jagiellończyk na fresku w kościele pobrygitkowskim w Lublinie — za: U. Buglewicz, Dzieło renowacji świątyni — Niedziela lubelska 43/2012, niedziela.pl
[P] 22.06.2022

230 lat Orderu Virtuti Militari

Order Virtuti Militariustanowienie: Stanisław August Poniatowskiprojekt: Jan Filip HolzhausserMennica WarszawskaWarszawa 1792 r.

22 czerwca 1792 roku król Stanisław August Poniatowski przesłał na ręce księcia Józefa Poniatowskiego 20 medali złotych oraz 40 srebrnych nowo ustanowionego królewskiego orderu wojennego — Virtuti Militari. Okazją dla jego ustanowienia stało się zwycięstwo wojsk polskich nad rosyjskimi, odniesione 18 czerwca w bitwie pod Zieleńcami. Ordery wręczono 25 czerwca w obozie wojskowym w Ostrorogu na Wołyniu.

Wprowadzenia odznaczenia zażądał ówczesny dowódca wojska koronnego — generał Józef książę Poniatowski. Order miał być przyznawany nie tyle za zasługi wojskowe, co za wykazanie się wybitną odwagą w obliczu wroga. W szczególności mieli być honorowani ci wojskowi, których czyny na polu bitwy przekraczały żołnierską powinność.

Pierwszy wzór orderu miał postać medalu owalnego z monogramem królewskim SAR na awersie oraz napisem VIRTUTI MILITARI na rewersie. Medal miał być noszony na wąskiej wstążce podobnej do wstążki Orderu Świętego Stanisława — czyli pąsowej. Medal był dwuklasowy — srebrny był przewidziany dla szeregowych i podoficerów, a złoty dla oficerów.

W sierpniu 1792 roku ustanowiono statut orderu pod nazwą Order Krzyża Wojskowego. Nadano mu kształt krzyża, wprowadzając jednocześnie rozdział na pięć klas — trzy orderowe i dwie medalowe: Krzyż Wielki z Gwiazdą, Krzyż Komandorski, Krzyż Kawalerski, Medal Złoty i Medal Srebrny.

Order Krzyża Wojskowego Virtuti Militari za kampanię 1792 roku po majorze Benedykcie Kołyszce © Muzeum Narodowe w Krakowie

Order wzorowany był na wizerunku i statucie austriackiego Orderu Wojskowego Marii Teresy. Order ustanowiony został przez cesarzową na okoliczność zwycięstwa wojsk austriackich nad pruskimi w bitwie pod Kolinem w roku 1757. Warto nadmienić, że do zwycięstwa Austriaków przyczynili się walnie szwoleżerowie posiłkowego korpusu sasko-polskiego.

Krzyż Orderu Wojskowego Marii Teresy / Krzyż Wielki Orderu Marii Teresy © Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu

Nadawania orderu zaprzestano po przystąpieniu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego 23 lipca 1792 roku do konfederacji targowickiej. W sierpniu ogłoszony został jej uniwersał, zawierający zakaz publicznego noszenia oraz przyznawania orderu, a także żądanie jego zwrotu pod sankcją utraty rang wojskowych.

Na wieść o przystąpieniu króla do targowicy i wezwaniu do zwrotu orderu, książę Józef Poniatowski odesłał wszystkie otrzymane odznaczenia, poza Virtuti Militari, a w liście napisał:

Co do mnie, to z życiem chyba z nim się rozstanę i jeśli kiedy będę mieć dzieci, zostawię im go jako najpiękniejszą spuściznę i jako znak przypominający im krzywdę wyrządzoną ich Ojczyźnie, i wspomnienie najbardziej pochlebne, jakie im ojciec może zostawić. Znak, że pośród zdrajców, pośród stu tysięcy Rosjan, z którymi walczył o dobro swego kraju i sławę swego króla, śmiał zachować niezależność swej myśli. 1

Podczas insurekcji roku 1794 Tadeusz Kościuszko, naczelnik Narodowych Sił Zbrojnych, nie przyjął przesłanych mu przez Stanisława Augusta medali Virtuti Militari. Srebrne zwrócił, a 21 złotych kazał przetopić na obrączki z wygrawerowanym napisem: «Ojczyzna Obrońcy Swemu», które przyznawał jako nagrodę za męstwo w boju.

Obrączka z napisem: Oyczyzna Obrońcy swemu, 1794 © Muzeum Wojska Polskiego

W 1807 roku, na mocy Konstytucji Księstwa Warszawskiego, przywrócono przedrozbiorowe odznaczenia, w tym Order Krzyża Wojskowego. Po utworzeniu w roku 1815 zależnego od Rosji Królestwa Polskiego order otrzymał nazwę Order Wojskowy Polski. Odznaczenie nadawano uczestnikom kampanii z lat 1812-1814.

Podczas powstania listopadowego, na mocy uchwały Sejmu z 19 lutego 1831 wznowiono jego przyznawanie pod nazwą Order Virtuti Militari.

Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari IV klasa © Warszawskie Centrum Numizmatyczne Aukcja 46 / 983

Po odzyskaniu niepodległości, w listopadzie 1918 roku, Sejm Ustawodawczy Rzeczypospolitej Polskiej na mocy ustawy z 1 sierpnia 1919 r. przywrócił order, nadając mu nazwę Order Wojskowy Virtuti Militari. Ustawa z dnia 25 marca 1933 r. o orderze wojennym Virtuti Militari nie tylko na nowo określiła jego wygląd, ale także wprowadziła szereg przywilejów, dla osób nim odznaczonych:

  • Kawalerowie orderu wojennego "Virtuti Militari" — obywatele polscy — mają prawo pierwszeństwa do honorów ze strony wojskowych równych stopni, orderu tego nie posiadających, oraz prawo do oficerskich honorów wojskowych przy pogrzebie.

  • Państwo zobowiązane jest dostarczyć kawalerom orderu "Virtuti Militari" pracy, zapewniającej im utrzymanie.

  • Kawalerowie orderu, niezdolni do pracy i nie mający odpowiedniego zaopatrzenia, otrzymują zaopatrzenie na podstawie ustawy z dnia 11 grudnia 1924 r. o zaopatrzeniu osób, szczególnie zasłużonych,

  • prawo do dożywotniej pensji orderowej w wysokości 300 złotych rocznie, wypłacanych w całości zgóry za każdy otrzymany order bez względu na klasę;

  • prawo pierwszeństwa przy obsadzaniu urzędów państwowych i samorządowych;

  • prawo pierwszeństwa przy nadawaniu ziemi;

  • prawo pierwszeństwa przy przyjmowaniu do zakładów inwalidów;

  • prawo do leczenia na koszt Skarbu Państwa w razie choroby, pozostającej w związku z działalnością w czasie wojny;

  • prawo do 80% zniżki kolejowej przy przejazdach kolejami państwowemi lub przez Państwo zarządzanemi.

Krzyż Virtuti Militari V klasy 1933 © Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk 2020

Przy okazji 230. rocznicy wprowadzenia Orderu Virtuti Militari, warto wspomnieć, iż jego historia może być także dowodem na adekwatność używanego w obiegowym języku polskim czasownika «zaiwanić». Iwan to popularne imię rosyjskie — odpowiednik polskiego imienia Jan. Na bazie doświadczeń wielu polskich pokoleń stało się ono synonimem Rosjanina.

Wspólnym mianownikiem doświadczeń, wyniesionych z kontaktami z Moskwicinami, Moskalami, czy też Sowietami, była trauma przemocy — w szczególności grabieży. Także aktualne wydarzenia podczas prowadzonej przez Rosję wojny na Ukrainie dowodzą, że łatwiej jest powiedzieć, czego Rosjanie nie ukradli, niż co „zaiwanili”.

Dla nich samych bowiem kradzież podczas wojny nie istnieje. To, co sobie przywłaszczają, uważają za im należne, jako zdobyczne — czyli trofiejne. To jedna z cech tzw. cywilizacji turańskiej, której racją istnienia jest wojna i podbój — a w szczególności rabunek.

Po klęsce powstania listopadowego, ukazem z 12 stycznia 1832 roku, ówczesny car Rosji Mikołaj I zdegradował Order Virtuti Militari do rangi rosyjskiej odznaki pod nazwą Polska Odznaka Zaszczytna za Zasługi Wojenne. Z typowo moskiewską perfidią wręczano go w nagrodę za walkę z polskimi buntownikami podczas powstania listopadowego.

Polska Odznaka Zaszczytna za Zasługi Wojenne — Rosja 1832 © Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk Premium Aukcja 26, 2020
--Źródła:Ustanowienie Orderu Virtuti Militari — Muzeum Historii Polskie, muzhp.plGazeta Rządowa nr 69 z 11 września 1794 r. — Wielkopolska Biblioteka CyfrowaWystawa "Virtuti Militari" — Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, lazienki-krolewskie.plCywilizacja turańska Feliksa Konecznego – założenia teoretyczne oraz współczesna egzemplifikacja, Adam Zamojski — The Peculiarity of Man 2018, nr 27Ustawa z dnia 25 marca 1933 r. o orderze wojennym "Virtuti Militari" (Dz.U. 1933 nr 33 poz. 285) — isap.sejm.gov.pl
Ilustracja tytułowa:
  • Order Virtuti Militari 1792 na podstawie zdjęcia medalu z aukcji Gabinet Numizmatycznego D. Marciniak — GNDM Aukcja 12, 2020
[P] 22.06.2022

Narodowy Dzień Powstań Śląskich

Narodowy Dzień Powstań Śląskich20 czerwca

Ku czci bohaterów — uczestników trzech Powstań Śląskich, którzy w latach 1919– 1921 wywalczyli przyłączenie części Górnego Śląska do odrodzonej Rzeczypospolitej, stanowi się, co następuje:

  • Art. 1. Dzień 20 czerwca ustanawia się Narodowym Dniem Powstań Śląskich.

  • Art. 2. Narodowy Dzień Powstań Śląskich jest świętem państwowym.

Warto kultywować pamięć o wysiłku wielu pokoleń Polaków żyjących na ziemi śląskiej — w szczególności na Górnym Śląskuna rzecz odzyskania tożsamości, której korzenie tkwią w historycznym Śląsku Piastów. Polsko-niemiecki konflikt z lat 20. XX wieku to nie efekt zaborów, ale tak naprawdę spadek po „grzechu zaniedbania” sprzed wielu wieków.

Można powiedzieć, że tragedią dla Śląska była otwartość jego średniowiecznych władców na osadnictwo przybyszów z ziem niemieckich. Zapoczątkowany w XII wieku napływ kolonistów — wpieranych ekonomicznie „wyjęciem” spod prawa polskiego — wprowadził nie tylko zmianę zagospodarowania terenów, ale także zmiany kulturowe.

Pod wpływ kultury niemieckiego cesarstwa dostał się dwór książęcy, co w połączeniu z koligacjami rodowymi objawiło się tak w obrębie symboliki — przyjęcie czarnych barw dla piastowskiego orła — jak i oficjalnym zapisie imion śląskich władców. Piastowscy Jędrzychowie stali się Heinrichami.

Vita beatae Hedwigis 1353 © J. Paul Getty Trust Getty’s — Getty’s Open Content Program

Choć nawet początkowo przybywające z zachodu rycerstwo podlegało slawizacji to dominacja języka niemieckiego w obrębie duchowieństwa i mieszczaństwa doprowadziła z czasem do kulturowego „zniemczenia” szerokiego kręgu społeczności, a w szczególności ośrodków miejskich.

O ile zmiany w okresie średniowiecza, wynikające z ówczesnej migracji ludności na terenie Europy Środkowej, miały podłoże „ekonomiczne”, to już czasy nowożytne przyniosły zaplanowaną politykę germanizacyjną. Działania te, w połączeniu z przemianami demograficznymi — w szczególności na Dolnym Śląsku — doprowadziły do zanikania języka polskiego.

W XIX wieku żywioł polski utrzymywał się co prawda na Górnym Śląsku w ośrodkach wiejskich, ale już w miastach dominowała ludność niemiecka. Podobnie było w warstwie robotniczej w tworzących się nowych ośrodkach przemysłowych. Na postępującą germanizację wpływało przede wszystkim zatrudnianie w szkolnictwie nauczycieli niemieckich.

W tym kontekście pozwolę sobie przywołać także wątek rodzinny. Otóż jednym z działaczy społecznych, prowadzących w XIX wieku na Górnym Śląsku walkę o odrodzenie polskiej tożsamości, był Karol Miarka zwany Starszym. Nauczyciel, pisarz, publicysta i drukarz a także organizator polskich organizacji społecznych oraz gospodarczych.

Karol Miarka Starszy — na podstawie fotografii Jana Mieczkowskiego, Warszawa 1880 © Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa

Prywatnie natomiast Karol Miarka był moim pra- pra- pradziadkiem po kądzieli. Rodowa nić zaczyna się od jego córki z drugiego małżeństwa z Emilią Zanibal — Emmy. Jej córką, z małżeństwa z Aleksandrem Stachnikiem, była Aleksandra, której z kolei córką z małżeństwa z Józefem Czackim (vel Czaczka) była Janina.

Córką Janiny z małżeństwa z Mieczysławem Boduszyńskim jest Anna — moja Mama. Karol Miarka zatem to mōj ślōnski starŏszek.

--Źródła:Ustawa z dnia 12 maja 2022 r. o ustanowieniu Narodowego Dnia Powstań ŚląskichI. Winiarska, Osadnictwo na Śląsku, Uniwersytet Warszawski 2010
Ilustracja tytułowa:
  • Grafika z Aktu pamiątkowego objęcia Górnego Śląska przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej – rys. Stanisław Ligoń 1922 © Archiwum Państwowe w Katowicach
[P] 20.06.2022

Czy biały orzeł gniazdował na Ukrainie?

Aquila albaJoachim Spalowsky 1787 / 1790

W roku 1790 austriacki przyrodnik Joachim Spalowsky, w wydanym przez siebie ręcznie ilustrowanym dziele, zamieścił barwne przedstawienie białego orła. Jego pierwowzorem był eksponat z własnych zbiorów ornitologicznych Spalowskyego, który zachował się do dziś w Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu.

Wizerunek zatytułowany «Aquila alba. Der weisse Adler.» opatrzony został następującym opisem:

«Mój oryginał mierzy 3 stopy i 3 cale i jest taki, jak ukazuje ta iluminowana tablica. Meriani wzmiankuje, że można go spotkać na Wołyniu, na Ukrainie i w tych rejonach. Nie jest powiedziane, czy tam też gniazduje.»*

Wydaje się jednak, że podana przez Spalowskyego informacja o autorze wzmianki, dotyczącej występowania białego orła na Ukrainie, jest cokolwiek myląca. Mathäus Meriani Starszy nie był bowiem przyrodnikiem, ale rytownikiem. Spod jego ręki wyszły nie tylko wizerunki ptaków, ale także ryciny map — w tym także mapa Królestwa Polski i Księstwa Śląskiego.

