Projektowanie herbów i innych symboli samorządowych — kontakt:
Spis treści
Przy okazji przypadających dziś „imienin Poznania”, obchodzonych na okoliczność liturgicznego święta jego patronów, czyli śś. Apostołów Piotra i Pawła, pozwolę sobie przytoczyć historyczne wiersze na cześć miasta — a w zasadzie jego herbu — zamieszczone w polskich starodrukach z XVI i XVII wieku. Ich pojawienie się związane było z poezją emblematyczną popularną w okresie renesansu.
Ich szczególną formą były tzw. stemmaty, stanowiące połączenie obrazu z tekstem. Najstarszymi spośród z tych stemmatów — uczynionych Na herb sławnego miasta Poznania — są zamieszczone w Postyllach Jakuba Wujka z roku 1580 oraz 1582:
BEspieczny bądź POznaniu, czyśćieć wieże stoją:
Stroże stoiąc nad nimi namniey sie nie boią:
Orzeł wysoko lata / Piotr y Paweł w Niebie /
BOG / święci / Krol / twa Cnota bronią zawżdy ćiebie.
Bespieczny bądź POZNAniu, czyśćieć wieże stoją:
Stroże stoiąc nad nimi namniey się nie boią.
Orzeł wysoko lata / Piotr y Paweł w niebie /
BOG / święci / Król / twa Cnota bronią zawżdy ciebie.
Inną treść — wydaje się, iż o zdecydowanie bardziej kaznodziejskiej wymowie — zawiera wiersz opublikowany przez Mathiasa Ciraniusa (Macieja Cyraniusza) w jego dziełku z roku 1596:
Firma triplex turris, Divum tutamine, Claves,
Aquila; stemma tibi nobile, Posna, ferunt.
At, quam nobilior fueris, si rite sequaris
Tutores; animo, religione, fide?
Mocna potrójna wieża, Boska opieka, Klucze, Orzeł;
herb tobie szlachetny, Poznaniu, ofiarowano.
Ale jakżeż szlachetniejszy byłbyś naśladując Patronów;
rozumem, pobożnością i wiarą?
Nietypową okazją dla stworzenia wiersza zadedykowanego miastu i jego władzom były uroczystości związane z upamiętnieniem zdobycia Smoleńska w roku 1611. Wiersz zatytułowany Na zacne Insygnia Miasta Poznania, autorstwa Jana Krajewskiego, towarzyszył przedstawieniu herbu znanemu z wcześniejszych publikacji wydanych nakładem poznańskiej drukarni Jana Wolraba:
Tu pokoy Pospolitey Rzeczy tu y siła /
Trzema wieżmi prawie sie znacznie wyraziła
Bo mowią że iedna rzecz trzema ozdobiona /
Kożda iest doskonała / kożda niezganiona.
Skarbem klucze nazowę to kleynot niemały.
Kiedy wiarę i cnotę w sobie zamykały.
Jeden klucz do porządku y sławy otwiera /
Niech kwitnie swa ozdoba, sława nie umiera.
Zacne miasto / a drugi, co też znamionuie?
Przestrzega stateczności swey praw swych pilnuie.
Drzeworyty z przedstawieniem poznańskiego herbu, którym ilustrowano publikacje drukarni Wolraba, widniały w wydanym w roku 1613 dziele autorstwa Grzegorza Czaradzkiego oraz Stanisława Baniciusa z roku 1622. W pierwszym zamieszczono stemmat Na przezacne Kleynoty Miasta Poznania, a w drugim stemmat z dedykacją Na zacny starozytny kleynot miasta Poznania:
Piotr kluczmi / Paweł mieczem / a orzeł skrzydłami /
Obroną mężną płużą nad trzema wieżami.
Wieże trzy z muru / w murze klucze sczyt podają /
Opatrzności / w pokoiu y w woynie / znak daią.
Miecz męstwo / a klucze rząd / znaczą / z pobożnością /
Orzeł y wieże / sławę / z wyniosła dawnośią.
POZNANIV ozdobiony kleynoty takimi /
Kwitni na wieki sławą a z mieszkańcy swoimi.
CNy Poznaniu masz Orła za kleynot białłego,
Ktory sława dotyka nieba wysokiego.
Masz dla wielkich cnot twoich przezacnie Patrony,
Od ktorych zdawna słyniesz na wse świata strony.
Słusznieć iest taki kleynot znamienity dany:
Bo wradźie, y w mądrości iesteś nieprzebrany.
Dużo późniejsza publikacja, bo wydana w roku 1707, zamieszczała już wizerunek uszczerbionego herbu miasta nazwany Herbowny kleynot szlachetnego miasta I. K. Mości Poznania. Przedstawienie tarczy herbowej z obrazowaniem muru bramnego o trzech wieżach — lecz bez wizerunku królewskiego orła oraz świętych patronów miasta — opatrzono wierszem anonimowego autora:
KLUCZE dwa wjedney Bramie, gornych Ziem Stoliczo,
Nazasczyt w Herbie Nośisz, iedina Forteco,
Naćiebie tak burzliwe, zewszad biia fale
Lecz BOG w poćiechę zmieny, twoie wszystkie Zale
Poza przywołanym stemmatem z XVIII wieku, wszystkie wcześniejsze zawierały treści, które dowodzą niezbicie, iż w świadomości ówczesnych herbem miasta Poznania nie były li tylko same klucze, czy też mur miejski z trzema wieżami, ale pełne obrazowanie z wizerunkiem koronowanego orła i apostołów stojących na wieżach muru bramnego oraz skrzyżowanymi kluczami.
Co prawda na wizerunkach heraldycznych z XVII wieku postaci obu świętych nie umieszczono zgodnie z wizerunkiem na zachowanej najstarszej pieczęci miejskiej, lecz z wedle hierarchicznego kanonu — św. Piotr po lewej (heraldycznie prawej), a św. Paweł po prawej (heraldycznie lewej) — lecz stanowi to raczej przejaw ówczesnej politycznej… — tzn. teologicznej poprawności.
Współczesny herb Poznania, autorstwa Jerzego Bąka, przedstawia obrazowanie odwołujące się do wizerunku napieczętnego obecnego na tłoku najstarszej znanej pieczęci miejskiej. W herbie widnieją zatem postaci Apostołów w układzie zgodnym z zamierzeniem władz miasta z XIV wieku. Przede wszystkim jednak w herbie Stołecznego Miasta Poznania obecny jest orzeł zwieńczony królewską koroną.
Współczesny herb Stołecznego Miasta Poznania nie został „odarty” z symboliki obecnej na XIV-wiecznym tłoku najstarszej znanej pieczęci miejskiej. W odróżnieniu od herbów innych miast polskich nie odcisnęła na nim swego piętna tzw. „heraldyzacja”, która wedle historyków dowodzić ma wykształcenia się pełnoprawnego herbu miejskiego poprzez zamknięcie symbolu w tarczy herbowej.
Herb nie został poddany „kastracji” przedstawienia napieczętnego, będącego jednym z najbogatszych treściowo obrazowań w polskiej heraldyce municypalnej. Zachował się znak Królestwa Polskiego — koronowany orzeł w czerwonym polu tarczy — otoczony przez postaci Apostołów — św. Pawła oraz św. Piotra — stojących na wieży bramnej, w której przejeździe widnieją skrzyżowane klucze Sanctae Sedis.
Piszę to w kontekście podnoszonej tezy, iż herbem właściwym miasta winna być tylko tarcza z przedstawieniem skrzyżowanych kluczy jako symbolem władzy nad miastem, względnie wyemancypowanego samorządu, albo też podobnie uzasadniany herb w postaci tarczy z wizerunkiem murów miejskich i kluczami w przejeździe bramnym.
W moim przekonaniu takie stanowisko zaprzecza wielowiekowej tradycji miejskiej, w tym świadectwom, jakim są właśnie przywołane wcześniej stemmaty. Potwierdzają one, że magistrat przez 300 lat uznawał obrazowanie obecne na tłoku z XVI wieku za pełnoprawny znak herbowy miasta i nie widział potrzeby zamykania go w tarczy, lecz niezmiennie sygnował się średniowieczną pieczęcią.
A poza tym, czyż najstarszy stemmat z Wujkowej Postylli nie dowodzi, iż to nie Prusacy narzucili błękitne tło w herbie Poznania?
POST SCRIPTUM
Z niezrozumiałego dla mnie powodu współczesne publikacje naukowe o historii miasta oraz jego herbie przemilczają wciąż kwestię wskazania przez Jerzego Bąka w roku 1991 obecności korony na głowie orła na średniowiecznym tłoku pieczęci miejskiej. Dodatkowo publikowane są sugestie, iż „analiza zdjęć czy odrysów pieczęci jak również odnaleziony typariusz pieczęci” potwierdzać ma jej nieobecność.
Analiza treści pojawiających się w przestrzeni medialnej utwierdza mnie w przekonaniu, iż niezbędne jest — co sugeruję od dawna — podjęcie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego działań na rzecz edukacji społeczeństwa w zakresie szeroko rozumianej wiedzy o polskich symbolach. Bez takich działań nie widzę szans na„bezkonfliktowe” wdrożenie niezbędnych zmian, wypracowanych w ramach prowadzonej obecnie przez resort procedury przygotowania projektu ustawy o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej.
Już konsultacje ustawy, przeprowadzone w roku 2021, dowiodły, że bez uprzedniego przekazania Polkom i Polakom rzetelnej wiedzy o poszczególnych symbolach — źródłach ich historii, znaczenia heraldycznej symboliki, a także o zasadach ich tworzenia — podjęcie otwartej dyskusji społecznej w ramach postulowanej partycypacji społecznej przypominać będzie uchylenie wieka „puszki Pandory”. Na powszechną ignorancję nakłada się bowiem dodatkowo kontekst polityczny, który zamienia merytoryczną dyskusję w regularną wojnę ideologiczną.
Niestety zakładnikami tego konfliktu stają się symbole. Cóż z tego, że transformacja ustrojowa „przywróciła” w naczelnym znaku państwa królewską koronę na głowie orła, skoro jego przedstawienie było wedle specjalistów obarczone mankamentami heraldycznymi i plastycznymi. Na domiar złego ustawowy wzór nie został „uzbrojony” w odpowiednie wersje niezbędne dla zastosowań użytkowych, czego doświadczyłem w 1993 roku odtwarzając wzór godła dla potrzeb Międzynarodowej Wystawy Gospodarczej Miast Polskich «InvestCity93».
Przyczyn tej sytuacji jest wiele. Poza brakiem woli politycznej — temat symboli to „pole minowe”, na którym można stracić punkty wyborcze — dominuje brak popularyzacji rzetelnej wiedzy. Istotny wkład mają w tym środowiska historyków nie reagując na „bałamuctwa” szerzone we własnych kręgach (Orzeł Biały 1927-2017. Czy godło Polski jest plagiatem?). Swoje „dekonstrukcyjne” żniwo zbiera tzw. sztuka krytyczna (Flaga dla III RP; Orzeł czarny), czy też kreacja symboli na swój ideologiczny obraz i podobieństwo (Orzeł i reszka. Polskie symbole narodowe i religijne a polityka płci), (Przywracamy krzyż w koronie godła Polski), (Tęczowy orzeł).
Duży wpływ na dezinformację społeczeństwa mają również dziennikarze, dla których ważniejsze bywa pierwszeństwo „gorącego njusa” i generowanie zysków mechanizmem clicbaitu niż przekaz rzetelnych informacji (Orzeł nie tak polski; Godło Polski jest plagiatem?). Nie ukrywam, że choć nie prowadzę w ostatnim czasie bieżącego monitoringu treści pojawiających się w przestrzeni medialnej to niekiedy moje krytyczne oko wyławia przypadki co bardziej kuriozalne.
Tym razem moją uwagę przyciągnął artykuł opublikowany — jak na to wskazuje jego data — na okoliczność tegorocznego Dnia Flagi. Tytuł artykułu „Orzeł konfliktogenny” — zamieszczonego na portalu zero.pl w dziale Kultura — zapowiadał, że za temat zabrała się osoba z równie krytycznym zacięciem. Zamiaru swoistej prowokacji publicystycznej wydawało się dowodzić brzmienie treści wstępu (podkreślenia moje):
• Z orłem nigdy nie było lekko. Za bojowy, za łysy, za cieniowany albo nie dość nowoczesny – narodowy drapieżca od stuleci prowokuje spory, które mówią o nas więcej niż o nim.
Przyznaję jednak, że siedmiominutowy tekst musiałem przeczytać parokrotnie, by upewnić się, czy naprawdę dobrze rozumiem jego specyficzny przekaz. Dlaczego? Ponieważ jego autorką jest Monika Małkowska — doktor sztuki, publicystka kulturalna, uznawana za jedną z najważniejszych polskich krytyczek, stylistka i projektantka mody, a w swoim czasie także wykładowczyni Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Znana nie tylko z krytycznego zacięcia, ale także z niesztampowego podejścia do omawianej przez siebie tematyki.
W pierwszym odbiorze uznałem zatem, że artykuł musi być intelektualną prowokacją, służącą obnażeniu powszechnej dezorientacji w obszarze związanym z polskimi symbolami narodowymi. Początkowo bowiem tekst ten wydawał się być na wskroś przeniknięty swoistą ironią i jako taki mógł nosić znamiona — cokolwiek przewrotnego w formie — zaproszenia do merytorycznej dyskusji. Jednak parokrotna lektura treści upewniła mnie, iż tak niestety nie jest.
Samo „krytyczne zacięcie” okazało się być jednak niewystarczające. Już zdjęcie ilustrujące artykuł — opatrzone podpisem Flaga Polski — dowodzi, że szarża ostrym piórem bez wystarczającej wiedzy o polskich symbolach może okazać się misją samobójczą. Przysłowiowym strzałem w stopę jest posłużenie się zdjęciem produktu imitującego flagę państwową z godłem Rzeczypospolitej Polskiej. Za drugi strzał — tym razem w kolano — uznać można stwierdzenie, które nie przystaje dziennikarzowi dbającemu o stan świadomości społecznej (podkreślenia moje):
• Znamy jego podobiznę doskonale, jednak mało kto widział go w realu. A przecież istnieje! Jest pod ścisłą ochroną gatunkową. Człowiekowi nawet nie wolno zbliżać się do jego gniazd, żeby go nie traumatyzować. Oficjalna nazwa to Orzeł Biały, potoczna – bielik.
Może dla niektórych tak wykreowana zbitka stanowi ciekawą figurę literacką, ale niestety nieobeznanym w temacie robi „wodę z mózgu”. Orzeł Biały to heraldyczna nazwa własna historycznego herbu Królestwa Polskiego. Bielik to nazwa z zakresu taksonomii ornitologicznej, określająca gatunek ptaka drapieżnego z rodzaju Haliæetus. Zaiste — nie należy mieszać bytów. Chyba, że tak sformułowany przez autorkę skrót myślowy ma sugerować, iż widziała w naturze białego orła w złotej koronie na głowie.
• Na oficjalny herb całego państwa orzeł wzbił się za Przemysława II w 1295 r., co poskutkowało nałożeniem mu na łeb korony.
To jest już strzał w okolicę, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Władcą, na którego pieczęci majestatowej umieszczony został po raz pierwszy wizerunek koronowanego orła położonego w polu tarczy jako herb króla i jego władztwa, był Przemysł II. Przynajmniej takie miano stosowane jest od dłuższego czasu we współczesnej literaturze przedmiotu wobec koronowanego przedstawiciela wielkopolskich Piastów. Syna księcia Przemysła I i po kądzieli prawnuka pierwszego koronowanego króla Czech z dynastii Przemyślidów — Przemysła Ottokara I.
• Jednak po prawie ośmiuset latach orłowi należy się modernizacja. Od maja 2025 r. dłubią przy nim eksperci powołani przez ex-ministrę Hannę Wróblewską, ponownie skrzyknięci przez jej następczynię Martę Cienkowską.
Być może wyjdę na „dłubacza”, ale nie mogę nie zauważyć, że prace dotyczące heraldyczno-plastycznej restylizacji wzoru orła ustalonego dla godła RP toczą się de facto od 2004 roku. Prowadził je wówczas Zespół do opracowania projektu ustawy o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, powołany Decyzją nr 2 Szefa Kancelarii Prezydenta RP. Z kolei działania podjęte przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w roku 2025 są kontynuacją projektu rozpoczętego przez ten sam resort w roku 2017.
• Ci specjaliści mają zadecydować, jak upgradingować godło, bo ich zdaniem jego postać nie przystaje do rzeczywistości.
Trudno mi nie uznać użycia przez przedstawicielkę świata kultury tak specyficznie brzmiącego słownictwa za postrzał w czoło — i to z przyłożenia. Warto bowiem pamiętać, że od roku 1999 obowiązują w Polsce przepisy ustawy dotyczącej ochrony języka polskiego i używania go w działalności publicznej. Ochronę języka uznaje się za obowiązek i powinność wszystkich obywateli. Język polski — cytuję: jest bowiem dobrem narodowej kultury i stanowi podstawowy element narodowej tożsamości, która wymaga ochrony w procesie globalizacji.
• Na początku grudnia 2025 r. odbyło się pierwsze posiedzenie zespołu mędrców. Zdecydowali: modyfikacji ulegną godło, flaga, a nawet hymn.
Unikając na razie dywagacji skąd Monika Małkowska tak naprawdę czerpie swoją niezwykłą wiedzę — nie tylko o zakresie prac ministerialnego zespołu, ale przede wszystkim o intelektualnym statusie jego członków — przypomnę grzecznie, ale stanowczo, iż nazwa gremium powołanego w roku 2025 przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego brzmi: Zespół Ekspercki do opracowania projektu ustawy o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej.
• Jest nad czym dyskutować i pobierać wynagrodzenie. Podczas pierwszych obrad członkowie zespołu przedstawili się sobie, wymienili koordynaty, skonsumowali kawę z ciastkiem i… ustalili działania w roku 2026. Od tamtej pory zespół spotyka się regularnie, dwa razy w miesiącu. Bo orzeł jak kura – okazał się złotonośny.
I to jest ostatni, samobójczy strzał — a raczej salwa, po której nie ma już co zbierać. Ten wpis zdjął ze mnie poczucie winy za budzący się podczas jego lektury, być może niesłuszny, osąd intencji stojących za publikacją artykułu. Do tego momentu łudziłem się bowiem, iż autorka na swój sposób bawi się zarówno słowem, jak i tematem. Wtręt o ciastkach i kawie mógłby nawet uwiarygadniać ją jako „osobę bardzo dobrze poinformowaną”, gdyby nie fakt, że powiela cudze treści bez stosowanej zwyczajowo adnotacji: „jak donosi dziennik Rzeczpospolita”.
Natomiast podanie informacji o „pobieraniu wynagrodzenia” przez członków ministerialnego zespołu jest kłamstwem. Dowodzi, iż Monika Małkowska nie odrobiła zadania domowego. Nie chcąc domniemywać złej woli, poprzez publiczne rozpowszechnianie fałszywych twierdzeń, wskażę tylko, iż zgodnie z zapisami Zarządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Z tytułu uczestnictwa w pracach Zespołu jego Przewodniczącemu, pozostałym członkom Zespołu oraz osobom, o których mowa w § 3 ust. 4, nie przysługuje dodatkowe wynagrodzenie.” (§7.2).
• Przez stulecia drapieżca ewoluował w zakresie pozy i urody, lecz dostojeństwa ani bojowego charakteru nie tracił. W dobie panowania Stanisława Augusta dodatkowo obarczono jego szpony pozłacanymi królewskimi insygniami.
Wedle mojej najlepszej wiedzy Orzeł Biały jako oficjalny symbol Królestwa Polskiego nie był za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego „obarczony” dodatkowymi insygniami królewskimi, czego dowodzą pieczęcie kancelarii królewskiej. Ówczesny Order Orła Białego zawiera co prawda orły z berłem i jabłkiem królewskim w szponach jako ozdobne ogniwa, jednak nie stanowią one oficjalnego godła herbowego Królestwa Polskiego. Umieszczone na krzyżu orderowym przedstawienie królewskiego orła takich dodatków nie posiadało.
Maniera przydawania orłowi dodatkowych atrybutów miała zresztą miejsce już wcześniej. Przykładem może być ceremonialna kapa koronacyjna Michała Korybuta Wiśniowieckiego, na której bogato haftowany orzeł dzierży w szponach miecz i berło, a na jego piersi widnieje jabłko królewskie. Dodatkowe atrybuty na urzędowych pieczęciach pojawiły się dopiero podczas powstania styczniowego z roku 1863. W trójpolowym herbie widniejącym na pieczęciach Rządu Narodowego polski orzeł trzyma w szponach miecz i krzyż.
• „Łysego” orła zalegalizowano w 1952. Przy okazji zdeformowano mu łeb i oko, a także odarto ze złota pazury. Do dawnej świetności wrócił po ustrojowej transformacji.
Komunistyczna konstytucja z roku 1952 zawierała opis godła, który charakteryzował się dużą ogólnością: „wizerunek orła białego w czerwonym polu”. Oficjalny wzór graficzny godła ze „skomunizowanym” orłem ustalony został dopiero Dekretem z dnia 7 grudnia 1955 r. o godle i barwach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej oraz o pieczęciach państwowych. Jednak warto zaznaczyć, że zamieszczone w nim przedstawienie orła bazowało na niezdeformowanym wzorze z roku 1927. Choć orłowi odjęto złotą koronę to jego pazury były nadal wyzłocone.
• Korygując ptaka, Heidrich wzorował się na projekcie Zygmunta Kamińskiego z 1927 r., który z kolei nawiązywał do orła z czasów Poniatowskiego.
Wzór orła w godle państwowym z roku 1927, autorstwa Zygmunta Kamińskiego, nie nawiązywał w żaden sposób do orła z czasów Poniatowskiego, lecz do przedstawień heraldycznych pochodzących z epoki Jagiellonów. Kamiński sam o tym wspomniał w wywiadzie „Czem powodowałem się przy projektowaniu obecnego godła państwowego”, opublikowanym w roku 1928. Do stylistyki heraldycznej z czasów Poniatowskiego nawiązywał ustawowy wzór orła państwowego ustalony dla herbu Rzeczypospolitej Polskiej w roku 1919.
• Ta wersja trwała do 2018 r., kiedy – z inicjatywy ministra Piotra Glińskiego – znów zaczęto kombinować przy państwowych symbolach.
Nie wiem, kiedy ostatnio Monika Małkowska zaglądała do obowiązującej ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych, ale mimo parokrotnych jej nowelizacji, załącznik nr 1 się nie zmienił i do dziś widnieje wzór godła RP ustalony w roku 1990. Stosując konwencję artykułu mogę skonstatować, że jego autorka ewidentnie kombinuje, jak sprowokować konflikt. Rozumiem, że tytuł artykułu „Orzeł konfliktogenny” zobowiązuje, ale żeby tak uporczywie szukać guza?
• W 2004 r. drugi dzień maja został ustanowiony Dniem Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Choć nie jest wolny od pracy, właściwie nim jest, bo ma fantastyczną lokalizację – pomiędzy 1 a 3 maja. Ma też orle konotacje – w 2004 r., w toku prac legislacyjnych, Senat RP zaproponował zastąpić Dzień Flagi RP Dniem Orła Białego. Nie przeszło, Sejm nie uznał, zostało jak poprzednio – biały pas nad czerwonym.
Przepraszam uprzejmie, ale co ma piernik… tzn. Dzień Orła Białego do układu barw polskiej flagi? Inicjatywa ustanowienia dnia 2 maja pod nazwą Dzień Orła Białego jako alternatywnej propozycji dla Dnia Flagi RP nie przewidywała żadnych zmian wzoru flagi państwowej, ani też ingerencji w układ jej barw. Autorka wie, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele. Z przebiegiem przedmiotowej dyskusji można zapoznać się w przekrojowej publikacji „Orzeł Biały. Źródła do historii herbu państwa polskiego”, wydanej w roku 2021.
• Ale w jakim odcieniu? Tradycja nakazywała karmazyn. Jednak w przeszłości był kłopot z uzyskaniem tego barwnika – karmazyn produkowano z larw czerwca polskiego, drogiego ingredientu, na który mogła sobie pozwolić tylko arystokracja i najbogatsza szlachta. Toteż posiłkowano się barwnikami tańszymi, aż doszło do PRL-owskiego tandetnego cynobru.
Nie jest zgodne z prawdą twierdzenie, iż za PRL-u wprowadzono „tandetny” cynober. Cynober jako odcień koloru czerwonego w barwach państwowych wprowadzony został bowiem już w okresie międzywojennym. Stanowiło tak Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 grudnia 1927 r. o godłach i barwach państwowych oraz o oznakach, chorągwiach i pieczęciach (Art. 2). Zresztą ten odcień koloru czerwonego jest bliższy stosowanej w herbach od średniowiecza heraldycznej tynkturze Gules, niż czerwień karmazynowa.
• Po 1989 flaga odzyskała barwy stosowane do 1930 r. – pas bieli nad pasmem karmazynu. A na białym tle bytuje orzeł umieszczony na czerwonej tarczy.
Być może bytujemy z panią Małkowską w światach równoległych, bo w moim flaga państwowa RP nie składa się z „pasa bieli nad pasmem karmazynu”. Krytyki nie wytrzymuje twierdzenie, iż do 1930 roku stosowano na fladze karmazyn, skoro w roku 1927 wprowadzono cynober. O karmazynie nie wspomina też żaden późniejszy akt prawny wyższego rzędu. Odnoszę nieodparte wrażenie, iż kolejne akapity artykułu to jedno wielkie pasmo porażek, które winny wywołać na obliczu autorki pąs wstydu, czyli rumieniec w barwie czerwieni makowej.
