Godło kłamstwa założycielskiego PRL




Manifest PKWN

22 lipca 1944 r.




nowe godło, 22 lipca, Manifest Lipcowy, PKWN, Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, komunistyczna agentura, kłamstwo założycielskie, mord założycielski, Krajowa Rada Narodowa, orzeł bez korony, kurica, orzeł kościuszkowski



Na podstawie fikcyjnego dekretu niekonstytucyjnej — niewybranej przez naród — tzw. Krajowej Rady Narodowej, założonej przez członków komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej, utworzono samozwańczy Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Obwieszczenie dekretu, opublikowanego na tzw. „ozdobnym” plakacie Manifestu, datowane było na 21 lipca 1944 r., a miejscem jego ogłoszenia wskazana Warszawa. Jednak zgodnie z faktami instalacja PKWN nastąpiła 21 lipca w Moskwie bez uprzedniego powiadomienia przebywających w Warszawie członków KRN.


„Oficjalna” informacja podana została 22 lipca przez polskojęzyczną rozgłośnię Radia Moskwa i wskazywała Chełm za miejsce powołania PKWN. Rozplakatowanie wydrukowanego w Moskwie „Manifestu PKWN” dokonane zostało w Chełmie dopiero 23 lipca. Tam też opublikowano w pierwszym numerze gazety „Rzeczpospolita” — oficjalnym organie PKWN — treść dekretu. Dekret KRN nabył „moc ustawową” na podstawie Ustawy o tymczasowym wydawaniu dekretów z mocą ustawy, opublikowanej w zawłaszczonym przez komunistów Dzienniku Ustaw nr 1 z dn. 15 sierpnia 1944 roku. Sfałszowane regulacje prawne stały sie podstawą legitymizującą komunistyczną władzę PRL.

Można zatem przyjąć, że w wyniku niezgodnych z prawem decyzji nie tylko PRL, ale także obecne państwo nie posiada tak naprawdę ciągłości prawnej z II RP. Konstytucja z roku 1997 była bowiem jedynie zmianą konstytucji z roku 1952. Komunistyczna agentura instalując „nowy” rząd w 1944 roku odrzuciła bowiem Konstytucję kwietniową z roku 1935 — jako „faszystowską” — przyjmując za obowiązującą Konstytucję marcową z roku 1921. Niestety samozwańcza instalacja komunistycznej KRN złamała podstawową zasadę Konstytucji marcowej (Art. 1) o zwierzchniej roli Narodu nad wszelkimi organami, wybieranymi w drodze demokratycznych wyborów, a nie w wyniku czyjejkolwiek uzurpacji. KRN nie miała zatem żadnego mandatu demokratycznego. Nie bez znaczenia było także naruszenie przez dekrety PKWN konstytucyjnych praw obywatelskich — w szczególności prawa własności. 

Wizerunek orła, widniejący na „ozdobym” wydaniu „Manifestu”, bazował na wzorze orła przyjętym dla jednostek 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki, utworzonych w 1943 roku w ZSRR. Jego ideowo „piastowska” stylizacja przygotowana została przez Janinę Broniewską, na osobiste zlecenie Wandy Wasilewskiej — przewodniczącej moskiewskiego Związku Patriotów Polskich. Podstawą opracowania było przedstawienie orła z sarkofagu Władysława Hermana, znajdującego się w katedrze płockiej.




Propaganda tworzona przez ocalałych ze stalinowskiej czystki (1934-39) polskich komunistów głosiła odbudowę powojennej Polski jako państwa tworzonego przez lud, a w szczególności chłopa, robotnika oraz inteligenta pracującego. Tworzone wojsko Polski Ludowej wymagało zatem znaku, który zrywałby z przedwojenną „pańską Polską”. Ze wspomnień Jerzego Putramenta wynika, że organizatorzy polskiego wojska w Rosji Sowieckiej stworzyli własną mitologię, ustalając „powrót” do orła piastowskiego. Ich zdaniem Polska Piastów walczyła z odwiecznie wrogim Giermańcem, dlatego orzeł piastowski miał głowę zwróconą na zachód a skrzydła miał pokojowo opuszczone w dół. Natomiast orła Jagiellonów zawsze świerzbiły pióra w imperialnych zakusach, stąd skrzydła miał bojowo uniesione, a głowę skierowaną miał na wschód (sic!). Najwyraźniej w imię propagandy tak właśnie odczytywano kurtuazyjny zwrot orła w niektórych przedstawieniach czteropolowego herbu Rzeczypospolitej Jagiellonów. Odrzucając zatem reakcyjną „jagiellońskość” postawiono na Polskę „bolesławowską” — Bolesława Chrobrego, Śmiałego i Krzywoustego — których to testament podejmował PKWN.