Faktem natomiast jest, że Meriani był też wydawcą dzieł Jana Jonstona, wielkopolskiego — choć pochodzenia szkockiegolekarza, przyrodoznawcy, historyka oraz pisarza. O ile jednak w publikacji Jonstona widnieje opis orła — Aquila alba — to nie znajdziemy w niej przywołanej przez Spalowskyego informacji o jego występowaniu na Ukrainie, lecz nad Renem:

Biały orzeł, większy od orła przedniego, jest śnieżnobiały i znajdowany wśród skał wokół Renu. Żyje z polowania na zające, króliki, prosięta i ryby, a jego lot jest powolny.

Historię o białym orle trzymanym przez polskiego władcę oraz występowaniu białych ptaków na Podolu, zamieścił natomiast inny polski badacz natury, fizjograf i przyrodnik — jezuita Gabriel Rzączyński:

Orzeł biały, większy od orła czarnego (ze skrzydłami rozciągniętymi do trzech metrów), był schwytany w Polsce i przez długi czas trzymany przez króla Jana Kazimierza w Warszawie, potwierdzając (czemu wcześniej stanowczo zaprzeczano), że Polskę zamieszkiwały także orły białe. […] W Kamieńcu na Podolu wylęgało się wiele śnieżnobiałych ptaków.

Szczegółowsze dane o występowaniu białego orła na terenach ówczesnej Rzeczypospolitej — w tym właśnie na Ukrainie — przytacza Rzączyński w kolejnym swoim dziele:

Orły białe widziano w Krzemieńcu, Zasławiu na Wołyniu, Cudnowie na Ukrainie, Opatowie w Małopolsce, jak też w niedostępnych częściach Podola, na co nie brak dowodów. Podczas elekcji króla Michała I, zgromadzone na polach pod Warszawą pospolite ruszenie, obserwowało przelatującego nad nią białego orła.

Należy jednak zauważyć, że informacja o białym orle krążącym nad warszawskim polem elekcyjnym, została zaczerpnięta przez Rzączyńskiego z dzieła Joachima Pastoriusa, królewskiego historyka na dworze Wazów — Władysława IV oraz Jana Kazimierza:

A ile jeszcze niebiosa obiecują nam również w sprawie Ciebie i Twojego losu, mniemamy, że cuda widziane w powietrzu same nam to ujawniły. Bo w dniu, w którym obwołano Cię Królem, Orzeł Biały, omen przynależny naszemu królestwu, widziany był przez elektorów ponad horyzontem, jako niewątpliwy znak Twojej siły i hartu ducha.

Można stwierdzić, że Aquila Alba był jak Yeti — wielu o nim wspominało, ale nikt go nie pokazywał. O ile bowiem najwcześniejsza wzmianka ornitologiczna pojawiła się w XIII wieku, a odrębny gatunek orła aquila alba sive cygnea wymieniła pierwsza przyrodnicza encyklopedia z XVI wieku — to dopiero w XVIII wieku Joachim Spalowsky zamieścił jego naturalistyczne przedstawienie.

„Ukraiński” wątek w występowaniu białego orła w naturze można oczywiście uznać jedynie za ciekawostkę. Bez względu jednak na to, czy historyczny aquila alba był orłem albinosem, czy nawet białym sokołem, może okazać się, że prawdziwą kolebką polskiej symboliki jest nie tyle tzw. „strefa akwilarna”, ale… step szeroki, którego okiem sokolim nie zmierzysz.

Dodatkowo, w kontekście aktualnych wydarzeń na dawnych rubieżach Rzeczypospolitej Trojga Narodów — mimo tragicznych i krwawych rozdziałów w polsko-ukraińskiej historii — warto sięgać do tego co łączy. A zjednoczenie wokół wspólnych wartości da siłę, wobec której nie będzie mocnych.

A zatem: Hej, sokoły! — Хэй, соколы!

--Źródła:J. Spalowsky, Bartrag zur Naturgeschichte der Vögel, 1790J. Jonston, Historiæ Naturalis De Avibus, 1650G. Rzączyński, Historia naturalis Regni Poloniae, 1721G. Rzączyński, Auctuarium Historiae naturalis Regni Poloniae, 1745J. Pastorius, Diadema gloriae…, 1669
Ilustracje:
  • Der weisse Adler — eksponat z kolekcji J Spalowskyego 1787 © Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu
  • Aquila alba — ilustracja z Bartrag zur Naturgeschichte der Vögel, J Spalowsky 1790 © Muzeum Historii Naturalnej w Londynie
  • Polonia Regnum et Silesia Ducatus M. Merian, Frankfurt 1638 © Biblioteka Narodowa
  • Elekcja Michała Korybuta Wiśniowieckiego — autor nieznany, Norymberga 1669 © Muzeum Narodowe w Warszawie
  • Hej, sokoły! / Хэй, соколы!
[P] 17.06.2022

Orzeł «Batoriański»

Stephanus I Rex PoloniæAnno Domini 1584

«[…] umarł Stefan Batory (otruty, lub źle przez medyków leczo­ny, iak sądzono): był to ieden z nayznakomitszych monarchów w świecie, ieden z nayniebezpiecznieyszych wrogów Rossyi, którego śmierć więcey nas ucieszyła, niż państwu, w którem panował, smutku przyniosła: albowiem my lękaliśmy się w nim widzieć nowego Gedymina lub Witolda, a Polska i Litwa, nie­wdzięczne mu, łatwą spokoyność, nad kosztowną potęgę przenosiły.

Gdyby życie i geniusz Batorego niezgasły przed śmiercią Godunowa, natenszas sława Rossyi mogłaby zmierzchnąć w naypierwszym dziesiątku nowego wieku: tak wiele los państw od osoby i zdarzenia, lub od woli opatrzności zależy!»*

Ta opinia o królu Stefanie Batorym, zamieszczona w Historii państwa rosyjskiego z XIX wieku, dobrze ilustruje ową traumę Moskwy, wyniesioną z pokąsania batoriańskimi „kłami”. Warto przywoływać cytat autorstwa rosyjskiego historyka i pisarza Nikołaja Karamzina, gdyż celnie wskazuje, czego Moskwicini naprawdę się boją, oraz na co od stuleci „grają”.

Specyfiką polityki prowadzonej przez Rzeczpospolitą Batorego wobec Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, była nie tylko stanowczość i nieustępliwość, ale przede wszystkim przyjęcie w negocjacjach pozycji siły. Siłę tą zapewniała nie tylko armia, ale także skuteczna dyplomacja.

Z kolei Moskwa dążyła wszelkimi środkami do rozbijania antymoskiewskich koalicji. Służyły temu nie tylko „dyplomatyczno-szpiegowskie” misje na dworach Europy, ale przede wszystkim przekupstwo, obliczone na inspirowanie wewnętrznych rozłamów — w tym w szczególności w społeczności szlacheckiej Rzeczypospolitej.

Służyć to miało „hodowaniu” na tyle silnego stronnictwa w państwie, by to właśnie ono, przy pierwszej okazji, wystąpiło do Moskwy o „pomoc”, objęcie protektoratem lub wręcz przejęcie władzy. Tak stało się natychmiast po śmierci Batorego, gdy paru magnatów litewskich „prywatnie” poprosiło cara o wzięcie pod swe panowanie państwa polskiego i litewskiego.

Ostateczną bronią Moskwy było zlecenie królobójstwa. To właśnie w tle zarzutu zdrady, postawionego braciom Zborowskim — Samuelowi i Krzysztofowi — pojawiło zobowiązanie Krzysztofa do „posług wszelakich” wobec kniazia Moskiewskiego. Miał on zostać kupiony przez dyplomatę carskiego w Lubece za tysiąc talarów.

Iwan Groźny zbyt dobrze zdawał sobie sprawę, iż Moskwa nie ma szans w przypadku doprowadzenia planów Batorego do skutku. Władcy Kremla dowiedli nie raz, że w prowadzeniu „polityki” zdolni są do skrytobójstw. Mechanizm ten obecny jest w polityce Rosji od stuleci — także za czasów Imperium Romanowów, czy też Rosji Sowieckiej, ale i współczesnych.

Lekcja dana Moskwicinom przez Batorego — a później przez Zygmunta III Wazę — uczy, że jedynie twarda dyplomacja, poparta siłą militarną oraz żelazną konsekwencją polityczną, stanowi skuteczny środek na zniwelowanie moskiewskiego zagrożenia. To dlatego kremlowska agentura także dziś gra na wielu „ościennych dworach” na rozbicie europejskiej jedności.

Historia uczy też jednak, że za cenę życia w „łatwej spokojności” sprzedawały się Moskwie kolejne pokolenia przedstawicieli wielu państw, czy też ich stronnictw politycznych różnej maści. W jej imię także dziś europejskie „miękiszony” odmawiają poniesienia kosztów podjęcia z Rosją bezkompromisowej walki w obronie Ukrainy.

Tego, czego Kreml obawia się jednak najbardziej, jest siła europejskiej jedności w szczególności państw Europy Wschodniej — czyli tych, które za Batorego stanowiły część Rzeczypospolitej. Jak Batoremu na sercu leżała nie tylko przyszłość samej Rzeczypospolitej, ale o wyzwolenie części Europy spod władzy Turcji, tak dziś chodzi o przetrwanie całej Europy.

Wydawałoby się, że naiwne liczenie europejczyków na ucywilizowanie się Rosji skończyło się wraz z aneksją Kremla. Błąd — rzecz bowiem nie w naiwności, lecz w apanażach z „prywatnych” przedsięwzięć biznesowych, prowadzonych w ramach państw. A cel rosyjskiego „handlu” jest jeden — ma prowadzić do zakupu sznura do powieszenia jego sprzedawcy.

„Polityczna poprawność” oświeconej (czytaj: przekupnej €Uropy) zemści się na niej wcześniej, czy później. Niestety nic nie wskazuje na to, aby wraz ze zmianą jednego władcy na Kremlu — czy nawet całego kręgu władzy — mogła nastąpić diametralna zmiana stricte imperialnej polityki państwowej Rosji.

Trzeba powiedzieć jasno: Rosja w obecnym kształcie jest i będzie zagrożeniem nie tylko dla Europy. Agresywną politykę Kremla stymuluje bowiem nie tyle ideologia (imperialna, komunistyczna, panslawistyczna, czy też III Rzymu), co sama konstrukcja państwa — jego położenie, obszar, zasoby, struktura gospodarcza, czy nawet społecznościowa.

Jak zatem, trzymając na wszelki wypadek odbezpieczoną broń, „dyplomatycznie” zgasić Rosji światło? Jedynym sposobem — zgodnym zresztą z polityką prowadzoną przez sam Kreml — wydaje się być wymówienie lub unieważnienie wszelkich politycznych traktatów, tak współczesnych, jak i historycznych, aż do czasów Księstwa Moskiewskiego.

Można przeprowadzić to w jednym szczególnym momencie — natychmiast, gdy Władimir Putin zakończy swój doczesny żywot. To właśnie podczas negocjacji z Moskwą, prowadzonych za Batorego, polska strona uznała śmierć Iwana Groźnego za zwolnienie jej — zgodnie ze średniowiecznym prawem — z honorowania wszelkich traktatów, zawartych ze zmarłym władcą.

Dlaczego warto mieć to na uwadze? Ponieważ sama Moskwa, gdy tylko było jej to politycznie wygodne, zajmowała w swojej historii właśnie takie stanowisko. Wystarczy wspomnieć notę rządu ZSRR z 17 września 1939 roku. Nie ma władcy — nie ma państwa — wcześniejsze traktaty nie obowiązują.

--Źródła:Н. М. Карамзин, Исторія государства Россійскаго, t. X, — Historia Państwa Rosyjskiego M. Karamzina przełożona na język polski przez Grzegorza Buczyńskiego, Warszawa 1827 P. Kasztelan, Polsko-rosyjskie stosunki dyplomatyczne przełomu XVI/XVII wieku, Poznań 2014J. Ratuszniak Obraz Polski w Historiografii rosyjskiej XIX wieku, Vade Nobiscum v. II 2009
Ilustracje:
  • Orzeł Biały — herb króla Stefana Batorego na kamieniu do gry w trik-traka, 1584 © Muzeum Narodowe w Krakowie
  • Przysięga cara Wasilija Szujskiego z Moskwy w 1611 r. w Sejmie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, 1611 © Litewskie Muzeum Narodowe
  • Красная армия верный страж октября — sowiecki plakat propagandowy (fragment), A. Liubimow, Leningrad 1932 — redavangarde.com
[P] 12.06.2022

Orzeł «Jagielloński»

Sigismundus primus Rex PoloniæAnno Domini 1524

Jako artysta miałem przed sobą bardzo trudny, a jednocześnie wdzięczny dylemat: ścisłość historyczna, heraldyczna i numizmatyczna, a — poziom artystyczny i te warunki, które mnie jako artystę komponującego dzieło zobowiązują przedewszystkiem: godność i harmonja projektu.

Poza tymi względami istniał jeszcze jeden: mojego stosunku do zadanego tematu.

Uważałem, że godło Polski należy wybrać z okresu jej największego rozkwitu, kiedy Biały Orzeł reprezentował wielkość mocarstwową Polski. Bez wahania obrałem typ orła Jagiellonów. Zresztą, kompozycyjnie był najwdzięczniejszy i najładniejszy.*


--* Fragment wywiadu z autorem projektu godła państwowego Zygmuntem Kamińskim — Czem powodowałem się przy projektowaniu obecnego godła państwowego — w: Sztuka Złotnicza, Zegarmistrzowska, Jubilerska i Rytownicza 1928
Ilustracje:
  • Orzeł Biały — miniatura z modlitewnika króla Zygmunta I Starego 1524 © British Library

[P] 11.06.2022

Dzień Heraldyki

Międzynarodowy Dzień Heraldyki11 lat portalu jakiznaktwoj.pl

Na okoliczność «Międzynarodowego Dnia Heraldyki» oraz 11-lecia powstania portalu www.jakiznaktwoj.pl

VIVAT AQUILA ALBA!


--Ilustracja:
  • Quod est signum tuum? © 2022 Aleksander Bąk, jakiznaktwoj.pl

[P] 10.06.2022

Stanowisko w sprawie… godła

Jeżeli chodzi o moje stanowisko w tej sprawie „godła”, mam zastrzeżenia, ale innej — kto wie, czy nie bardziej rzeczowej — natury. Oto trzeba było przyjąć parę typów ustalonego już godła w celu zastosowania go w formacie okrągłym — do pieczęci, i prostokątnym, ujętym w tarczę, dla szyldów, wywieszek, na cele przemysłowo-państwowe, koleje itd. Inny jest bowiem charakter ujmowania godła, wyobrażającego orła w płaszczyźnie zamkniętej, jak koło, inny w prostokącie, gdzie sama kompozycja układa się nieco inaczej.

To są różnice dla mnie, jako artysty, zbyt dobitne, dlatego jedynem mojem zastrzeżeniem jest niestosowność utrzymania jednego i tego samego rysunku godła dla wszystkich celów i technik plastycznych. Różnice są co prawda niewielkie i być może dla laików byłyby wręcz niedostrzegalne, a przecież mnie, jako projektodawcę, — one rażą i trochę bolą…*


--* Fragment wywiadu z autorem projektu godła państwowego Zygmuntem Kamińskim — Czem powodowałem się przy projektowaniu obecnego godła państwowego — w: Sztuka Złotnicza, Zegarmistrzowska, Jubilerska i Rytownicza 1928
Ilustracje:
  • Projekt wstępny godła państwowego — Zygmunt Kamiński 1927 © Aleksander Bąk archiwum własne

[P] 07.06.2022

Orzeł Biały w Złotym Polskim

«Złoty polski» — jako oficjalne pojęcie dotyczące polskiej waluty — pojawił się po raz pierwszy w Królestwie Polskim w roku 1496 roku za panowania Jana Olbrachta. Nie była to jednak jednostka monetarna, lecz obrachunkowa, odpowiadająca wartości 30 groszy srebrnych.