Dodatkowo przytoczony passus sugeruje jakoby po 1989 roku na białym pasie polskiej flagi pojawił się „orzeł umieszczony na czerwonej tarczy”. Otóż tarcza z wizerunkiem orła w tarczy herbowej widniała już w roku 1919 na polskiej fladze określonej w ustawie jako „flaga dla dyplomatycznych przedstawicieli Państwa” i „bandera handlowa morska” oraz na „fladze wojennej” i „banderze morskiej wojennej”. Także dziś flaga państwowa z godłem RP nie jest przeznaczona do użytku prywatnego, lecz stanowi weksylium przysługujące podmiotom uprawnionym.
Podsumowując pozwolę sobie zauważyć, że specyficzna konwencja artykułu o symbolach narodowych — do której autorka ma oczywiście niezbywalne prawo — sprawia wrażenie dezynwoltury, by nie powiedzieć mocniej. To nie Orzeł Biały jest konfliktogenny — „świętą wojnę” w przestrzeni publicznej prowokuje raczej ignorancja, a niekiedy niestety także zła wola. Jednak obcesowe wkraczanie na ziemię nieznaną bez odpowiedniego uzbrojenia skutkować może jedynie — by użyć określenia z kultury antycznej Grecji — powrotem na tarczy.
Z Moniką Małkowską mogę natomiast zgodzić się w 100% w jednym — gdy stwierdza, że dyskusja prowadzona na temat narodowego drapieżcy „prowokuje spory, które mówią o nas więcej niż o nim”.
POST SCRIPTUM
Artykuł Moniki Masłowskiej dostępny pod adresem:
https://zero.pl/news/orzel-bialy-historia-symbolika-i-spor-o-modernizacje-godla-polski
26 czerwca, w dzień słońca, to jest w niedzielę, w dzień świętych męczenników Jana i Pawła w roku 1295 po narodzeniu Pana naszego, cieszący się ogromnym poważaniem arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka po odprawieniu zgodnie ze zwyczajem uroczystej mszy świętej do Ducha Świętego w katedrze metropolitalnej w Gnieźnie, namaszcza i wynosi wymienionego księcia Przemysła na króla, a jego żonę, księżnę Ryksę na królową Polski i koronuje ich koroną królewską, którą — rzecz dziwna — duchowni starannie i pieczołowicie przechowali i ustrzegli przez wiele minionych lat. […] W ten sposób przywrócono Polsce za Bożą pomocą berło królewskie i zaszczytną godność króla, których była pozbawiona niemal przez dwieście lat»*
Tak oto Jan Długosz 200 lat później opisał koronację królewską księcia Przemysła z wielkopolskiej dynastii Piastów, myląc co prawda imię jego trzeciej żony — Małgorzaty Brandenburskiej. W 1295 roku została przywrócona władztwu Piastów nie tylko królewska godność, ale zwrócony mu został także zwycięski znak Polaków: AQUILA ALBA — Orzeł Biały. Przemysł II jako pierwszy polski koronowany władca posługiwał się odtąd pieczęcią z wizerunkiem zwycięskiego orła, zdobionego królewską koroną na dumnie uniesionej głowie.
Przywołany wcześniej kronikarz zamieścił w swoich Rocznikach następującą adnotację o królewskiej pieczęci:
Aby zaś z biegiem czasu nie poszła w niepamięć okazana przezeń gorliwość w odbudowie Królestwa Polskiego i podniesieniu go ze stanu księstwa do godności królewskiej, na sporządzonej bardzo kunsztownie na jego polecenie pieczęci majestatycznej kazał z jednej strony naokoło orła wyryć wielkimi literami następujący tekst: „To ten, który przywrócił Polakom zwycięskie sztandary". Na odwrotnej zaś stronie była podobizna króla siedzącego na tronie królewskim i trzymającego berło w prawej ręce, o którą opierał się również szyszak z herbem polskim, w lewej zaś trzymał jabłko ze znakiem krzyża; tytuł wyryty wielkimi literami: „Pieczęć Przemysła, króla polskiego i księcia Pomorza".*
Z krótkiego panowania Przemysła II zachował się do dziś tylko jeden odcisk jego pieczęci majestatowej przy dokumencie przechowywanym w Archiwum Diecezjalnym w Pelplinie. Jest nim potwierdzenie posiadanych przywilejów wydane dla klasztoru norbertanek w Żukowie pod Gdańskiem w dniu 15 sierpnia 1295 roku.
Z uwagi na uszkodzenia odcisku pieczęci — także odcisków przywołanych w literaturze przedmiotu, lecz zaginionych — pewną trudność stanowiło odczytanie legendy otokowej. Dla treści na awersie przyjęto następującą lekcję: + S. PREMISLII REGIS POLONORUM ET DVCIS POMORANIE (Górski1938). Natomiast zapis na rewersie brzmieć ma: + REDDIDIT IPSE DEVS VICTRICIA SIGNA POLONIS.
O ile za właściwą i zgodną z zapisami Długosza uznaje się obecnie lekcję legendy widniejącą na awersie: pieczęć Przemysła króla Polaków i księcia Pomorza to w literaturze dyskutowana jest treść zamieszczona na rewersie pieczęci: Zwrócił […] zwycięskie znaki Polaków. W szczególności dotyczy to zapisu słowa nieczytelnego z uwagi na miejscowe uszkodzenie pieczęci.
Wedle zapisu w Kronikach Długosza słowo to brzmieć miało SOLVS. Drugą wersję stanowi odczytanie nieczytelnego zapisu jako POTENS (Żebrawski 1865). Trzecią propozycję stanowi słowo PRONIS (Stronczyński 1888). Czwarta interpretacja każe odczytać wyraz jako SVIS (Korytkowski 1888). Piąta z kolei wersja wskazuje na słowo DEVS (Krzyżanowski 1890).
Ciekawostką jest natomiast to, że choć przed rokiem 1295 nie było wśród koronowanych władców Polski żadnego noszącego imię Przemysł to wielkopolski książę, wyniesiony do godności króla Polski — lub też „króla Polaków”, jak głosi legenda na jego pieczęci majestatowej — tytułował się w swoich dokumentach mianem «Premisl secundus» lub «Premislius secundus Rex polonorum et dux pomoranie».
19 czerwca 2026 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej podjął decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zelenskiemu:
«Ofiar naszych przodków nie wolno zdradzić milczeniem. To groby, o których nie wolno zapomnieć. To rany historii, które wymagają prawdy, pamięci i szacunku.
My, Polacy, pamiętamy o swoich. Nie porzucamy ich i zawsze się o nich upominamy. Szacunek dla przodków i uczciwość wobec historii są obowiązkiem nas wszystkich. Naród, który traci pamięć, traci część swojej duszy. Państwo, które przestaje bronić prawdy o swojej historii, przestaje być strażnikiem narodowego szacunku.
Prawda historyczna nie jest i nigdy nie może być kartą przetargową. Pamięć o ofiarach jest moralnym obowiązkiem państwa polskiego. […]
Order Orła Białego nie jest zwykłym wyróżnieniem. Jest symbolem najwyższego zaufania Rzeczypospolitej. Oznacza szczególną więź z państwem polskim oraz szczególną wdzięczność narodu. Taki symbol wymaga nie tylko zasług, ale również szacunku dla wartości, które stanowią fundament naszej wspólnoty.
Prezydent Rzeczypospolitej jest Wielkim Mistrzem Orderu Orła Białego i ma obowiązek stać na straży honoru tego najwyższego odznaczenia państwowego. Obowiązek ten spoczywa również na Kapitule Orderu Orła Białego.
Dlatego wobec zgody Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA”, po konsultacji z Kapitułą, podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy. […]»
W uzasadnieniu decyzji Prezydent Nawrocki przedstawił jednoznacznie swoje stanowisko. Państwo polskie pozostaje nadal orędownikiem suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy i będzie pomagać w jej obronie. Jednak Polska będzie konsekwentnie strzegła pamięci swych obywateli. W obronie swoich wartości nie zgodzi się na gloryfikowanie tych, którzy mordowali polskich bezbronnych cywilów.
Osobiście uważam zaistniałą sytuację za co najmniej smutną, lecz — niestety — przewidywalną. Powtórzę za Leibnizem: Nic nie dzieje się bez skutku — wszystko swoją ma przyczynę. Nie byłoby decyzji Prezydenta Polski, gdyby nie decyzja Prezydenta Ukrainy. Warto zatem sięgnąć do źródła, czyli formalnej decyzji ukraińskiego przywódcy i przytoczyć jej uzasadnienie.
Wedle treści dekretu Prezydenta Ukrainy nr 440/2026 z 26 maja 2026 roku nadanie Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy tytułu honorowego „imienia Bohaterów UPA” miało na celu „przywrócenie historycznych tradycji armii narodowej, biorąc pod uwagę wzorowe wykonywanie powierzonych zadań w obronie integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy.”
Oczywiste jest, że zarówno Polska, jak i Ukraina, mają własne panteony. Jednak wydawałoby się, że polityk państwa zagrożonego unicestwieniem winien raczej unikać gestów, które zaburzają relacje z państwami bezpośrednio wspomagającymi jego kraj i obywateli. Choć niektórzy widzą w tym cyniczną grę w celu przykrycia zarzutów korupcyjnych, jednak w moim przekonaniu nie to jest jej źródłem.
Uważam, że fakt taki nie miałby miejsca, gdyby prezydent Ukrainy nie poczuł się „mocny”. Najwyraźniej władze Ukrainy poczuły się silne nie tyle sukcesami militarnymi, ale zapewnieniem dobrego biznesu z Europą Zachodnią. W moim przekonaniu gest Zelenskiego — by nie nazwać go wprost hucpą — jest sygnałem cichej realizacji planu, który w swoim czasie nosił miano Mitteleuropa — w moim tłumaczeniu Śródeuropie.
Plan „Śródeuropie” wykreowany został jeszcze w XIX wieku w cesarskich Austro-Węgrzech. Dotyczył zamiaru gospodarczego zjednoczenia obszaru środkowoeuropejskiego pod koroną Habsburgów. Zaniechany projekt przejęty został przez Cesarstwo Niemieckie i stał się częścią niemieckiej polityki hegemoniczne mającej na celu podporządkowanie Europy Środkowej.
W prusackiej wersji planu „Śródeuropie” zakładano osiągnięcie pełnej hegemonii gospodarczej i kulturalnej nad Europą Środkową przez Niemcy, a następnie jej eksploatację gospodarczą i finansową. Przewidywano bezpośrednie aneksje i tworzenie państw marionetkowych jako buforu między Niemcami a Rosją oraz Wielką Brytanią. W ten plan wpisywała się także proklamacja Królestwa Polskiego.
W jednej wersji planu zamierzano doprowadzić do aneksji Polski przez Austro-Węgry jako rozwiązanie „najmniej niekorzystne” w odniesieniu do perspektywy pokoju z Rosją. W ramach drugiej uznano za pożądane utworzenie pseudoniepodległego Królestwa Polskiego jako „wylęgarni ludzi potrzebnych do dalszych walk na Wschodzie”. W sierpniu 1916 roku postanowiono utworzyć Królestwo Polskiego.
5 listopada 1916 roku General-gubernator von Beserel i General-gubernator Kuk jako przedstawiciele „jaśnie panujących” cesarzy Rzeszy Niemieckiej i Austro-Węgier ogłosili, iż „Jego Cesarska Mość Cesarz Niemiecki i Jego Cesarska i Królewska Mość Cesarz Austrii i Apostolski Król Węgier postanowili z ziem tych utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem.”
Akt 5 listopada był tak naprawdę niemieckim pomysłem polityczno-militarnym, obliczonym na zakończenie wojny bez nadmiernych strat — a w szczególności niedopuszczenie do prowadzenia walk na własnym terytorium. W interesie Niemiec było wykorzystanie przeciw Rosji polskiego żywiołu na froncie wschodnim, dla odciążenia swojego frontu zachodniego.
Obietnica odbudowania Królestwa Polskiego miała być przynętą, służącą zwerbowaniu setek tysięcy młodych Polaków do Polnische Wehrmacht — Polskiej Siły Zbrojnej. Państwo niemieckie chciało za wszelką cenę odsunąć działania wojenne od swojego terytorium. Służyć temu miało wykorzystanie zasobów żywych i materialnych okupowanego państwa.
Dlatego wyniszczająca wojna prowadzona była wciąż na terenach przedrozbiorowej Polski, służących wyłącznie za bufor bezpieczeństwa. Do postępującego drenażu gospodarczego miało dołączyć militarne wykorzystanie najżywotniejszej części populacji. Dla osiągnięcia celów strategicznych z premedytacją wykorzystana została idea odrodzonego Królestwa Polskiego i jego symbolika.
Na zaprojektowanych i wydrukowanych w berlińskiej Drukarni Rzeszy banknotach marki polskiej pojawił się biały orzeł w koronie. Była to cyniczna kalkulacja — my wam symbole, a wy nam swoje życie. Nie bez przyczyny zatem brygadier Józef Piłsudski i żołnierze Legionów Polskich odmówili w 1917 roku złożenia przysięgi na wierność marionetkowemu państwu.
Proklamowana suwerenność państwa polskiego wcale nie musiała oznaczać jego pełnej niepodległości. Można być pewnym, iż w przypadku zwycięstwa państw centralnych Królestwo Polskie otrzymałoby co prawda status monarchii, ale raczej jako kraju związkowego Rzeszy. Galicja złożona z ziem Rzeczypospolitej pod zaborem austriackim byłaby jednym z krajów koronnych austro-węgierskiej monarchii.
Planowano tworzenie w Europie Środkowej półsuwerennych państw lennych. Przykładem praktycznego wdrożenia niemieckiego planu „wchłaniania” państw była niemiecka agresja na Belgię w roku 1914. Był to pierwszy etap realizacji projektu kanclerza Niemiec Theobalda von Bethmanna Hollwega pod nazwą „Środkowoeuropejska Unia Gospodarcza ”. Brzmi znajomo — prawda?
Utworzenie europejskiej unii celnej miało utorować drogę niemieckiemu przemysłowi w krajach sąsiednich i jednocześnie zabezpieczyć niemiecką dominację w Europie Środkowej. Program obejmował także aneksyjne żądania terytorialne. Na przykład celem uwolnienia spod brytyjskiej kurateli niemieckie państwo żądało praw do belgijskich portów morskich.
Pierwszym portem zajętym w ramach programu była Antwerpia. Także poczta miała stać się niemiecka, podobnie jak koleje i banki. Nadzór pełnić miał tzw. Komitet Ekonomiczny jako łącznik między przedsiębiorstwami prywatnymi a sektorem publicznym. Belgijskie rynki kapitałowe zostały wchłonięte, a cała wyemitowana waluta była wspierana przez Bank Rzeszy.
Plan „Śródeuropie” przewidywał także zajęcie obszaru górniczego na zachód od Alzacji-Lotaryngii, zaanektowanego już w 1871 roku, który zawierał złoża rud żelaza. W ramach programu współzależnego rozwoju planowano utworzenie Księstwa Flandrii i… Wielkiego Księstwa Warszawskiego. Tereny dawnej Rzeczypospolitej stanowić miały eksploatacyjne zaplecze w wojnie z Rosją Carską.
W roku 1918, wobec militarnej przegranej na froncie zachodnim, państwa centralne postanowiły zabezpieczyć się na wschodzie. Zapewnił to zawarty z Rosją bolszewicką separatystyczny traktat pokojowy. Władze Niemiec zamierzały stworzyć nowe państwo — Oststaat — z ziem Prus Wschodnich, Pomorza, Wielkopolski i Śląska. Na terenie Galicji powstała Ukraina przy politycznym i militarnym wsparciu Austrii.
Najważniejsze decyzje dokonane zostały wówczas ponad głowami Polaków. Czy mamy dziś powtórkę z tego planu? Uważam, że zachodnioeuropejskie lobby biznesowe robi wszystko, aby tak było. W szczególności Niemcom, zależy na powrocie do biznesu z Rosją. Ukraina natomiast staje się źródłem dostępu do surowców oraz idealnym miejscem do zarabiania wielkich pieniędzy.
Historia uczy, że… lubi się powtarzać. W 1922 roku w Rapallo Rosja Sowiecka zawarła umowę na dostawę zboża dla Niemiec w zamian za niemiecki sprzęt przemysłowy. Pod propagandowymi hasłami wywierano polityczną presję na „leżącą na przeszkodzie” Polskę, nazwaną po agresji na Polskę w 1939 roku przez komisarza spraw Zagranicznych ZSRS Mołotowa „pokracznym bękartem traktatu wersalskiego”.
W ciągu ostatniego roku Ukraina podjęła skuteczne zabiegi o środki na powojenną odbudowę oraz zacieśnianie gospodarczej współpracy z państwami Europy Zachodniej. W szczególności dotyczy to Niemiec. To stąd właśnie bierze się owa polityczna pewność ukraińskiego prezydenta. Władze Ukrainy wiedzą, że teraz jest jej „5 minut”, dlatego chcą wyrwać ile się da, nie oglądając się na sąsiadów.
Czy uważam w takim razie, że historycznym błędem był naturalny odruch serca, w którym Polska i Polacy okazali pomoc obywatelom Ukrainy napadniętej przez Rosję? Oczywiście, że nie. Była to bowiem reakcja na wskroś słuszna moralnie. Jak jednak dowodzi dowcip z życia wzięty: Złe uczynki karane są dopiero po śmierci, a dobre już za życia. Więc jeśli Polska chce mieć miękkie serce to musi mieć twardy tyłek.
I tu pojawia się problem. Rzecz bowiem w tym, że w ostatnich dwóch latach państwo polskie wydaje się być poddane procesowi swoistego „rozmiękczania”. Zjadane są owoce dynamicznego rozwoju gospodarczego, odwlekane są istotne regionalnie inwestycje komunikacyjne oraz energetyczne, a co najważniejsze horrendalnie pogłębione zostało zadłużenie finansów państwa — sięgać ma 75% PKB.
Powstaje zatem pytanie — czy oznacza to, że realizowany jest plan „Śródeuropie”?
— Utinam falsus vates sim…
Wykorzystywanie symboli państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, przynależnych wyłącznie podmiotom uprawnionym, które wskazane zostały w Ustawie o godle, barwach i hymnie RP oraz pieczęciach państwowych, to problem istniejący od dawna. Dowodził tego Monitoring prowadzony na portalu JakiZnakTwoj.pl, który ukazywał przykłady noszące znamiona naruszenia prawa, o dobrym smaku nie wspominając.
Problem dotyczył w szczególności używania godła RP w obrocie handlowym, czego zakazuje wprost przedmiotowa ustawa. Wyłom zrobiono w roku 2012, zezwalając polskim związkom sportowym na umieszczanie godła RP na strojach reprezentacji Polski. Producenci odzieży sportowej zyskali nieskrępowaną możliwość handlu strojami z „orzełkiem” w ramach kolejnych kolekcji — olimpijskich, mundialowych itp.
O innych nadużyciach — np. produkcja pamiątek patriotycznych i gadżetów dla kibiców, tworzenie portali podobnych do rządowych lub emisja sztabek złota z polskim orłem przez zagraniczną mennicę — pisałem w artykułach: „Orzeł Biały” nie w pełni prawem chroniony (2013), Orzeł łudząco urzędowy (2014), Orzeł przejrzyście i publicznie „odrutowany” (2015), czy też Polski Orzeł bity w złocie… szwajcarskim (2016).
Przypomnę też absurdalny teatrzyk obłudy, odgrywany pod hasłem „Tęcza nie obraża”, w obronie przerabianych wzorów godła i flagi państwowej RP. Polski wymiar sprawiedliwości nie potrafił jednak ustalić właściwej wykładni prawa, służącej skutecznej ochronie wzorów polskich symboli. Ustawa o godle zawiera bowiem dość ograniczone przepisy ochronne:
godło i barwy RP mają być umieszczane, a hymn RP wykonywany lub odtwarzany, w sposób zapewniający im należną cześć i szacunek
symbole Rzeczypospolitej Polskiej nie mogą być umieszczane na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego.
Dodatkowo uchylono pewną furtkę, umożliwiając wykorzystywanie godła dla celów komercyjnych „w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej”. Tym samym wymykały się przepisom kodeksu karnego oraz kodeksu wykroczeń nawet „najdziksze” artystycznie przetworzenia wizerunku orła, gdyż trudno było wykazać ich autorom intencję jego znieważenia lub lekceważenia Narodu Polskiego.
Powołanie się na prawo do stylizacji lub artystycznego przetworzenia wzoru godła RP albo wizerunku orła pozwalało „twórcom” prezentować przed sądami skuteczną linię obrony. Co więcej, nawet w przypadkach, gdy przedstawienie orła jest wręcz łudząco podobne do ustawowego wizerunku, polskie sądy nie mają do dziś prawnego „narzędzia”, którym mogłyby skutecznie ograniczyć taki proceder.
Przykładem rozwiązań prawnych służących zabezpieczeniu symboli państwowych przed nieuprawnionym wykorzystywaniem może być prawodawstwo niemieckie. Za wykroczenie administracyjne uznaje się w nim bowiem nie tylko używanie bez zezwolenia herbu federalnego oraz wizerunku orła federalnego, ale także używanie wzorów, które są łudząco do nich podobne.
Z kolei amerykańskie prawo w inny sposób chroni wizerunek Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych, pełniącej rolę amerykańskiego godła państwowego, przed wykorzystaniem komercyjnym lub pseudoartystycznym. Penalizowana jest świadoma ekspozycja jej wizerunku lub jej podobizny, w celu wywarcia błędnego przekonania o akceptacji tych czynnościach przez rząd USA lub jego departament.
Ze swojej strony już 10 lat temu postulowałem potrzebę wzmocnienia przepisów polskiego prawa, które nie tylko pozwoliłyby ograniczyć użytkowanie wzoru godła państwowego polskiego przez podmioty nieuprawnione, ale także wprowadziłyby zakaz używania wizerunków łudząco podobnych.
Swoje stanowisko podtrzymuję także dziś.
W kontekście minionego „zawodowego” święta — Międzynarodowego Dnia Heraldyki — pozwolę sobie wspomnieć o niedawnym formalnym ustanowieniu symboli wykonanych przeze mnie dla miasta Dynowa. Położone w województwie podkarpackim niewielkie miasteczko ma tyleż dawną i ciekawą metrykę — choćby z uwagi na odnotowany w historycznych dokumentach fakt organizacji corridy przez właściciela miasta — co długą historię zmagań z Komisją Heraldyczną o ustalenie współczesnych wzorów swoich symboli tożsamościowych.
25 maja 2026 roku radni miejscy Dynowa podjęli dwie uchwały, na mocy których ustalono wzory herbu, flagi, banera i sztandaru, a także odznaki honorowej. Tym samym po wielu latach samorząd może posługiwać się symbolami podniesionymi na wyższy poziom sztuki heraldycznej i plastycznej. Miasto posługiwało się dotychczas wzorem herbu, który obciążony był nie tylko mankamentami heraldyczno-plastycznymi, ale nie został także poddany ustawowej procedurze opiniowania przez ministra właściwego do spraw administracji publicznej.
Miasto nosiło pierwotnie nazwę Denow, której źródłem jest najprawdopodobniej indoeuropejskie słowo danaw oznaczające wodę. Kolebką Dynowa była wczesnośredniowieczna osada powstała podczas osadnictwa ruskiego w środkowej części doliny Sanu. Na jej rozwój miał bez wątpienia wpływ trakt komunikacyjny, łączący ośrodki polskie, ruskie oraz węgierskie. W okresie księstwa halicko-wołyńskiego osada wchodziła w skład wołości ruskiej z centrum w Bachórzu.
Od opanowania Rusi Halickiej przez Kazimierza Wielkiego tereny te stały się domeną królewską, wschodzącą w skład ziemi sanockiej. W roku 1389 dobra bachórskie nadał Władysław Jagiełło kasztelanowi lubelskiemu i wojewodzie krakowskiemu — Piotrowi Kmicie, herbu Szreniawa. W roku 1409 jego majątek odziedziczył Piotr Lunak Kmita — podczaszy sandomierski — a w 1430 roku jego syn Jan z Bachórza. Z okresu przynależności dóbr bachórskich do rodu Kmitów pochodzą najstarsze znane wzmianki o osadzie.
W dokumencie z 1423 roku odnotowano wzmiankę o wierzycielu Andreasie Wernerze z Denowa. W dokumencie z 1429 roku wymienieni zostali dynowscy rajcowie miejscy, co dowodzi, że lokacja na prawie magdeburskim dokonana została w czasach posiadania ówczesnego Denowa przez Kmitów. W 1434 roku dobra dynowskie wraz z miastem przejęła Małgorzata z Denowa — siostra Jana z Bachórza — zamężna z Janem Gołym (Goligyanem), herbu Wieniawa. W 1464 roku Dynów odziedziczył ich syn Stanisław Denowski, podkomorzy sanocki.
W ciągu kolejnych 500 lat właściciele Dynowa wielokrotnie się zmieniali. W 1493 roku majątek objęli Mikołaj i Piotr Rzeszowscy, herbu Doliwa. W 1496 roku miasto Dynów z przedmieściami nabył Jan Amor Tarnowski, herbu Leliwa. Miasto w tym czasie dzierżawiła Jadwiga, wdowa po Janie Denowskim, a następnie jej brat Jan Zaremba. Od 1518 roku dzierżawcą Dynowa był Stanisław Stadnicki. W roku 1523 dobra dynowskie nabyli Wapowscy, herbu Nieczuja.
Po śmierci Andrzeja Wapowskiego w 1574 roku właścicielką Dynowa została jego żona Katarzyna Wapowska z Maciejowskich, herbu Ciołek — fundatorka murowanego kościoła w Dynowie. W 1596 roku Dynów przejął jej syn Jan Stanisław Wapowski, który zapisał się w historii miasta organizacją „walki z bykiem”, urządzoną w roku 1603 na okoliczność urodzin pierwszego dziecka. Wzmianka o tym wydarzeniu zawiera skarga wniesiona przez Jana Pawłowskiego, obwiniającego posesora miasta za przypadkową śmierć swego syna:
[…] sprawując grę albo tryumf świeżo narodzonej córce swej, bawoła na poły szalonego na to przygotowanego w rynek puściwszy, ulice zabudowawszy i ludzi na to spectaculum sposobiwszy, sam strzelał i sługom rozkazał, między którymi ledwie drugi rusznicy w rękę wziąć umiał. A iż syn mój, Mikołaj, też panu Wapowskiemu służąc, młodzieniec lat 20 do wielu usług sposobny, cnót szlachetnych i dobrych obyczajów w tej to krotochwili mało potrzebnej i pod pijanym czasem między ludźmi pospolitymi niebezpiecznie postrzelony pod serce na skos […].