Niestety orzeł z płaskorzeźby na płockim grobowcu nie miał średniowiecznej proweniencji, lecz był wyłącznie swobodną wizją XIX wiecznego projektanta sarkofagu Zygmunta Vogla. Nie przeszkadzało to jednak komunistom przyjąć wzoru orła za stricte piastowski. Jeśli nie wynikało to z własnej ignorancji to ewidentnie obliczone było na niewiedzę odbiorców przekazu propagandowego.


--

Ilustracje:

• Winieta Manifestu PKWN © Biblioteka Narodowa

• orzełek kościuszkowski © IPN

• orzeł z grobowca Władysława Hermana w Płocku — Wikipedia


[P] 22.07.2019













Dwa nagie miecze, Brandenburg i… herb kanibali




Bitwa pod Grunwaldem

15 lipca 1410 r.




dwa nagie miecze, bitwa pod Grunwaldem, Władysław Jagiełło, Królewstwo Polskie, Wielki Mistrz Ulrich von Jungingen, Zakon Krzyżacki , film Krzyżacy, Ford , 1960



Prawie niezauważona przez media minęła kolejna rocznica bitwy pod Grunwaldem. Zwykle tak bywa, gdy data nie jest znacząco „okrągła”. Z ogólnospołecznej pamięci zniknęła już na dobre świadomość, że w historycznych czasach dzień 15 lipca był świętem o randze państwowej. W 1411 roku, na pamiątkę zwycięstwa pod Grunwaldem, przypadające na ten dzień liturgiczne święto Rozesłania Apostołów — De Divisione Apostolorum — ustanowiono także świętem narodowym:

  • Król Władysław i wszystkie stany duchowne i świeckie zgodnym postanowieniem i decyzją zatwierdziły obowiązującą powszechnie uchwałą, by dzień Rozesłania Apostołów był obchodzony uroczyście jako święto w całym Królestwie Polskim i by ojcowie uczyli swoich synow, wnuków i prawnuków oraz następców, żeby po wieczne czasy zachowali w pamięci ten dzień, w którym łaska Boża okazała swe miłosierdzie wobec narodu i ludu polskiego, by wszystkie kościoły w całym królestwie Polskim tak miejskie, jak wiejskie czciły ze swym ludem szczególnie uroczystymi mszami i procesjami dzień tak wielkiego tryumfu i by składały Bogu ogromne dzięki za dobrodziejstwo udzielone narodowi polskiemu.1

Pomimo zniesienia z liturgii kościelnej przez sobór Trydencki (1545), święto było nadal obchodzone w Kościele polskim przez kolejne 400 lat aż do czasów zaborów. Pielęgnowanie pamięci o zwycięskiej bitwie było wpisane w tradycję patriotyczną wielu pokoleń. Jej zwieńczeniem stało się postawienie w 1910 roku w Krakowie pomnika grunwaldzkiego — do którego rzeźby odlewano w wielkiej tajemnicy poza granicami zaborów — dla uczczenia 500 lecia bitwy pod Grunwaldem. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku nie przywrócono już 15 lipca jako święta państwowego. Kolejne wielkie zwycięstwo z roku 1920 — tym razem nad bolszewikami — przyniosło nową datę świętowania chwały polskiego oręża — 15 sierpnia. Pocieszające jest, że w roku przyszłym będą miały miejsce dwie „okrągłe” rocznice — 610-lecie Grunwaldu i 100-lecie Bitwy Warszawskiej.