Pierwszymi monetami na terenach państwa Piastów, które stanowiły powszechny środek płatniczy, były monety bite w srebrze — w szczególności denary europejskie i dirhemy arabskie. W okresie XII i XIII wieku w obiegu funkcjonowały srebrne brakteaty. Wraz z panowaniem czeskiego króla Wacława II rynek pieniężny zdominował srebrny grosz praski.

Monety bite w złocie — zwane florenami i dukatami — napływały w XIV wieku na teren Polski głównie z królestwa Węgier. Pierwszą polską złotą monetę w typie florena węgierskiego — Aureus Polonus — wybił Władysław Łokietek. Nie widniał na niej jednak wizerunek orła, lecz postać władcy oraz patrona królestwa — św. biskupa Stanisława.

Oficjalnie złoty polski stał się monetą obiegową bitą w złocie — zwaną «czerwonym złotym» — dopiero na mocy ordynacji menniczej Zygmunta I Starego z 16 lutego 1528 roku. Od XVI wieku na złotych monetach kolejnych władców pojawia się herb Rzeczypospolitej z przedstawieniem polskiego Orła, skwadrowanego z litewską Pogonią.

Ostatnią złotą monetą Królestwa Polskiego był dukat z roku 1831, bity za wzór dukata holenderskiego, wyemitowany przez Mennicę Warszawską podczas Powstania Listopadowego. Na jego awersie obok głowy postaci rycerza, widnieje w legendzie otokowej drobny wizerunek orła.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Sejm RP przyjął 28 lutego 1919 r. ustawę w sprawie nazwy monety polskiej. Postanowiono, iż jednostka monetarna polska ma nazwę „złoty”, którego setna część nazywa się „grosz”. «Złoty» został formalnie wprowadzony do obiegu rozporządzeniem Prezydenta RP z 14 kwietnia 1924 r. o zmianie ustroju pieniężnego.

Pierwsza złota moneta Odrodzonej Rzeczypospolitej wybita została w roku 1925 w nominałach 20. i 10. złotych na okoliczność 900-lecia koronacji Bolesława Chrobrego. Autorką projektu była rzeźbiarka i medalierka Zofia Trzcińska-Kamińska. Na awersie monety umieszczone zostało przedstawienie renesansowego Orła polskiego, w uwspółcześnionej stylizacji.

Stanowi ono niejako zapowiedź wzoru orła, który wprowadzony zostanie w roku 1927 w projekcie herbu państwowego, wykonanego przez jej męża — Zygmunta Kamińskiego, grafika i wykładowcę rysunku na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej.


--Źródła:Dzieje złotego — Bankoteka, Narodowy Bank Polski 2018Zmienne dzieje polskiego złotego, Wojciech Kalwat, w: Z dziejów gospodarczych Polski, mowiawieki.pl
Ilustracje:
  • Orzeł — moneta 20 złotowa 1925 © Muzeum Narodowe w Krakowie
  • Aureus Polonusfloren Władysława Łokietka 1330 © Muzeum Narodowe w Krakowie
  • Dukat 1831 © Gabinet Numizmatyczny D. Marciniak / onebid.pl
  • 20 złotych 1925 © Muzeum Narodowe w Krakowie

[P] 02.06.2022

Ius gladii

31 maja 2021 r.

W kontekście rocznicy podjęcia pewnej decyzji przez państwowy organ, którego zadaniem jest dbałość o najwyższe standardy jakości działalności naukowej, pozwalam sobie przywołać średniowieczny termin ius gladii, związany z wymierzaniem kar za przestępstwa o dużej szkodliwości społecznej.

«Ius gladii» — prawo miecza — to najwyższe prawo sądownicze średniowiecznej Europy, obejmujące sprawy, za które groziła kara śmierci. Przyznawane było przez ówczesnych monarchów niektórym miastom i panom feudalnym. Był to jeden z czterech przywilejów suwerennej władzy, obok prawa do prowadzenia wojny, prawa przysięgi oraz prawa łaski.

Za przestępstwa „lżejsze” wymierzano karę na honorze, czyli wystawienie skazanego na widok publiczny. Do jej wykonywania służyły odpowiednie narzędzia, m.in kłody, dyby, kamienie hańbiące i kuny — czyli metalowa obręcz przytwierdzona do ścian ratusza lub portalu kościoła — a także pręgierz.

Publiczne odbywanie kary miało stanowić widomą przestrogę przed zejściem na złą drogę. Wystawienie na „hańbę” pełniło zatem rolę wychowawczą. Zawstydzenie miało skłonić do poprawy postępowania. Co więcej — nieuchronność wymierzenia kary miała zapewniać także o dbałości władz o ochronę lokalnej społeczności przed złoczyńcami.

W Poznaniu pręgierz pojawił się zapewne wraz z nadaniem prawa magdeburskiego w roku 1253. Prawo miecza miasto otrzymało w roku 1298. Do dziś zachował się pręgierz, ustawiony na rynku obok ratusza miejskiego w 1535 roku. Stanowi go słup ośmioboczny o profilu i głowicy późnogotyckiej, na którym widnieje postać z mieczem w renesansowej zbroi.

Pręgierz został „ufundowany” z kar grzywny, wymierzanej służebnym, mamkom oraz szynkarkom, za noszenie przez nie zbytkownych strojów. W szczególności „jedwabiów kosmatych”, czyli aksamitów, adamaszków, atłasów, czy też sukien o zbyt wielu fałdach oraz biżuterii ze złota, srebra i pereł.

Jak głosi inskrypcja wyryta na pręgierzu — wybudowano do „z fatałaszków kucharek”:

Constructa est haec statua ex coctricum fimbriis anno Domini 1535.

W kontekście współczesnych problemów z naruszaniem norm współżycia społecznego trzeba przyznać, że jednym z ciekawszych narzędzi, służących do wymierzania kary „zawstydzania”, była tzw. klatka błaznów. Stosowano ją szczególnie wobec zakłócających ciszę nocną, pijaków oraz osób dopuszczających się grubiańskich wybryków.

Aktualny stan prawny w Polsce umożliwia wykorzystanie „czynnika wstydu” poprzez podanie zasądzonego wyroku do publicznej wiadomości wraz z upublicznieniem danych o sprawcy i jego czynie. Podobną rolę pełni Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

Obserwując inną sferę rzeczywistości można odnieść, wrażenie, że czynnik wstydu omija w Polsce najcięższe przestępstwa możliwe do popełnienia w obszarze naukowym, czyli plagiaty. Choć są to przestępstwa zagrożone odpowiedzialnością karną — od kary grzywny po pozbawienie wolności do lat 3 — to informacje o nich nie przebijają się łatwo do publicznej wiadomości.

Ogrom pracy w ujawnianiu przestępstw intelektualnych, wykonał dr Marek Wroński, który od roku 2001 zaczął opisywać przypadki plagiatów popełnionych na polskich uczelniach wyższych na łamach Forum Akademickiego. Choć podjęte działania przyniosły z czasem efekt to jednak stanowiły kroplę w morzu potrzeb.

Jak się okazało same środowiska naukowe nie były zainteresowanie nagłaśnianiem afer, gdyż — ich zdaniem — „obniżało to jakość nauki w Polsce”. Dodatkowo publiczne napiętnowanie „kolegów” rzuciłoby cień na uczelnie, czy też organizacje, których plagiatorzy są od lat członkami lub też zostali przez nie rekomendowani do pełnienia prominentnych funkcji publicznych.

W efekcie, skoro nad przestępcami intelektualnymi roztaczany jest „parasol ochronny”, nie kieruje się z urzędu/uczelni zawiadomień do prokuratury, a plagiatorów nie spotyka infamia środowiskowa, to bezwstydnie trwają na stanowiskach, czerpiąc z nich nie tylko korzyści, ale także wywierając wpływ na formalne decyzje, kierowanych przez siebie instytucji.

Trudno nie odnieść wrażenia, że to właśnie brak publicznie wymierzonej „kary na honorze” sprawia, iż najbardziej zatwardziali — czytaj: pozbawieni sumienia oraz instynktu samozachowawczego — nie tylko „idą w zaparte”, ale dokonują nawet kolejnych przestępstw, spełniając tym samym przesłankę recydywy.

Obserwując brak publicznej reakcji na przejawy przekraczania kolejnych granic bezczelności, wydawać się może, iż w tej sytuacji miecz sprawiedliwości jest tępy. Ponieważ jednak jestem człowiekiem nie tylko wierzącym, ale i praktykującym, pozostaje mi zatem czekać cierpliwie — Boże młyny mielą bowiem powoli, ale dokładnie…


--Źródła:Przechadzki po Poznaniu — Kurier Poznański nr 34, 1927 r.Od pręgierza do rejestru — Edward Wasilewski, Forum Penitencjarne, ebos.pl 29.12.2016Jak prezentować swoją wiedzę — Marek Wroński, Forum Akademickie, 1, 2012 (Z archiwum nieuczciwości naukowej)Marek Wroński — łowca plagiatów. Naukowiec, który walczy z nieuczciwością we własnym środowisku — Tomasz Machała, natemat.pl 29.08.2013
Ilustracje:
  • Pręgierz poznański © Aleksander Bąk, archiwum własne
  • Plan PoznaniaCivitates orbis terrarvm, Georg Braun, Frans Hogenberg, Kolonia 1612 © Library of Congress
  • Klatka błaznów — Rothenburg, Pixabay / maxmann

[P] 31.05.2022

Królestwo moje nie jest stąd…

Wniebowstąpienie PańskieUroczystość Liturgiczna Kościoła rzymskokatolickiego29 maja 2022 r.

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego to dobry moment na zadanie pytania — co oznacza dla wierzących w Chrystusa Jego stanowcze stwierdzenie: «Królestwo moje nie jest z tego świata»? Bynajmniej nie jest to pytanie do „hierarchów”. Do odpowiedzi zostaje wywołany bowiem każdy, kto przez Chrzest tworzy wspólnotę Kościoła. Jaki znak Twój — Chrześcijaninie?

Historia ostatnich 2000 lat pokazuje jaki wpływ na chrześcijaństwo miał „ten świat”. Z ludu drogi — pielgrzymów dążących do domu Ojca — stał się społecznością osiadłą, ludem o otłuszczonym sercu, zabezpieczającym za wszelką cenę swoje tu i teraz. Pierwotna sukcesja apostolska przemieniła się ze sprawowania posługi w sprawowanie władzy — niekoniecznie duchowej.

Pierwszym pocałunkiem śmierci było dla chrześcijaństwa uznanie go za religię państwową Cesarstwa Rzymskiego w 380 roku. W ramach hierarchicznej konstrukcji odrodziła się Stara Synagoga. Wspólnotę osobistego świadectwa żywej wiary zastąpiło instytucjonalne i sformalizowane pielęgnowanie coraz to bardziej rozbudowanego rytuału.

Obrazowo można to opisać jako z mozolne zszywanie rozerwanej Zasłony Przybytku, by na powrót zawiesić ją przed tak naprawdę opuszczoną Świątynią. Zapomniano bowiem, iż sam Jezus w rozmowie z Samarytanką przy jakubowej studni, zupełnie inaczej zarysował wizję żywego Kościoła :

Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie.*

Dla wspólnoty, która z upływem czasu stawała się coraz bardziej „królestwem z tego świata”, oznaczało to śmierć duchową. Trudno się zatem dziwić, że chrześcijaństwo podejmowało próby powrotu do źródeł. Nie zawsze jednak stały za nimi czyste intencje, a nawet szlachetne pobudki wykorzystywano dla celów sprzecznych z misją Kościoła Chrystusowego.

Także dziś chętnie stawia się tezę, Kościół Katolicki, którego czysto „ludzki” wymiar obnażyły wielorakie skandale, jest „bankrutem”. Zapomina się jednak przy tym, że to właśnie ludzka ułomność stanowi jego immanentną cechę, gdyż Jezus swój Kościół założył przede wszystkim dla ludzi na wskroś grzesznych.

Zarzut „wynaturzenia” Kościoła, słusznie piętnując pojawiające się w nim zło, zdaje się jednocześnie negować fakt, iż jest on także rzeczywistością transcendentną. Prawdziwa, rzeczywista i substancjalna obecność Chrystusa sprawia, że Kościół jest wspólnotą grzeszników, nawracających się ustawicznie przez Łaskę, a nie dzięki wysiłkom ludzkiej natury.

W sferze publicznej zdaje się jednak dominować narracjarewolucjonistów”, którzy miast podjąć w wierze wysiłek wewnętrznej przemiany, nie tylko przeinterpretowali własne wynaturzenie w tożsamościową „dumę”, ale nawołują, by najpierw zburzyć mury „zatęchłej” instytucji, a później na jej gruzach zbudować całkiem nowy — idealny Kościół.

Jednak byt stworzony na asny obraz i podobieństwo nie będzie już Kościołem Chrystusa, ale kolejnym królestwem z tego świata”, szytym wręcz na (nie)ludzką miarę. Następnym totalitaryzmem — tym razem kulturowym — który pod wielobarwnym sztandarem dążyć będzie nie tylko do zmiany zachowań, obyczajów, czy nawet płci, ale także do ich pełnej kontroli.

Tym razem to nie zmiana bytu ma dokonać zmiany świadomości, ale zmiana świadomości będzie dokonywać zmiany bytu. Właśnie temu posłuży kontrola nad językiem. Przewrót ideologiczny dokonany zostanie w sposób jawny i w majestacie prawa — za pomocą manipulacji znaczeniami pojęć, czy też symboli.

Widomym tego dowodem jest „utęczowienie” polskich symboli, dokonane w imię manifestacji walki o równouprawnienie mniejszości seksualnych, czy też uznania różnorodności form zachowania seksualnego za jednoznaczne z pojęciem «płci», a które w orzecznictwie sądów nie stanowi naruszenia obowiązującego prawa.

Na przeciwległym ideologicznie biegunie pojawiają się z kolei sugestie, by źródła tożsamości polskiego państwa zaznaczać symbolami stricte religijnymi. Takim przykładem jest choćby propozycja zwieńczenia głowy orła w herbie Polski koroną zamkniętą z krzyżem lub umieszczenia jej na Wielkiej Pieczęci Rzeczypospolitej.

Świadczy to nie tyle o niezrozumieniu znaczenia symboli Polski, co przede wszystkim samego Testamentu Nauczyciela z Nazaretu. To powracające echo oczekiwań artykułowanych przez Apostołów, tak po śmierci Jezusa — A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela.jak i po Jego Zmartwychwstaniu Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?

Prawdziwym symbolem chrześcijaństwa jest bowiem wyłącznie człowiek „wierzący i praktykujący”. Jedynym znakiem, danym przewrotnemu plemieniu, jest znak proroka Jonasza. Człowieka, który stał się żywym świadectwem dla Niniwy — miasta nieprawości gdyż sam przeszedł ze śmierci do życia. Był symbolem metanoi — duchowego nawrócenia.