W roku 1632 Dynów przejął na własność syn Jana Stanisława — Karol Wapowski. W roku 1644 miasto i okoliczne dobra nabył Olbracht Grochowski, herbu Lubicz. W następnych latach Dynów z kluczem zakupił Marcin Konstanty Krasicki herbu Rogala, kasztelan przemyski. W 1672 roku majątek przypadł jego synowi Jerzemu Krasickiemu. W 1687 roku Dynów dostał się wdowie Teofili z Czartoryskich, zamężnej powtórnie z Grzegorzem Antonim Ogińskim, herbu Oginiec.
W 1709 roku dobra dynowskie przejęła córka Eufrozyna, zamężna z Piotrem Pacem, herbu Gozdawa. Kolejną właścicielką Dynowa była ich spadkobierczyni — córka Felicja, zamężna z Piotrem Ożarowskim, herbu Rawicz. W roku 1781 Adam Poniński sprzedał w jej imieniu miasto wraz z dobrami Stanisławowi Trzecieskiemu, herbu Strzemię. Ostatnimi posesorami miasta była rodzina Trzecieskich, których własnością pozostawało do roku 1944.
Dynów ma to szczęście, iż znany jest wizerunek najstarszej znanej pieczęci miejskiej z XVI wieku. Jej odciski zachowały się na dokumentach z lat 1538, 1554 i 1577 przechowywanych w zasobach Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie oraz Muzeum Narodowego w Krakowie. Najwyraźniejsze obrazowanie heraldyczne zawiera odcisk zachowany w krakowskich Zbiorach Wiktora Wittyga. Przedstawia tarczę herbową, w której umieszczona jest bawola głowa z wysoko uniesionymi rogami oraz z pierścieniem (kolcem) w nozdrzach.
Charakterystyczna forma obrazowania bawolej głowy jako godła heraldycznego miasta nawiązuje do godła rodowego właścicieli Dynowa z drugiej połowy XV wieku — Stanisława oraz Jana Denowskich. Byli oni potomkami Jana Gołego (Goligyana ze Strzałkowa), który pieczętował się herbem Wieniawa. Dodatkowo zamknięcie wyobrażenia heraldycznego w tarczy dowodzi wykształcenia się pełnoprawnego herbu miasta, w ramach procesu historycznego, określanego w literaturze przedmiotu jako heraldyzacja godeł pieczęci miejskich.
Dokumenty Dynowa z drugiej połowy XVII wieku ujawniają zachowany odcisk innej pieczęci. Jej powstanie mogło mieć związek ze zniszczeniem miasta podczas najazdu wojsk siedmiogrodzkich w roku 1657. Okazję dla jej wprowadzenia stanowiła prawdopodobnie ponowna konsekracja odbudowanego kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Wawrzyńca w roku 1663. Na zachowanym w Archiwum Państwowym w Przemyślu dokumencie z roku 1671 widnieje bowiem odcisk pieczęci z przedstawieniem postaci świętego męczennika.
Trzecia pieczęć pojawia się na dokumentach korespondencji władz miejskich z roku 1774, przechowywanych w zasobach Lwowskiej Narodowej Naukowej Biblioteki Ukrainy. Niestety zachowanie odcisku pieczęci nie pozwoliło na chwilę obecną odczytać zamieszczonego na niej obrazowania. Jako że miasto było własnością prywatną jego władze używały pieczęci z symbolami właścicieli. Potwierdzają to odciski kolejnej pieczęci obecne na dokumentach z pierwszej połowy XIX wieku z przedstawieniem godła herbowego Trzecieskich — Strzemię.
Okres zaborów przyniósł zmiany administracyjne, które przełożyły się zarówno na zmianę statusu Dynowa, jak i na używane przez miasto urzędowe pieczęcie. Zachowane w Tekach Antoniego Schneidra dokumenty z drugiej połowy XIX wieku ujawniają posługiwanie się przez samorząd dynowski pieczątką Urzędu Gminy Miasta Dynów z wyobrażeniem stylizowanej formy roślinnej. Z kolei dokumenty z drugiej dekady XX wieku ujawniają użytkowanie przez władze Dynowa urzędowej pieczęci z koronowanym orłem.
Potwierdzeniem trwałości tradycji heraldycznej w świadomości lokalnej społeczności, którego źródłem jest herb Wieniawa, może być wizerunek heraldyczny, wykonany po zakończeniu II wojny światowej dla potrzeb wystroju sali posiedzeń dynowskiego samorządu. Jego przedstawienie oparte było na historycznych dokumentach, wskazujących szlachecki herb Wieniawa jako źródło znaku miejskiego. Bez wątpienia zatem, żaden inny symbol, związany z pozostałymi posesorami, nie przełożył się trwale na znak ogólnomiejski.
Okazją do przywrócenia przez samorząd własnego znaku samorządowego była reforma samorządowa, przeprowadzona w latach 90. XX wieku. Choć przyjęty wówczas przez Radę Miasta wzór herbu słusznie odwoływał się w warstwie symbolicznej do najstarszego źródła sfragistycznego, to realizacja statutowego symbolu Dynowa obarczona była mankamentami heraldycznymi i plastycznymi. Działania porządkujące status jego współczesnych symboli statutowych podjęte zostały przez samorząd w roku 2019.
Podstawę przeprowadzonych prac stanowiły następujące założenia:
jedyne właściwe źródło lokalnej tradycji heraldycznej stanowi zachowane historyczne źródło sfragistyczne z XVI wieku
wizerunek heraldyczny obecny na najstarszym zachowanym odcisku pieczęci miejskiej z roku 1554 nosi znamiona znaku ukształtowanego w procesie heraldyzacji
kształt godła na tej pieczęci — głowa bawola z wysoko uniesionymi rogami i kolcem w nozdrzach — stanowi przynależną miastu Dynów unikalną postać herbu Wieniawa.
To ostatnie założenie uznane zostało za słuszne w kontekście braku „kanonicznego” wzorca godła Wieniawa. Dowodzą tego wizerunki obecne tak na pieczęciach — pieczęć Jana Gołego (1434) i pieczęć Jana Długosza (1479) — jak i na rycinach heraldycznych zamieszczonych w dziełach Marka Ambrożego Arma Regni Poloniae (1564), Bartosza Paprockiego Gniazdo Cnoty oraz Herby Rycerztwa Polskiego (1564), a także w późniejszych herbarzach — Arma baronum Regni Poloniae Erazma Kamienia (1584) oraz Herbarza Arsenalskiego z początku XVII wieku.
Szczegóły heraldycznego obrazowania głowy heraldycznego zwierzęcia odtwarzane są odmiennie także współcześnie. Jego wizerunek upodobniany jest do bawołu (Miasta polskie w tysiącleciu 1967), albo do przedstawienia żubra (Szymański 1993). Historyczne źródła ujawniają również zróżnicowane definiowanie godła herbowego, które opisywano jako: Bavolina caput, Bawola głowa, Bawoł, Caput bubalum, Pierstynia, Ząbrza głowa, Zubrza Głowa. Tę niejednoznaczność opisu odnaleźć można również we współczesnej literaturze przedmiotu:
Głowa wołu z pierścieniem przeciągniętym przez nozdrza — Wiktor Wittyg, Pieczęcie miast dawnej Polski (1905)
Głowa wołu z pierścieniem w nozdrzach — Marian Gumowski Herby miast polskich (1960)
W polu złotym głowa żubrza czarna z kolcem złotym w nozdrzach — Sławomir Górzyński, Jerzy Kochanowski — Herby szlachty polskiej (1992)
W polu złotym czarna bawoła głowa z kolcem srebrnym w nozdrzach — Józef Szymański, Herbarz średniowiecznego rycerstwa polskiego (1993)
W polu żółtym czarna głowa byka z srebrnym kolcem w nozdrzach — Andrzej Plewako, Józef Wanag — Herbarz miast polskich (1994).
Opracowany w roku 2022 wzór graficzny współczesnego herbu Dynowa ustalony został w oparciu o historyczne źródła sfragistyczne, jakim są zachowane odciski najstarszej znanej pieczęci miejskiej. W oparciu o literaturę przedmiotu (Górzyński, Kochanowski 1992; Szymański 1993; Majka 2014) oraz na podstawie uwag wniesionych podczas konsultacji przez dr Jerzego Majkę, przygotowany został projekt herbu w dwóch wersjach — z głową bawołu oraz głową żubra. Decyzją samorządu do opiniowania przedstawiono herb z głową żubra.
Wedle Komisji Heraldycznej wizerunek głowy żubrzej z bogatym owłosieniem odchodził jednak za daleko od źródła, jakim była historyczna pieczęć Dynowa. Za właściwy uznano projekt nawiązujący do staropolskiej tradycji heraldycznej z okresu powstania pieczęci miejskiej. Tym samym do zaopiniowania przedstawiony został pierwotny projekt, w którym dla godła herbowego ustalono wizerunek czarnej głowy bawołu z uniesionymi w górę rogami oraz srebrnym (białym) kolcem (pierścieniem) przeciągniętym przez nozdrza.
We wrześniu 2023 roku Komisja Heraldyczna zgłosiła „drobne uwagi”, odnoszące się do sposobu przedstawienia rogów i uszu oraz owłosienia na głowie. W moim przekonaniu uwagi wynikały z subiektywnej oceny niektórych członków ministerialnego organu, a w kontekście dotychczasowego orzecznictwa nosiły znamiona uznaniowości. W połączeniu z nieprzestrzeganiem terminów opiniowania wpłynęło to na przedłużanie się procedury. Samorząd został zmuszony do rezygnacji z ustanowienia nowych symboli na 600-lecie miasta.
W styczniu 2024 roku przesłany został do zaopiniowania skorygowany projekt wzoru herbu. Po trzech miesiącach Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji wydał negatywną opinię wyrażoną w oparciu o uchwałę Komisji Heraldycznej. W jej uzasadnieniu stwierdzono, iż podniesione przez komisję uwagi nie zostały zrealizowane we właściwy sposób. Jej ówczesny przewodniczący — ks. dr Paweł Dudziński — zamieścił osobiście wykonane ilustracje, mające wskazać sposób rysowania głowy heraldycznego zwierzęcia.
Wobec wspomnianego braku „kanonicznego” wzorca godła Wieniawa uznałem, iż sugestie Komisji Heraldycznej — mające stanowić „próbę zobrazowania powyższych zaleceń, a nie podstawę do nowego projektu, obligatoryjną dla uzyskania opinii pozytywnej” — były de facto forsowaniem wizji jej Przewodniczącego wedle osobistego przekonania: ja bym to narysował inaczej. Przetworzenie przezeń godła z mojego projektu tworzyło wizerunek niezgodny z obrazowaniem obecnym na historycznej pieczęci Dynowa w zakresie układu rogów heraldycznego bawołu.
Jednak absolutnym skandalem było zamieszczenie w treści załącznika do oficjalnej uchwały Komisji Heraldycznej uwagi noszącej — w moim przekonaniu — znamiona celowego podważania zaufania przedstawicieli samorządu miasta Dynów do mnie jako projektanta. Za takie uznałem bowiem sformułowane spostrzeżenie, iż zaprojektowana przeze mnie „głowa tura wykazuje łudzące podobieństwo do herbu powiatu kaliskiego, który został niedawno pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Heraldyczną”.
Tak się składa, że herb Dynowa oraz powiatu kaliskiego są mojego autorstwa. Oba przedstawienia heraldyczne różnią się zdecydowanie w warstwie semantycznej. Nie podejrzewam podpisanego pod uchwałą ks. dr Pawła Dudzińskiego za niekompetentnego w tym zakresie, stąd zarzut „łudzącego podobieństwa” obu wizerunków heraldycznych stanowił dla mnie coś więcej niż tylko manipulację. W moim odczuciu było to działanie noszące znamiona nadużycia stanowiska urzędniczego i obliczone na szkodę prywatnego interesu projektanta.
Herb powiatu kaliskiego jako spadkobiercy historycznej ziemi kaliskiej używa godła w postaci koronowanej głowy bawołu w czerwono-srebrnym polu szachowanym, którego historycznym źródłem heraldycznym — podobnie jak herbu Dynowa — miał być herb Wieniawa. W przypadku wzorów graficznych obu herbów nie może być mowy o „łudzącym podobieństwie”, lecz o projektach odznaczających się rozpoznawalną autorską stylizacją graficzną, co stanowi zresztą jeden z formalnych wymogów stawianych przez Komisję Heraldyczną.
Kuriozalności tej manipulacji dopełnia fakt, iż ks. dr Paweł Dudziński był w tym czasie objęty procedurą odwoławczą ze stanowiska Przewodniczącego Komisji Heraldycznej. W grudniu 2022 roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. dr hab. Piotr Gliński wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Kamińskiego z wnioskiem o jego odwołanie w związku z podejrzeniem popełnienia plagiatu. W lutym 2024 roku Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji rozpoczął odpowiednie procedury legislacyjne.
Przyczyną była decyzja Prezydium Rady Doskonałości Naukowej z roku 2021 o utrzymaniu w mocy uchwały odmawiającej ks. drowi Pawłowi Dudzińskiemu nadania stopnia doktora habilitowanego w dziedzinie nauk humanistycznych, w dyscyplinie historia, z uwagi na przypadki zapożyczeń wykazane w recenzjach jego pracy naukowej. Fakt ten ujawniłem w październiku 2022 roku. Z niezrozumiałych powodów osoba obciążona takimi zarzutami nadal pełniła funkcję w ministerialnym organie, decydując swym głosem o formalnych rozstrzygnięciach.
Kierując się jednak dobrem samorządu jako ofiary kontrowersyjnych decyzji, których skutkiem było przedłużanie formalnej procedury, przygotowałem w październiku 2024 roku do zaopiniowania zmienioną wersję projektu herbu Dynowa. W międzyczasie ks. dr Paweł Dudziński usunięty został ze składu Komisji Heraldycznej, a w lutym 2025 roku Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji wydał pozytywną opinię w sprawie wzoru herbu miasta Dynowa.
Okazało się jednak, że pozytywnej opinii nie otrzymały wzory pieczęci. Przyczyną było podtrzymanie przez Komisję Heraldyczną stanowiska przedstawionego uprzednio w piśmie jej Przewodniczącego, wedle którego „w pieczęciach godło należy oddać konturem, a nie plamą, gdyż taka jest tradycja pieczęci do tuszu”. Co prawda uznano przedstawioną przeze mnie argumentację o potrzebie odróżnienia pieczęci Dynowa od pieczęci innych jednostek samorządu, a „pełne oddanie godła o czarnej tynkturze uznano za dopuszczalne (a nawet konieczne, by odróżnić np. godła przedstawiające dwubarwne hybrydy)”, jednak wedle opiniujących takie rozwiązanie miało nie zachodzić w przypadku w herbu miasta Dynów.
Odmowę przyjęcia projektu pieczęci z godłem w pełni wybarwionym, a nie rysowanym konturem uzasadniono obawą przed niebezpieczeństwem wypełniania „tak dużych powierzchni czarnym tuszem”. Zdaniem Komisji Heraldycznej „powoduje to trudne do uniknięcia ryzyko uzyskania nieczytelnego odcisku przy nawet nieznacznym przesunięciu tłoka”. Wyrażone zastrzeżenie wydawało się nie brać pod uwagę prostego faktu, iż każde wadliwe przystawienie tłoka pieczęci — czy to z wizerunkiem godła przedstawionym z wypełnieniem, czy też wykonanego wyłącznie linearnie — spowoduje jego zamazanie.
W moim przekonaniu dobrą praktykę kancelaryjną stanowi w takim przypadku wymiana dokumentu oraz ponowne przystawienie pieczęci. Poza tym współczesne stemple automatyczne skutecznie zabezpieczają przed ewentualnością przypadkowego przesunięcia tłoka, co udowodniłem prezentując czytelny odcisk pieczęci w czerwonym tuszu. Natomiast argumentacja przywołująca „tradycję pieczęci do tuszu” nie miała potwierdzenia w formalnych wytycznych, co do sposobu przełożenia wzoru godła heraldycznego na formę jednobarwnego wizerunku dla potrzeb wykonania projektu wzoru pieczęci urzędowej.
Apel Komisji Heraldycznej o zaprojektowanie pieczęci, na której godło zostanie przedstawione linearnie (bez wypełniania), oceniłem za sugestię nie znajdującą uzasadnienia w jej ponad 20-letnim orzecznictwie, czego dowodziły wydane opinie. W moim przekonaniu, jedynym wyznacznikiem projektowania pieczęci winno być zachowanie na jej odcisku czytelności wzoru heraldycznego oraz odróżnialności symbolu od wizerunków obecnych w pieczęciach innych jednostek samorządowych. Współczesne herby samorządowe z przedstawieniem głowy bawołu / byka / tura / żubra, różnią się bowiem nie tylko jej obrazowaniem, ale także wybarwieniem.
Warto pamiętać bowiem, że tynktura godła jako nośnik treści symbolicznych, jest istotnym składnikiem tożsamościowym znaku heraldycznego. Wizerunki wybarwione barwą czarną odwołują się do innej tradycji symbolicznej, aniżeli noszące barwę złotą, srebrną, czy też czerwoną. W przypadku godeł o tynkturze czarnej kryterium zapewnienia odróżnialności pieczęci urzędowych skłania do zachowania w pieczęciach pełnego wybarwienia godła w tej części, której przynależna jest czarna tynktura.
Szczególną cechą wyróżniającą godło herbu Wieniawa jest „kanoniczna” czarna barwa głowy bawolej. Nie jest ona jednak li tylko akcentem kolorystycznym, czy też odwołaniem do naturalnego ubarwienia konkretnego przedstawiciela wołowatych, ale stanowi nośnik treści symbolicznych wywiedzionych ze sfery aksjologii. Wedle tradycji heraldycznej czarna tynktura — Sable — symbolizuje m.in rozwagę, mądrość, stałość, surowość oraz pokorę. Natomiast zestawienie barwy czarnej ze złotem oznaczać miało dostojeństwo i starożytność rodu.
Przełożenie wizerunków godła wyłącznie w formie konturowej prowadzi do utraty istotnego wyróżnika, związanego z heraldyczną tynkturą. Dlatego za źródło właściwej tradycji ilustratorskiej, która w obrazowaniu godeł przewidywała odtwarzanie czarnej tynktury pełnym jej zadrukiem, uznałem staropolskie herbarze. Przykładem takiego odróżniającego sposobu odtwarzania barw godeł w druku jednobarwnym są ryciny zamieszczone w dziele Bartosza Paprockiego Herby rycerztwa polskiego na pięcioro xiąg rozdzielone (1584).
Klocki drzeworytnicze wykonane dla potrzeb drukarskiego odcisku przygotowano w sposób umożliwiający zachowanie wybarwienia godła herbowego farbą czarną. Dzięki temu możliwe jest m.in. odróżnienie wzorów herbów województwa sieradzkiego i kujawsko-brzeskiego od herbu województwa łęczyckiego. Wbrew stanowisku Komisji Heraldycznej przykłady tej praktyki obecne są w wieloletniej linii jej orzecznictwa, czego dowodzą pozytywnie zaopiniowane wzory pieczęci w latach 2002-2023, w których była obecna czarna tynktura.
Jednoznacznie dowodził tego wzór pieczęci Gminy Ryczywół analogiczny do pieczęci Dynowa. W kontekście wzorów graficznych pieczęci o co najmniej „skomplikowanym” rysunku godeł, a jednak pozytywnie zaopiniowanych przez Komisję Heraldyczna, trudno mi było zgodzić się też z argumentem o „niebezpieczeństwie zalewania drobnych elementów w pieczęci”. Dlatego we wniosku Burmistrza Dynowa z kwietnia 2025 roku podtrzymana została jednoznaczna wola ustalenia zaprojektowanego przeze mnie wzoru pieczęci z taką formą wybarwienia godła.
Po upływie sześciu miesięcy od złożonego wniosku wzory pieczęci Dynowa uzyskały w październiku 2025 roku pozytywną opinię Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji na podstawie uchwały podjętej przez Komisję Heraldyczną w maju 2025 roku. Negatywnie zaopiniowany został natomiast projekt sztandaru, co oznaczało konieczność dalszego uczestnictwa w Dynowskiej corridzie. Wzór sztandaru otrzymał ostatecznie pozytywną opinię Komisji Heraldycznej, ale to już temat na odrębny artykuł o jej „sztandarowym orzecznictwie”.
Repetitio mater studiorum est — „powtarzanie jest matką nauki” — tak brzmi łacińska sentencja, stanowiąca zamknięty w lakonicznej formie wynik wielowiekowych obserwacji (potwierdzonych zresztą przez współczesną psychologię i neurobiologię) poczynionych przez antycznych ojców naszej kultury. A zatem przy okazji Międzynarodowego Dnia Heraldyki pozwolę sobie powtórzyć po raz kolejny pewną istotną kwestię.
Otóż niezgodne z prawdą jest twierdzenie, iż w roku 1128 miał być nadany „pierwszy herb w heraldyce europejskiej”. Źródłem tej bezrefleksyjnie powtarzanej od lat informacji był zapis w wikipedyjnym w artykule o Godfrydzie V Plantagenecie, opublikowanym w 2007 roku — cytat:
[…] Ojcowie państwa młodych szybko doszli do porozumienia w sprawach małżeństwa i w 1128 r. 15-letni Godfryd został przez swojego przyszłego teścia pasowany na rycerza w Rouen. Zawieszona na jego szyi, w czasie tej uroczystości, tarcza z sześcioma złotymi lwami w błękitnym polu uznawana jest za pierwszy herb w heraldyce europejskiej. […] (podkreślenie własne)
Wzmiankę w Wikipedii pozwoliłem sobie skorygować w roku 2024. Jednak w przestrzeni publicznej nadal rozpowszechniana jest błędna informacja o herbie nadanym w roku 1128 Godfrydowi Plantagenetowi jako „pierwszym herbie w heraldyce europejskiej”. Dlaczego uznałem tak sformułowaną informację za błędną?
Otóż herb pasowanego wówczas na rycerza młodzieńca nie mógł stanowić pierwszego herbu w heraldyce europejskiej, gdyż zgodnie ze średniowieczną tradycją był mu nadany jako wasalowi przez króla Anglii Henryka I Beauclerca, który już własny herb posiadał. Herb Godfryda Plantageneta był odmianą istniejącego herbu osobistego normańskiego władcy Anglii.
Źródłem informacji o rycerskiej nobilitacji, mającej miejsce w roku 1128 w Rouen, była współczesna wydarzeniom kronika benedyktyna Jeana de Marmoutier. Odnotowano w niej, iż piętnastoletniemu Godfrydowi z rodu Andegawenów (Anjou) nadany został herb przedstawiający sześć złotych lwów w błękitnym polu:
[…] clipeus, leunculos aureos ymaginarios habens, collo ejus suspenditur […] / tarczę, mającą na sobie wyobrażenia złotych lewków, zawieszono na jego szyi.
Herb młodego rycerza stanowiło heraldyczne uszczerbienie znaku króla Henryka I — przedstawiającego dwa kroczące złote lwy w czerwonym polu — przez pomnożenie przedstawienia lwów i zmianę ich pozycji oraz odmianę barwy tła. Warto wspomnieć, że symbol lwa miał być już znakiem duńskiego władcy Anglii Harolda II, czego dowodzi iluminacja zamieszczona w kronice Historia Anglorum z XIII wieku.
Herb Harolda II — Historia Anglorum XIII w. © British Library | Herb Godfryda Plantageneta — płyta nagrobna XII w. Muzeum Le Mans / Wikimedia Commons
Wzmianka zamieszczona w kronice Jana z Marmoutier nie informowała o nadaniu pierwszego herbu w historii Europy, ale była pierwszą wzmianką piśmienną o fakcie nadania herbu. Natomiast przedstawienie herbu Godfryda Plantageneta, zachowane na emaliowanej płycie znad jego grobowca w katedrze w Le Mans, stanowi najstarszy znany barwny wizerunek heraldyczny, a nie najstarszy nadany herb.
Niestety nawet postulatorzy ustanowienia Międzynarodowego Dnia Heraldyki z roku 2013 powielili błędny zapis z Wikipedii:
[…] Proponujemy, aby ten międzynarodowy dzień heraldyki przypadał na 10 czerwca. Tego dnia, w roku 1128, w Rouen został pasowany na rycerza przez swojego przyszłego teścia, Henryka I Beauclerc, Godfreya Plantageneta. Zawieszona podczas ceremonii na szyi młodego rycerza tarcza ozdobiona błękitem sześciu złotych lwów, jest uznawana przez większość heraldyków za pierwszy w historii w pełni uformowany herb. […]
Z przykrością stwierdzam, że „skażona” informacja pozyskana z nieaktualnego już wikipedyjnego źródła — w dodatku z podaniem błędnej daty rocznej pasowania Godfryda Plantageneta na rycerza — nadal powielana jest nawet przez środowiska blisko „spokrewnione” z heraldyką.
Międzynarodowy Dzień Heraldyki — Polskie Towarzystwo Heraldyczne / Marek Kwiecień, Facebook 10.06.2026
Dziś mija piętnaście lat od upublicznienia w internecie autorskiego portalu JakiZnakTwoj.pl. Jako zwykły projektant, trudniący się zawodowo grafiką użytkową, stwierdziłem wówczas, że po ponad 20 latach od przeprowadzenia „transformacji ustrojowej” symbole państwowe Rzeczypospolitej Polskiej — a w szczególności znak naczelny państwa, czyli herb Orzeł Biały — winny zostać wreszcie uzbrojone w profesjonalnie przygotowaną standaryzację graficzną.