projekt pomnika grunwaldzkiego, Stanisław Noakowski, Pomnik Grunwaldzki 1910, Kraków, Muzeum narodowe w Warszawie



Co z wydarzenia sprzed ponad 600 lat — noszącego miano „największej bitwy średniowiecznej Europy” — warto przypomnieć dzisiaj? Pozwolę sobie sięgnąć po owe słynne „dwa nagie miecze”, które wręczone zostały przed bitwą polskiemu królowi przez posłów Zakonu Krzyżackiego:

  • Najjaśniejszy królu! Wielki mistrz pruski Ulryk posyła tobie i twojemu bratu przez nas tu obecnych posłów dwa miecze, byś się starł z nim i jego wojskiem bez ociągania się i odważniej, niż się tym chwalisz, żebyś się dłużej nie chował w lasach i gajach zwodząc go i byś nie odsuwał walki na potem.2

Scena wyzwania rzuconego polskiemu władcy jest powszechnie znana — przynajmniej pokoleniu wychowanemu w PRL na filmie „Krzyżacy” — a dwa nagie miecze stały się symbolem germańskiej buty. Choć słowa zakonnego poselstwa mieściły się w „kulturze” epoki to bez wątpienia były prowokacją. Wbrew pozorom ich celem nie było jednak urażenie rycerskiego honoru. Pod niezawoalowaną sugestią tchórzostwa kryło się coś więcej. 


Symbol dwóch mieczy nie pochodzi bowiem ze sfery militarnej. To symbol stricte religijny, gdyż jego źródłem jest treść Ewangelii św. Łukasza. W dzień przed męką, po spożyciu paschy (ostatniej wieczerzy), tuż przed wyjściem na modlitwę w Ogrodzie Oliwnym, Jezus przekazał swoim uczniom ostatnie wskazówki:

  • I rzekł do nich: «Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?» Oni odpowiedzieli: «Niczego». «Lecz teraz — mówił dalej — kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz! Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: „Zaliczony został do złoczyńców”. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu». Oni rzekli: «Panie, tu są dwa miecze». Odpowiedział im: «Wystarczy».3

Należy podkreślić, że treści religijne z Ewangelii były obecne w życiu codziennym tego okresu, nie tylko stanu duchownego, ale powszechnie — także stanu rycerskiego. I choć w polityce nie zawsze służyły celom ściśle ewangelicznym to często stanowiły dodatkowy oręż aksjologiczny — szczególnie w dyplomacji. Na czym zatem polegała przewrotność krzyżackiego dictum? Otóż przekazanie przeciwnikowi dwóch mieczy na oczach chrześcijańskiego wojska — a pamiętajmy, że większość wojsk zakonnych zgromadzonych pod Grunwaldem stanowili rycerze zagraniczni, którzy przybyli tam w ramach „krucjaty” — miało świadczyć o tym, że to polski król nie jest godzien miana chrześcijańskiego władcy, gdyż jako agresor napada na chrześcijańskie Państwo Zakonne, zmuszając je do wojny obronnej. Miecze z przekazu ewangelicznego rozumiane były bowiem wyłącznie jako narzędzie obrony.



Dla zrozumienia znaczenia tego faktu ważny jest kontekst 200 letnich działań państwa zakonnego wobec tego regionu Europy, a w szczególności Księstwa Litewskiego i Królestwa Polski. Od momentu uniezależnienia się zakonu od lokalnego biskupa chełmińskiego i uzyskania dla siebie wsparcia papieża dla prowadzenia krucjaty wobec plemion pogańskich, jego celem stało się opanowanie jak największego terytorium w tej części Europy. Po podbiciu Prus kolej przyszła na pogańską Żmudź i Litwę. „Pogaństwo” zresztą nie oznaczało wyłącznie niechrześcijan, ale dotyczyło także wyznawców obrządku wschodniego, uznawanych w krzyżackiej propagandzie przynajmniej za „schizmatyków” jeśli nie wręcz za „saracenów”. Docelowo państwo zakonne miało bowiem zamiar podbić także republiki prawosławnej Rusi — Pskowa i Nowogrodu. 