Do zaświadczenia o prawdzie Ewangelii, czyli dobrej wiadomości o tym, że Bóg kocha grzeszników i że swoją śmiercią na krzyżu przywróc człowiekowi nieśmiertelność, nie potrzeba symbolu corona clausa. Prawdziwe Królestwo Boże jest bowiem w ludziach żywej wiary — czyli w tych, którzy są w stanie oddać swoje życie nie tylko za swych bliskich, ale nawet dla wrogów.

--* J 4,21-24
Ilustracje:
  • WniebowstąpienieTiberius Psalter XI w. © British Library
  • Jezus i SamarytankaEwangeliarz XIII w © Walters Art Museum
  • Tęcza nie obraża — za: Bart Staszewski, profil Facebook 23.06.2020
  • Art. 32 Konstytucji RP— za: Igor Isajew – Ukrainiec w Polsce, profil Facebook 4.05.2021

[P] 29.05.2022

Per aspera ad… Aquilam

Przez ciernie do gwiazdlato 2022 r.

Gdy w Polsce nadchodzi czas letni na nocnym niebie pojawia się ona — AQUILA — przypominająca sylwetkę orła konstelacja złożona z pięciu gwiazd, z których najjaśniejsza Altair stanowi jego głowę. Jej nazwa pochodzi od arabskiego miana gwiazdozbioru: «al-nasr al-ta'ir» — czyli lecący orzeł.

Starożytne źródła odnotowały konstelację Orła jako figurę ptaka już ponad 3000 lat temu, jednak bez wskazania etymologii nazwy. Dopiero czasy antyczne związały akwilarne przedstawienie z mitologią grecką. Trojański młodzieniec Ganimedes miał z woli Zeusa zostać porwany przez orła na Olimp, by służył bogom podczas uczty jako podczaszy, roznosząc im ambrozję i nektar.

Jak mówi Księga Mądrości: «dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka — uczynił go obrazem swej własnej wieczności». Dążąc zatem do wieczystej nieśmiertelności pozostaje mieć nadzieje, że tegoroczne lato przyniesie, może nie boską ambrozję i nektar, ale doczesną nagrodę wypoczynku „pod gruszą” — za dnia w promieniach Słońca i nocą pod niebem gwiaździstym.

Per aspera ad… Aquilam!

--Ilustracja:
  • Konstelacja Aquila, Giovanni Vendramin, Padwa 1475–80 © The New York Public Library
  • Konstelacja Aquila — nocne niebo od 15 czerwca do 15 listopada, za: Sky&Telescope

[P] 28.05.2022

Plurimos annos — Tato!

Osiemdziesięciolecie urodzinJerzy Bąk27 maja 2022 r.

Na okoliczność 80. urodzin mojego Taty — w kontekście Dnia Samorządu Terytorialnegopozwolę sobie przypomnieć, że Jerzy Bąk jest autorem wielu opracowań zrealizowanych tak dla samorządów, jak i organizacji je zrzeszających. Są nimi między innymi znaki Związku Miast Polskich i Związku Gmin Wiejskich RP.

Jego autorstwa są też projekty heraldyczne i weksylograficzne — herb województwa zachodniopomorskiego i wielkopolskiego, a w szczególności wykonane w ramach «Systemu koordynacji symboli województwa wielkopolskiego» herby powiatów obornickiego, grodziskiego, jarocińskiego, pilskiego, chodzieskiego, słupeckiego i poznańskiego oraz współczesny herb miasta Poznania.

Spod jego ręki wyszło także wiele okolicznościowych wyróżnień — w tym Klucze Miasta Poznania przyznawane Honorowym Obywatelom Miasta oraz wyróżnienia za szczególne zasługi dla samorządności w Polsce — Złota Wstęga Związku Miast Polskich, Srebrny Laur, czy też Róża Franciszki Cegielskiej.

Pozwalam sobie przywołać te informacje, gdyż po analizie publikacji niektórych samorządów oraz instytucji, odnieść można wrażenie, że ich pracownikom tej wiedzy ewidentnie brakuje.

--
[P] 27.05.2022

Hic sunt leones!

Orędzia Prezydentów Polski i Ukrainy przed Najwyższą Radą UkrainyKijów22 maja 2002 r.

Na antycznych mapach ówcześni kartografowie oznaczali pewne miejsca szczególnym zapisem: Hic sunt leones — tu żyją lwy. Miało to być ostrzeżeniem dla wybierających się w strony niezbadane. Wydaje się, że także dziś każdy, kto spogląda łakomym okiem na obszar Ukrainy i Polski — a w szczególności władcy Kremla — winien mieć przed oczami podobną przestrogę.

Nie ma bowiem zgody na naruszanie integralności i suwerenności państw, leżących między Rosją a Niemcami. Obywatele tych krajów zdecydowani są bronić swojej niezależności. Nie tylko militarnie, ale także politycznie i gospodarczo. Należy dziś powiedzieć «Dość!» osi Moskwa-Berlin, która przyniosła pokoleniom żyjącym w tym regionie komunistyczno-nazistowską gehennę.

Także cała Europa winna usłyszeć, że dobiega kresu polityka podziału Europy Wschodniej na „strefy wpływów” i traktowania położonych tam państw jako militarnego buforu, rezerwuaru taniej siły roboczej lub też rynków zbytu produktów drugiej kategorii. Państwa te chcą być podmiotem własnej polityki, opartej na partnerskiej współpracy, a nie dyktacie zamożniejszych.

22 maja w Kijowie, przed Radą Najwyższą Ukrainy, wygłosił swoje orędzie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda. Padły w nim znamienne słowa:

Moment dziejowy sprawia, że Ukraina i Polska mają niesamowitą polityczną szansę jako dwa blisko spokrewnione narody tej samej części Europy. Panie Prezydencie, Wołodymyrze, sam mówiłeś, że jest nas razem ponad 80 mln i że razem jesteśmy silniejsi. Nie wolno nam tej szansy zmarnować.

Prezydent Ukrainy Wołodymir Żełeńskij przywołał w swoim wystąpieniu treść przemówienia Jana Pawła II, z jego pielgrzymki na Ukrainę w roku 2001:

Święty Jan Paweł II nazwał podżeganie między nami nienawiści rażącym anachronizmem niegodnym obu naszych wielkich narodów. W różnych listach do naszych narodów Papież mówił: «Nowe tysiąclecie wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie byli zniewoleni smutnymi wspomnieniami przeszłości. Zobowiązując się do lepszej przyszłości dla wszystkich, niech patrzą na siebie spojrzeniem pojednania.

Nasze dwa narody doświadczyły tak wiele goryczy i bólu w ciągu ostatnich kilku dekad. Niech to doświadczenie służy jako oczyszczenie. Niech wszyscy chętnie przedkładają to, co łączy, ponad to, co dzieli. Poszukaj czegoś, co leczy. Aby razem mogli budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterstwie, braterskiej współpracy i prawdziwej solidarności».

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa samego papieża, wypowiedziane podczas powitania:

Witam was wszystkich, umiłowani Ukraińcy, od Doniecka po Lwów, od Charkowa po Odessę i Symferopol! W słowie «Ukraina» rozbrzmiewa echo wielkości waszej Ojczyzny, której dzieje świadczą o jej szczególnym powołaniu jako pogranicza i bramy między Wschodem i Zachodem.

W ciągu stuleci wasz kraj był bardzo ważnym skrzyżowaniem różnych kultur, gdzie spotykały się duchowe bogactwa Wschodu i Zachodu. Ukraina ma oczywiste powołanie europejskie, dodatkowo podkreślone przez chrześcijańskie korzenie waszej kultury. Życzę wam, aby te korzenie umocniły jedność waszego narodu, wspomagając reformy, jakich dokonujecie, żywotną energią czerpaną z autentycznych, wspólnych wartości.

Niech wasza ziemia nadal wypełnia swą szlachetną misję, zachowując dumę, którą tak wyraził cytowany tu już poeta: «Nie ma na świecie innej Ukrainy i nie ma innego Dniepru». Narodzie, zamieszkujący tę ziemię, nie zapominaj o tym!

oraz pożegnania:

Dziękuję ci, Ukraino, która broniłaś Europy przed najeźdźcami w niezmordowanej i bohaterskiej walce!

Na dwa dni przed aktualną wizytą prezydenta Polski w Kijowie mer Lwowa Andrij Sadowy zezwolił na odsłonięcie figur kamiennych lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Od 2016 roku rzeźby stały zamknięte w paździerzowych skrzyniach. Za próby usunięcia osłon wymierzano karę grzywny.

Cmentarz Obrońców Lwowa — znany jako Cmentarz Orląt — powstał w 1918 roku w pobliżu Cmentarza Łyczakowskiego. Tradycyjna polska nazwa nekropolii utrwalona została z uwagi na pamięć o spoczywających na nim najmłodszych obrońcach Lwowa z listopada 1918 roku.

Większość grobów należy jednak do żołnierzy poległych w czasie wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku. Na cmentarzu pochowani zostali także piloci-ochotnicy z USA, doradcy wojskowi z misji francuskiej, którzy walczyli w polskiej armii oraz weterani wojen z lat 1914-1921.

W 1921 roku zorganizowano konkurs na projekt architektoniczny nekropolii, w którym zwyciężył Rudolf Indrucha, student Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej. Szczególnym elementem był Pomnik Chwały, zaprojektowany w formie łuku tryumfalnego. Przed nim stanęły rzeźby dwóch lwów, autorstwa zefa Stażyńskiego.

Lew stojący po lewej stronie trzymał tarczę ozdobioną herbem miasta Lwowa z Krzyżem Virtuti Militari na wstędze oraz sentencją «Zawsze wierny». Natomiast lew po prawej stronie dzierżył tarczę z wizerunkiem Orła Polskiego, osadzonego nad gałązkami lauru i sentencją «Tobie Polsko».

W latach 50. XX wieku z tarcz usunięto polskie dewizy, ale pozostawiono przedwojenny herb Lwowa oraz wizerunek ukoronowanego orła. Odsłonięte obecnie lwy trzymają już całkowicie przerobione tarcze, z których każda zawiera relief z herbem miasta Lwowa. Jest to jednak wzór z okresu komunistycznego. Usunięto z niego jedynie sierp i młot.

Lwy spod Pomnika Chwały zostały wywiezione i „zsowietyzowane” w roku 1967. Kolumnadę pomnika zniszczono w trakcie barbarzyńskiej dewastacji cmentarza w roku 1971. Na przełomie lat 80. i 90., z inicjatywy Józefa Bobrowskiego, ówczesnego dyrektora warszawskiej firmy Energopol we Lwowie, podjęte zostały nieoficjalne prace porządkujące.

W 1991 roku przygotowano projekt rekonstrukcji nekropolii według stanu z 1939 roku. Wielokrotnie przerywane prace ukończono w roku 2005 na fali „odwilży” w relacjach, po wyrażonym przez Polskę poparciu dla Pomarańczowej rewolucji. Na cmentarz nie wróciły jednak kamienne lwy.

Ich powrót na historyczne miejsce nastąpił dopiero w grudniu 2015 roku. Jednak po politycznej interwencji Lwowskiej Rady Obwodowej w styczniu 2016 roku lwy obudowano skrzyniami z płyt OSB. Od tego czasu lwy trzykrotnie „się odsłoniły”. Dwukrotnie w roku 2018 — za sprawą polskich turystów — oraz w roku 2019, gdy wichura całkowicie zerwała z nich osłony.

20 maja 2022 roku lwy zostały odsłonięte oficjalnie, a mer Lwowa wyraził nadzieję, że stanie się to krokiem do ostatecznego wzajemnego wybaczenia historycznych krzywd:

W historii między Ukraińcami a Polakami było wiele kart. Groby naszych przodków po obu stronach granicy były świadkami konfliktów i wzajemnych krzywd. I choć są to stare przypadki, często stawały na przeszkodzie wzajemnemu porozumieniu. A nasz wspólny wróg również skutecznie wykorzystał te karty historii. Ta wojna pokazała, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.

Warto dostrzec i trzeba docenić ten gest — szczególnie w kontekście polsko-ukraińskiego braterstwa, budowanego podczas wojny wywołanej w 2022 roku przez Rosję. Prawdą jest bowiem, że wspólny wróg zbliża. Ale prawdą też jest, iż budowanie relacji nie może być oparte jedynie na wrogim zagrożeniu. Bo co będzie łączyć, gdy już tego wroga zabraknie?

Tym, co stanowić może rzeczywiście trwałą podstawę braterskiej więzi Polaków i Ukraińców jest Prawda przez duże «P», bo oparta na chrześcijańskiej wierze. Bo jedynie taka Prawda wyzwala. Dlatego w imię tej Prawdy dążyć warto do prostowania krętych ścieżek polsko-ukraińskiej historii.

Choć nie uda się wszystkiego naprawić, ani też krzywdom zadośćuczynić — szczególnie tym osobistym — to działania podjąć należy. Trzeba przypomnieć, że podczas papieskiej pielgrzymki w roku 2001 ukraiński biskup greckokatolicki, kardynał Lubomyr Huzar, oficjalnie prosił o wybaczenie za wszystkie krzywdy, jakie naród ukraiński zadał w historii swoim sąsiadom.

Uzdrawianie relacji polsko-ukraińskich można było zatem zacząć także od spraw drobnych. I tak nastąpiło w przypadku dwóch cmentarnych lwów. Wydaje się jednak, iż rzeźbom potrzebna jest prawdziwa renowacja — a w zasadzie przywrócenie ich pierwotnego wyglądu. Zatem odwagi — bracia — Veritas vos liberabit!

W 2022 roku otworzyło się okienko historii, z którego trzeba skorzystać. Brak szeroko zakrojonych działań będzie grzechem zaniechania, który zemścić się może w całkiem nieodległej przyszłości. Projekt Trójmorza to jedyny właściwy sposób na zbudowanie realnej przeciwwagi dla negatywnego oddziaływania Rosji i Niemiec na ten region Europy.

Przed hegemonią Niemiec w powojennej Europie przestrzegał już w 1943 roku Premier RP Stanisław Mikołajczyk (patrz: Europa? Tak! — ale jaka?). Jaka Rosja jest każdy widzi. Rzecz w tym, że jedynym sposobem na likwidację zagrożenia z ich strony jest definitywne odcięcie łączącej ich pępowiny, co łatwe nie będzie, gdyż stoją za nimi nie tylko rosyjskie i niemieckie interesy.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że na Cmentarzu Orląt stała także płaskorzeźba, przedstawiająca rycerza walczącego z dwugłowym orłem.