Do podjęcia zdecydowanych działań dotyczących wizerunku głównego symbolu państwa zmotywowały mnie nie tylko wieloletnie zaniedbania w zakresie tożsamości wizualnej państwa, ale przede wszystkim coraz bardziej ewidentne przykłady przyzwolenia na utrwalanie powstałych błędów i tworzenie nowych. Skutkowało to bezprecedensową różnorodnością stosowania wizerunku ustawowego herbu Rzeczypospolitej Polskiej przez urzędy państwowe oraz instytucje publiczne.
Uruchomieniu portalu JakiZnakTwoj.pl towarzyszył swoisty „manifest autorski” w formie artykułu Herb jaki jest… — nie każdy widzi. Stanowił on szerzej uzasadniony postulat opracowania wzoru orła jako wspólnego elementu identyfikacji całego rządu, który przedstawiłem w roku 2008 w ramach konkursu projektu znaku graficznego MSWiA. W roku 2009 przesłałem na ręce przedstawicieli najwyższych władz państwowych autorskie opracowanie standaryzacji graficznej aktualnego godła państwowego.
Zaowocowało to wniesieniem w roku 2010 petycji w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej dotyczącej standaryzacji wizerunku graficznego godła państwowego do senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji (patrz: Petycja P-06/2010). W czerwcu 2011 roku, w odpowiedzi na inicjatywę Bronisława Komorowskiego «Twoje pytanie do Prezydenta», przesłałem zapytanie, czy jako Prezydent podejmie inicjatywę legislacyjną, dotyczącą standaryzacji wizerunku herbu państwowego oraz zasad jego użytkowania przez urzędy oraz instytucje państwowe.
Uważałem, że głowa państwa jest właściwym adresatem pytania o wizerunek herbu Polski. Ponieważ tematu nie podjęto, dlatego uznałem, iż nie pozostaje mi nic innego, jak podjąć szersze działania w przestrzeni medialnej — tym razem pod tożsamościowym pytaniem Jaki Znak Twój? Dlatego też autorski portal przyjął powszechnie rozpoznawalną nazwę JakiZnakTwoj. Byłem wówczas przekonany — i jestem tego pewien także dziś — że pytanie: Jaki Znak Twój? pozwala każdemu na osobistą odpowiedź: kto Ja jestem.
Początkowo zajmowałem się głównie „monitoringiem” użytkowania polskich symboli, a w szczególności wizerunku godła państwowego. Prowadzony okazjonalnie przegląd ujawniał przypadki wizualnego „wywijania orła” w przestrzeni publicznej (patrz: Monitoring). Z czasem inicjatywa, stanowiąca jedynie obserwację z pozycji komentatora, przemieniła się w publicystykę opartą na osobistych pracach badawczych. W rocznikowych «Aktualnościach» pojawiły się artykuły tematyczne oraz komentarze dotyczące wydarzeń historycznych i bieżących.
Na przestrzeni ostatnich 15 lat opublikowałem na portalu JakiZnakTwoj.pl ponad tysiąc tekstów. Zważając na potrzebę popularyzacji wiedzy o polskich symbolach od samego początku zamieszczałem treści źródłowe, jak np. akty prawne oraz historyczne dokumenty, a także odpowiednie ilustracje. Impulsem do podjęcia „akcji bezpośredniej” stał się fakt rozpowszechnienia w roku 2010 przez Kancelarię Prezydenta Bronisława Komorowskiego niewłaściwego wzoru Kokardy Narodowej oraz określania jej „kotylionem narodowym”.
W ramach działań „korygujących” przesłałem w listopadzie 2011 roku odpowiedni wzór Kokardy Narodowej — uszytej rękoma mojej żony — wszystkim czterem najważniejszym osobom w państwie — czyli Prezydentowi RP, Marszałkowi Sejmu RP, Marszałkowi Senatu RP oraz Premierowi Rządu RP. Na portalu zamieszczona została również prosta instrukcja przygotowania jej właściwego wzoru — w 3 krokach — wraz ze zdjęciem. Instrukcja okazała się bardzo popularna, a z jej treści skorzystały zarówno szkoły, jak i rodzice.
Swoistym kuriozum było jednak wykorzystywanie treści oraz ilustracji z portalu JakiZnakTwoj.pl z pogwałceniem praw autorskich. Skopiowane „na żywca” teksty widniały w wywiadach publikowanych przy okazji świąt narodowych, wykładach edukacyjnych lub okolicznościowych postach na Facebooku. Bezumownie wykorzystane zdjęcie kokardy pojawiało się m.in. w prezentacjach i artykułach oraz w wielkonakładowych publikacjach, a nawet w formie „opracowania” na plakatach MKiDN i znaczkach wyemitowanych przez Pocztę Polską.
Analiza bieżącego stanu rzeczy w obszarze symboliki państwowej, a także symboli jednostek samorządu terytorialnego, skłoniła mnie również do aktywnych działań w zakresie inicjatyw formalno-prawnych. Obejmowały one z jednej strony petycje wnoszone do Sejmu oraz Senatu, a z drugiej konkretne postulaty kierowane w pismach do odpowiednich ministrów oraz instytucji. Tak było m.in. w kwestii zakrywania drzwiami godła RP na samolotach rządowych oraz zwrotu szachownicy lotniczej na samolotach wojskowych Sił Powietrznych RP.
Niektóre z poruszanych przeze mnie tematów zostały zauważone przez media. Przykładem jest kwestia niewłaściwego — nieustawowego — wzoru orła drukowanego na polskich dowodach osobistych (patrz: Co jest nie tak z orłem na nowym dowodzie?), choć muszę zauważyć, że dziennikarz pominął portal jakiznaktwoj.pl jako pierwotne źródło informacji. Kolejnym była sprawa haniebnego zarzutu plagiatu postawionego wobec prof. Zygmunta Kamińskiego, autora godła państwowego z roku 1927 (patrz: Godło Polski jest plagiatem czy jednak nie?).
W roku 2022 na wykładzie zorganizowanym na okoliczność podsumowania ponad 20 lat działalności Komisji Heraldycznej przez poznański oddział Polskiego Towarzystwa Heraldycznego, zaprezentowałem swoje stanowisko jako projektanta symboli samorządowych. W ramach prezentacji (patrz: Między młotem a kowadłem… ) przedstawiłem przyczyny patologii w działaniach Komisji Heraldycznej oraz jej przykłady. Konkluzją wystąpienia był zgłoszony przeze mnie postulat natychmiastowej dymisji ówczesnego Przewodniczącego Komisji Heraldycznej.
W roku 2023, z uwagi na brak jakiejkolwiek reakcji na skandaliczny fakt, jakim było piastowanie przez lata funkcji Przewodniczącego Komisji Heraldycznej przez osobę, której już w roku 2021, decyzją Prezydium Rady Doskonałości Naukowe, odmówiono nadania stopnia doktora habilitowanego, podjąłem odpowiednia działania formalne. Doprowadziłem także do wprowadzenia do składu Komisji Heraldycznej eksperta z kompetencjami właściwymi dziedzinie plastycznej.
Swoje 3 grosze wrzuciłem też do problematyki związanej z historią polskich symboli. Do literatury przedmiotu weszły moje ustalenia o barwie pąsowej, zaordynowanej na ceremonię obchodów 1. rocznicy Konstytucji 3 Maja. Ciekawi mnie natomiast, kiedy historycy oficjalnie „zauważą” moją interpretację obrazowania obecnego na najstarszej pieczęci Krakowa. W roku 2024 wykazałem, iż nie widnieje nań orant czy też wójt Krakowa, lecz postać Piotrowina, stanowiąca swoisty atrybut w ikonografii św. Stanisława biskupa (patrz: Gdzieżeś się podział — Piotrowinie?).
Po upływie 15 lat muszę przyznać, że mimo różnorakich doświadczeń podsumowanie tego okresu — dzięki Bogu — wychodzi na plus. Choć nie jestem związany z żadną opcją polityczną, ani też nie jestem członkiem stowarzyszeń branżowych — grafików lub plastyków, historyków, ani też heraldyków i weksylologów — nie obawiam się publicznego podejmowania kwestii ważnych, ważniejszych i ważnych w sposób bezwzględny. Nie pretenduję do eksperckości, ale staram się rzetelnie badać interesującą mnie tematykę.
Tytułem podsumowania działań ostatnich 15 lat, przedstawiam chronologię wydarzeń — niejako ab ovo — czyli od kiedy to wszystko się zaczęło:
1993
33 lata temu — trzy lata po wprowadzeniu ustawowego wzoru godła państwowego RP — podjąłem pierwsze prace nad przełożeniem ustawowego wzoru godła państwowego RP na postać konturową, dla potrzeb oznakowania stoiska Ministerstwo Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa na Wystawie Gospodarczej Związku Miast Polskich INVESTCIY 1993
2008
18 lat temu, w ramach konkursowego projektu znaku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, przedstawiłem postulat opracowania identyfikacji wizualnej rządu, motywując przedstawicieli ministerstwa hasłem: Odwagi!
we wrześniu udostępniłem w internecie założenia ideowe w artykule: Wywijanie orła — orzeł jaki jest nie każdy minister widzi
2009
17 lat temu opracowałem opracowanie tożsamości wizualnej Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi bazującą na ustawowym wizerunku orła ustalonego dla godła RP
w sierpniu wysłałem do Kancelarii Prezydenta pierwsze uwagi dotyczące stosowania symboli państwowych i tworzonej wówczas nowej odsłony strony internetowej prezydent.pl
na okoliczność Święta Niepodległości 11 Listopada — w odpowiedzi na wezwanie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do budowania „nowego patriotyzmu” — wysłałem Prezydentowi RP, Marszałkowi Sejmu RP, Marszałkowi Senatu RP oraz Premierowi Rządu RP projekt Standaryzacji graficznej godła państwowego Rzeczypospolitej Polskiej
2010
16 lat temu wniesiona została do Senatu Petycja w sprawie standaryzacji wizerunku graficznego godła państwowego oparta na uzasadnieniu zamieszczonemu w opracowanej przeze mnie Standaryzacji graficznej godła państwowego Rzeczypospolitej Polskiej
2011
6 czerwca oficjalnie uruchomiłem internetowy portal JakiZnakTwoj.pl
z okazji Święta Niepodległości 11 Listopada przesłałem Prezydentowi RP, Marszałkowi Sejmu RP, Marszałkowi Senatu RP oraz Premierowi Rządu RP wzór Kokardy Narodowej we właściwym układzie barw
w grudniu opublikowałem notkę dotyczącą nieszczęśliwego umiejscowienia wizerunku godła państwowego na malowaniu kadłuba samolotów rządowych, który zasłaniany był otwierającymi się drzwiami (patrz: Herb RP za drzwiami samolotu rządowego)
2013
13 lat temu ujawniłem, że od 2012 do 2016 roku używano na winiecie Dziennika Urzędowego Ministra Obrony Narodowej karykaturalnego przedstawienia wzoru orła ustalonego dla godła RP
w październiku na Targach Wiedzy Graficznej, zorganizowanych przez Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej, zaprezentowałem problematykę dotyczącą głównego symbolu państwa — herbu RP — pod tytułem: Orzeł Biały między sacrum a profanum
2014
12 lat temu przekazałem Prezydentowi RP, Marszałkowi Sejmu RP, Marszałkowi Senatu RP oraz Premierowi Rządu RP publikację Orzeł Biały — Herb Rzeczypospolitej Polskiej — Wprowadzenie do standaryzacji godła państwowego
w sierpniu ujawniłem, że żaden z wprowadzonych w Polsce plastikowych dowodów osobistych nie zawierał ustawowego wizerunku godła państwowego, a wzór orła na blankiecie z roku 2014 wydrukowano z błędem (patrz: Nowy dowód — „nowsze” godło)
2015
autorskie opracowanie Orzeł Biały — Herb Rzeczypospolitej Polskiej — Wprowadzenie do standaryzacji godła państwowego złożyłem na ręce Andrzeja Dudy — ówczesnego Kandydata na Prezydenta RP — podczas jego marcowej wizyty w Poznaniu
w sierpniu, po oficjalnym zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na Prezydenta RP, przedmiotowe opracowanie, opatrzone szerokim wyjaśnieniem, przesłałem drogą elektroniczną Szefowi Gabinetu Prezydenta — ministrowi Adamowi Kwiatkowskiemu
2016
10 lat temu przedstawiłem swoje opracowanie standaryzacji wizerunku godła państwowego RP autorowi poprawek wzoru godła w roku 1990 — Andrzejowi Heidrichowi
w maju opublikowałem artykuł, w którym wykazałem, iż nieprawdziwe jest twierdzenie Alfreda Znamierowskiego, jakoby 3 maja 1792 roku po raz pierwszy uznano barwy biało-czerwone za narodowe, a oficjalną barwą uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Kościoła Najwyższej Opatrzności w dniu 3 maja 1792 roku był kolor pąsowy Orderu Świętego Stanisława
w lipcu zaprezentowałem szefowi Zespołu do spraw identyfikacji wizualnej administracji rządowej przy Kancelarii Premiera założenia standaryzacji godła państwowego w ramach Repozytorium Herbu Rzeczypospolitej Polskiej
w październiku zwróciłem się do Inspektoratu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej z wnioskiem dotyczącym planowanego malowania zamówionych samolotów Boeing 737-800 do przewozu najważniejszych osób w państwie, w związku z moimi zastrzeżeniami dotyczącymi umiejscowienia godła państwowego RP w dotychczasowym schemacie malowania
2017
9 lat temu, pod hasłem Dokończmy dzieło Zygmunta Kamińskiego, wskazałem potrzebę ponownego opracowania wzoru herbu państwowego, nie tylko w zakresie wprowadzenia „poprawek” uzasadnionych heraldycznie, estetycznie, czy też użytkowo, gdyż dotychczas stosowany kształt — wbrew pozorom — nie jest zgodny z założeniami jego pierwotnego projektanta
w czerwcu zaproponowałem Inspektoratowi Uzbrojenia nowe malowanie samolotów średnich, które nie tylko przypadło do gustu decydentom, ale wywołało zainteresowanie nabyciem go… za darmo
w grudniu ujawniłem, że polskie paszporty, wprowadzone od roku 2006, nie zawierają na okładce ustawowego wizerunku godła państwowego, lecz wzór orła z pieczęci II RP z roku 1927
2018
8 lat temu, na podstawie odnalezionego przeze mnie dokumentu Mennicy Paryskiej z roku 1934, wykazałem nierzetelność skandalicznego zarzutu popełnienia plagiatu przy projekcie godła państwowego z roku 1927, postawionego wobec profesora Zygmunta Kamińskiego przez kieleckiego historyka oraz wtórującego mu warszawskiego plastyka i rozpowszechnionego przez redaktora dziennika «Rzeczpospolita»
2019
7 lat temu wykonałem opracowanie załączników graficznych do projektu Ustawy o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej
2020
6 lat temu zaproponowałem zmianę „buraczkowej” kolorystyki okładki polskiego paszportu na barwy właściwe dla czerwieni przynależnej polskim barwom narodowym jako specyficznej odmiany koloru burgundy red, a także zmiany w obrębie układu graficznego oraz przedstawienia znaku państwowego
w październiku opublikowałem artykuł, w którym wskazałem, iż — moim zdaniem — na zamieszczonym w Statucie Łaskiego drzeworycie ze sceną zwaną Sejm Polski (w tzw. wieńcu herbów ziemskich) widnieje herb Spisza (krzyż podwójny na wzgórzu), a nie krzyż jagielloński jako herb rodowy Jagiellonów (patrz: Aleksander Jagiellończyk i polska heraldyka ziemska)
2021
5 lat temu opublikowałem artykuł, w którym wykazałem, iż rzeczywistym inicjatorem nadania biało-czerwonych barw polskiej Kokardzie Narodowej w roku 1831 był Wincenty Niemojowski
w lutym wniosłem do Sejmu RP petycję w sprawie włączenia Kokardy Narodowej do katalogu symboli narodowych i państwowych
2022
4 lata temu skierowałem do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej petycję w sprawie ustanowienia roku 2025 «Rokiem Orła Białego» na okoliczność 1000-lecia koronacji królewskich Bolesława Chrobrego i Mieszka II oraz 730-lecia koronacji Przemysła II
w kwietniu wykonałem kolejne opracowanie graficzne wzorów symboli państwowych do projektu Ustawy o symbolach państwowych RP
we wrześniu opracowany przeze mnie wizerunek orła wdrożony został do celów wspólnej identyfikacji wizualnej organów administracji rządowej na mocy rozporządzenia Rady Ministrów
w październiku ujawniłem, że piastującemu funkcję Przewodniczącego Komisji Heraldycznej — organu opiniodawczo-doradczego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji — wykazano zapożyczenia w pracy naukowej w ramach postępowania habilitacyjnego
2023
3 lata temu zwróciłem się z wnioskiem do premiera oraz odpowiednich ministrów o podjęcie działań formalnych, celem przywrócenia Komisji Heraldycznej możliwości rzetelnego wypełniania przez nią ustawowych zadań, a w szczególności odwołania jej członków pozostających w stanie konfliktu interesu oraz uzupełnienie jej składu ekspertami o wysokich kompetencjach w zakresie sztuk plastycznych
w kwietniu miałem przyjemność uczestniczyć jako prelegent panelu dyskusyjnego «Symbole tożsamości narodowej okiem twórców» podczas Kongresu Pamięci Narodowej, zorganizowanego przez Instytut Pamięci Narodowej pod hasłem „Historia mówi przez pokolenia”
2024
2 lata temu ujawniłem, że orzełek sportowy na koszulkach reprezentacji Polski w piłce nożnej na EURO 2024 nie pochodzi z załącznika do ustawy o godle, ale z zasobów Wikipedii
w czerwcu skierowałem do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej petycję w sprawie ustanowienia roku 2025 «Rokiem Orła Białego» na okoliczność 1000-lecia koronacji królewskich Bolesława Chrobrego i Mieszka II oraz 730-lecia koronacji Przemysła II
przygotowałem autorską wystawę o współczesnym herbie Stołecznego Miasta Poznania oraz średniowiecznych źródłach jego symboliki «Poznaj herb Poznania», a także publikację pod tym samym tytułem, wydaną wraz z Wydawnictwem Miejskim Posnania
2025
rok temu Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej udzielił na mój wniosek świadectwa ochronnego dla znaku towarowego BĄK HERALDYZER-WEKSYLOGRAF, czyniąc mnie jedynym w Polsce projektantem symboli samorządowych posiadającym prawo do wykreowanej przeze mnie unikatowej i zastrzeżonej nazwy heraldyzer dla potrzeb wykonywanej osobiście profesji
opracowałem stylizowany wzór orła Przemysła II oraz królewskiego proporca dla potrzeb 730. rocznicy jego koronacji
decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako projektant załączników graficznych powołany zostałem do składu Zespołu Eksperckiego do opracowania projektu ustawy o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej
2026
w kwietniu skierowałem do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej petycję w sprawie ustanowienia roku 2027 «Rokiem Orła Białego» na okoliczność 100-lecia ustalenia wzoru godła państwowego autorstwa Zygmunta Kamińskiego
w maju portal JakiZnakTwoj.pl uzyskał status tytułu prasowego i został wpisany do Rejestru Dzienników i Czasopism Sądu Okręgowego w Poznaniu pod numerem RPR 4230
przy okazji odsłonięcia pomnika króla Przemysła II na wieży Zamku Królewskiego w Poznaniu zawieszony został zaprojektowany przeze mnie proporzec z autorskim wzorem królewskiego orła
POST SCRIPTUM
W powyższym artykule nie wymieniłem z nazwiska osób żyjących, wobec których podniosłem uzasadnione zarzuty. Sygnalizuję tym, iż nadal liczę na to, że osoby te mając świadomość swoich błędów same znajdą możliwość ich naprawienia. Ale czas jest krótki…
Dziś w Poznaniu, u podnóża Królewskiego Zamku położonego na wzgórzu dominującym nad Starym Miastem, miało miejsce odsłonięcie pomnika króla Przemysła II — księcia Wielkopolski i Pomorza, koronowanego w roku 1295 na władcę Królestwa Polskiego. Tak też się składa, że autorem monumentalnej rzeźby jest pomorski artysta-rzeźbiarz Stanisław Szwechowicz, a inicjatorem powstania pomnika oraz jego fundatorem — wielkopolski przedsiębiorca Jacek Wojciechowski.
Tym samym, po 730 latach powrócił na swój zamek — dodajmy, że konno — władca królestwa, odrodzonego wraz z objęciem przezeń tronu. Na tle wieży zamkowej kroczy wierzchowiec z Przemysłem II w długiej szacie z przypasanym mieczem i płaszczem na ramionach. Jego głowę zdobi królewska korona otwarta, a lewa ręka trzyma uniesione berło. Warto przy tej okazji nadmienić, że w historycznych czasach obecność króla w jego siedzibie obwieszczał proporzec z osobistym znakiem, eksponowany na najbardziej widocznym miejscu.
Pomysł umieszczenia królewskiej chorągwi na wieży poznańskiego Zamku Królewskiego zaświtał mi w głowie 10 lat temu. Naturalne bowiem wydawało mi się, że nad odrestaurowaną rezydencją króla winien powiewać jego znak. Tym bardziej, że to właśnie od koronacji Przemysła II symbolem Królestwa Polskiego stał się wizerunek białego orła w złotej koronie otwartej, położony w czerwonym polu. Historyczny herb otrzymał heraldyczną nazwę «Orzeł Biały».
W roku 2017 skonsultowałem ideę umieszczenia na zamku królewskiego proporca z ówczesnym zastępcą dyrektora ds. administracyjnych. Niestety okazało się, że zamkowa wieża nie została wyposażona w maszt o odpowiedniej konstrukcji, która pozwoliłaby na eksponowanie wielkoformatowej flagi. Pozostało zatem sięgnąć po alternatywne weksylium średniowieczne — gonfanon — który mógł zostać zawieszony pionowo pod blankami wieży.
Mijały jednak kolejne lata, a inicjatywa ozdobienia zamku królewskim proporcem nie znajdywała szans na realizację. W roku 2024 propozycję przedstawiłem kierownikowi Muzeum Sztuk Użytkowych w Poznaniu. Wyśmienitą okazją wydawała się bowiem przypadająca w roku 2025 rocznica trzech królewskich koronacji — 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego i jego syna Mieszka II oraz 730-lecie koronacji Przemysła II.
Okazało się, że nie był to jeszcze„ ten czas”. Jak mówi Kohelet: „Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem”. Najwyraźniej nie wypadało, aby królewski proporzec zdobił pustą siedzibę władcy — musiał czekać na jego powrót. I oto król przybył, przystanął pod zamkiem i wskazał berłem nad miasto — stolicę Królestwa Polskiego. A ponad nim, na czerwonym płacie proporca umieszczonego na zamkowej wieży, królewski orzeł wznosi dumnie głowę zwieńczoną koroną.
Vivat Premislaus — Rex Polonorum!
Vivat Aquila Alba!
Vivat Posnania!
POST SCRIPTUM
Projekt Proporca z orłem Przemysła II udostępniony został przeze mnie nieodpłatnie na rzecz Muzeum Narodowego w Poznaniu.
Niniejszym informuję, że autorski blog Jaki Znak Twój? — udostępniany w formie elektronicznej pod adresem internetowym www.jakiznaktwoj.pl — jest obecnie tytułem prasowym, wpisanym do Rejestru Dzienników i Czasopism Sądu Okręgowego w Poznaniu pod numerem RPR 4230.
Źle się dzieje w państwie polskim, skoro gniazda orłowe niszczą, a orły mordują.
W siedlisku orła morskiego (Haliæetus albicilla) — zwanego bielikiem — zlokalizowanym w pobliżu Zbiornika Jeziorsko nad Wartą, na obszarze strefy ochronnej w lesie należącym do Nadleśnictwa Poddębice, ścięte zostało drzewo z posadowionym na nim gniazdem. Uśmiercone zostały pisklęta tegorocznego lęgu.
Łacińska nazwa bielika brzmi Haliæetus albicilla. To latynizacja greckiego thalassios — morski oraz ætos — orzeł. Dopełnienie jest pochodną łacińskiego albico — bieleć. Polska systematyka usunęła z oznaczenia gatunkowego bielika pojęcie «orzeł». Warto jednak zaznaczyć, że w innych językach tradycyjne określenie zostało utrzymane:
Orel mořský — j. czeski
Orao štekavac — j. chorwacki
Havsörn — j. szwedzki
Aquila di mare — j. włoski
Paprastasis jūrinis erelis — j. litewski
Seeadler — j. niemiecki
White-tailed eagle — j. angielski
Θαλασσαετός — j. grecki
Niestety decyzje ornitologów stały się przyczyną postawienia tezy, iż polskim symbolem heraldycznym nie jest orzeł. Jest to jednak przejaw braku pogłębionej wiedzy na temat źródeł heraldyki oraz mieszania pojęć i dziedzin. Twierdzenie, że skoro wedle ornitologii bielik nie jest orłem to heraldyczne przedstawienie ptaka w polskim herbie też nim być nie może, jest z założenia błędne, gdyż opiera się na pojęciach z dziedzin odrębnych. Nie należy wyjaśniać zagadnień dotyczących ornitologii, używając narzędzi ze sfery heraldyki, ani też na odwrót.
Mimo że w naturze „polski” bielik (zwyczajny) de facto biały nie jest to z opisu barwy heraldycznej historycznego godła wyciągnięto przesłanki gatunkowe. Biały orzeł — zatem bielik — ergo: zgodnie z nową systematyką ornitologiczną ptak w polskim godle orłem nie jest, a co najwyżej orłanem. Pozwolę sobie przypomnieć, iż zgodnie z takim tokiem „myślenia” dokonano medialnego „orłobójstwa” historycznego znaku narodowego i państwowego. Źródłem rozpowszechnienia tego „bałamuctwa” była wypowiedź redaktora Kamila Durczoka:
U nas nowe i zaskakujące fakty w sprawie godła. Uczeni od dziecka, że żyjemy pod znakiem orła, uznawaliśmy, że ten ptak w godle to oczywista oczywistość. Nauka burzy mity, więc z naukowym zacięciem, po dokładnym sprawdzeniu okazuje się, że w polskim godle wcale nie widnieje orzeł tylko całkiem inne stworzenie.