Zawiązana w 1385 roku w Krewie unia polsko-litewska oraz późniejszy powtórny chrzest Władysława Jagiełły (Jagiełło był ochrzczony w obrządku wschodnim po urodzeniu) i chrzest Litwy oraz jego małżeństwo z Jadwigą królem Królestwa Polskiego, pokrzyżowały plany państwa zakonnego. Dotychczasowa polityka aneksji kolejnych terenów, dokonywana w ramach krucjat pod hasłem walki z poganami, napotkała problem natury formalnej. Od tego momentu działania Zakonu dotyczyły już księstwa związanego personalną unią z chrześcijańskim królestwem, władanym przez chrześcijańskiego króla wyznania rzymskiego. Jedynym sposobem na kontynuację dotychczasowej polityki zakonu stało się właściwe jej uzasadnienie. 


Propaganda państwa zakonnego starała się zatem odpowiednio „przyprawić gębę” polskiemu władcy. W tym względzie dyplomacja krzyżacka działała po mistrzowsku. Wielość listów czy też manifestów rozsyłanych do kurii papieskiej, po dworach królewskich i książęcych, a nawet do miast Rzeszy, przynosiła efekty. W krzyżackiej narracji działania polskiego króla stanowiły nie tylko zagrożenie dla istnienia państwa zakonnego, ale całego demokratycznego — (tfu!) przepraszam — chrześcijańskiego ładu w Europie. Dla zamknięcia ust wszelkim ewentualnym przeciwnikom sięgano po ówczesne argumentum ad Hitlerum — polski król Jagiełło to obrońca pogan. Na taką retorykę nie pozostali obojętni rycerze dworów zachodnioeuropejskich, którzy tłumnie uczestniczyli nie tylko we wcześniejszych krucjatowych rejzach na północnych pogan, ale w roku 1410 postanowili także uczestniczyć w Sądzie Bożym nad polskim królestwem.


I właśnie to było rzeczywistym celem poselstwa wysłanego przez Wielkiego Mistrza. Symboliczne dwa miecze miały godzić w „dobre imię” króla jako chrześcijańskiego władcy. Co stało się dalej wiemy: Sąd Boży odbył się — tyle, że nad Zakonem Krzyżackim, a prawie całe jego zwierzchnictwo obecne na polu bitwy zostało wycięte w pień. Wiemy także, że pomimo publicznej zniewagi zwycięski Jagiełło podjął decyzję nie tylko o oszczędzeniu pozostałych przy życiu jeńców, ale także o ich uwolnieniu — i to wyłącznie na proste słowo rycerskie — przed uprzednim opłaceniem należnego okupu. Tylko kilku najważniejszych jeńców zostało osadzonych w ściśle pilnowanych zamkach. Pozostali jeńcy zagraniczni zostali nie tylko zwolnieni do domu, ale nawet odpowiednio opatrzeni na drogę. Zaiste królewska decyzja. 


Wspaniałomyślność Jagiełły rozeszła się szerokim echem, skutkiem czego kolejne miasta państwa zakonnego poddawały się bez walki. Poza jednym — Malborkiem. Gdyby nie strategiczna decyzja komtura Świecia Heinricha von Plauen zgromadzenia na zamku pozostałych sił zakonnych celem jego obrony, być może państwo zakonne zniknęłoby już w 1410 roku. W efekcie 
wspaniałomyślności polskiego króla oraz „politycznej poprawności” kolejnych władców, pozostawiony został przy życiu nowotwór, który przez kolejne 300 lat na tyle złośliwie zmutował, że w efekcie stał się przyczyną śmierci I Rzeczypospolitej.


Jak się okazało nie wszyscy z pokonanych jeńców zrozumieli „opatrznościowy” wyrok oraz daną im drugą szansę. Należał do nich m.in komtur pokarmiński Markward von Salzbach. Komtur znany był z wieloletnich działań politycznych, mających na celu skłócenie i napuszczenie na siebie książąt litewskich — w tym też knowań z Witoldem obliczonych na wykorzystanie go przeciw Polsce. Jego postawa, niepomna na uczynioną wcześniej osobistą obrazę księcia litewskiego, skończyła się — po wydaniu go Witoldowi — ścięciem. 