--Źródła:Aleksander Medyński — Przewodnik po cmentarzu Łyczakowskim, Lwów 1937 Orlętom w szesnastą rocznicę — Lwów 1934Przemówienie papieża Jana Pawła II podczas ceremonii powitania na lotnisku Boryspol pod Kijowem 23.06.2001 r. — opoka.org.plАндрій Садовий — Twitter 20.05.2022Леви вернулися на цвинтар —zbruc.eu 23.12.2015З кладовища знову на кладовище або львівські леви-блукачі — photo-lviv.in.ua 09.03.2016

Ilustracje:
  • Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Prezydent Ukrainy — Kijów, 22 maja 2022 © KPRP / Jakub Szymczak
  • Orędzie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przed Radą Najwyższą Ukrainy — Kijów, 22 maja 2022 © KPRP / Jakub Szymczak
  • Jan Paweł II na Ukrainie 2002 © Vatican News
  • Lwy pod Pomnikiem Chwały — Lwów 20 maja 2022 © Twitter Андрій Садовий
  • Herb Lwowa — Wikimedia
  • Tarcza z herbem Lwowa 2016 © photo-lviv.in.ua
  • Pomnik Chwały © Narodowe Archiwum Cyfrowe
  • Lwy na cmentarzu Obrońców Lwowa 2019 © Polsat News / Adam Malik
  • Intermarium a Europa — grafika własna
  • Pomnik pamięci Żołnierzy II Brygady Legionów Polskich 1966 © zbiory Ośrodka KARTA, udostępniła Kamila Brodowska

[P] 22.05.2022

20 lat Dnia Polskiej Niezapominajki

Dzień Polskiej NiezapominajkiAndrzej ZalewskiPogram 1 Polskiego Radia15 maja 2002 r.

20 lat temu obwołano 15 maja Dniem Polskiej Niezapominajki. Autorem pomysłu był Andrzej Zalewski — redaktor Programu 1 Polskiego Radia — który w swojej audycji Ekoradio zasugerował, by obok Walentynek wprowadzić w Polsce Święto Polskiej Niezapominajki.

Niezapominajka to rodzaj roślin z rodziny ogórecznikowatych. Obejmuje prawie 100 gatunków roślin zielnych, które występują głównie w strefie klimatu umiarkowanego na obu półkulach. Zasiedlają bardzo różne siedliska: miejsca suche i piaszczyste wydmy, trawiaste murawy, zarośla i lasy, miejsca wilgotne i płytkie wody, a także wysokie piętra górskie.

W XIV wieku niezapominajka stała się symbolem angielskiego króla Henryka IV na wygnaniu. Jest też oficjalnym kwiatem stanu Alaska. Etymologia polskiej nazwy wywodzona jest od niemieckiego Vergißmeinnicht. Potoczna nazwa niezabudka ma zdecydowanie słowiański źródłosłów. Bywa też nazywana trawą skorpiona z uwagi na wygląd zawiniętej łodyżki kwiatowej.

W dosłownym tłumaczeniu z języka greckiego nazwa rodzajowa Myosotis (μυοσωτίς) to „mysie ucho” (μῦς, μυός — mysz) i οὖς (ωτός — ucho). Źródłem jest podobieństwo zaokrąglonych i owłosionych liści niezapominajki do uszu myszy. Dla porównania jej nazwa w innych językach:

  • Pomněnka — czeski

  • Forget me not — angielski

  • Vergißmeinnicht — niemiecki

  • Незабудка (Niezabudka) — ukraiński / białoruski / rosyjski

  • Neužmirštuolė — litewski

  • Neaizmirstules — łotewski

  • Lõosilm — estoński

  • Nefelejcs — węgierski

  • Potočnica — chorwacki

  • Lemmikit — fiński

  • Nontiscordardimé — włoski

  • Nomeolvides — hiszpański

  • Myosotis — francuski

  • Unutmabeni — turecki

  • Forglemmigej — duński

  • Fórglemmigej — szwedzki

  • Forglem-mig-ikke — norweski

  • Vergeet-mij-nietje — niderlandzki

  • Μη με λησμόνει (Mi me lismonei) — grecki

  • 勿忘草属 (Wu Wang Cae) — chiński

  • ワスレナグサ (Wasurena gusa) — japoński

--Niezapominajka (Myosotis L) — Wikipedia
Ilustracje:
  • Niezapominajka — Pixabay / JaStra
  • Forget-me-not (Myosotis sylvatica) — Book of Flower Studies, Master of Claude de France 1510–1515, Francja © The Metropolitan Museum of Art

[P] 15.05.2022

Bąk na żywo!

Najwyższy czas na autopromocję — od maja na autorskim portalu — «BĄK NA ŻYWO»!

Zapraszam :)

--aleksanderbak.pl
[P] 14.05.2022

Testament Marszałka na czasy kryzysów

Śmierć Józefa Piłsudskiego12 maja 1935 r.

Przy okazji 87. rocznicy śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego, pozwalam sobie przypomnieć znaczący urywek jego przemówienia sprzed 95 lat: *

«Mówię to śmiało, gdyż jest to moja prawda, jako Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza podczas wojny, prawda, którą śmiało zostawiam historii, jako prawdę przeze mnie zbadaną aż do dna, a odczutą bardziej boleśnie, niż wszystkie inne prawdy.

Mogę panom powiedzieć, że system moich kalkulacyj zawsze rozbijał się nie o co innego, jak o tę siłę agentur obcych, płatnych przez obcych dla szkodzenia Polsce, aby nie była ona zbyt silna, aby nie miała tej siły, jaką mogłaby mieć w tej czy innej chwili.

Nieraz myślałem sobie, moi panowie, że tak wstrętnej prawdy żadne państwo nigdy w swoim życiu nie miało i gdy szukałem porównań historycznych, znajdowałem zawsze momenty upadku Polski, gdy, proszę panów, ludzie dzielili się pomiędzy sobą tylko tym, od kogo pensję brali, czy od protektorki Polski — imperatorowej Katarzyny II, czy od przyjaciela Polski — Fryderyka Wielkiego, czy od trzeciej konkurentki — Marii Teresy. […]

Lecz zwycięstwa nad agenturami nie odnieśliśmy wcale. Agentury, jak jakieś przekleństwo idą dalej bok w bok i krok w krok. Moi panowie, gdym wziął za temat tę prawdę, wybrałem ją rozmyślnie i nie dla czego innego, jak dlatego, aby kropkę nad „i” postawić, aby nie było powiedziane, że my musimy menażować** prawdy agentury.

Polskę, być może, czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów — powtarzam — strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.»

Powyższy tekst to część wystąpienia Józefa Piłsudskiego, wygłoszonego w sierpniu 1927 roku podczas Święta Legionów w Kaliszu. Przytoczyłem je rok temu w artykule: W kryzysach strzeżcie się agentur! przy okazji prowokacji przeprowadzanych przez Białoruś na granicy z Polską.

Miniony rok dobitnie wykazał, że po prawie 100 latach w sytuacji geopolitycznej niewiele się nie zmieniło. Ostrzeżenie Marszałka jest nadal bardzo aktualne. W szczególności uwagę polskich służb winny przykuwać na pozór „drobne” wydarzenia, które mogą dawać pożywkę antypolskiej narracji w wymiarze międzynarodowym.

I nie jest tak, że przeciw Polsce gra wyłącznie rosyjska agentura. Równie silne znaczenie ma aktywność służb Niemiec. Bez wątpienia działania na rzecz własnego interesu prowadzi Ukraina, USA, Wielka Brytania, Francja i Izrael. Bywa, jest on zbieżny z polskim, ale bywa też tak, że obce agentury współgrają ze sobą w kontrze do polskich interesów.

Dlatego w obliczu otwartej wojny tuż za polską granicą ogromną odpowiedzialność ponoszą także media, relacjonujące bieżące wydarzenia. Nie może być tak, że w duchu źle pojętej „solidarności” z Ukrainą, pobłaża się lub usprawiedliwia „kobiecymi emocjami” naruszenie statusu dyplomatycznego reprezentanta obcego państwa — choćby najbardziej (zło)wrogiego.

Dziennikarzom, którzy wydają się nie rozumieć wagi prawa do «nietykalności» — gwarantowanego nie tylko prawem międzynarodowym, ale i krajowym — polecam rezygnację z naszywki «PRESS», zakładanej przez nich dla osobistej ochrony, podczas czynności prowadzonych na terenach objętych wojną.

Prowokacyjna ustawka na cmentarzu nie polegała jedynie na tym, że naruszenie nietykalności dyplomaty będzie „dowodem”, iż Polska nie jest państwem prawa. Drugą „pieczenią” będzie uznanie próby egzekucji prawa na „ukraińskiej kobiecie” za dowód, iż Polska wcale nie żywi empatii wobec Ukraińców, ale eskaluje wojnę, wywołaną jedynie dla odzyskania Kresów.

--* Przemówienie Marszałka Józefa Piłsudskiego — Święto Legionów, Kalisz 1927 — Źródło: „Zeszyty Historyczne” nr 76, Paryż 1986,** menażować — szanować, ochraniać
Ilustracje:
  • Popiersie marszałka Józefa Piłsudskiego — Zofia Trzcińska-Kamińska, Narodowe Archiwum Cyfrowe
  • Święto Legionów w Kaliszu, 1927 — Narodowe Archiwum Cyfrowe
[P] 12.05.2022

«Zaiwaniać» nie znaczy wcale: szybko paradować

Парад ПобедыPlac Czerwony, Moskwa9 maja

Pod datą «9 maja» w kalendarzu propagandowym Kremla widnieje od 1945 roku Парад Победы — rocznicowa Parada Zwycięstwa. Przy tej okazji pozwolę sobie przywołać treść mojego artykułu z roku 2014 pt.: „Kapitan Rosja — czyli logo z supermarketu”. Wpis dotyczył okoliczności wprowadzenia wówczas nowego znaku promocyjnego rosyjskiej armii.

Wobec bandyckich działań rosyjskiego wojska, podczas prowadzonej obecnie przez Rosję wojny na Ukrainie — od grabieży dóbr prywatnych i państwowych, przez dewastację miast, po gwałty i ludobójstwo — wydaje się, że kontekst powstawania promocyjnego symbolu Armii Rosji, aż nadto dobrze obrazuje jej moralne status quo.

Z oficjalnej informacji na stronie ministerstwa obrony FR z czerwca 2014 roku:

21 czerwca na podmoskiewskim poligonie Alabino odbyła się oficjalna ceremonia prezentacji znaku "Armii Rosji". Impreza rozpoczęła się po czwartych z kolei zawodach wojskowo-sportowych "Wyścig bohaterów". W uroczystości wziął udział minister obrony Federacji Rosyjskiej gen. Siergiej Szojgu.

Przy tworzeniu wizerunku przyszłego symbolu projektanci odnieśli się do tradycji armii rosyjskiej, biorąc za podstawę znak pięcioramiennej gwiazdy, która od trzech tysięcy lat jest postrzegana jako symbol ochrony i bezpieczeństwa. Znak wskazuje na postęp i dążenie do nowych celów.

Pięcioramienna gwiazda jest silnie związana z tradycją i zwycięstwami armii rosyjskiej. Znak jest szanowany i czczony tak przez starsze pokolenie jak i ludzi młodych. Nowy znak był zastosowany na pojazdach wojskowych biorących udział w defiladzie na Placu Czerwonym 9 maja, i jest szeroko stosowany w produkcji pamiątek. Ponadto, nowy znak stał się oficjalnym logo kanału «Gwiazda».*

Maszyna PR'owa Kremla rozkręca się. Dopełnieniem trwającego procesu „kanonizacyjnego” armii rosyjskiej jest jej nowy znak tożsamościowy. Zgodnie z nowymi wytycznymi, Armia Rosji jest spadkobierczynią „świętej” armii wyzwolicieli, a znak gwiazdy symbolem roztaczanej przez nią ochrony i bezpieczeństwa.

Pozostawiając na boku dyskusję z ideowymi założeniami rządowej PR'opagandy, trudno nie docenić mistrzowskiej umiejętności robienia ludziom wody z mózgu. Nie da się ukryć, że wynika to z parusetletniego doświadczenia rosyjskiej dyplomacji.

Przypatrując się jednak całej tej sztuce z bliska odnieść można wrażenie, że władzom Rosji bezwzględnie dolega kompleks niższości. Chcąc zaznaczyć swoją wartość i miejsce w świecie, podejmują działania nie tylko w oparciu o agresywne środki, ale także — w obszarze wizerunkowym — posługując się zwyczajnym naśladownictwem. Stworzony nowy wizerunek armii może być tego najlepszym przykładem.

Nowy znak Armii Rosji zaprojektowany został przez wewnętrzne biuro projektowe rosyjskiego ministerstwa obrony. Pierwotnie przygotowano 13 projektów przedstawionych do oceny i głosowania członkom Społecznej Rady przy Ministerstwie Obrony we wrześniu 2013 roku.

Po upublicznieniu wzorów rozgorzała ożywiona dyskusja, bowiem zaprezentowane projekty w sposób aż nadto widoczny „nawiązywały” do znaków używanych w armii amerykańskiej — US Army oraz US Air Force.

Próby poszukiwania alternatywy ograniczone zostały przez ministra obrony terminem wdrożenia znaku wyznaczonym na październik 2013. Postawione zarzuty o „wstępowaniu” Rosji do NATO, tudzież przybieraniu barw amerykańskiego lotnictwa wojskowego, poskutkowały wprowadzeniem zmian w znaku, którego nowy wizerunek zaprezentowano na paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja 2014 roku. Znak miał formę przeciętej czerwonej gwiazdy położonej na barwach wstęgi Orderu św. Jerzego.

Okazuje się jednak, że znak ten ostatecznie został ponownie przetworzony i w konsekwencji z czerwonoarmijnego stał się… znów amerykańsko podobny. Wygląda bowiem na to, że tym razem inspiracją dla projektu trójbarwnej pięcioramiennej gwiazdy rosyjskiej armii stał się użytkowany do maja 2013 roku znak centrum handlowego Mall of America.

POST SCRIPTUM 2022

Doświadczenie wielu pokoleń sprawia, iż nie bez powodu na rosyjskich sołdatach leży odium złodziejstwa. Trudno się zatem dziwić, że w potocznym języku synonimem czasownika ukraść stało się owo zaiwanić. Jak widać na przykładzie kreacji znaku tożsamościowego Armii Rosji karasnoarmiejska tradycja nadal zobowiązuje.

Najwyraźniej jednak publicznie wytykane podobieństwo przedstawieniowe (nawet do gwiazdy na znaczkach poczty amerykańskiej z roku 2002) skłoniły decydentów do zmian w obrębie kolorystyki znaku. Dla potrzeb promocyjnych i handlowych wprowadzono w zastrzeżonej marce «Армия России» w pełni czerwoną gwiazdę.

Niestety także Wojsko Polskie od 2009 roku „promuje się” czymś, co nosi znamiona „wtórności” wobec logo amerykańskiej formy Eagle Materials Inc. (2000 r.). Pomijając mankamenty warsztatowe znak wygląda, jakby jedna z głów rosyjskiego orła zaglądała Polsce w… (tzn. przez wschodnią granicę).

Pozwolę sobie zatem przy tej okazji ponowić swój anons, iż nadszedł najwyższy czas, by — wzorem prostolinijnej i bezpośredniej szczerości Marszałka Piłsudskiego — powiedzieć w krótkich, żołnierskich słowach:

Panowie Żołnierze — wyp… to logo!**

--* mk.ru (dostęp 21.04.2014)** wyprowadźcie jak najdalej ode mnie…
Ilustracje:
  • Parada Zwycięstwa — 9 maja 2022 r. © kremlin.ru
  • Prezentacja nowego znaku Armia Rosji — Alabino 21 czerwca 2014 r. © mil.ru
  • Armia Rosji — znak na wozie bojowym © mil.ru
  • Eagle Materials Inc © 2002
  • Wojsko Polskie © 2009
[P] 9.05.2022

Præmiando incitat

Order Świętego StanisławaUstanowienie: Stanisław August Poniatowski7 maja 1765 r.