Reporterski przekaz, wyemitowany w roku 2014 w programie Fakty TVN 24, podsumowany został przezeń tyleż kuriozalnie, co nierzetelnie:
I jak my mamy teraz udźwignąć ciężar tej wiedzy, która podcina skrzydła? Złośliwi powiedzą: Jaki kraj, taki w godle ptak. Niestety coś w tym jest — sądzimy i wierzymy, że mamy orła, a to tylko orła cień.
Argument przeciw uznaniu przedstawienia ptaka w polskim herbie za orła oparty został na wynikach współczesnych badań genetycznych. Wykazały one bliższe pokrewieństwo bielików do jastrzębi, niż do orłów. Warto jednak zauważyć, że same badania dowodzą, iż jastrzębie bliższe są wróblom niż sokołom, a te z kolei bliższe papugom niż orłom. Pochodzenie i pokrewieństwo genetyczne jest bowiem czym innym niż wykształcenie zmian w budowie i zachowaniu, zachodzących z uwagi na potrzebę przystosowania do środowiska lub jego opanowania.
O ile zatem współczesna systematyka ornitologiczna precyzyjnie klasyfikuje określone gatunki ptaków w oparciu o najnowsze badania genetyczne to trzeba przypomnieć, że nie dzisiejsza nauka, lecz liczona w tysiącach lat kultura — stanowiąca wspólne doświadczenie różnych cywilizacji — przypisała orłom symboliczne znaczenie. Pojęcie «orzeł» obejmowało największe ptaki drapieżne, występujące w lokalnej przyrodzie.
To nie współczesna genetyka, czy ornitologia, ale wielowiekowa obserwacja zachowań największych, najsilniejszych i najdostojniejszych drapieżników przestworzy, stanowiła o uznaniu danego ptaka za orła. Czy miało to także miejsce w początkach państwa polskiego — trudno powiedzieć. Niezaprzeczalnym jednak historycznie faktem jest wprowadzenie wizerunku orła w znakach tożsamościowych dynastii piastowskiej oraz heraldyce Królestwa Polskiego i jego władców. Znak ten otrzymał historyczną nazwę własną «Orzeł Biały» — Aquila alba.
Bielik to wielki orzeł o rozpiętości skrzydeł do 2,4 m. W locie skrzydła wyglądają jak szerokie „deski”, z palczasto rozczapierzonymi lotkami pierwszorzędowymi. Długość ciała wynosi ok. 80-90 cm. Jest to największy krajowy ptak drapieżny. Stare ptaki mają potężny jasnożółty, haczykowaty dziób i krótki, biały, klinowaty ogon. Młode można poznać po ciemnym dziobie i prawie ciemnym ogonie, które jaśnieją z wiekiem i osiągają ubarwienie dorosłych po 4-5 latach. Nieopierzone nogi (skok) są cytrynowożółte. Szata pisklęcia ma barwę szarą.
Żyje w okolicach obfitujących w wodę, na wybrzeżu, nad dużymi rybnymi rzekami i jeziorami. Okres lęgowy przebiega od lutego do kwietnia. Bieliki budują jedne z największych gniazd spośród wszystkich ptaków. Używane przez wiele lat gniazdo może przekraczać 2 m wysokości i osiągać ciężar nawet jednej tony. Dzięki ochronie miejsc gniazdowania bielik przestał być w naszym kraju rzadkością i jego liczebność systematycznie wzrasta. Bieliki są ptakami długowiecznymi i na wolności dożywają 30 lat.
Bielik jest gatunkiem chronionym, wymienionym w Polskiej czerwonej księdze zwierząt jako wymagający szczególnej uwagi. W europejskiej Dyrektywie ptasiej wskazany jest jako zagrożony przez utratę naturalnych siedlisk. O ile na początku XX wieku bielik był w Polsce na krawędzi wymarcia to obecnie jego liczebność wynosi ponad 1400 par. Siedliska bielika zlokalizowane są w różnym zagęszczeniu na terenie prawie całej Polski poza terenami podgórskimi na południu kraju.
Ochrona bielików prowadzona jest od prawie 30 lat przez Komitet Ochrony Orłów. Zakres realizacji poszczególnych działań jest na bieżąco weryfikowany stosownie do zmieniającej się sytuacja bielika w Polsce. W latach 80. działania skoncentrowane były na restrykcyjnej ochronie miejsc gniazdowania szczątkowej populacji tego gatunku. Aktualnie głównym celem projektu jest eliminowanie czynników, które mogą ograniczać dalszy wzrost liczebności i możliwości ekspansji bielika.
Pierwszym aktem prawnym, obejmującym ochroną miejsca lęgowe 10 najbardziej zagrożonych gatunków ptaków w Polsce, było Rozporządzenie Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego z roku 1983, przygotowane we współpracy z Komitetem Ochrony Orłów i Stacją Ornitologiczną w Gdańsku. Aktualnie obowiązuje znowelizowana ustawa o ochronie przyrody z roku 2004 i rozporządzenie Ministra Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt z roku 2016.
Ochroną strefową miejsc rozrodu objęto 11 gatunków ptaków drapieżnych oraz puchacza. Spośród nich na szczególną uwagę zasługują szczególnie zagrożony orlik grubodzioby oraz bielik i orlik krzykliwy. W Polsce gniazduje około 20% populacji europejskiej tych gatunków, a kondycja polskich populacji ma istotne znaczenie dla ich przetrwania w skali kontynentu. Ochrona miejsc rozrodu zagrożonych ptaków drapieżnych jest realizowana przez wytyczanie obszarów zwanych strefami ochronnymi.
Są to obszary wyłączone trwale lub okresowo z działalności człowieka, obejmujący najbliższe otoczenie miejsca rozrodu opisanego strefą całoroczną. Odgrywa ona równie istotną rolę, zapewniając ptakom spokój i bezpieczeństwo w okresie lęgów. W przypadki bielika strefa ochrony całorocznej wynosi 200 metrów, natomiast okresowej obejmuje obszar o promieniu do 500 m od gniazda. Okres obowiązywania strefy ochrony trwa od 1 stycznia do 31 lipca.
W roku 1976 w krajach skandynawskich zapoczątkowano program kolorowego znakowania piskląt bielików. Każdy osobnik otrzymuje dwie obrączki — na prawy skok nakładana jest obrączka, która identyfikuje kraj pochodzenia ptaka, a na lewy obrączka z wygrawerowanym indywidualnym numerem, która wskazuje jego wiek. Polskie pisklęta bielika otrzymują obrączkę krajową w kolorze srebrnym. Niestety biało-czerwony kolor obrączek zarezerwowany został dla bielików pochodzących z bałtyckiego wybrzeża Finlandii.
POST SCRIPTUM
W moim przekonaniu — skoro w większości europejskich języków zachowano orlą proweniencję dla przedstawiciela gatunku Haliæetus albicilla — zasadne jest przywrócenie w polskiej systematyce ornitologicznej nazwy «orzeł bielik».
Gdy w maju 1945 roku w zachodnioeuropejskich stolicach radośnie świętowano wspólne zwycięstwo aliantów nad Wielkoniemiecką Rzeszą i zakończenie wojny w Europie, na terenach Polski od prawie roku panował terror wprowadzony przez władze wojskowe Rosji Sowieckiej oraz komunistyczną agenturę, sprawującą władzę bez konstytucyjnego mandatu.
Nie tylko na terenach przedwojennej Rzeczypospolitej wcielonych do Rosji Sowieckiej, ale także na całym obszarze polski „PeKaWueNowskiej”, oddziały Armii Czerwonej oraz specjalne jednostki NKWD i SMIERSZ likwidowały lokalne struktury administracji państwa polskiego oraz wojskowe.
Pod propagandowymi hasłami budowy „demokracji ludowej” w Polsce, zainstalowana przez Stalina komunistyczna władza wespół z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa, przeprowadzała na masową skalę represje, dewastacje, grabieże, aresztowania, gwałty, tortury, mordy i wywózki do Rosji.
W tym samym czasie, gdy 9 maja 1945 roku w Warszawie miała miejsce „defilada zwycięstwa” z okazji zadekretowanego przez komunistyczną KRN «Narodowego Święta Zwycięstwa i Wolności», tysiące żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego trzymano w katowniach NKWD i UB na terenie całego kraju.
W rosyjskich łagrach więziono zastępcę Komendanta Głównego Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa oraz dowódcę polskich oddziałów wyzwalających Wilno płk. Aleksandra Krzyżanowskiego. W Moskwie, w więzieniu na Łubiance, siedzieli porwani w marcu 1945 roku przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego:
Jan Stanisław Jankowski — Delegat rządu RP i wicepremier na Kraj
gen. Leopold Okulicki — Komendant Główny AK, Komendant Główny organizacji „NIE”
Kazimierz Pużak — przewodniczący Rady Jedności Narodowej — PPS „Wolność, Równość, Niepodległość”
Józef Stemler-Dąbski — wiceminister Departamentu Informacji Delegatury RP na Kraj
Antoni Pajdak — PPS „WRN”
Stanisław Jasiukowicz — Stronnictwo Narodowe
Kazimierz Kobylański — Stronnictwo Narodowe
Zbigniew Stypułkowski — Stronnictwo Narodowe
Aleksander Zwierzyński — Stronnictwo Narodowe
Józef Chaciński — Stronnictwo Pracy
Franciszek Urbański — Stronnictwo Pracy
Adam Bień — Stronnictwo Ludowe
Kazimierz Bagiński — Stronnictwo Ludowe
Stanisław Mierzwa — Stronnictwo Ludowe
Eugeniusz Czarnowski — Zjednoczenie Demokratyczne
Stanisław Michałowski — Zjednoczenie Demokratyczne.
Sowieckiego więzienia na Butyrkach w Moskwie nie przeżyli Jan Stanisław Jankowski, generał Leopold Okulicki oraz Stanisław Jasiukowicz. Do dziś nie ujawniono miejsca ich pochówku. Gen. Augusta Emila Fieldorfa i płk. Aleksandra Krzyżanowskiego, po ich powrocie do Polski i ponownym uwięzieniu przez bezpiekę, zamordowano na rozkaz komunistycznych władz.
Rosyjskie i komunistyczne zbrodnie, których początek miał miejsce nie w roku 1944, czy 1945, ale już w 1939 roku, nigdy nie zostały rozliczone. Z politycznej i prawnej „amnezji” korzystają do dziś beneficjenci komunistycznego systemu oraz „demokratycznej transformacji”. Skandalu dopełnia fakt przywrócenia w rejestrze partii politycznych Komunistycznej Partii Polski.
POST SCRIPTUM
Wprowadzone dekretem Krajowej Rady Narodowej z dnia 8 maja 1945 roku «Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności» obchodzono przez 70 lat. Uchylone zostało dopiero w 2015 roku, na mocy Ustawy z dnia 24 kwietnia 2015 r. o ustanowieniu «Narodowego Dnia Zwycięstwa».
Po „odrestaurowaniu” domniemanej zabudowy średniowiecznego zamku królewskiego w Poznaniu — a w szczególności okazałej wieży — przyszedł czas, aby u jego podnóża stanął także pomnik władcy odrodzonego Królestwa Polskiego. Mowa o królu Przemyśle II — synu wielkopolskiego księcia Przemysła I — jednego z braci-założycieli miasta, lokowanego przez nich w roku 1253 na lewym brzegu rzeki Warty, które w roku 1295 stało się ponownie stolicą piastowskiego władztwa.
Na dominującym nad miastem wzgórzu — zwanym później Mons castrensis — zbudowana została obronna rezydencja książęca. Rozbudowa zamku podjęta została zapewne przez Przemysła II po przejęciu przez niego Wielkopolski w roku 1279 po swoim stryju Bolesławie Pobożnym. Odziedziczenie po księciu śląskim Henryku Prawym, zmarłym w roku 1290, także ziemi sandomierskiej i Małopolski — a w szczególności Krakowa — dało Przemysłowi II podstawy do ubiegania się o koronę Królestwa Polskiego.
Gdy w skład dominium Przemysła weszło w roku 1294 jeszcze Pomorze jego szanse na uzyskanie polskiej korony wzrosły. Można domniemywać, że w kontekście podniesienia roszczeń do tronu polskiego przez czeskiego władcę Wacława II, wielkopolski książę zabezpieczył sobie możliwość koronacji ceremonialnymi regaliami królów polskich, zabierając je ze skarbca na Wawelu. Trudno powiedzieć, czy trafiły od razu do katedry w Gnieźnie, czy do czasu koronacji strzeżone były na poznańskim zamku.
26 czerwca 1295 roku Przemysł II został koronowany w gnieźnieńskiej katedrze na króla Polski. Tym samym Poznań stał się ponownie stolicą Królestwa Polskiego. Bez wątpienia musiały zostać wówczas rozpoczęte prace nad rozbudową zamku do postaci godnej miana królewskiej rezydencji. Choć po wielokrotnych zniszczeniach trudno dziś przesądzać o ówczesnym wyglądzie budowli to — w moim przekonaniu — zachowany został pewien zabytek, który nosić może jednoznaczny ślad dumy społeczności miasta z jego królewskiej rangi.
Śladem tym jest obrazowanie napieczętne obecne na historycznym tłoku najstarszej znanej pieczęci Poznania, zwanej Wielką pieczęcią miasta. Na symbolicznym przedstawieniu murów Niebiańskiej Jerozolimy, nad wieżą bramną, umieszczony został herb Królestwa Polskiego — tarcza z orłem zwieńczonym królewską koroną — chroniony przez najważniejszych świętych Kościoła Rzymskiego, apostołów Pawła i Piotra. Uważam, że wizerunek ten dopełniony emblematem Sanctae Sedis dowodzi także zgody papieskiej na koronację królewską Przemysła II.
Budowę królewskiego zamku Przemysła II przerwało jego skrytobójcze zabójstwo. W roku 1300 tron Królestwa Polskiego przejął Wacław II (Václav II.) z czeskiej dynastii Przemyślidów. Można powiedzieć, że historia zatoczyła pewne koło. Dlaczego? Być może nie wszystkim jest to wiadome, ale warto przypomnieć, iż pochodzący z wielkopolskiej linii Piastów Przemysł II, był po matce prawnukiem pierwszego koronowanego króla Czech z dynastii Przemyślidów — Przemysła Otokara I (Přemysl Otakar I).
Jego córka — Anna Przemyślidka (Anna Přemyslovna) — została żoną śląskiego księcia Henryka II Pobożnego. Z kolei jej córka — Elżbieta Wrocławska (Alžběta Vratislavská) — wyszła za mąż za wielkopolskiego księcia Przemysła I. Ich dzieckiem był Przemysł II, urodzony już po śmierci swego ojca. W żyłach króla rezydującego w Poznaniu płynęła krew wielu rodów europejskich — od czeskich, węgierskich, przez francuskie i normańskie, aż po bizantyńskie.
Jakkolwiek panowanie Przemysła II było bardzo krótkie to pozostał po nim ślad niezwykle ważny dla polskiej tożsamości państwowej i narodowej — herb «Orzeł Biały». Dlatego też przy okazji odsłonięcia pomnika króla Przemysła II pod poznańskim zamkiem, na jego wieży widnieć będzie okolicznościowe weksylium — gonfanon stylizowany na królewski proporzec z wizerunkiem królewskiego orła. Warto zatem przyjść w środę 20 maja o godzinie 12:00 na Wzgórze Przemysła na poznańskim Starym Mieście.
Fundatorem pomnika Przemysła II jest prywatny inwestor Jacek Wojciechowski. Autorem rzeźby jest gdański artysta-rzeźbiarz Stanisław Szwechowicz. Projekt pomnika wyłoniony został w konkursie zorganizowanym w roku 2020.
POST SCRIPTUM
Do niedzieli 17 maja można jeszcze odwiedzić kolejną ekspozycję wystawy «POZNAJ HERB POZNANIA», udostępnioną podczas „majówki” na dziedzińcu Urzędu Miasta Poznania przy Placu Kolegiackim (wejście przez bramę wieży dzwonnicy bazyliki farnej od ulicy Gołębiej).
27 kwietnia skierowałem do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej petycję w sprawie ustanowienia roku 2027 «Rokiem Orła Białego». Jest to moja trzecia z kolei petycja związana z postulatem uhonorowania znaku narodowego o ponad 800-letniej tradycji.
Poprzednie petycje złożone w roku 2022 i 2024 — uzasadnione 1000-leciem pierwszej królewskiej koronacji — nie skutkowały zainicjowaniem przez komisję sejmową odpowiednich działań legislacyjnych. Mam nadzieję, iż tym razem zarówno czas, jak i uzasadnienie, okażą się odpowiednie.
W moim przekonaniu, przypadająca w roku 2027 setna rocznica ustalenia współczesnego wzoru herbu państwowego, stanowi właściwą ku temu okazję. Wizerunek białego orła zwieńczonego złotą koroną, w stylizacji opracowanej przez Zygmunta Kamińskiego, wrósł na stałe nie tylko w obszar symboliki państwowej, ale także w polską świadomość narodową.
Orzeł Biały jako znak naczelny Rzeczypospolitej Polskiej stanowi element polskiego dziedzictwa tożsamościowego. Nie tylko przez ciągłość wzoru symbolu państwowego, ale także — a może w szczególności — przez ofiarę krwi tych wszystkich, którzy pod znakami z wizerunkiem orła państwowego autorstwa Zygmunta Kamińskiego walczyli o niepodległość państwa i wolność jego obywateli.
Ustanowienie «Roku Orła Białego» wspomoże upowszechnianie wiedzy o historii najważniejszego symbolu państwa oraz narodu, którego pierwowzorem jest „Zwycięski znak Polaków” ustalony w roku 1295 przez Przemysła II. Uważam, że patronat Orła Białego dopełni ideowo prace nad projektem Ustawy o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, prowadzone aktualnie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
W tym roku postanowiłem oszczędzić tych, którzy publicznie powielają różne „okołotrzeciomajowe bałamuctwa”, a w szczególności konfabulację o rzekomym pierwszym uznaniu barw biało-czerwonych za narodowe w roku 1792. Do stałego repertuaru okolicznościowych artykułów, czy też wypowiedzi, rozpowszechnianych w mediach przy okazji Dnia Flagi oraz Rocznicy Konstytucji 3 Maja, należała bowiem specyficzna wzmianka:
Barwy biała i czerwona zostały uznane za narodowe po raz pierwszy 3 maja 1792. Podczas obchodów pierwszej rocznicy uchwalenia Ustawy Rządowej damy wystąpiły wówczas w białych sukniach przepasanych czerwoną wstęgą, a panowie nałożyli na siebie szarfy biało-czerwone. Nawiązano tą manifestacją do heraldyki Królestwa Polskiego – Białego Orła na czerwonej tarczy herbowej.
Okazało się jednak, że tym razem skomasowaną dawkę „bałamuctw” na okazję tegorocznej „majówki” rozpowszechniło medium publiczne, co prawda w likwidacji, ale sowicie finansowane z państwowego budżetu, czyli także z moich podatków. A skoro płacę to wymagam. Dlatego pozwolę sobie imiennie wskazać palcem zarówno źródło „bałamutnych” treści, jak i jego autora.
Na portalu internetowym Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji — w sekcji kultura (!) — w artykule Rafała Sroczyńskiego pt. «Dlaczego jest biało-czerwona? Oto historia, którą warto znać przed Dniem Flagi.», mającym w zamierzeniu autora przygotować intelektualnie społeczeństwo do świętowania Dnia Flagi oraz obchodów Święta Narodowego Trzeciego Maja, zamieszczono następujące treści (podkreślenia moje):
• «Flagę Polski za oficjalny sztandar naszego kraju uznano 1 sierpnia 1919 roku, ale w rzeczywistości opowieść o niej sięga najdawniejszych dziejów Królestwa Polskiego, które najprawdopodobniej już za czasów Bolesława Chrobrego legitymowało się znakiem orła bielika.»
Pozwolę sobie po kolei komentować poszczególne passusy przedmiotowego tekstu. Otóż ustawa o godłach i barwach Rzeczypospolitej Polskiej z roku 1919 nie ustalała żadnego oficjalnego sztandaru kraju. Literalnie ustawa nie wprowadziła nawet flagi Polski, lecz barwy narodowe. Być może autor miał na myśli Chorągiew Rzeczypospolitej — na co może wskazywać wtręt o „legitymowaniu się” orłem — jednak ustanowione weksylium nie było ustawową flagą Polski, lecz godłem (!) Rzeczypospolitej Polskiej, przysługującym jedynie Naczelnikowi Państwa.
Co zaś tyczy „legitymowania się” znakiem orła bielika za czasów Chrobrego to zaręczam, że ówcześni nie mieli ani świadomości takiej taksonomii awifauny, ani też nie stosowali takiej nazwy. Używanym przez nich symbolem rozpoznawczym był po prostu orzeł. Tożsamościowy symbol białego orła (a nie orła bielika) stał się w kolejnych stuleciach znakiem heraldycznym dynastii Piastów, który na podstawie łacińskiego opisu Aquila alba u Długosza, zyskał w kolejnych stuleciach nazwę własną Orzeł Biały.
• «Ten ptak – według niektórych historyków – znajduje się na słynnym denarze Princes Polonie, bitym przez pierwszego polskiego króla na początku XI wieku. Nieco później za swój symbol przyjął go książę Władysław Herman, którego sarkofag w katedrze płockiej jest nim przyozdobiony.»
Komentarz: Okolicznościowy denar Chrobrego wybity został najprawdopodobniej w roku 1000 na okazję Zjazdu Gnieźnieńskiego i pielgrzymki cesarza Ottona III do grobu św. Wojciecha. Stąd też na monecie widnieje raczej paw jako chrześcijański symbol życia wiecznego. Symbol orła był oczywiście używany przez późniejszych książąt piastowskich, jednak przywołany przez autora artykułu orzeł zdobiący sarkofag w płockiej katedrze nie pochodzi z początku XII wieku, lecz został zaprojektowany w 1825 roku przez Zygmunta Vogla.
Alabastrowy orzeł z płaskorzeźby na katedralnym nagrobku nie ma średniowiecznej proweniencji, lecz jest wyłącznie swobodną wizją XIX wiecznego projektanta grobowca władców piastowskich. Warto też dodać, że tę właśnie stylizację orła uznali za „prawilnie” piastowską motywowani ideologicznie komuniści, którzy chcąc zerwać z przedwojenną „pańską Polską”, wprowadzili go w 1943 roku jako orła wojskowego dla tworzonej na rozkaz Stalina Armii Berlinga. Orła pozbawionego korony określano potocznie mianem „kuricy”.
• «Ze zwierzęciem związana jest także wczesnośredniowieczna legenda o przodku Mieszka I, Lechu, który razem z braćmi Rusem i Czechem mieli wywędrować z obszarów dzisiejszej Chorwacji lub dawnej Panonii (prowincja rzymska między Sawą i Dunajem), aby założyć nowe państwa słowiańskie. Mit po raz pierwszy został zapisany w „Kronice polsko-węgierskiej” datowanej przez historyków na rok 1222.»
Komentarz: Po pierwsze datowana na rok 1222 kronika nosi tytuł Kronika węgiersko-polska. Po drugie, wedle mojej najlepszej wiedzy, kronikarz wypomina co prawda przodkom Mieszka większe upodobanie do dzikiej zwierzyny leśnej niż do owiec i wołów domowych, a nawet większe umiłowanie psów niż ludzi, ale nie znalazłem w niej opisu związku z Lechem „zwierzęcia” z gromady ptaków — czyli orła.
• «Gdy zaś (Lech) ze swoim potomstwem wędrował przez rozległe lasy, gdzie teraz istnieje Królestwo Polskie, przybywszy wreszcie do pewnego uroczego miejsca, gdzie były bardzo żyzne pola, wielka obfitość ryb i dzikiego zwierza, tamże rozbił swe namioty. A pragnąc tam zbudować pierwsze mieszkanie, aby zapewnić schronienie sobie i swoim rzekł «Zbudujmy gniazdo!». Stąd i owa miejscowość aż do dzisiaj zwie się Gniezno, to jest «budowanie gniazda» – zanotowano w „Kronice Wielkopolskiej” bazującej na wspomnianym wcześniejszym opracowaniu.
Komentarz: Co prawda zacytowana w artykule Kronika Wielkopolska z końca XIII wieku przywołuje postać legendarnego Lecha, jednakże również bez literalnego wspomnienia o orle, gnieździe i zachodzącym słońcu. Także w najwcześniejszej chronologicznie Kronice Galla Anonima z początku XII wieku nie ma słowa o Lechu, ani też o orle. Z kolei Kronika Kadłubka z przełomu XII i XIII wieku nie tylko pomija gnieźnieńskie początki państwa Lechitów, wskazując jako jego stolicę miasto Kraka, ale także nie wspomina o pierwotnym wyborze symbolu.
• Według jednej z wersji tuż po rozbiciu obozu ktoś krzyknął nad głowami wojowników prowadzonych przez Lecha. Ludzie podnieśli wzrok i dojrzeli w górze wielkiego, białego orła, który po chwili wylądował na szycie (zapis oryginalny) pobliskiego dębu. Majestatyczna sylwetka pięknego ptaka kontrastowała z czerwonym od zachodu niebem. Znak został poczytany za pomyślny, a później legendarny założyciel Gniezna, na chorągwiach swych kazał kłaść orła białego za herb, a od tego czasu to Królestwo Polskie tego klejnotu używa – pisał XVI-wieczny kronikarz Marcin Bielski.»
Komentarz: Zastosowany w artykule „skrót myślowy”, poprzez bezpośrednie zestawianie w jednym akapicie nieautentycznych zapisów z tekstem kreowanymi przez staropolskiego kronikarza w XVI wieku, wprowadza w błąd czytelnika nieobeznanego ze źródłami i utrwala „bałamuctwa” o rzekomym potwierdzeniu pochodzenia polskiego symbolu przez najstarsze polskie źródła historyczne.