I tu historyczna ciekawostka — komtura von Salzbach pojmał nie kto inny jak ojciec kronikarza Jana Długosza — Jan z Niedzielska herbu Wieniawa, walczący w bitwie w chorągwi wieluńskiej. To właśnie on przyprowadził przed Jagiełłę swoich jeńców, których król po rozpoznaniu tożsamości przekazał księciu Witoldowi. Stratę przewidzianego prawem okupu król wynagrodził Janowi z Niedzielska wydatnie nadaniem starostwa brzeźnickiego. Wraz z jeńcami Jan z Niedzielska przekazał królowi także zdobyczną chorągiew komturii brandenburskiej, opisaną pośród pozostałych chorągwi zdobycznych w późniejszym dziele jego syna — Banderia Prutenorum.


Choragiew Brandenburga, Jan Długosz, Banderia Prutenorum, Alfred Znamierowski, herb powiatu słubickiego, flaga z czerwonym orłem brandenburskim, skandal z niemieckim orłem na polskim herbie, Robert Fidura, manipulacja, orły były czerwone



A teraz współczesna ciekawostka z kategorii „dziwolągi heraldyczne”. W grudniu 2017 roku Rada Powiatu Słubickiego ustanowiła nowe sy
mbole powiatu, którego godłem został… czerwony orzeł brandenburski:
  • Herbem Powiatu Słubickiego jest w polu srebrnym (białym) czerwony orzeł brandenburski nad błękitnym pasem falistym, reprezentujący rzekę Odrę. Wzór, proporcje oraz opis herbu Powiatu Słubickiego określa załącznik nr 1 do niniejszej uchwały.4

Wobec fali oburzenia, która przetoczyła się przez lokalne media (niestety tylko lokalne) autor projektu wystosował oświadczenie, w którego zakończeniu napisał:

  • […] I jeszcze jedno. W herbie udało mi się symbolicznie utrwalić fakt pokonania wojsk brandenburskich pod Grunwaldem w 1410 roku. Bowiem kształt orła brandenburskiego w herbie powiatu słubickiego nawiązuje do kształtu tego orła z chorągwi brandenburskiej, zdobytej przez nasze wojska w tej bitwie.5


herb owiatu słubickiego, czerwony orzeł brandenburski w herbie polskiego powiatu, skandal z czerwonym orłem, Alfred Znamierowski orzeł brandenburski, Robert Fidura czerwone orły były zawsze




Tytułem krótkiego komentarza (poważniejszy przy innej okazji) powiem tylko, że w pełni zrozumiale jest oburzenie lokalnej społeczności, gdy na jej znaki tożsamościowe kładziony jest symbol historycznego najeźdźcy. Samo zaś uzasadnienie o „udanym utrwaleniu pokonania wojsk brandenburskich” (których zresztą pod Grunwaldem wcale nie było) można uznać natomiast za kuriozum rodem z historii ludów niecywilizowanych, gdy to w dowód uznania dla pokonanego przeciwnika kanibale zjadali ich serca lub mózgi.


Gloria Victis?



--

Jan Długosz, Kroniki Królestwa Polskiego, Księga XI

2 Jan Długosz, Kroniki Królestwa Polskiego, Księga X

3 Łk 22, 35-38 © Biblia Jerozolimska

Uchwała Nr XLVI/222/17 Rady Powiatu Słubickiego z dnia 28 grudnia 2017 r.

5 A. Znamierowski, Dlaczego orzeł brandenburski? — Oświadczenie, 05.01.2018 — powiatslubicki.pl


Ilustracje:

• Poselstwo Wielkiego Mistrza — kadr z filmu „Krzyżacy” © TVP

• projekt pomnika grunwaldzkiego, Stanisław Noakowski © Muzeum Narodowe w Warszawie

• Chorągiew komendy Brandenburg, Vexilla seu banderia Regni Poloniae et Magni Ducatus Lithuaniae © Biblioteka Jagiellońska

• herb powiatu słubickiego — Starostwo Powiatowe w Słubicach / Alfred Znamierowski


[P] 17.07.2019