7 maja 1765 r. ustanowiony został przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego Order Świętego Stanisława. Dewiza orderu brzmiała «PRÆMIANDO INCITAT» — Nagradzając zachęca. Order nadawany był w liturgiczne święto patrona Polski św. Stanisława biskupa i męczennika, obchodzone w Polsce 8 maja.

Order wykonywany był ze złota i miał formę ośmiorożnego krzyża maltańskiego, o ramionach zdobionych czerwonym szkłem i zwieńczonych złotymi kulkami. Pomiędzy ramionami osadzone były emaliowane białe orły w koronie. Na awersie widniał wizerunek św. biskupa Stanisława oraz jego inicjały «SS», a na rewersie królewski monogram «SAR».

Otrzymanie godności Kawalera Orderu Świętego Stanisława wymagało dowiedzenia szlachectwa 4 pokoleń rodu po mieczu i kądzieli. Order zobowiązywał do dozgonnej wierności królowi i Rzeczypospolitej. Order zajmował drugie miejsce w hierarchii polskich orderów, po Orderze Orła Białego, a przed Orderem Virtuti Militari.

Po III zaborze Order Świętego Stanisława został przez carską Rosję najpierw skasowany wraz z innymi polskimi orderami, a później zawłaszczony i wprowadzony pod nazwą Cesarski i Królewski Order Świętego Stanisława. W miejsce wizerunku św. Stanisława wstawiono sam monogram «SS», a polskie białe orły zastąpiono dwugłowymi orłami carskimi.

Za wyjątkową perfidię uznać należy fakt, iż polskie ordery Orła Białego, Św. Stanisława oraz Virtuti Militari zostały nie tylko „wchłonięte” w system odznaczeń Carskiej Rosji, ale przyznawane za zasługi w niszczeniu polskiej niezawisłości — Virtuti Militari 1831 za stłumienie powstania listopadowego, a Świętego Stanisława za działalność rusyfikacyjną.

W tym kontekście wydaje się, że ten właśnie wizerunek białego orła w zamkniętej koronie z krzyżem, zawieszonego na krzyżu dzierżonym w łapach czarnego dwugłowego orła rosyjskiego imperium, winien być pokazywany zwolennikom tezy, iż to corona clausa jest symbolem suwerenności polskiego państwa.

Pozwolę sobie przy tej okazji ponownie nawiązać do kwestii barw historycznego Orderu Świętego Stanisława. Otóż dla przynależnej mu wstęgi orderowej zaordynowano barwę czerwoną w specyficznym odcieniu. Był nią PĄS, czyli czerwień „makowa” — od francuskiej nazwy maka polnego — ponceau / poinceau.

To właśnie w barwach pąsowych obchodzono w roku 1792 — w pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja — uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Świątyni Najwyższej Opatrzności. Na okoliczność patronatu św. Stanisława ustalono wówczas specjalne wytyczne, dotyczące strojów uczestników uroczystości.

Główną barwą ceremonialną — związaną z tradycją uroczystego wspomnienia męczenników — był kolor czerwony. Barwa ta nawiązywała nie tylko do kolorystyki przewidzianej w obrzędzie liturgicznym, ale także do barwy wstęgi orderowej Orderu Świętego Stanisława, ustanowionego przez Stanisława Augusta w roku 1765.

Zaproszonym posłom zalecono założenie mundurów wojewódzkich w barwach odpowiednich dla ich ziem. Natomiast senatorowie oraz pozostali urzędnicy niesejmujący odziać się mieli w przynależne im suknie orderowe, przepasane wstęgą orderową. Damy zaś poproszono, aby wystąpiły w białych sukniach, ozdobionych wstążkami i szarfami pąsowymi.

O tym, że nie miało to nic wspólnego ze „spontaniczną manifestacją barw narodowych przez nawiązywanie do heraldyki Królestwa Polskiego” napisałem po raz pierwszy w roku 2016 w artykule: Bajka o (nie)narodowych barwach w rocznicę 3 Maja.1 Powtórzyłem to parokrotnie, z uwagi na stałe powielanie w mediach konfabulacji autorstwa Alfreda Znamierowskiego.2

Doceniam, iż wykazanie przeze mnie niezgodności z faktami historycznym twierdzenia, iżby 3 maja 1792 roku po raz pierwszy uznano barwy biało-czerwone za narodowe, zostało dwa lata temu odnotowane przez dr Marka Adamczewskiego w Roczniku Polskiego Towarzystwa Heraldycznego:3

Uwagi o związku strojów uczestników uroczystości z 3 V 1792 r. z orderami, a nie z polskimi barwami krajowymi w sensie ścisłym zostały sformułowane przez Aleksandra Bąka, ale jak dotąd nie zostały zauważone.

--
  1. Bajka o (nie)narodowych barwach w rocznicę 3 Maja, Aleksander Bąk, Aktualności 2016-1, jakiznaktwoj.pl 02/03.05.2016
  2. Białe damy i czerwone wstęgi, czyli mit o barwach narodowych, Aleksander Bąk, Blog 2017-2, wiem-jak.com 02.05.2017
Barwne konfabulacje na Dzień Flagi, Aleksander Bąk, Aktualności 2018, jakiznaktwoj.pl 02.05.2018Konfabulacja, manipulacja, poezja — czyli: baobaby 3mają się mocno, Aleksander Bąk, Blog 2019, wiem-jak.com 03.05.2019Czy wiesz, że barwą obchodów pierwszej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja był kolor pąsowy? , Aleksander Bąk, Aktualności 2020-2, jakiznaktwoj.pl 08.05.2020
  1. Karmazynowa jak... puchar wina, biała jak śnieżna lawina, Marek Adamczewski, Rocznik PTHer nowej serii t. XIX (XXX), Warszawa 2020

Ilustracje:
  • Order Świętego Stanisława — okładka folderu wystawy © Zamek Królewski na Wawelu, Kraków 2015
  • Order Orła Białego — Rosja 1835 © medalirus.ru
  • Cesarski i Królewski Order Świętego Stanisława © etoretro.ru
  • Krzyż Virtuti Militari II klasy 1831 za stłumienie powstania listopadowegoRosja 1831 © Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk 2020
  • Portrety w sukni orderowej św. Stanisława
• Szlachcic w mundurze województwa podolskiego © Muzeum Narodowe w Warszawie / Muzeum Narodowe w Krakowie• Jan Sariusz Stokowski, poseł z województwa łęczyckiego © Zakład Narodowi im. Ossolińskich• Józef Gabriel Stempkowski, wojewoda kijowski © Muzeum Narodowe w Krakowie [P] 7.05.2022

Święty Florian — patron strażaków i… krakowskiej Florencji

Wspomnienie liturgiczne św. FlorianaDzień Strażaka4 maja

Papież Lucjusz III, chcąc się przychylić do ciągłych próśb księcia i monarchy polskiego, Kazimierza, których już łaskawie wysłuchał jego poprzednik, Aleksander III, postanawia dać wymienionemu księciu i katedrze krakowskiej ciało niezwykłego męczennika, świętego Floriana. Na większą cześć zarówno świętego, jak Polaków, posłał kości świętego ciała księciu polskiemu Kazimierzowi i katedrze krakowskiej przez biskupa Modeny, Idziego.

Ten przybywszy ze świętymi szczątkami do Krakowa dwudziestego siódmego października, został przyjęty z wielkimi honorami, wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedeona, wszystkie bez wyjątku stany i klasztory, które wyszły naprzeciw niego siedem mil.

Wszyscy cieszyli się, że Polakom za zmiłowaniem Bożym przybył nowy orędownik i opiekun i że katedra krakowska nabrała nowego blasku przez złożenie w niej ciała sławnego męczennika. Do niej bowiem wniesiono w tłumnej procesji ludu wymienione ciało i tam je złożono, a przez ten zaszczytny depozyt rozeszła się daleko i szeroko jej chwała.

Na cześć zaś świętego męczennika biskup krakowski Gedeon zbudował dla niego poza murami Krakowa z wielkim nakładem kosztów kościół kunsztownej roboty, który dzięki łaskawości Bożej przetrwał dotąd. Biskupa zaś Modeny, Idziego, obdarowanego hojnie przez księcia Kazimierza i biskupa krakowskiego Gedeona odprawiono do Rzymu. Od tego czasu zaczęli Polacy, zarówno rycerze, jak mieszczanie i wieśniacy, na cześć i pamiątkę św. Floriana nadawać na chrzcie to imię swoim synom.

Zakłada też monarcha polski i książę krakowski Kazimierz w wymienionym kościele na cześć świeżego przybysza św. Floriana nowe kolegium prałatów, kanoników i wikariuszy i wyposaża je wsiami i dziesięcinami wyproszonymi przez biskupa krakowskiego Gedeona, a przenosząc prepozyturę kościoła parafialnego na Skałce, poleca, aby w nim śpiewano wszystkie godzinki i odprawiono nabożeństwa.*

Św. Florian kojarzony jest przede wszystkim ze Strażą Pożarną. Jest jednak nie tylko patronem zawodów związanych z ogniem — strażaków, kominiarzy, czy hutników — ale także piwowarów, bednarzy, garncarzy, ogrodników, kowali oraz mydlarzy. W 1436 r. św. Florian został zaliczony, wraz ze śś. Wojciechem, Stanisławem i Wacławem, do głównych patronów Polski.

Florian urodził się około 250 roku w mieście Aelium Cetium, położonym w rzymskiej prowincji Noricum (Austria)— dzisiejsze Sankt Pölten. Wedle legendy był wojskowym armii cesarskiej i miał odpowiadać za organizację i kierowanie brygadami strażackimi. Podczas prześladowań chrześcijan poniósł śmierć męczeńską za wiarę w roku 304.

Sprowadzenie relikwii św. Floriana do Polski opisał Jan Długosz w Rocznikach pod rokiem 1184. Katedra wawelska była jego pierwotnym miejscem kultu — do momentu kanonizacji św. Stanisława w roku 1253. Później stał się nim patronalny kościół, zbudowany za murami Krakowa za Kazimierza Sprawiedliwego w roku 1185.

O ile krakowska świątynia pod wezwaniem św. Floriana jest szerzej znana jest to już niewielu wie, że za panowania Kazimierza Wielkiego w roku 1366 okoliczna osada otrzymała prawa miejskie i nazwę Florencja. Z okresu jej „świetności” zachowały się pieczęcie miejskie — ławnicza z wizerunkiem relikwii św. Floriana oraz radzieckie z przedstawieniem jego postaci.

--* Jan Długosz, Roczniki , czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, Warszawa 1973
Ilustracje:
  • Św. Florian — graduał 1445 r. © Österreichische Nationalbibliothek
  • S. Scarbinorum de Sancto Foriano — pieczęć ławnicza miasta Florencji / Kleparza, 1442 r. © AUJ / poczetkrakowski.pl
  • S. Floreci Minus — pieczęć mniejsza radziecka miasta Florencji / Kleparza, 1452 r. © ANK / poczetkrakowski.pl
[P] 3.05.2022

W imię Boga, w Trójcy Świętej jedynego

Święto Narodowe 3 MajaRocznica uchwalenie Konstytucji 3 maja 1791 roku

Stanisław August z Bożej łaski i woli narodu król polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, kijowski, wołyński, podolski, podlaski, inflancki, smoleński, siewierski i czernichowski, wraz ze stanami skonfederowanymi, w liczbie podwójnej naród polski reprezentującymi.

Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia konstytucji narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rządu naszego wady, a chcąc korzystać z pory, w jakiej się Europa znajduje i z tej dogorywającej chwili, która nas samym sobie wróciła, wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą, egzystencję polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony, chcąc oraz na błogosławieństwo, na wdzięczność współczesnych i przyszłych pokoleń zasłużyć, mimo przeszkód, które w nas namiętności sprawować mogą dla dobra powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej granic z największą stałością ducha, niniejszą Konstytucję uchwalamy i tę całkowicie za świętą, za niewzruszoną deklarujemy, dopóki by naród w czasie prawem przepisanym, wyraźną wolą swoją nie uznał potrzeby odmienienia w niej jakiego artykułu.*

--* Preambuła Ustawy Rządowej, 3 maja 1791 r.
Ilustracje:
  • Aquila alba — zdobienie oprawy pudła na Konstytucję 3 Maja © AGAD

[P] 3.05.2022

Biało-Czerwona

Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej2 maja

BIAŁO-CZERWONA to zwyczajowa nazwa polskiej flagi, której składnikiem są barwy Rzeczypospolitej Polskiej. Formalnie flagą państwową jest płat tkaniny o barwach RP, umieszczony na maszcie (Art. 6.1 ustawy o godle, barwach i hymnie RP). Jednak powszedni usus sprawia, że za flagę uznaje się także płat przytwierdzony do drzewca.

Flagi tworzone są poprzez odpowiedni podział płata — tzw. cięcie — oraz położenie na nim barw wywiedzionych z herbu (tynktur godła oraz tarczy). Pole ważniejsze na fladze — górne lub przy drzewcu — przyjmuje barwę godła herbowego. Natomiast część dolna płata lub zewnętrzna — tzw. swobodna, przyjmuje barwę pola tarczy.

Flaga wywodzi się z formy wczesnośredniowiecznego proporca. Był to płat barwnej tkaniny, umieszczany na długiej włóczni — atrybucie władzy. Takie właśnie insygnium otrzymać miał Bolesław Chrobry od cesarza Ottona III w roku 1000. W kolejnych stuleciach proporzec z osobistym symbolem władcy, używany najczęściej jako znak reprezentacyjny oraz bojowo-rozpoznawczy jego wojsk, stawał się także symbolem podległej mu ziemi.

Polskie barwy mają swoje historyczne źródło w heraldyce Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Barwa biała jest pochodną srebrnego orła z herbu Królestwa Polskiego — Orzeł Biały — oraz srebrnego jeźdźca zbrojnego z herbu Wielkiego Księstwa Litewskiego — Pogoń. Barwa czerwona jest tynkturą pola tarczy, wspólnej dla obu znaków. Dowodzi tego jednoznacznie dokument uchwały polskiego Sejmu z 7 lutego 1831 roku. Ustalony wówczas dla Kokardy Narodowej kolor biały z czerwonym zyskał status polskich barw narodowych:

Kokardę Narodową stanowić będą kolory Herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, to iest: kolor biały z czerwonym.*

Kolory biały i czerwony odzyskały ustawową rangę barw narodowych w roku 1919. Flagę państwową Rzeczypospolitej Polskiej stanowi prostokątny płat o proporcjach 5:8, którego pas górny jest barwy białej, a dolny czerwonej. Flaga państwowa umieszczona na maszcie uzyskuje status chroniony prawem. Szczególną wersją flagi państwowej jest Flaga z godłem państwowym, umieszczonym na środku białego pasa. Przynależna jest polskim przedstawicielstwom za granicą, a także podnoszona na lotniskach i w portach oraz przez polskie statki, jako bandera cywilna i handlowa. **

POST SCRIPTUM

Na okoliczność dzisiejszego „świętowania” pozwolę sobie dodatkowo dotknąć słowem pisanym dwóch kwestii.