Trudno bowiem domyślić się jaką wersję legendy, czy też kroniki autor miał na myśli, gdyż nie podał nazwy źródła, z którego pochodzić miał tak sugestywny opis „majestatycznej sylwetki pięknego ptaka kontrastującej z czerwonym od zachodu niebem”. Chyba że autor miał na myśli wersje tworzone w ramach radosnej twórczości całkiem współczesnych bajkopisarzy.
• «Mimo to – dzięki Wicentemu (zapis oryginalny) Kadłubkowi – wiemy, że już Kazimierz Sprawiedliwy, panujący w 1182 roku, prowadził swoje wojsko w bitwie pod Brześciem „pod znakiem zwycięskiego orła”, „symbolu królewskiej godności”. Te ostatnie słowa wskazują, że ptak musiał znajdować się w herbach monarszych już wcześniej.»
Komentarz: Nie przypisuję sobie eksperckiej wiedzy w zakresie polskiej sfragistyki i heraldyki, więc najwyraźniej nie było mi dane natknąć się na „monarsze herby” z wizerunkiem takiego ptaka wśród zachowanych artefaktów sprzed roku 1182. O ile jednak się orientuję, pierwszy herb Królestwa Polskiego — w rozumieniu herbu jako godła położonego w tarczy — z przedstawieniem królewskiego orła, przynosi dopiero pieczęć majestatowa króla Przemysła II z roku 1295.
• «Nastanie nowej dynastii Jagiellonów po wygaśnięciu królewskiej linii Piastów nie zmieniło polskich barw. Narodzony na Litwie Władysław Jagiełło nie miał ani chęci ani powodów, aby cokolwiek w niej zmieniać – dzięki temu pokazywał bowiem ciągłość państwa polskiego. Jan Długosz, opisując przygotowania do bitwy pod Grunwaldem, pisze o "chorągwi wielkiej, na której wyszyty był misternie orzeł biały z rozciągnionemi skrzydłami, dziobem rozwartym i z koroną na głowie, jako herb i godło całego Królestwa Polskiego”.»
Komentarz: Po pierwsze polskie barwy — rozumiane współcześnie jako zestawienie koloru białego i czerwonego w dwóch równoległych pasach — to jednak nie to samo co opisana przez Długosza heraldyczna Wielka Chorągiew Królestwa Polskiego. Po drugie ciągłość państwa symbolizowana była nie tyle symboliką królestwa, co osobą jego władcy. Natomiast zmianą w obszarze symboliki, jakiej dokonano wraz z objęciem tronu przez Jagiełłę, było wprowadzenie przedstawienia litewskiej Pogoni na pieczęci władcy przez kancelarię królewską.
• Tuż po powstaniu Rzeczypospolitej Obojga Narodów w 1569 roku królewski sztandar nieco się zmienił. Trzy pasy, które na nim umieszczono, miały barwy czerwono-biało-czerwone. Na środku znajdował się czterodzielny herb zawierający dwa pola przedstawiające białego orła w koronie, czyli symbol Korony i dwa z wizerunkiem Pogoni – herbu Litwy. Takim pozostawał on przez setki lat – bili się pod nim zarówno Stefan Batory, jak i Jan III Sobieski czy królowie z dynastii Wazów.»
Zamieszczona w artykule ilustracja nie przedstawia wielowiekowego sztandaru Rzeczypospolitej Obojga Narodów, lecz jest „wikipedyjnym” przetworzeniem wizerunku chorągwi, jaką sprawiono na ślub Zygmunta III Wazy z z arcyksiężniczką Domu Austriackiego — Konstancją Habsburżanką. Barwy pasów okazjonalnego weksylium — czerwony, biały i czerwony — nie odnosiły się do barw heraldycznych Królestwa Polskiego, lecz wywiedzione zostały z tynktur herbu Habsburgów (dawnego herbu Babenbergów).
• «Także podczas walk o utrzymanie niepodległości posługiwano się wspomnianymi kolorami oraz oznaczeniami, a barwy biała i czerwona zostały oficjalnie i prawnie po raz pierwszy uznane za kolor narodu polskiego 3 maja 1792 roku. Na obchodach pierwszej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja damy wystąpiły w białych sukniach przepasanych czerwoną wstęgą, a panowie nałożyli na siebie biało-czerwone szarfy.»
Komentarz: Na deser — a jakże by inaczej — autor serwuje czytelnikom główne „okołotrzeciomajowe bałamuctwo” o rzekomym pierwszym oficjalnym i prawnym uznaniu barwy białej i czerwonej za kolory narodowe w roku 1792. Pozwolę sobie przypomnieć, że stanowi ono pochodną konfabulacji Alfreda Znamierowskiego przetworzonej dodatkowo przez „wikipedyjnego” redaktora. Zamieszczone w Wikipedii artykuły Flaga Polski, Barwy Polski, a także Kokarda Narodowa, nadal udostępniają następującą treść:
«Podczas obchodów pierwszej rocznicy uchwalenia Ustawy Rządowej damy wystąpiły wówczas w białych sukniach przepasanych czerwoną wstęgą, a panowie nałożyli na siebie szarfy biało-czerwone. Nawiązano tą manifestacją do heraldyki Królestwa Polskiego – białego orła na czerwonej tarczy herbowej.»
Powtórzę zatem, iż w dniu 3 maja 1792 roku miała miejsce uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Świątyni Najwyższej Opatrzności jako votum dziękczynnego Sejmu za uchwalenie Ustawy rządowej. Ceremonii patronował św. Stanisław — główny patron Królestwa Polskiego i osobisty patron ówczesnego władcy. Zgodnie z wytycznymi ustalonymi w „Porządku obrządku”, główną barwą ceremonialną był kolor czerwony.
Barwa ta nawiązywała nie tylko do kolorystyki przewidzianej w obrzędzie liturgicznym ma cześć męczennika, ale przede wszystkim do pąsowej barwy wstęgi orderowej Orderu Świętego Stanisława, ustanowionego w roku 1765 przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Męskiej części dostojników zalecono odziać się w przynależne im suknie orderowe, przepasane wstęgą orderową, damy zaś poproszono, aby wystąpiły w białych sukniach, ozdobionych wstążkami i szarfami pąsowymi:
«JJ. WW. Posłowie, i Delegowani raczą bydź wszyscy w Mundurach swoich respective Województw: — Senat zaś, i inni Urzędnicy nie Seymujący w Sukni Orderów Polskich z czerwoną wstęgą na wierzchu. — Jeymość Damy, raczą bydź w Sukniach białych z szarfami, i wstęgami ponsowemi.»
Wielokrotnie pisałem — ostatnio w artykule «Trzeciomajowe damy w bieli i czerwieni» — iż w roku 1792 nie miała miejsca żadna spontaniczna manifestacja barw narodowych przez nawiązanie do heraldyki Królestwa Polskiego. Tak to już jednak jest, że Wikipedia jako źródło „pierwszego kontaktu” ma większą siłę przebicia — żeby nie powiedzieć: rażenia — aniżeli prywatny portal. Stąd też w przestrzeni medialnej nadal straszą „białe damy z czerwonymi wstążkami”.
Odnośnie sformułowanego w artykule twierdzenia o „pierwszym oficjalnym i prawnym uznaniu barwy białej i czerwonej za kolor narodu polskiego w roku 1792” należy wyjaśnić, iż nie miało wówczas miejsca żadne formalne ustalenie prawnego statusu polskich barw. Odnoszę wrażenie, iż autor słyszał, że dzwonią, ale nie wiedział, w którym kościele. Wtręt „o walkach o utrzymanie niepodległości” sugeruje, iż musiały mu przestawić się okresy historyczne i powstanie listopadowe wyprzedziło obchody pierwszej rocznicy uchwalenia Ustawy Rządowej.
Jakiekolwiek jednak byłyby przyczyny takiego brzmienia treści należy wskazać, że podana informacja jest na wskroś nieprawdziwa. Barwy biała i czerwona uzyskały bowiem oficjalny status polskich barw narodowych — a zatem ustalony odpowiednim aktem prawa wydanym przez organ do tego uprawniony — dopiero na mocy uchwały połączonych Izb Sejmu Królestwa Polskiego z dnia 7 lutego 1831 roku, stanowiącej, iż „Kokardę Narodową stanowić będą kolory Herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, to iest: kolor biały z czerwonym”.
Na koniec zauważę, iż uporczywe pojawianie się w mediach treści wątpliwych źródłowo — przypomnę kwestię rzekomego plagiatu projektu godła Polski, czy też kwestionowanie obecności orła w polskim herbie z uwagi na powszechne uznawanie go za bielika, którego nowa systematyka ornitologiczna klasyfikuje jako jastrzębia — świadczy o tym, że ważne społecznie kwestie związane z polską symboliką tożsamościową nie są na bieżąco poddawane analizie krytycznej przez środowiska naukowe.
Podręcznikowym przykładem może być właśnie kwestia trwałości „bałamuctwa” dotyczącego wydarzeń z roku 1792, na co zwrócił uwagę dr hab. Marek Adamczewski — prof. Uniwersytetu Łódzkiego — który w swoim artykule «Karmazynowa... jak puchar wina, biała jak śnieżna lawina» skonstatował, iż:
«Uwagi o związku strojów uczestników uroczystości z 3 V 1792 r. z orderami, a nie z polskimi barwami krajowymi w sensie ścisłym zostały sformułowane przez Aleksandra Bąka, ale jak dotąd nie zostały zauważone. W piśmiennictwie dalej narodziny polskich barw państwowych / narodowych łączone są z wydarzeniami z maja 1792 r.»
Choć od tej publikacji minęło 6 lat — a 10 lat od artykułu mojego autorstwa — to najwyraźniej nawet wysoko punktowane wydawnictwa naukowe okazują się nie mieć wystarczającego wpływu na popularyzację wiedzy. No chyba, że wyłączną przyczyną niezauważenia konstatacji łódzkiego akademika zamieszczonej w przedmiotowej publikacji jest jej wydrukowanie zbyt małą czcionką.
I to by było na tyle…
POST SCRIPTUM
W stopce oficjalnej witryny internetowej Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji zamieszczono informację o dofinansowaniu z budżetu państwa jej działalności w ramach „ustawowych zadań związanych z realizacją misji publicznej”. Wartość udzielonej dotacji celowej od lutego 2024 roku wyniosła prawie 4 miliardy złotych. W okresie luty-kwiecień 2026 wypłacono kwotę 630.000.000 złotych — słownie: sześćset trzydzieści milionów złotych.
Przy okazji obchodzonego po raz 23 Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej pozwolę sobie ponownie stwierdzić, że — w moim głębokim przekonaniu — przewidziana prawem podmiotowość symbolu państwowego, jakim jest flaga państwowa, winna być oddana jej indywidualną nazwą własną Biało-Czerwona, a nie nazwą rodzajową.
Przecież polski herb Orzeł Biały nie jest określany nazwą rodzajową jakiegoś gatunku orła, lecz heraldycznym mianem wywiedzionym z historycznej tradycji naczelnego znaku Królestwa Polskiego i jego koronowanego władcy. Podobnie hymn Mazurek Dąbrowskiego nie jest nazwą rodzajową pewnej odmiany mazurka jako formy muzycznej, lecz nazwą własną historycznej Pieśni Legionów Polskich.
Uważam, iż słusznym jest, aby Biało-Czerwona jako nazwa zwyczajowa polskiej flagi o ponad 100-letniej tradycji stała się indywidualną nazwą własną ustaloną odpowiednimi zapisami prawa. Nie zgadzam się bowiem na traktowanie flagi państwowej jedynie jako formy barw Rzeczypospolitej Polskiej. O ile bowiem biało-czerwone barwy stanowią składniki polskiej flagi państwowej to ona sama nie jest barwami RP.
Analogicznie ma się rzecz z Kokardą Narodową. Jestem przeciwny utrwalaniu stanu prawnego, w którym historyczna „oznaka Polaków” określana jest jako forma barw narodowych. Taki zapis — moim zdaniem — nie tylko uchybia Kokardzie Narodowej jako polskiemu symbolowi starszemu od flagi, ale zaprzecza też faktowi ustanowienia symbolu narodowego pod jego nazwą własną na mocy historycznej uchwały Sejmu Królestwa Polskiego w roku 1831.
Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, jaką tożsamościową wartość dla Francuzów ma „trójkolorowa”, czyli Tricolore, stanowiąca zresztą — o czym niewielu wie — godło państwowe V Republiki Francuskiej. Uświęcona tradycją jest dla Brytyjczyków nazwa własna flagi Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii — Union Jack. Podobnie traktują Amerykanie nazwę flagi Stanów Zjednoczonych Ameryki — Old Glory.
Dlatego jestem przekonany, że zarówno Biało-Czerwonej, jak i Kokardzie Narodowej należy nadać podmiotowość znaku narodowego, wchodzącego w skład katalogu ustawowych symboli Rzeczypospolitej Polskiej i wymienianego pod jego indywidualną nazwą własną, zapisaną z dużych liter.
25 kwietnia 1333 roku w krakowskiej katedrze na Wawelu, Kazimierz — syn Władysława I Łokietka — koronowany został na króla Polski. Koronacji dokonał arcybiskup gnieźnieński Janisław. Na skroniach Kazimierza I spoczęła ojcowska korona, którą sprawiono na koronację w roku 1320. Poprzednie regalia, którymi jeszcze w katedrze gnieźnieńskiej dokonano ceremonii koronacyjnej — Bolesława II Szczodrego w roku 1076, Przemysła II w roku 1295 oraz Wacława II w roku 1300 — zaginęła po wywiezieniu jej do Czech przez tego ostatniego.
Koronacja nie oznaczała dla Kazimierza spokojnego sprawowania władzy. Kolejny władca Czech — Jan Luksemburski — podnosił roszczenia do polskiego tronu. W swojej oficjalnej tytulaturze używał tytułu króla Polski jako spadkobierca praw czeskich władców do Wielkopolski i Pomorza. Prawa czeskiego władcy do polskiej korony uznawali także zhołdowani przezeń książęta śląscy i mazowieccy. To właśnie z tej przyczyny koronacja Kazimierza, a wcześniej Władysława Łokietka, odbyła się w małopolskim Krakowie, a nie w wielkopolskim Gnieźnie.
Jan Luksemburski używał w stosunku do Kazimierza — podobnie jak wobec jego ojca — określenia «król krakowski». Można powiedzieć, że w historii dotyczącej polskich władców z tego okresu nie było to nic nowego, gdyż wcześniej Przemysła II nazywano «królem Kalisza». W moim przekonaniu ślady tej propagandowej wojny z jego następcami odnaleźć można w herbarzach, w których widnieje herb opisany: «król Krakowa». Heraldyczny wizerunek przedstawia „małego” władcę w koronie na głowie, siedzącego na sporej wielkości karle.
Testament Władysława Łokietka obligował Kazimierza nie tylko do obrony dziedzictwa, ale także do odzyskania ziem zagarniętych przez Zakon Krzyżacki — kujawskiej, dobrzyńskiej oraz Pomorza Gdańskiego:
Ciebie także, synu Kazimierzu, zachęcam, abyś uczciwie i sprawiedliwie rządził narodem polskim, na czele którego zostawiam Cię jako króla. Dbaj o jego korzyści, dokładaj wysiłków i starań i o tym myśl szczególnie, abyś odzyskał dziedziczne ziemie Królestwa Polskiego zajęte przez Krzyżaków, a zwłaszcza ziemię pomorską, którą mi świeżo podstępnie zagarnięto. Niech Cię żaden układ, żadna konieczność nie skłoni, abyś z niej ustąpił. Bo albo zdobędziesz wieczną sławę, jeśli spełnisz me rozkazy, albo narazisz się na wieczną sromotę, jeśli je zlekceważysz.
Realizacja ojcowskiego testamentu wymagała nie tylko skuteczności militarnej, ale przede wszystkim dyplomatycznej. Kazimierz po objęciu tronu sprawił nową pieczęć majestatową. Stanowiła ona odpowiedź na umniejszanie jego pozycji królewskiej zarówno przez władcę Czech, jak i Zakon Krzyżacki. Umieszczona na niej legenda nie tylko jednoznacznie manifestowała władzę w pełni suwerennego króla Królestwa Polskiego, ale także określała przynależne mu dominium:
+ KAZIMIRUS D(ᴇ)I GR(ᴀᴛɪ)A REX POLONIE C(ʀᴀ)COVIE SA(ɴ)DOM(ɪʀɪᴇ) SIRAD(ɪᴇ) LANC(ɪᴄɪᴇ) CUYAU(ɪᴇ) POMORA(ɴ)IE.
Podkreśleniu królewskiego statusu służyła także emisja własnej monety. W ramach reformy monetarnej, przeprowadzonej przez Kazimierza I. w ostatnim okresie jego panowania, wybity został w srebrze grosz krakowski, wzorowany na groszu praskim Wacława II. Na jego awersie widniała królewska korona otwarta — corona aperta — oraz skrócona tytulatura władcy: DEI GRATIA REX POLONIE wraz z przyjętym przezeń mianem KAZIMIRVS PRIMVS. Rewers zdobił wizerunek heraldycznego orła zwieńczonego także królewską koroną otwartą.
Polska historiografia przydała jednak Kazimierzowi przydomek Wielki za Janem Długoszem, który w swoich dziełach tytułował go mianem Magnus. Znamienne jest, że to właśnie Długoszowe Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego stały się źródłem błędnego utożsamienia diademu wręczonego Bolesławowi Chrobremu przez cesarza Ottona III roku 1000. z regalium, którego używano podczas ceremonii królewskiej koronacji kolejnych polskich władców.
Jan Długosz kreował ideę Korony Królestwa Polskiego — Corona Regni Poloniae — jako suwerennego bytu państwowego, tworzonego w oparciu o zjednoczone ziemie oraz istniejącego niezależnego od osoby władcy. Symbolicznym źródłem tej ciągłości miała być korona nadana z woli cesarza pierwszemu królowi z dynastii Piastów podczas Zjazdu Gnieźnieńskiego. Jednak czym innym jest «Korona» jako idea państwa, a czym innym «korona» jako konkretne insygnium. A jak wiadomo zarówno diadem, jak i korona z koronacji Chrobrego w roku 1025, zaginęły.
Echem bezkrytycznego powiązania historiozoficznej idei z zachowanymi regaliami są relacje z przeglądów zasobów Skarbca Koronnego utrwalone w historycznych dokumentacjach inwentaryzacyjnych z XVIII i XIX wieku. Zawierają one przekonanie, iż w zbiorach przechowywana jest „korona królów polskich”, „korona pierwsza”, czy też „korona od Ottona cesarza ze złota czystego”. W ostatnim inwentarzu Skarbca Koronnego, przeprowadzonym w roku 1792, odnotowano jej obecność w następujący sposób:
Korona pierwsza, originalis sive privilegiata (oryginalna czyli uprzywilejowana) nazwana, od Ottona III cesarza, Bolesławowi I, Chrobrym zwanemu, królowi polskiemu dana, a przy koronacji Najjaśniejszego Stanisława Augusta szczęśliwie nam panującego w roku 1764 obłąką złotą i części jednej dodaniem ozdobiona.
To błędne przekonanie, wywiedzione w okresie staropolskim z przekazów Długosza, utrwalone zostało dodatkowo umieszczeniem „Korony Chrobrego” na portretach polskich władców — Bolesława Chrobrego, Kazimierza Wielkiego — namalowanych w XVIII wieku przez Marcello Bacciarellego na polecenie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Tzw. „Korona Chrobrego” — w postaci korony zamkniętej z krzyżem łączonej z herbem Rzeczypospolitej — pojawiała się także w ikonografii patriotycznej w początkach XX wieku
Od wielu lat w sposób nieuprawniony przypisywany jest status Korony Bolesława Chrobrego koronie sprawionej na koronację Władysława Łokietka w roku 1320 . Warto również dodać, że zachowane wizerunki tzw. „Korony Chrobrego” — łącznie z jej repliką współcześnie odtworzoną według rysunków Krzysztofa Wernera — nie przedstawiają korony Łokietka w jej oryginalnej postaci. Pierwotną koronę otwartą z XIV wieku uzupełniono bowiem w późniejszych czasach kabłąkiem zwieńczonym sferą z krzyżem.
Niestety ten właśnie wzór korony zamkniętej uznany został błędnie za synonim „pełnej suwerenności” państwa także we współczesnym dyskursie politycznym. Dość wspomnieć lepiej lub gorzej uzasadniane inicjatywy — najczęściej bardzo źle — dotyczące zwieńczenia koroną zamkniętą wizerunku orła w polskim godle państwowym. To właśnie do wzoru tzw. „Korony Chrobrego” odwołują się w swoich argumentach zwolennicy wprowadzenia zmian w polskich symbolach tożsamościowych (czytaj: Orzeł w koronie, ale jakiej?).
W roku 2021, w trakcie konsultacji projektu ustawy o symbolach państwowych prowadzonych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, własny wniosek zgłosiło Ministerstwo Sprawiedliwości. Przedstawiciel resortu wnosił o „dodanie do wizerunku orła białego dwóch gładkich kabłąków zwieńczonych złotym globem z krzyżem (tzw. korony zamkniętej)”. Przywrócenie zamkniętej korony stanowić miało absolutną i uzasadnioną konieczność, gdyż „zamknięta korona była obecna na przestrzeni dziejów w historii państwa polskiego”.
Ministerstwo wskazywało, że „Zamknięta korona (w polskiej oficjalnej symbolice państwowej) była obecna od ok. 1492 r. w większości przejawów wiążących się z działaniem Państwa i monarchy (m.in.: herb, pieczęcie, monety)”. Dla przykładu podano, iż „wiele europejskich krajów w swoich godłach państwowych posługuje się właśnie corona clausa (m.in. Hiszpania, Serbia, Lichtenstein)”. Wedle przytoczonych argumentów korona zamknięta stanowić miała „immanentną część polskiej tradycji i kultury oraz odbicie wielowiekowego dziedzictwa narodowego”.
Okazuje się jednak, że również niektórzy historycy — warto podkreślić słowo „niektórzy”, gdyż stanowisko to nie jest reprezentatywne dla całego środowiska naukowego — dokładają do tego bałaganu swoją „cegiełkę” z uporem używając błędnego określenia „Korona Chrobrego”. Dla przykładu Komisja Heraldyczna, opiniując załączniki graficzne do ustawy o symbolach państwowych RP, odwołała się do… „Korony Chrobrego” w analizie przedstawienia korony wieńczącej przedstawienie orła w herbie RP, która nie ma z nią nic wspólnego:
Korona na głowie orła nawiązująca do insygnium koronacyjnego królów polskich, zwana m. in. Koroną Chrobrego, powinna być znaczniej uproszczona, a przez to bardziej czytelna w reprodukcji. Bardziej racjonalne jest podkreślenie konstrukcji z segmentów połączonych zawiasami, niż rysunek trzech kamieni i bliżej nieokreślonego motywu na środkowej lilii, które nie oddają wyglądu wspomnianej korony.
Natomiast Polskie Towarzystwo Heraldyczne w swojej opinii zasugerowało ustanowienie Wielkiej Pieczęci Rzeczypospolitej — „która poprzez swoją nazwę odwołuje się do Pieczęci Wielkiej Koronnej” — z umieszczoną w niej nad tarczą herbową „Koroną Chrobrego”. Miało to wedle pomysłodawców oddawać w formie symbolicznej myśl, iż „polskie państwo istnieje od 1000 lat, będące od średniowiecza państwem niezależnym (suwerennym), podległym tylko papieżowi (i to tylko w sprawach wiary)”.
Wedle uzasadnienia heraldyków korona zamknięta umieszczona w Pieczęci Wielkiej Rzeczypospolitej, nie musi być rozumiana jako element herbu, lecz jako „element niosący ze sobą przesłanie symboliczne”. „Korona Chrobrego” ma bowiem symbolizować „ciągłość państwa i jego początki” oraz być „znakiem jego trwałości (także w czasie, gdy na tronie nie zasiadał monarcha)”. Pieczęć Wielka Rzeczypospolitej w takiej postaci pozwoliłaby na „szczególne wyróżnienie najważniejszej pieczęci Rzeczypospolitej od pozostałych pieczęci państwowych”.
Pomysł ten był kontynuacją prób realizacji przez historyków własnego projektu wzoru herbu RP. Jeden z nich, zawierający tzw. „Koronę Chrobrego” nad tarczą herbową, zaprezentowano po zleceniu mi przez Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego prac nad projektem godła państwowego. Na konferencji naukowej w grudniu roku 2018 przedstawiciele Komisji Heraldycznej przedstawili propozycję nowego herbu RP z tarczą o złotym obwiedzeniu oraz umieszczoną na niej koroną zamkniętą zwieńczoną sferą z krzyżem — globus cruciger.
Postulat wprowadzenia królewskiej korony zamkniętej nad herbem Polski lub też w Wielkiej Pieczęci Rzeczypospolitej uzasadniany bywa obecnością koron w symbolach państw, które są obecnie republikami, a nie monarchiami. Jednak wydaje się, że argumentacja ta nie bierze pod uwagę faktu, iż w przypadku takich krajów, jak np. Bułgaria, Czarnogóra, czy też Serbia, linie dynastyczne historycznych władców nie wymarły. Wskazywanie Świętej Korony w herbie Węgier, której źródłem jest Doktryna Świętej Korony, uznać należy raczej za wymuszoną analogię.
Natomiast znamiona działania metodą faktów dokonanych nosi uzasadnianie użycia tzw. „Korony Chrobrego” z uwagi na to, że „znak ten już zaistniał na odznakach Orderu Krzyża Wojskowego, ustanowionego za kadencji Prezydenta RP, śp. Lecha Kaczyńskiego”. Mowa o ustanowionym w roku 2006 Orderze Krzyża Wojskowego, który stanowi najwyższe odznaczenie wojskowe przyznawane żołnierzom oraz cywilom za wybitne czyny bojowe przeciwko aktom terroryzmu w kraju lub podczas użycia Sił Zbrojnych RP poza granicami państwa w czasie pokoju.
Nazwą i wyglądem miał nawiązywać do ustanowionego w 1792 roku najstarszego i najwyższego polskiego odznaczenia — Orderu Virtuti Militari. Współczesny Krzyż Wielki Orderu Wojennego Virtuti Militari oraz Krzyż Komandorski zdobione są królewską koroną zamkniętą z krzyżem. Jednak symbol korony nie oznaczał związku z Królestwem Polski jako państwem, lecz sygnalizował, iż order nadawany był przez polskiego króla. Dowodzi tego pierwotny wzór orderu, na którego medalu widniała reksyna — królewski monogram SAR zwieńczony koroną.
Nie pretenduję do bycia specjalistą od falerystyki, ale pobieżny przegląd współcześnie nadawanych orderów wojennych, które zawierają wizerunek królewskiej korony, wykazuje, iż nadawane są w krajach o ustroju monarchii konstytucyjnej lub wywiedzione są z historycznej tradycji monarchicznej. Należą do nich np. Belgia, Hiszpania, Luksemburg oraz Szwecja. Trwałej tradycji, która wiąże wizerunek korony na orderze z osobą monarchy, dowodzi szwedzki Królewski Order Miecza. Jego nadawanie jest prerogatywą władcy, a po śmierci odznaczonego order musi być zwrócony.
W moim przekonaniu wprowadzenie wizerunku tzw. „Korony Chrobrego” do współczesnego wzoru polskiego Orderu Krzyża Wojskowego nie tyle odróżnia go od Orderu Wojennego Virtuti Militari, co dowodzi raczej niezrozumienia historycznej tradycji przyznawania tego ostatniego. Dodatkowo odnoszę też nieodparte wrażenie, iż krzyż Orderu Wojskowego swoim kształtem bardziej przypomina niemiecki Krzyż Żelazny — Eisernes Kreuz — niż kawalerski krzyż historycznego Orderu Virtuti Militari. A zestawienie tzw. „Korony Chrobrego” z ustawowym wizerunkiem orła ustalonym dla godła RP spełnia definicję eklektyzmu.
POST SCRIPTUM
Pozwolę sobie ponowić zgłoszony publicznie rok temu postulat, aby środowisko naukowe historyków wprowadziło w literaturze przedmiotu stosowną korektę i zamiast powielać błędne określenia «Korona Chrobrego» lub też «tzw. Korona Chrobrego», przywrócono koronie koronacyjnej królów polskich przynależny jej tytuł: Corona privilegiata, Korona uprzywilejowana lub Korona pierwsza — ewentualnie „Korona Łokietka z późn. zm”.
: )
Dokładnie 56 lat temu — 21 kwietnia 1970 roku — na posiedzeniu Zespołu do spraw zakupu archiwaliów ówczesnego Archiwum Państwowego m. Poznania i Województwa Poznańskiego pojęto decyzję o zakupie od osoby prywatnej średniowiecznego tłoku pieczęci wielkiej miasta Poznania.
Po długotrwałych konsultacjach z Komisją Zakupów Archiwaliów oraz przeprowadzeniu przez ekspertów odpowiednich oględzin zabytek został nabyty przez Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych. W z początkiem listopada 1970 roku powrócił do zbiorów poznańskiego archiwum i został wpisany do księgi nabytków pod numerem 495/70.
Średniowieczny typariusz, datowany obecnie na początek XIV wieku, stanowi wyjątkowy zabytek niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Przechowuje bowiem pierwotne obrazowanie heraldyczne, którego symbolika stanowi źródło historycznej tożsamości miasta Poznania oraz jego mieszkańców.
Typariusz wykonany z mosiądzu, z wyzłoconą matrycą o średnicy 69 mm, jest przykładem kunsztu ówczesnej sztuki złotniczej. Dokładna data jego powstania nie jest znana — pierwszy odcisk pojawił się dopiero przy dokumencie z roku 1344. Nie wiemy zatem, czy przenosi obrazowanie ze starszych pieczęci, wzmiankowanych w dokumencie z 1288 roku, czy też został wykonany na nowo po ich zniszczeniu.
Przedstawienie napieczętne stanowi rozbudowane obrazowanie o charakterze narracyjnym. Okala je legenda otokowa w brzmieniu: +S'IGILLUM CIUITATIS POZNANIE rozpoczęta krzyżem inicjalnym i zapisana gotycką majuskułą. Nad blankowanym murem bramnym o wątku kamiennym, z centralnie posadowioną wieżą z krenelażem i prześwitem okiennym, widnieje tarcza gotycka z przedstawieniem orła zwieńczonego koroną otwartą — herb Królestwa Polskiego. Z obu jego stron, na murowanych podstawach, stoją postaci świętych z nimbami wokół głów i odzianych w udrapowane szaty.
Z prawej strony stoi św. Paweł z mieczem w prawicy o głowni skierowanej w górę i opartej na ramieniu oraz lewicą wzniesioną w geście błogosławieństwa. Po lewej stronie stoi św. Piotr, który lewą dłonią trzyma klucz z uchem częściowo skrytym w fałdzie szaty, a piórem opartym na ramieniu i skierowanym w górę zębami na zewnątrz. Prawa dłoń świętego wzniesiona w geście błogosławieństwa. Obu świętych flankują wizerunki sześciopromiennych gwiazd ponad półksiężycami o rogach skierowanych w górę. W otwartym przejeździe muru bramnego umieszczone są skrzyżowane Klucze Piotrowe piórami w górę i zębami na zewnątrz oraz krzyżem równoramiennym między nimi.
Choć od odnalezienia historycznego tłoka, zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach na początku I wojny światowej, minęło ponad pół wieku to obecne na pieczęci treści symboliczne do dziś nie doczekały się w literaturze przedmiotu pogłębionego opracowania badawczego w ramach krytycznej analizy.
Pierwszą próbą podjęcia tego zagadnienia stanowiła przygotowana w roku 2024 moja autorska wystawa «Poznaj Herb Poznania» oraz towarzysząca jej publikacja pod tym samym tytułem. W ramach popularyzacji wzoru współczesnego herbu miasta omówione zostały także średniowieczne źródła jego symboliki.
Niestety w wielu publikacjach o historii Poznania, a także w wydawnictwach z zakresu sfragistyki, dominuje narracja, której źródłem jest teza wiążąca wizerunek napieczętny z książęcą lokacją miasta, przeprowadzoną przez Przemysła I i Bolesława Pobożnego w roku 1253. Zdaniem autorów ma tego dowodzić obecne na obrazowaniu przedstawienie heraldycznego orła bez korony.
Co więcej — nawet najnowsze projekty badawcze z zakresu polskiej sfragistyki zawierają adnotację, iż tezę o orle bez korony potwierdzać ma również „analiza zdjęć czy odrysów pieczęci jak również odnaleziony typariusz pieczęci”. Otóż nie — choć nie roszczę sobie pretensji do wielkiej erudycji w tym zakresie to wedle mojej najlepszej wiedzy nie ma w aktualnej literaturze przedmiotu żadnej takiej analizy badawczej.
Publikacje naukowe nie odnotowują nawet faktu, iż odnaleziony w roku 1970 historyczny tłok pieczęci Poznania został w roku 1991 poddany analizie przez poznańskiego artystę-plastyka Jerzego Bąka. Na bazie wykonanych wówczas odcisków pieczęci postawił tezę o obecności korony na głowie orła. Dodatkowe badania mechanoskopijne wykonane w roku 1992 przez Laboratorium Kryminalistyczne Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu potwierdziły autentyczność tłoka oraz brak śladów mających na celu wprowadzenie w nim zmian.
To właśnie na podstawie tych ustaleń opracowany został przez Jerzego Bąka współczesny wzór herbu Stołecznego Miasta Poznania. We wrześniu 1996 roku Rada Miasta Poznania przyjęła wzór herbu, zawierający przedstawienie orła zwieńczonego królewską koroną. Tym samym przywrócony został miastu jego najstarszy znak tożsamościowy. Minęło od tego faktu ponad 30 lat. Najwyższy czas zatem zmienić narrację rozpowszechnianą przez naukowe źródła. Ale o tym już przy innej okazji.
Jeśli można współczuć kolorowi, to najbardziej należy współczuć żółtemu. Dlaczego? Ponieważ — jak twierdzi francuski historyk i mediewista Michel Pastoureau — na przestrzeni wieków barwa ta bardzo boleśnie straciła na znaczeniu. W swojej książce «Żółty. Historia koloru.» dowodzi, iż historycznie zmieniał on swoje znaczenie — niestety na gorsze.
Jako pierwotne źródło barwy żółtej wskazywane jest słońce — naturalne źródło ciepła i światła. W starożytności zaczęła być wiązana ze złotem jako oznaką bogactwa i pozycji. Żółty miał być kolorem weselnym oraz strojów noszonych przez kobiety. Jednak był także używany przez zniewieściałych mężczyzn oraz kurtyzany.
W średniowieczu barwa żółta jako zamiennik złota uchodziła początkowo za wyszukaną, stąd barwiono nią dodatki strojów. Jednak nadanie kolorowi żółtemu znaczenia ostrzegawczego zaczęło zmieniać jego postrzeganie. Stał się oznaką osób zaliczanych przez ówczesne społeczności do kategorii „złych”.
Byli wśród nich zarówno żebracy i dłużnicy, jak i kaci, szaleńcy, błaźni i prostytutki, wędrowni żacy i żydzi, a także heretycy i przeciwnicy reformacji. Żółtą farbą malowano domy osób oskarżonych o herezję lub skazanych za zdradę. Barwa żółta stała się zatem synonimem perfidii — w malarstwie religijnym szaty Judasza barwiono na żółto.
Łacińskie słowo «fel», oznaczające zarówno żółć (pęcherzyk żółciowy), jak i truciznę, gorycz, złośliwość i nienawiść, przeszło do języka francuskiego. Słowo «félon» stało się określeniem wiarołomcy, zdrajcy lub przestępcy. Byłym skazańcom w czasach Wiktora Hugo we Francji wydawano żółte paszporty.
W pewnym okresie dokumentacja medyczna osób chorych psychicznie miała kolor żółty — stąd znane „żółte papiery”. Kolor żółty w przestrzeni publicznej ma znaczenie ostrzegawcze, stąd jego obecność na znakach drogowych. Sygnalizuje potrzebę zwiększenia uwagi lub barwi miejsca i przedmioty wymagające widoczności.
Żółknięcie jest też synonimem przemijania i starzenia się, ale także choroby, stąd żółtą flagą sygnalizowano występowanie zarazy — na przykład dżumy — albo miejsce objęte kwarantanną. Kolor żółty kojarzy się również z negatywnymi emocjami — można zżółknąć z zazdrości, zawiści, złości lub nienawiści. Żółć można nosić w sercu oraz z siebie wylewać.
„Ciemną” stroną koloru żółtego w kulturze europejskiej stał się zatem jego związek ze specyficznym przejawem zła — fałszem, hipokryzją, kłamstwem, niewiernością, oszustwem, perfidią, zazdrością i zdradą. Nawet żółte kwiaty uznawane są za przejaw negatywnych emocji, a ich wręczenie może być przejawem wrogości.
Ile razy redaktor ogólnopolskiego dziennika — pretendującego do „najbardziej opiniotwórczej gazety dekady” — musi użyć partyjnego akronimu «PiS», aby „pomóc” średnio zorientowanemu w temacie czytelnikowi (nikomu niczego nie ujmując) wyrobić sobie właściwą opinię o projekcie ponadpartyjnej ustawy o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, nad którym pracuje apartyjny Zespół Ekspercki? Policzmy:
«Jeszcze w 2021 r. projekt ustawy o symbolach prezentowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Sportu, kierowane przez Piotra Glińskiego. Projekt wzbudził jednak kontrowersje. Co znajduje się więc w nowym dokumencie? Resort nie ukrywa, że punktem wyjścia jest projekt PiS. […]
Proponowane zmiany w polskim godle/herbie?
zasady obowiązujące od 1990 r.
nowe zasady powstałe jeszcze za rządów PiS […]
Jak wynika z naszych informacji, zespół spotyka się regularnie, dwa razy w miesiącu, a na początku maja ministerstwo ma opublikować protokoły z jego obrad. Powód? Chęć uniknięcia kontrowersji takich, jakie miały miejsce za rządów PiS. […]
Załączniki graficzne i muzyczne powstały za rządów PiS. […]
Co ostatecznie znajdzie się w projekcie? Na obecnym etapie można jedynie spekulować. Ministerstwo Kultury nie ukrywa, że punktem wyjścia jest projekt powstały za rządów PiS, jednak nieoficjalnie wiadomo, że nie zostaną uwzględnione najbardziej kontrowersyjne postulaty, jak zmiana kolejności zwrotek hymnu czy wprowadzenie dwóch rodzajów flag. Można się spodziewać za to, że załączniki do powstającego projektu będą podobne do tych zaprojektowanych za rządów PiS. […]
Z kolei załączniki graficzne opracował poznański artysta Aleksander Bąk. Wszedł on w skład obecnego zespołu eksperckiego, co pozwala domniemywać, że orzeł narysowany przez niego za rządów PiS będzie podobny do tego, powstającego dziś. Za rządów PiS zaprojektował on orła, bazującego na projekcie Zygmunta Kamińskiego z 1927 r., pozbawionego cieniowania i z niewielkimi modyfikacjami, jak zabarwienie na złoto całych nóg. […]
O tym, co prawdopodobnie najbardziej interesuje opinię publiczną, czyli w jaki sposób zostanie przerysowany herb państwowy i czy obowiązujący jest projekt z czasów PiS, Bąk póki co nie napisał.»
Odpowiedź na postawione we wstępie pytanie brzmi: 9 — słownie: dziewięć.
Cytat artykułu z papierowego wydania dziennika Rzeczpospolita, 16.04.2026 (maskowanie i zaznaczenia własne) — archiwum JakiZnakTwoj.pl
Nie ukrywam, że ten dość nietypowy zabieg redakcyjny, zastosowany w artykule zamieszczonym na trzeciej stronie papierowego wydania gazety — poza tzw. jedynką i ostatnią stroną „okładkową” nie ma lepszej — o objętości pełnej kolumny (bite sześć szpalt) oraz elektryzującym tytule: Narysują nam nowego orła państwowego, bardzo mnie zaintrygował. Taka ekspozycja na łamach dziennika oznacza bowiem, że redakcji bardzo zależało na mocnym przekazie informacji. Bez wątpienia także samo brzmienie publikacji musiało zostać odpowiednio zredagowane.
Tym bardziej, iż jego tematem jest kwestia symboli państwowych, wokół których od lat toczy się co najmniej ożywiona, jeśli nie wręcz gorąca dyskusja. Można powiedzieć, że każdorazowa próba przeprowadzenia procedury legislacyjnej przypomina chodzenie po polu minowym. Bo: Orzeł Biały to bielik, a skoro bielik to nie orzeł. Bo: korona otwarta to niesuwerenność państwa, a korona z krzyżem to państwo kolonialne Watykanu. Bo: gwiazdki na skrzydłach orła to bolszewizm lub masoneria, a jego części rogowe to tylko pazury i dziób, więc po co wyzłacać całe łapy.
Wreszcie, bo: godło to nie godło, lecz herb — a poza tym: może by tak dołożyć jeszcze nad tarczą herbu dodatkową koronę monarchiczną? No i argument ostateczny — bo: godło Polski jest plagiatem. Ktoś pamięta, jaki dziennik przyczynił się do rozpowszechnienia tej haniebnej tezy? Ja nie tylko pamiętam to „opiniotwórcze” medium, ale dostrzegam też przywoływanie w nim jako… „eksperta” od polskich symboli człowieka, który uczestniczył w tym skandalu.
Zygmunt Kamiński — artykuł na Wikipedii, stan na dzień 17.04.2026
Po głębszym namyśle stwierdziłem jednak, że nie chcę znaleźć narzucającej się wprost odpowiedzi na pytanie, jaki cel miało tak wielokrotne „otagowanie” treści artykułu akronimem «PiS» przez jego autora. Nie zamierzam też poddać się wrażeniu, iż publikacja tekstu w takim brzmieniu może nosić znamiona manipulacji. Nie chcę również dać posłuchu spiskowym podszeptom, iż tak wyraziście „oPiSana” informacja o aktualnych pracach nad ustawą o polskich symbolach, ma uniemożliwić obecnemu rządowi przyPiSanie sobie osiągnięć jego poprzedników.
Absolutnie nie! Zamierzam jedynie przymrużyć oko i przywołać dowcip o bacy, który stanął przed sądem oskarżony o morderstwo turysty. Ponieważ góral z uporem nie przyznawał się do winy, sędzia zadał mu pytanie:
Baco, powiedzcie, jak to naprawdę było?
Ano nijok. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod, to mi pesteckom — trach! — w oko. A jo nic, ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i — trach! — mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej se strugom. A on zjad łostatniom cereśnie, rzucił mi torebke pode nogi, wstał i tak niescęśliwie sie potknął, że upadł — na ten kołecek, com go strugoł. I tak, Panie, cosik ze… 9 razy.
Dolina Chochołowska, Tatry Zachodnie — archiwum własne JakiZnakTwoj.pl
POST SCRIPTUM
Jest jednak jeden niezaprzeczalny, a jednocześnie bardzo dla mnie pozytywny aspekt dotyczący artykułu opublikowanego przez dziennik «Rzeczpospolita». Otóż redaktor Wiktor Ferfecki jako jedna z nielicznych osób w Polsce przyznał się publicznie, że regularnie czyta treści zamieszczane przeze mnie od lat na portalu «JakiZnakTwoj.pl». Są bowiem tacy, co czytają i się z tym kryją. Są wreszcie tacy, co udają, że nie czytają, ale wyczytane treści „kanibalizują” i metodą copy-paste zamieszczają we własnych artykułach, czy też „autowywiadach”.
A nie ukrywam, że w tym roku minie dokładnie 15 lat od rozpoczęcia działalności autorskiego portalu. Nie spodziewałem się, iż prywatna pasja zamieni się w prace badawcze, które będą miały także wpływ na status symboli Polski. Nie sądziłem, że podjęta w 2009 roku inicjatywa opracowania standaryzacji godła państwowego pozwoli po latach przygotować projekt jego wzoru ustawowego, ani że jeden z projektów uproszczonego wzoru orła państwowego zostanie wykorzystany dla celów wspólnej identyfikacji wizualnej organów administracji rządowej.
Od lat też podnosiłem kwestie wzorów obowiązujących symboli oraz — przypominający niekiedy „wywijanie orła” — sposób używania wizerunku orła ustalonego dla godła przez podmioty do tego uprawnione. W artykule inicjującym działalność portalu podkreśliłem właściwość używania dla poszczególnych symboli ich nazw własnych w zapisie z dużej litery. Wreszcie — nie godząc się na uznawanie Kokardy Narodowej jedynie za formę barw RP — wniosłem w ramach petycji do Sejmu żądanie przyznania jej statusu odrębnego symbolu.
Dlatego też cieszę się, gdy moja działalność zostaje zauważona i doceniona. Tym bardziej, że cierpliwa weryfikacja materiałów oraz wytrwałe poszukiwanie źródeł przynoszą efekt — jak dla przykładu obalenie haniebnego zarzutu plagiatu, postawionego wobec prof. Zygmunta Kamińskiego jako autora wzoru godła państwowego z roku 1927. Nie jest bowiem dla mnie priorytetem pierwszeństwo „njusa”, ale rzetelność przygotowanych treści. Nie pretenduję wreszcie do roli „wszechwiedzącego”, ale pozostawiam sobie prawo do bycia omylnym.
Zważając na zauważalne ubóstwo językowe niektórych artykułów pojawiających się w przestrzeni medialnej — w zakresie określania mojej osoby jako twórcy portalu JakiZnakTwoj.pl oraz autora publikowanych na nim treści — pozwolę sobie zamieścić krótki słowniczek pojęć-zamienników, mogących okazać się pomocnymi w oznaczaniu mojej tożsamości:
autor
badacz
grafik
heraldyzer
heraldyzer-weksylograf
popularyzator
projektant
twórca
weksylograf
Jako dopuszczalne — choć nieobligatoryjne — stosować można:
ekspert
konsultant
pasjonat
realizator
specjalista
wykonawca.
Dodam, że powyższe pojęcia zawsze można dopełnić przymiotnikiem: poznański.
Natomiast do pojęć absolutnie zabronionych należą:
artysta
heraldyk
historyk
profesor.
: )
POST SCRIPTUM
Dodatkowo przypomnę, że publikowanie treści na „prawie cytatu” wymaga zarówno podania ich autora z imienia i nazwiska, jak również i ich źródła — czyli pełnej nazwy portalu jakiznaktwoj.pl (Art. 34 upapp).*
Ministerstwo rysuje… — Rzeczpospolita, rp.pl 15.04.2026 *
Rząd rysuje… — Rzeczpospolita, Facebook 15.04.2026 **
Cytat:
«Mimo początkowej zwłoki, rozkręcają się prace nad zmianami w wyglądzie i zasadach stosowania polskich symboli narodowych. Projekt ma być znany w najbliższych miesiącach, a przyjęty do końca kadencji — ustaliła „Rzeczpospolita”.
Usunięcie cieniowania z rysunku orła, dodane prześwity w koronie i zabarwione na złoto całe nogi, a nie tylko szpony — takie modyfikacje mogą zostać wprowadzone w godle państwowym, czy raczej w herbie, bo zmienić ma się nie tylko wygląd, ale i oficjalna nazwa tego symbolu państwowego. Zmiany wprowadzić ma nowa ustawa o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, której projekt zostanie zaprezentowany już w najbliższych miesiącach. […]
Co ostatecznie znajdzie się w projekcie? Na obecnym etapie można jedynie spekulować. Ministerstwo Kultury nie ukrywa, że punktem wyjścia jest projekt powstały za rządów PiS, jednak nieoficjalnie wiadomo, że nie zostaną uwzględnione najbardziej kontrowersyjne postulaty, jak zmiana kolejności zwrotek hymnu czy wprowadzenie dwóch rodzajów flag. Można się spodziewać za to, że załączniki do powstającego projektu będą podobne do tych zaprojektowanych za rządów PiS. […]
Z kolei załączniki graficzne opracował poznański artysta Aleksander Bąk. Wszedł on w skład obecnego zespołu eksperckiego, co pozwala domniemywać, że orzeł narysowany przez niego za rządów PiS będzie podobny do tego, powstającego dziś. Za rządów PiS zaprojektował on orła, bazującego na projekcie Zygmunta Kamińskiego z 1927 r., pozbawionego cieniowania i z niewielkimi modyfikacjami, jak zabarwienie na złoto całych nóg. Bąk regularnie na swoim blogu zamieszcza zresztą wpisy sugerujące, w jakim kierunku mogą zmierzać prace nad projektem. […]
O tym, co prawdopodobnie najbardziej interesuje opinię publiczną, czyli w jaki sposób zostanie przerysowany herb państwowy i czy obowiązujący jest projekt z czasów PiS, Bąk póki co nie napisał.»*
Ministerstwo rysuje nam nowego orła państwowego — W. Ferfecki, Rzeczpospolita — elektroniczne wydanie dziennika, rp.pl 15.04.2026
POST SCRIPTUM
— Aha… : )
Od 2019 roku w Polsce dzień 14 kwietnia obchodzony jest jako Święto Chrztu Polski. Ustanowione zostało w celu upamiętnienia chrztu piastowskiego księcia Mieszka I, którego osobista decyzja uznawana jest jednocześnie za chrzest jego władztwa oraz początek Państwa Polskiego. Bez wątpienia bowiem, za sprawą chrztu władcy Polan, zarządzane przez niego państwo weszło w roku 966 na arenę polityczną ówczesnej Europy.
Najstarszy zachowany ślad pisany, dotyczący chrztu Mieszka, widnieje w powstałym około roku 1112 Roczniku świętokrzyskim — tzw. Roczniku Dawnym. Wpis pod rokiem CCCC LXVI (966) odnotowuje przybycie Dobrawy do Mieszka. Przy dacie CCCC LXVII (967) umieszczono zapis: Mysko dux bapizatur. Rok 966 jako datę chrztu księcia Mieszka zamieszcza późniejszy Rocznik Kapituły krakowskiej z XIII wieku.
Kwestią sporną wśród specjalistów jest samo miejsce chrztu. Pierwotnie brano pod uwagę Ostrów Lednicki. Jednak odkryte na terenie przykatedralnym pozostałości po kamiennym budynku z baptysterium z II połowy X wieku dowodzić mają chrztu w książęcym grodzie w Poznaniu. Z koncepcją chrztu krajowego konkuruje zagraniczna wskazująca na Magdeburg (965) lub Kwedlinburg (966).
Domniemane baptysterium — Katedra Poznańska, foto:archiwum własne A. Bąk
Wedle wczesnochrześcijańskiej tradycji sadzawki chrzcielne miały być na tyle głębokie, żeby katechumeni mogli zanurzyć się lub też uklęknąć, aby udzielający chrztu mógł zanurzyć ich głowę. Późniejsza liturgia przewidywała już tylko chrzest przez polanie wodą. Po chrzcie następowało namaszczenie krzyżmem i nałożenie białej szaty.
Chrzest Mieszka w kategoriach religijnych to osobisty akt wiary. To bez wątpienia także dopełnienie wymogu zawarcia ślubu z Dobrawą. Jednak chrzest władcy Polan można traktować również jako akt polityczny. Był to bowiem jednoznaczny sygnał skierowany do Cesarstwa Rzymskiego, a w szczególności do niemieckich władców Marchii Wschodniej agresywnie i konsekwentnie dążących do podboju „pogańskich” Słowian.