Po pierwsze ponownie przypomnę, że niezgodne z faktami jest twierdzenie za Alfredem Znamierowskim, iż to już w roku 1792 po raz pierwszy użyto biało-czerwonych barw jako narodowych, w nawiązaniu do heraldyki Królestwa Polskiego — białego orła na czerwonej tarczy herbowej.

Zorganizowana wówczas uroczystość położenia kamienia węgielnego pod budowę Kościoła Najwyższej Opatrzności — jako wotum dziękczynnego za uchwaloną rok wcześniej Konstytucję 3 Maja — odbywała się w nie w heraldycznych barwach państwa, ale barwach Orderu Świętego Stanisława, patrona Polski. Barwą tą był kolor pąsowy.

Ustalony przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego ceremoniał zobowiązywał upoważnionych uczestników do założenia przynależnych im mundurów wojewódzkich lub białej sukni orderowej św. Stanisława, przepasanych wstęgą orderów polskich. Towarzyszące panom damy proszone były o wystąpienie w białych sukniach, ozdobionych wstążkami i szarfami barwy pąsowej.

Po drugie muszę zauważyć, że o ile „piętnuje się” używanie niewłaściwej formy flagi — np. „sztukowanej” z godłem państwowym — stosowanie na niej napisów, czy też błędny sposób jej umieszczania (przepraszam: „eksponowania”) poprzez odwrócenie barw lub też na pozycji nieprzynależnej protokolarnie (np. na miejscu flagi gościa zamiast na pozycji flagi gospodarza), o tyle brak jest równie dobitnie artykułowanej dezaprobaty dla mylnego zestawiania barw białej i czerwonej, jako polskich.

Powtórzę zatem swoje spostrzeżenie sprzed lat sześciu (KODylion sybolem fałszyzmu) oraz lat trzech (Nie wszystko polskie, co biało-czerwone…) — w dużym skrócie dla tych, którzy nie lubią czytać dłuższych uzasadnień:

  • nie tworzy się herbu od barw flagi, lecz to barwy wywodzone są z tynktur herbu!

W szczególności za chybione uznać trzeba biało-czerwone wybarwianie nośnika, jakim jest tarcza. Podział tarczy barwą białą i czerwoną jest figurą heraldyczną, a nie tłem kolorystycznym, identyfikującym tożsamość państwową. W symbolice związanej z polskim państwem nie ma — powtórzę: NIE MA — tarcz biało-czerwonych, opartych na podziale pionowym lub poziomym ich pola. Dla jasności tarcza z biało-czerwoną szachownicą także nie będzie „polskim symbolem”.

Rzecz bowiem w tym, iż posługując się tożsamościowymi symbolami, a w szczególności wywodzonymi z tradycji heraldycznej, należy mieć świadomość, że podlegają one ściśle określonym regułom. Bezrefleksyjne kładzenie bieli i czerwieni na tarczy, dla zaznaczenia polskiej tożsamości, może budzić „wyrozumiały” uśmiech do czasu, gdy mieści się ono w granicach radosnej twórczości amatorów zabawy w rycerzy.

Bardzo źle jednak się dzieje, gdy w przestrzeni publicznej, przy bezkrytycznej protekcji zaprzyjaźnionych ekspertów od heraldyki i weksylologii oraz przy aplauzie totumfackich z branży projektowej, „na poważnie” traktowany jest (a nawet rekomendowany tzw. czynnikom miarodajnym) efekt prac autorstwa Andrzeja-Ludwika Włoszczyńskiego, pretendujących do uporządkowania status quo identyfikacji wizualnej organów administracji rządowej.

--* Uchwała stanowiąca Kokardę NarodowąZbiór uchwał seymu roku 1831, Warszawa, 1831, Biblioteka Narodowa w Warszawie** Barwy — dlaczego biało-czerwone? — A. Bąk, Co wiesz Polaku o swoim Znaku?, Poznań 2020
Ilustracje:
  • Skoczek spadochronowy z flagą — ćwiczenia lotnicze, Polska 2016 © Pixabay / erykan
  • Proporzec i tarcza z orłem — pieczęć piesza Przemysła II, 1290 © Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz / Aleksander Bąk
  • Żaglowiec morski z flagą państwową z godłem jako banderą © Pixabay / kropekk_pl
  • Jerzy Skarżyński w sukni orderowej Św. Stanisława — portret, XVIII wiek © Muzeum Narodowe w Poznaniu / Wikipedia – Piotrus
  • Godło Ministra, Projekt Orli Dom — Tom II © Andrzej-Ludwik Włoszczyński / Wydawnictwo internetowe e–bookowo, 2016 r.
  • Rycerz © Pixabay / PhotoMIX-Company

[P] 2.05.2022

Wiara rodzi się ze słuchania

Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego1 maja

W dniu zaś zwanym dniem Słońca odbywa się w oznaczonym miejscu zebranie wszystkich nas, zarówno z miast, jak ze wsi. Czyta się wtedy pamiętniki apostolskie lub pisma prorockie, jak długo na to czas pozwala, gdy zaś lektor skończy, przełożony żywym słowem upomina i zachęca do naśladowania tych wzniosłych nauk.

Następnie powstajemy z miejsc i modlimy się, po modlitwie zaś następują opisane już poprzednio ceremonie, mianowicie przynosi się chleb oraz wino z wodą, nad którymi przełożony odprawia modły i dziękczynienia, ile tylko może, lud zaś odpowiada mu radosnym «Amen» — wreszcie następuje rozdawanie każdemu cząstki pokarmu eucharystycznego; nieobecnym zanoszą go diakoni.

Kogo stać na to, a ma dobrą wolę, ofiarowuje datki, jakie chce i może, po czym całą zbiórkę składa się na ręce przełożonego. Ten roztacza opiekę nad sierotami, wdowami, chorymi, lub taż z innego powodu cierpiącymi niedostatek, a także nad więźniami oraz obcymi goszczącymi w gminie; jednym słowem spieszy z pomocą wszystkim potrzebującym.

Zgromadzenia zaś nasze odbywają się w dniu Słońca dlatego, że jest to pierwszy dzień, w którym Bóg, przetworzywszy ciemności oraz pramaterię, uczynił świat, a także, ponieważ w tym właśnie dniu zmartwychwstał Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel. Ukrzyżowano Go bowiem w przeddzień dnia Saturna, zaś nazajutrz po owym dniu, czyli w dzień Słońca, ukazał się On apostołom i przekazał im tę właśnie naukę, jaką niniejszym przedłożyliśmy wam do rozważenia.*

--* Apologia, Justyn Męczennik — M. Michalski, Antologia literatury patrystycznej, Warszawa 1975
Ilustracja:
  • Biblia latina vulgatae versionis cum prologis © Engelberg, Stiftsbibliothek

[P] 1.05.2022

Tożsamość

Kto Ty Jesteś?Aleksander Bąkjakiznaktwoj.pl
--* Tożsamość © Aleksander Bąk 2020 Ilustracja:
  • Kto Ty Jesteś? — na podstawie Google Earth Pro © 2022 Google LLC.

[P] 23.04.2022

Poniedziałek Wielkanocny

Oktawa Wielkiej NocyEwangelia św. Mateusza 28, 11-15

Niektórzy ze strażników dotarli już do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co się wydarzyło. Ci zebrali się z przełożonymi ludu, a po naradzie dali żołnierzom dużo pieniędzy i polecili im: «Rozgłaszajcie tak: W nocy, gdy spaliśmy, przyszli jego uczniowie i Go wykradli. A gdyby namiestnik się o tym dowiedział, my go przekonamy i wybawimy was z kłopotów». Wzięli więc pieniądze i postąpili, jak im polecono. I tak rozeszła się ta wieść wśród Żydów i znana jest po dzień dzisiejszy.*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018 Ilustracja:
  • Maria Magdalena spotyka Jezusa przy grobie w ogrodzie — na podstawie miniatur z Ewangeliarza Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 17.04.2022

Niedziela Wielkiej Nocy

Uroczystość Zmartwychwstania PańskiegoEwangelia św. Jana 20, 11-16

Maria zaś stała przy grobie i płakała. Płacząc zajrzała do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, którzy siedzieli jeden przy głowie, a drugi przy nogach, gdzie było złożone ciało Jezusa. Zapytali ją: «Kobieto, dlaczego płaczesz?» A ona odpowiedziała: «Zabrano mojego Pana i nie wiem, gdzie Go położono.» Gdy to powiedziała odwróciła się za siebie i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. A Jezus zapytał ją: «Kobieto, dlaczego płaczesz? Kogo szukasz?» Ona sądząc, że to ogrodnik, powiedziała: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę.» Jezus powiedział do niej: «Mario!» Wtedy ona zwróciła się do Niego i powiedziała po hebrajsku: «Rabbuni ! — to znaczy Nauczycielu!»*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018
Ilustracja:
  • Maria Magdalena spotyka Jezusa przy grobie w ogrodzie — na podstawie miniatur z Ewangeliarza Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 17.04.2022

Wielki Tydzień — Sobota

SzabatEwangelia św. Jana 19, 40-42

Wzięli więc ciało Jezusa i owinęli je w płótna z wonnościami, stosownie do żydowskiego zwyczaju grzebania zmarłych. W miejscu zaś, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, a w ogrodzie nowy grobowiec, w którym jeszcze nikt nie był złożony. Tam położyli Jezusa z powodu żydowskiego dnia Przygotowani, bo grób był blisko.*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018
Ilustracja:
  • Grób ogrodzie — na podstawie miniatur z Ewangeliarza Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 15.04.2022

Wielki Tydzień — Piątek

Męka i śmierć Jezusa ChrystusaEwangelia św. Jana 19, 28-30

Potem Jezus, wiedząc, że już się wszystko dokonało, aby się wypełniło Pismo, powiedział: «Pragnę.» Stało tam naczynie napełnione octem. Nałożyli więc na łodygę hizopu gąbkę nasączoną octem i podali Mu do ust. Gdy Jezus skosztował octu, powiedział: «Dokonało się!» Skłonił głowę i oddal ducha.*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018
Ilustracja:
  • Ukrzyżowanie — na podstawie miniatur z Ewangeliarza Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 15.04.2022

Wielki Tydzień — Czwartek

Umywanie nógEwangelia św. Jana 13, 6-9

Podszedł do Szymona Piotra. Ten powiedział do Niego: «Panie, Ty mi będziesz mył nogi?» Jezus mu oznajmił: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, zrozumiesz to później». Powiedział mu Piotr: «O nie, nie będziesz nigdy mył moich nóg». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Powiedział więc do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale także ręce i głowę!»*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018
Ilustracja:
  • Ostatnia Wieczerza— na podstawie miniatur z Ewangeliarza Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 14.04.2022

Wielki Tydzień — Środa

Zdrada JudaszaEwangelia św. Mateusza 26, 14-16

Wtedy jeden z Dwunastu, Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów zapytał: «Co mi dacie, jeśli Go wam wydam?» Oni zaś wypłacili mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobnej chwili, żeby Go wydać.*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018
Ilustracja:
  • Ewangeliarz Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 13.04.2022

Wielki Tydzień — Wtorek

Uczta w WieczernikuEwangelia św. Jana 13, 36-38

Zapytał Go Szymon Piotr: Panie, dokąd idziesz? Jezus odpowiedział: Dokąd Ja idę, ty teraz ze mną iść nie możesz, ale pójdziesz później. Piotr mu odpowiedział: «Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie». Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie? Zapewniam, zapewniam cię, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz».*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018
Ilustracja:
  • Ewangeliarz Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 12.04.2022

Wielki Tydzień — Poniedziałek

Uczta w BetaniiEwangelia św. Jana 12, 1-3

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018
Ilustracja:
  • Ewangeliarz Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 11.04.2022

Wielki Tydzień — Niedziela Palmowa

Wjazd Jezusa do JerozolimyKsięga Zachariasza 9,9

Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny, jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy.*

--* Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018
Ilustracja:
  • Ewangeliarz Torosa Roslina, Armenia XIII w. © The Walters Art Museum

[P] 10.04.2022

Bogarodzico — wstawiaj się za nami!

Akt poświęcenia Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi25 marca 2022 r.
--Ilustracja:
  • Niepokalane Serce Maryi — grafika publicystyczna © 2022 Aleksander Bąk

[P] 22.02.2022

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich

Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką

Zbrodnia w Markowej

24 marca 1944 r.

Przez prawie dwa lata (1942-44) polski dom rodziny Ulmów w Markowej pod Łańcutem (ówczesne województwo lwowskie) stanowił schronienie dla ośmiu Żydów — Gołdy Grünfeld, Lei Didner z córeczką oraz Saula Goldmana i jego czterech dorosłych synów.

24 marca 1944 roku komando niemieckiej żandarmerii dokonało egzekucji na ukrywanych Żydach. Razem z nimi zabita została cała rodzina Ulmów — Józef wraz z żoną Wiktorią, będącą w 9 miesiącu ciąży, oraz szóstka ich dzieci — Stasia, Basia, Władzio, Franuś, Antoś i Marysia.

W marcu 2017 roku otwarto w Markowej Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej. W marcu 2018 roku ustanowiony został Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Datę corocznych obchodów wyznaczono na 24 marca.

W materiałach muzeum podana jest informacja o odnalezionej w domu Ulmów Biblii, w której czerwonym ołówkiem zakreślony był fragment przypowieści o Samarytaninie:

Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go.

Ta ewangeliczna przypowieść ma obrazować postawę, którą Jezus wskazał za zgodną z dwoma najważniejszymi przykazaniami religii Mojżeszowej — miłowania Boga i bliźniego. „Miłosierny Samarytanin” z chrześcijańskiej katechezy na stałe wszedł także do humanistycznej kultury.

Rzecz w tym, że powszechna interpretacja przypowieści nie oddaje jej prawdziwego znaczenia. Przywołana przez Jezusa postać Samarytanina to nie tyle wzór człowieka „z gruntu dobrego”, co przede wszystkim dobry uczynek osoby uznawanej w ówczesnym Izraelu za „gorszą”.

Więcej — Samarytanin to dla Żydów religijny odszczepieniec, wróg, wręcz „nie-człowiek”, którego można traktować jak psa. To właśnie dlatego owa przypowieść tak wzburzyła faryzeuszów. „Ktoś taki” nie mógł być dla nich wzorem postępowania zgodnego z Prawem Mojżeszowym.

Rzeczywistość przedwojennej Polski to nie wielokulturowa sielanka. Codzienne relacje między społecznościami polską i żydowską były niejednokrotnie napięte. Nie tyle z uwagi na różnice etniczne, religijne, czy też polityczne — przyczyną były najczęściej kwestie ekonomiczne.

W ramach odrodzonego w roku 1918 organizmu państwowego część społeczności żydowskiej skutecznie się izolowała. Z wielu powodów — nie tylko kulturowych — jej postawa wobec państwa polskiego była co najmniej obojętna, a niekiedy wręcz wroga.

Na stosunek do nie-Żydów nakładał się także ów aspekt religijnej „obcości”. Goj był traktowany jako niepodlegający wewnętrznym regułom. Ktoś gorszy, kogo — w zgodzie z sumieniem — można było nie tylko finansowo oszukać, a nawet materialnie zniszczyć.

Postawa ta ujawniła się z całą ostrością na terenach Polski zajętych w 1939 roku przez Rosję. To właśnie tam doszło do kolaboracji środowisk żydowskich z sowiecką bezpieką. Przez dwa lata wielu Polaków opłacało swoją wolność złotem. Gdy go zabrakło byli denuncjowani do NKWD.

Dopiero w takim kontekście można właściwie zrozumieć, jak bardzo heroiczna była „samarytańska” postawa tysięcy Polaków, ryzykujących życie swoje oraz najbliższych, dla ratowania osób, niekoniecznie należących do grona przyjaciół, czy też sąsiadów.

W roku 2015 było mi dane dołożyć cegiełkę w budowaniu pozytywnego wizerunku Polski oraz zachowaniu pamięci o ofierze złożonej z życia przez polskich „Samarytan”. To właśnie dla Muzeum im. Rodziny Ulmów w Markowej zaprojektowałem znak graficzny.

Założenia ideowe przedstawiłem w projektowym uzasadnieniu :

Narzucona przemocą zmiana reguł obowiązujących w codziennym życiu spowodowała zmiany w relacjach społecznych. Dotknęło to nie tylko społeczności w skali globalnej, ale także relacji lokalnych — sąsiedzkich. W wyniku realnego zagrożenia pękły więzi kształtowane przez pokolenia.


Dorobek życia został zniszczony — domy wywrócone do góry nogami. Były jednak domy sąsiedzkie otwarte na tych, dla których świat się skończył. Te domy stały się ukrytym światem, dającym szansę przetrwania, pomoc i ochronę dla ludzi ze zburzonego świata.


Ofiarowały wspólną przestrzeń dla życia. Ta uwspólniona sfera jaśniała światłem nadziei. Dom stawał się enklawą rodzinną na dobre i na złe. W przypadku rodziny Ulmów ofiarowana przez nich domowa przestrzeń stała się rzeczywistą ofiarą z życia.»

--Ilustracje:
  • Rodzina Ulmów — element identyfikacji wizualnej Muzeum w Markowej © Aleksander Bąk
  • Dobry Samarytanin — Codex Purpureus Rossanensis VI w. © Museo Diocesano d’Arte Sacra
  • Pochód rabinatu warszawskiego, 1930 © Narodowe Archiwum Cyfrowe
  • Logo Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej – Aleksander Bąk 2015

[P] 24.02.2022

Zajrzyj do orlego gniazda w Borach Tucholskich

Bielik (Haliæetus albicilla)

Gniazdo w nadleśnictwie Woziwoda

Polska

Jako że wiosna zagościła już na dobre nie tylko w kalendarzu, ale również w polskiej naturze, wydaje się, iż całkiem uprawnionym będzie oficjalne ogłoszenie tegorocznego sezonu lęgowego orłów za otwarty.

Transmisja online z orlich gniazd w różnych miejscach świata — od Łotwy i Estonii, przez Florydę i Kalifornię, aż po wyspy amerykańskiego wybrzeża na oceanie Spokojnym — uzupełniona została także o lęgowisko w Borach Tucholskich.

Zainteresowanych obserwowaniem życia orłów na bieżąco zapraszam na podstro «Orli dom na żywo».

--Ilustracja:Foto: kadr z transmisji online z gniazda w Borach TucholskichProjekt: Komitet Ochrony Orłów, Nadleśnictwo Woziwoda, Polskie Radio S.A.
[P] 23.02.2022

Zbaw nas ode złego!

--Ilustracja:
  • Zbaw nas ode złego! — grafika publicystyczna © 2022 Aleksander Bąk

[P] 22.02.2022

Herb Jagiellonów ślubnym wianem Andegawenów

Ślub Jadwigi Andegaweńskiej z Władysławem Jagiełłą

Katedra na Wawelu, Kraków

18 lutego 1386 r.

18 lutego 1386 roku w krakowskiej katedrze na Wawelu miał miejsce ślub wielkiego księcia litewskiego Władysława Jagiełły — wybranego w dniu 2 lutego 1386 roku na króla Polski — z Jadwigą Andegaweńską, sprawującą wówczas władzę króla Królestwa Polskiego.

O tym, dlaczego ślub ten — oczywiście moim osobistym zdaniem — był polityczną „bombą atomową”, odpaloną przez litewsko-polska dyplomację, pisałem w zeszłym roku w artykule: Krzyż podwójny w wianie ślubnym.

Ślub stanowił wypełnienie zobowiązań umowy przedmałżeńskiej, zawartej w Krewie w roku 1385. Zgodnie ze złożoną obietnicą Jagiełło miał nie tylko przyjąć chrzest — tym razem w obrządku katolickim — ale także podjąć misję chrystianizacji Litwy:

Przeto, najjaśniejsza pani, spełnij to zbawienne polecenie, przyjmij wielkiego księcia Jagiełłę za syna i oddaj mu w małżeństwo najukochańszą córkę swoją, Jadwigę, królowę polską. Ufamy, że z tego związku wyniknie chwała Bogu, zbawienie duszom, cześć ludziom a pomnożenie królestwu. Nim zaś to, o czem mowa, do końca stosownego dojdzie, wielki książę Jagiełło ze wszystkimi swoimi braćmi, jeszcze nie ochrzczonymi, tudzież z krewnymi, ze szlachtą, ziemianami większymi i mniejszymi, w ziemiach jego zamieszkałymi, chce, życzy i pragnie przyjąć wiarę katolicką świętego Rzymskiego Kościoła.1

15 lutego 1386 roku, podczas chrztu w Krakowie, Jogaila przyjął imię świętego patrona Węgier — króla Władysława I — uznawanego za żarliwego krzewiciela wiary chrześcijańskiej. Można zatem stwierdzić, że ideowo Jagiełło podejmował rolę św. Władysława Północy.

Nie negując religijnej motywacji uważam, iż plan ten był majstersztykiem politycznym. Zakonowi Krzyżackiemu wytrącono krucjatowy miecz. Nawrócenie „pogańskiej” Litwy podjęte zostało bowiem w ramach wewnętrznych działań jej własnego władcy.

Symbolem podjęcia litewskiej misji chrystianizacyjnej był nadany Jagielle znak osobisty — odmieniony krzyż podwójny z herbu królestwa Węgier. Z rąk poślubionej młodej królowej — dziedziczki władztwa świętego Władysława — przyjął proporzec z krzyżem podwójnym.

W zeszłorocznym artykule napisałem, dlaczego przyjęcie znaku nastąpić musiało podczas ceremonii ślubnej, a nie w czasie chrztu lub koronacji. Przy tegorocznej okazji pozwolę sobie opowiedzieć, dlaczego osobisty znak Jagiełły otrzymał błękitno-złotą tynkturę.

Po pierwsze należy zaznaczyć, że Jagiełło — nawet jako król — nie mógł sam sobie zaordynować nowego znaku. Herb — zgodnie z tradycją — mógł być jedynie mu nadany. Po drugie — nadania dokonać mogła wyłącznie osoba o statusie wyższym lub co najmniej równorzędnym.

Z uwagi na rangę wydarzenia uważam, że znak został wręczony w ślubnym wianie. Stąd wniosek, że herb Jagiełło otrzymał z rąk królewskiego władcy swego serca — Jadwigi Andegaweńskiej. Wątpię bowiem, by zrobiła to teściowa — Elżbieta Bośniaczka — królowa Węgier.

O ile zatem na chrzcie Jagiełło przyjął imię św. Władysława — patrona Węgier — to na ślubie otrzymał jego królewski znak. Nie mógł być on jednak z nim tożsamy, dlatego — zgodnie z zasadami heraldyki — został odmieniony.

Domniemanym herbem św. Władysława był czerwony krzyż podwójny w srebrnym (białym) polu. Intuicja podpowiada mi, że stanowi on przetworzony czerwony krzyż — znak św. Jerzego. Podobieństwo nie jest przypadkowe — nawet legenda z życia węgierskiego króla jest na wskroś gregoriańska.

W przypadku św. Władysława, jego rycerski czyn nie dotyczył uratowania księżniczki zagrożonej pożarciem przez smoka, lecz dziewczyny porwanej przez przedstawiciela głównych wrogów ówczesnych Węgrów — pogańskich Pieczyngów vel Kumanów.

Od kanonizacji św. Władysława w roku 1192, jego postać była w kręgu kulturowym ówczesnej Europy Środkowej synonimem rycerskiej postawy chrześcijańskiego władcy. Warto przypomnieć, że węgierski władca urodził się w Krakowie, jako syn wygnanego króla Beli I i córki Mieszka II Lamberta.

Wracając do genezy herbu Jagiellonów — od ślubu Jagiełły z Jadwigą Andegaweńską stał się nim złoty krzyż podwójny w polu błękitnym. O ile zrozumiały jest sam zabieg odmiany znaku przez zmianę jego barw, to pozostaje pytanie — dlaczego właśnie złoto i błękit.

Otóż — moim zdaniem — wytłumaczenie może być dwojakie. Pierwszym jest, iż barwy złoto-błękitne wywiedziono z herbu rodu Andegawenów — złotych lilii w błękitym polu. Jeśli zatem herb Jagiełły był ślubnym wianem Jadwigi to oczywistym jest, że źródłem tynktury musiał być jej rodowy herb.

Drugim wyjaśnieniem może być fakt, iż rodzicami chrzestnymi byli Władysław II Opolczyk oraz Jadwiga z Melsztyna. Herbem księcia opolskiego był złoty orzeł w błękitnym polu. Podobne tynktury nosił herb matki chrzestnej — Leliwa, czyli w polu błękitnym półksiężyc złoty nad którym takaż gwiazda.

Jak było naprawdę — tego przynajmniej na razie nie wiemy. Ze swojej strony przychylam się zdecydowanie do hipotezy o andegaweńskim źródle. Wręczenie „Władysławowi Północy” znaku misyjnego, jako osobistego herbu władcy, mieści się w ówczesnej idei króla pomazańca — krzewiciela wiary.

Nie ukrywam jednak, że wywiedzenie barw dla herbu Jagiełły z herbów jego chrzestnych też byłoby intrygującą koncepcją. Dowodziłaby niezwykłej skuteczności Władysława Opolczyka, aktywnego w różnych obszarach ówczesnej polityki.

Warto bowiem pamiętać, że w swoich aspiracjach książę opolski sięgał bardzo wysoko. Także za czasów jego namiestnikostwa na Rusi, sprawowanego z nadania Ludwika Węgierskiego, pojawiły się tam złoto-błękitne barwy. Swoją drogą córka wojewodziny sandomierskiej — Elżbieta z Pilczy — została później trzecią żoną Jagiełły.

Zważając na średniowieczny kodeks przyjmowania barw heraldycznych przez wasali, wydaje się — moim skromnym zdaniem — iż w swoim czasie także Opolczyk odmienił pierwotne srebrne wybarwienie górnośląskiego orła na złote barwy andegaweńskiej lilii.

Ale o tym już przy innej okazji :)

--1. H. Mościcki, Unia Litwy z Polską. Dokumenty i wspomnienia, 1919
Ilustracje:Chorągiew gończa — litewska chorągiew pościgowa, (odtworzenie stylizacyjne © 2016 Aleksander BąkAkt umowy w Krewie 1385 r. — Archiwum Główne Akt Dawnych w WarszawieZłota Bulla — Bela IV, 1251 r. — Muzeum Historyczne BudapesztuŚw. Władysław — Chronica Hungarorum 1480 — Państwowa Biblioteka SzechenyiegoDomniemany herb św. WładysławaIngeram-Codex XV w., Kunsthistorisches Museum WiedeńHerb Władysława Jagiełły — herbarz Bergshammar Pojedynek św. Władysława z Kumanem — fresk z kościoła w Kraskowie / Słowacja, za: szentlaszlo.comHerb księcia opolskiegoherbarz Bergshammar Herb Leliwa — herbarz Bergshammar
[P] 18.02.2022

Bieliki z Ameryki w kamerze VR

Orli dom na żywo

gniazdo orła morskiego

transmisja na żywo

jakiznaktwoj.pl

«Orli dom na żywo» — czyli bezpośrednia transmisja z kamer obserwujących gniazdo orła morskiego (bielika) na Łotwie oraz gniazd zlokalizowanych „po sąsiedzku” w Estonii, uzupełniona została o podobny przekaz online z Ameryki.

Różnica stref czasowych pozwala oglądać gniazda z Florydy i Kalifornii za dnia oraz w ich nocnej odsłonie, dzięki kamerom na podczerwień. Dodatkowo położenie gniazd w różnych strefach klimatycznych pozwala obserwować okres lęgowy na różnych etapach.

Ciekawostką jest transmisja z gniazda na Florydzie, prowadzona za pomocą 4 kamer położonych wokół gniazda — w tym Eagle Cam 360° w technologii VR. Pozwala to na „ręczne” sterowanie kamerą i obserwowanie gniazda zlokalizowanego przy… dwupasmowej drodze szybkiego ruchu.

Zapraszam do Orlego domu na żywo.

--Ilustracja:

• South West Florida Eagle Cam © Dick Pritchet Real Estate Inc.


[P] 16.02.2022

Regni et reipublicæ…

Przysięga wierności

Maćko Borkowic — wojewoda poznański

Kazimierz Wielki — król polski

Sieradz

16 lutego 1358 r.

16 lutego 1358 roku w Sieradzu zakończyła się konfederacja rycerska, zawiązana w latach 1352-1358 przeciw staroście generalnemu Wielkopolski. Jej przywódca Maćko Borkowic — wojewoda poznański — złożył przysięgę wierności królowi Kazimierzowi Wielkiemu.

Nos Maczko Borkowicz palatinus Posnaniensis […] magnifico principi domino nostro Casimiro, Dei gratia regi Poloniae, […] debemus praesitio corporali juramento servitia fidelia qualibet et obsequia pro suo regio honore, commodo et utilitate sui regni et reipublicae facere, exhibere, totoque desiderio pure ac sincere adimplere harum testimonio literarum, quibus nostrus sigillum et appensum. […]*

Zapis w treści dokumentu z 1358 roku — dotyczący wierności w służbie władcy i jego królestwu — uznać można uznać świadectwo używania w średniowiecznej Polsce miana respublica, dla określenia spraw państwowych, a szerzej — samego państwa.

Res publica, czyli rzecz powszechna — wspólna, stanowiła dobro publiczne wszystkich jej obywateli. Obywatele państwa po wybraniu władcy, składali mu przysięgę wierności, a władca składał przysięgę wierności prawom Rzeczypospolitej i jej obywateli.

Warto to przypominać wszystkim, którzy w imię pedagogiki wstydu pod europejskimi sztandarami „ponowoczesnego oświecenia”, wciąż próbują — na podobieństwo Starego Fryca — cywilizować „polskich irokezów”.


--

* Przysięga wierności królowi Kazimierzowi —Maćko Borkowic, wojewoda poznański, Sieradz 1358, Codex Diplomaticus Maioris Poloniae


Ilustracje:

• Dokument przysięgi — foto: © Archiwum Główne Akt Dawnych