Przyjęty przez Mieszka chrzest uratował tak „polańską” teraźniejszość, jak i przyszłość rodzącego się państwa. Zważając na historyczne losy tego regionu Europy jest pewne, że bez wejścia Piastów w obszar zachodniego chrześcijaństwa nie byłoby dziś ani mowy o współczesnym państwie polskim, ani też… polskiej mowy. Ziemie eksterminowanych Słowian Połabskich noszą we współczesnej historiografii termin „Germania Slavica”.
Do odwiedzenia dziś synagog przez wiernych Kościoła katolickiego w Polsce zachęcał list List Konferencji Episkopatu Polski z z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. W uzasadnieniu przywołany został cytat z przemówienia wygłoszonego wówczas przez papieża:
«Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”.»
Sugestię odwiedzenia synagogi odbieram osobiście jako skłanianie mnie jako katolika do „wproszenia się” do żydowskiej bożnicy. Nie ułatwia też decyzji spontanicznego przyjścia „w gości” wymóg uprzedniego udostępnienia swoich danych imiennych z numerem dowodu osobistego i telefonu włącznie. To tyle w kwestii wymiaru „formalnego” religijnych gestów.
Przyznaję, że nie rozumiem dlaczego biskupi polscy, formułując zaproszenie do odwiedzin ocalałych synagog, postanowili wejść niejako w rolę ich gospodarzy. Zgodnie z uświęconymi zwyczajami gościnności — na podobieństwo Abrahama zapraszającego trzech nieznajomych do swego namiotu pod dębami Mamre — to raczej gminy żydowskie winny same wyjść najpierw z taką okolicznościową zachętą.
Nie wchodząc w głębszą analizę religioznawczą „starszeństwa” braci w wierze zaznaczę tylko, że swoistym przekłamaniem jest stawianie obecnego judaizmu — zwanego w literaturze przedmiotu „judaizmem rabinicznym” — na równi z judaizmem biblijnym, biorącym początek od Abrahama. Warto bowiem podkreślić, że historycznie ten ostatni przestał istnieć wraz ze zniszczeniem Świątyni Jerozolimskiej w roku 70.
Relief z przedstawieniem pochód z trofeami zdobytymi w Jerozolimie — Łuk Tytusa w Rzymie I w.,Wikimedia Commons / בית השלום
W wymiarze religijnym judaizm biblijny kształtowany przez księgi prorockie zamknęło wydanie na śmierć Rabbiego z Nazaretu przez Żydów, odrzucających go jako zapowiedzianego Mesjasza. W obrębie Izraela jako narodu wybranego dokonał się wtedy podział na dzieci wiary Abrahama, które uwierzyły w Jezusa Zmartwychwstałego — czyli Chrześcijan — oraz Żydów, którzy tej wiary nie podzielali.
W uproszczeniu można powiedzieć, że judaizm rabiniczny, który uformował się dopiero parę wieków po zniszczeniu Jerozolimy, nie jest tożsamy z judaizmem Starego Przymierza. W dużej mierze ukształtowany został bowiem przez Talmud, czyli rabiniczny komentarz do Tory (Pięcioksiągu Mojżeszowego), stanowiący nie tylko wykładnię prawa, ale także polemikę z rozwijającym się równolegle chrześcijaństwem.
W kontekście przypisywania judaizmowi „starszeństwa w wierze” wobec chrześcijaństwa trudno pomijać fakt, iż wykładnia Talmudu dotycząca Jezusa nie jest rodzajem rozważań teologicznych, czy też filozoficznej krytyki religii, lecz zawiera obraźliwe treści, służące zdyskredytowanie jego osoby i nauki. Pomijanie tego faktu zakłamuje historię późniejszych relacji żydowsko-chrześcijańskich.
Stanowi to — filozoficznie rzecz ujmując — lekceważenie prawa Lebniza: Nic nie dzieje się bez skutku, wszystko swoją ma przyczynę. To nie wspólnota jerozolimskich uczniów Jezusa prześladowała Żydów, lecz to jego wyznawców zabijało zbrojne ramię Synagogi, pod nadzorem Szawła. Swoistą teologiczną niefrasobliwością jest „skrót myślowy” o Chrześcijanach obciążonych większą winą za mękę Jezusa niż Żydzi.
Kamienowanie św. Szczepana — fresk z opactwa Saint-Dermain IX w. © Web Gallery Art
Natomiast brakiem wyczucia chwili autorów listu kierowanego do wiernych polskiego Kościoła jest wiązanie społecznego grzechu „deficytu miłości” z antysemityzmem. Z jednej strony wpisuje się to w narrację o „większej odpowiedzialności Polaków za holokaust Żydów podczas II wojny światowej niż Niemców” — żeby przypomnieć haniebną tezę Jana Tomasza Grossa, iż „Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców”.
Z drugiej natomiast strony, w kontekście powszechnej krytyki aktualnych działań militarnych państwa Izrael, podejmowanych nie tylko w Gazie, ale także w Libanie — o decyzjach naruszających prawa Chrześcijan w Jerozolimie nie wspominając — wymawianie Polakom „braku miłości” do Żydów może ułatwiać spreparowanie „społecznej reakcji”, która pozwoli znów przyprawić polskim katolikom gębę antysemitów.
Modlitwa za Żydów jako „w pewien sposób starszych braci” ma bardzo głęboki sens. Warto bowiem wskazać na specyficzne znaczenie pojęcia owego „starszeństwa”, obecnego w Biblii od samego zarania dziejów człowieka. Jest to starszeństwo Kaina wobec brata Abla, starszeństwo Ezawa wobec bliźniaka Jakuba, a wreszcie starszeństwo jedenastu braci wobec Józefa.
Wspólnym mianownikiem tego właśnie braterskiego „starszeństwa” jest… morderstwo lub powzięty jego zamiar. Jednak tym co łączy biblijne historie o braterskich relacjach jest też Boża interwencja przemieniająca zło w „szczęśliwą winę” (felix culpa). Chrześcijańska teologia zbawienia uznaje bowiem wydanie Jezusa na śmierć za wpisany w Boży w plan Odkupienia całej ludzkości — w tym i Żydów.
Zabójstwo Abla — Taymouth Hours XIV w. © British Library
Przytoczone w liście biskupów słowa św. Pawła z listu do Rzymian „nieodwołalności powołania” Izraela do Zbawienia oznaczają nic innego jak nieodwołalne — czyli wciąż aktualne, choć do czasu — wezwanie współczesnych Żydów do uwierzenia w Jezusa jako jedynego Mesjasza:
«Nie chcę jednak, bracia, byście byli nieświadomi tej tajemnicy i sami w sobie zadufani: częściowa zatwardziałość Izraela ma miejsce aż do czasu wejścia wszystkich pogan. W ten sposób cały Izrael będzie zbawiony, jak napisano: „Przyjdzie z Syjonu Wybawiciel, odwróci nieprawości od Jakuba. Ato będzie Moje z Przymierze z nimi, gdy zgładzę ich grzechy”.
Zgodnie z Ewangelią są nieprzyjaciółmi ze względu na was, zgodnie z wybraniem są umiłowani ze względu na ojców. Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże. Podobnie jak kiedyś wy byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś dostąpiliście miłosierdzia z powodu ich nieposłuszeństwa, tak i oni stali się nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia.»*
A przecież Apostoł chlubiący się byciem Izraelitą, Hebrajczykiem, potomstwem Abrahama staje w prawdzie przypominając, że był przez Żydów „pięciokroć bity po czterdzieści razów bez jednego, trzy razy sieczony rózgami, a raz kamienowany”. Nie też ma w listach św. Pawła innej nauki, jak głoszącej zbawienie każdego człowieka przez Jezusa dzięki imiennemu uznaniu Go za Syna Bożego i Pana dającego życie wieczne.
Pascha — liturgia Wielkiej Nocy — Droga Neokatechumenalna
Bez wątpienia można uznać, że przypomniana przez biskupów Kościoła katolickiego w Polsce tradycyjna modlitwa, wznoszona podczas liturgii Wielkiego Piątku za Żydów jako „w pewien sposób starszych braci”, ma także sens w kontekście jednoznacznie brzmiących słów Jezusa — tak o Żydach:
«Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby , tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili; a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.»**
jak i o swoich uczniach:
«Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.»***
12 lat temu, na mocy Zarządzenia Nr 5 Ministra Obrony Narodowej z dnia 9 kwietnia 2014 roku, wprowadzono w jednostkach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej możliwość używania podczas uroczystości barw biało-czerwonych w formie kokard narodowych. Warto jednak przypomnieć, że w obecnym stanie prawnym Kokarda Narodowa jest tylko „formą barw RP” i nie posiada statusu ustawowego symbolu narodowego.
Szansą na zmianę tego stanu rzeczy był projekt ustawy o symbolach państwowych, przygotowany w roku 2019 przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z mojej inicjatywy wprowadzono wówczas do ustawy dodatkowy załącznik graficzny z roboczym wizerunkiem Kokardy Narodowej. Do ustalenia pozostała definicja i forma przedstawienia symbolu. Niestety przygotowany do legislacji akt prawny traktował ją nadal jako układ barw RP ułożonych w kokardę.
W moim przekonaniu był to błąd. Ranga Kokardy Narodowej jako polskiego znaku tożsamościowego o prawie 200-letniej historii stanowi wystarczające uzasadnienie dla umieszczenia jej w ustawowym katalogu współczesnych znaków tożsamościowych jako osobny symbol Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego też w 2021 roku — w 190. rocznicę ustanowienia Kokardy Narodowej przez sejm powstania listopadowego — wniosłem do Sejmu RP petycję w sprawie włączenia Kokardy Narodowej do katalogu symboli narodowych i państwowych.
Uchwała o Kokardzie Narodowej — 07.02.1831 r. | Petycja ws Kokardy Narodowej — Aleksander Bąk, 07.02.2021 r.
Jednak w oparciu o wewnętrzną ekspertyzę komisja sejmowa podjęła decyzję o nieuwzględnieniu mojego postulatu. Opinia przygotowana przez eksperta Biura Analiz Sejmowych dowodziła kompletnego niezrozumienia historycznej rangi, jaką posiada Kokarda Narodowa, ustanowiona w roku 1831 na mocy uchwały Sejmu Królestwa Polskiego i wdrożona postanowieniem Rządu Narodowego. W moim przekonaniu ograniczanie Kokardy Narodowej jedynie do formy barw RP uchybia jej jako polskiemu symbolowi starszemu od flagi.
Co więcej jest to ignorowanie jej rzeczywistego pochodzenia jako odrębnego znaku, wywiedzionego z tynktur heraldycznych herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego księstwa Litewskiego. Dlatego jestem przekonany, że Kokardzie Narodowej należy nadać podmiotowość znaku narodowego, wchodzącego w skład katalogu ustawowych symboli i wymienianego pod historyczną nazwą własną, zapisaną z dużych liter — na podobieństwo herbu Orzeł Biały, Chorągwi Rzeczypospolitej, Pieczęci Rzeczypospolitej oraz Mazurka Dąbrowskiego.
W swoim czasie — czyli z grubsza 15 lat temu — na portalu jakiznaktwoj.pl zainicjowałem monitoring użytkowania w przestrzeni publicznej ustawowego wzoru godła Rzeczypospolitej Polskiej, w tym na stronach internetowych urzędów administracji rządowej. Były to bowiem czasy, gdy z winiet stron internetowych polskich ministerstw znikał wizerunek orła zastępowany resortowymi logotypami (patrz: Monitoring 2011-2015).
Drugim obszarem obserwacji były „życzenia z urzędu” składane przy okazji obchodzonego Święta Bożego Narodzenia lub Zmartwychwstania Pańskiego. Dziwnym zbiegiem okoliczności, wraz z obejmowaniem rządów w Polsce przez polityków aspirujących do roli protagonistów wartości europejskich, oficjalna komunikacja świąteczna była „bezobjawowa” lub też kastrowana z wymiaru religijnego.
Pozwolę sobie zatem przywołać tegoroczne oznaki „wielkanocnej” świadomości na rządowych portalach oraz na użytkowanych przez nie profilach na społecznościowej platformie Facebook. Przegląd wypada zacząć od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która na oficjalnej stronie internetowej KPRM (gov.pl/web/premier) zmieściła nagranie oraz tekst okolicznościowych życzeń premiera Donalda Tuska.
Treść osobistych życzeń Prezesa Rady Ministrów — w przeciwieństwie do życzeń zamieszczonych przez KRPM na oficjalnym profilu na Facebook'u — wydaje się wpisywać w nurt komunikacji na wskroś zeświecczonej. Ich adresaci nie dowiedzą się wprost z jakiej to okazji premier skierował do nich swoje słowa „właśnie w te święta”. Zaiste — dziwny jest ten świat…
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów — 04.04.2026
Jak wiadomo przykład idzie z góry, stąd większość z ministerstw rządu Donalda Tuska złożyła obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej życzenia w duchu areligijnym. Wizualna strona życzeń dowodzi, że centralne organy administracji rządowej obchodzą w tym roku Wielkanoc pod symbolami koszyczka wielkanocnego, pisanek, zajączka, czy też słomianego kurczaka o wyglądzie kaczora.
Odnotować należy, iż na 19 ministerstw 3 z nich — Ministerstwo Energii, Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwo Zdrowia — w ogóle nie zauważyło tegorocznego święta Zmartwychwstania Pańskiego. Trudno stwierdzić, czy ministrowie uważają, iż portal gov.pl ma być „neutralny” światopoglądowej, faktem jednak jest, że aż 12 ministerstw pominęło Wielkanoc na swoich oficjalnych stronach internetowych:
Ministerstwo Energii
Ministerstwo Finansów
Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej
Ministerstwo Infrastruktury
Ministerstwo Klimatu i Środowiska
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
Ministerstwo Rozwoju i Technologii
Ministerstwo Sportu i Turystyki
Ministerstwo Sprawiedliwości
Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Ministerstwo Zdrowia
Najwyraźniej mniej neutralny światopoglądowo charakter muszą mieć oficjalne profile ministerstw na Facebook'u, gdyż tam zamieszczono jednak świąteczny anons.
Na tle „urzędowych życzeń” przedstawicieli polskiego rządu zupełnie inaczej prezentuje się świąteczna komunikacja głowy państwa. Zarówno na oficjalnym portalu Kancelarii Prezydenta RP prezydent.pl , jak i na profilach na Facebook'u oraz platformie X (dawniej Twitter) zamieszczone zostały świąteczne życzenia Pary Prezydenckiej.
W życzeniach z okazji Świąt Wielkanocnych, skierowanych do Rodaków w kraju i poza jego granicami, jednoznacznie wybrzmiało religijne przesłanie: Chrystus zmartwychwstał.
Kancelaria Prezydenta RP — 05.04.2026
POST SCRIPTUM
Choć Ministerstwo Spraw Zagranicznych z początkiem roku 2026 zaczęło już używać w swojej komunikacji społecznościowego Facebook'a to życzenia wielkanocne pojawiły się wyłącznie na „oficjalnie-prywatnym” profilu ministra na platformie X (dawniej Twitter). Trudno stwierdzić, z jakich wzorów czerpie minister Radosław Sikorski, gdyż — dla przykładu — zarówno jego brytyjski odpowiednik, jak i premier Rządu Jego Królewskiej Mości, a także król Karol III, opublikowali „z urzędu” stosowne wpisy nie tylko na Wielkanoc, ale także z okazji Wielkiego Piątku.
Niech się cieszą zastępy aniołów w niebie.
Niech się cieszy zgromadzenie niebieskie,
a hymn pochwalny niech przywita tryumf
Pana Zmartwychwstałego!
Niech się cieszy ziemia zanurzona w nowym świetle.
Wspaniały blask Króla zwyciężył ciemności,
Ciemności tego świata.
Niech się cieszy Matka Kościół,
jaśniejąca blaskiem niezmiernej chwały swojego Pana.
W tym zaś miejscu niech zabrzmi jednogłośny
śpiew ludu radującego się świętem.
Pan z wami.
I z Duchem Twoim.
W górę serca.
Wznosimy je do Pana.
Dzięki składamy Panu, Bogu naszemu!
Godne to i sprawiedliwe!
Zaprawdę godne to i sprawiedliwe
wyrażać śpiewem uniesienie ducha
i wysławiać Ojca Wszechmogącego
oraz Jego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana.
On to spłacił za nas dług Adama
Przedwiecznemu Ojcu,
a krwią swoja przelana z miłości
zmazał skazujący wyrok starodawnej winy.
Oto Święto Paschy, gdy zabija się Baranka.
Oto właśnie ta noc, gdy uwolniłeś naszych ojców z niewoli egipskiej.
Oto właśnie ta noc, która nas wyrywa z ciemności zła
Oto właśnie ta noc, w której On zwyciężył ciemności grzechu!
To jest ta noc, w której Chrystus skruszył
więzy śmierci i z otchłani powraca zwycięski!
O jak przedziwna wyrozumiałość Twej darmowej łaski,
jak niepojęta czułość Twej miłości:
by wyzwolić niewolnika, poświęciłeś Syna!
Bez grzechu Adama Chrystus by nas nie odkupił!
Szczęśliwa wina, skoro ją zgładził
tak wielki Odkupiciel — szczęśliwa wina!
O nocy, zaiste błogosławiona,
któraś poznała godzinę zmartwychwstania Chrystusa!
O nocy, zaiste błogosławiona,
któraś ograbiła Egipcjan, by wzbogacić Izraela!
O nocy, która zło zwyciężasz, obmywasz winy!
O nocy, naprawdę chwalebna,
która łączysz człowieka z jego Bogiem!
To jest ta noc, w której Chrystus skruszył
więzy śmierci i z otchłani powraca zwycięski!
W tę noc pełna łaski przyjmij Ojcze Święty ofiarę pochwalna,
która Kościół Tobie składa rekami Twoich sług,
w uroczystej liturgii paschalnej świecy,
znaku nowego światła.
Prosimy Cię, o Panie, aby ta świeca
ofiarowana na cześć Twojego Imienia rozbłysła światłem.
Niech się wzniesie do Ciebie jako woń przyjemna,
niechaj się złączy z gwiazdami nieba.
Niech ja znajdzie zapalona gwiazda poranna,
ta gwiazda, która nie zna zachodu.
Chrystus, Twój Syn, powstały z martwych,
jaśnieje swoim pogodnym światłem!
Amen! Amen! Amen! *
Przy okazji przypadającej dziś 21. rocznicy śmierci św. Jana Pawła II warto przywołać jego słowa wypowiedziane podczas IV pielgrzymki do Ojczyzny w roku 1991:
«[…] Ta moja pielgrzymka do Ojczyzny — czwarta z kolei — idzie po śladach Dekalogu. I oto rozważanie Bożych słów, stanowiących nienaruszalny ład ludzkiej moralności, prowadzi nas na każdym etapie do głębszego zrozumienia tajemnicy Jezusa Chrystusa — czyli istotnej rzeczywistości chrześcijaństwa, naszej wiary i życia z wiary, czyli naszej moralności.
Chciałbym tu zapytać tych wszystkich, którzy za tę moralność małżeńską, rodzinną mają odpowiedzialność, tych wszystkich: czy wolno lekkomyślnie narażać polskie rodziny na dalsze zniszczenie?
Nie można tutaj mówić o wolności człowieka, bo to jest wolność, która zniewala. Tak, trzeba wychowania do wolności, trzeba dojrzałej wolności. Tylko na takiej może się opierać społeczeństwo, naród, wszystkie dziedziny jego życia. Ale nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia. Z tego trzeba zrobić rachunek sumienia u progu III Rzeczypospolitej!
Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!»*
«[…] A cóż to jest odkupienie, jak nie przywrócenie wartości. Nie jest przywracaniem wartości człowiekowi spychanie go do tego wszystkiego, co zmysłowe, do tych wszystkich rodzajów pożądania, do tych wszystkich ułatwień w dziedzinie zmysłów, w dziedzinie życia seksualnego, w dziedzinie używania. Nie jest dźwiganiem człowieka, nie jest miarą kultury, nie jest miarą europejskości, na którą tak często powołują się niektórzy rzecznicy naszego „wejścia do Europy"”
Przede wszystkim my wcale nie musimy do niej wchodzić, bo my w niej jesteśmy. Pierwszy premier III Rzeczypospolitej mówił to w Radzie Europejskiej w Strasburgu: w jakiś sposób zawsze byliśmy i jesteśmy w Europie. Nie musimy do niej wchodzić, ponieważ ją tworzyliśmy, i tworzyliśmy ją z większym trudem, aniżeli ci, którym się przypisuje albo którzy sobie przypisują patent na europejskość, wyłączność.
A co ma być kryterium, co ma być kryterium wolności? Jaka wolność? Na przykład wolność odbierania życia nie narodzonemu dziecku?
Moi drodzy bracia i siostry, ja pragnę jako biskup Rzymu zaprotestować przeciwko takiemu kwalifikowaniu Europy, Europy Zachodniej. To obraża ten wielki świat kultury, kultury chrześcijańskiej, z któregośmy czerpali i któryśmy współtworzyli, współtworzyli także za cenę naszych cierpień.»**
2 kwietnia 1997 roku Zgromadzenie Narodowe uchwaliło Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej. W treści ustawy zasadniczej znalazł się także zapis definiujący polskie symbole państwowe. Zgodnie z brzmieniem artykułu 28. stanowią je:
godło RP — wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu
barwy RP — kolory biały i czerwony
hymn RP — Mazurek Dąbrowskiego.
Gdyby istniała prawna ciągłość z II Rzecząpospolitą to Konstytucja z roku 1997 byłaby szóstą w historii odrodzonego państwa polskiego. Takiej jednak ciągłości prawnej nie ma, z uwagi na jej zerwanie z chwilą zainstalowania przez komunistów agenturalnego PKWN na ziemiach Polski w roku 1944.
Warto zauważyć, że Konstytucja z roku 1997 jest trzecią z kolei współczesną ustawą zasadniczą, która literalnie wskazała wizerunek orła jako polski symbol państwowy. Nie wymieniały go ani Konstytucja marcowa z roku 1921, ani też konstytucja kwietniowa z roku 1935. Dopiero w treści konstytucji lipcowej z roku 1952 umieszczony został zapis:
«Godłem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest wizerunek orła białego w czerwonym polu.»
Zapis o takiej treści powtórzono w Konstytucji z roku 1976. Zmiana opisu nastąpiła w roku 1989 na mocy ustawy o zmianie Konstytucji PRL. Zgodnie z zapisami noweli grudniowej do opisu godła Rzeczypospolitej Polskiej dodano pojęcie «korona». Zapis w takim brzmieniu zawiera także Konstytucja RP uchwalona w roku 1997:
«Godłem Rzeczypospolitej Polskiej jest wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu.»
Konstytucja 1997 — plakieta pamiątkowa, foto: Muzeum Historii Polski
Opis w takiej postaci stał się przyczynkiem do dyskusji związanej z kwestią brzmienia prawnej definicji głównego symbolu państwa polskiego. Niektórzy eksperci, wychodząc z wąsko rozumianej definicji heraldycznej «godła» — jako wyłącznie mobilium herbowego położonego w polu tarczy — twierdzą, iż konstytucyjny zapis jest błędny.
W moim przekonaniu określenie «godło», obecne w polskiej tradycji legislacyjnej, jest jak najbardziej adekwatne dla najważniejszych znaków państwa i narodu. Dowodzą tego zarówno Ustawa o godłach i barwach RP z roku 1919, jak i Rozporządzenie o godłach i barwach państwowych oraz o oznakach, chorągwiach i pieczęciach RP z roku 1927.
Zastosowane w obu aktach prawnych pojęcie «godło» definiuje bowiem znaki szczególne — najwartościowsze insygnia (łac. insignia seu clenodia), najważniejsze emblematy tożsamościowe (fr. emblème), czy też najwyższe symbole suwerenności (niem. Hoheitszeichen). Utrzymanie w nomenklaturze określenia «godło» stanowi swoistą kontynuację polskiej tradycji prawnej.
Termin «godło», wprowadzony dla odrodzonego państwa polskiego jako Republika Polska, może mieć swoje źródło — a nawet być „kalką” — właśnie pojęcia «emblème», które obecne było w republikańskim prawodawstwie francuskim. Warto dodać, że historycy prawa wskazują, iż polskie ustawodawstwo II Rzeczypospolitej wzorowane było na rozwiązaniach ustrojowych III Republiki Francuskiej.
Znamiona manipulacji nosić zatem może zarzut podnoszony przez reprezentantów heraldycznych „purystów”, iż zamiany pojęcia «herb» na «godło» dokonali komuniści z pobudek ideologicznych zapisami stalinowskiej konstytucji z 1952 roku. Twierdzenie takie z wynikać może z użycia niewłaściwych narzędzi do weryfikowania nomenklatury prawnej.
Uwagi Polskiego Towarzystwa Heraldycznego — Tabela konsultacji publicznych, MKiDN 2021
Z uwagi na to, iż „politycznie” trudniejsza do przeprowadzenia jest zmiana Konstytucji niż ustawy, problematyczną kwestię rozwiązać miały odpowiednio sformułowane zapisy nowej ustawy o symbolach, przygotowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w roku 2021. Projekt ten kontestowały jednak środowiska heraldyczne jako „rozwiązanie obchodzące prawo, ale nie konfrontujące analizowaną Ustawę z Konstytucją.”
W moim przekonaniu istnieje sposób na wykreowanie rozwiązania, które pozwoli uniknąć konfliktu z zapisem aktualnie obowiązującej Konstytucji — i to mimo, iż wymienia ona tylko jedno godło — z „purystycznym” pojmowaniem tego terminu. Należy wprowadzić do treści nowej ustawy o symbolach RP określenie «znak naczelny» dla zespołu znaków państwa o randze godła. Znakami naczelnymi byłyby zatem zgodnie z tradycją:
Godło Rzeczypospolitej Polskiej Orzeł Biały
Chorągiew Rzeczypospolitej Polskiej
Pieczęć Rzeczypospolitej Polskiej.
Taka konstrukcja i brzmienie katalogu symboli z ich przejrzystym oraz imiennym przedstawieniem pozwoli nie tylko wykreować ustawę o właściwym dla jej rangi brzmieniu, ale także o pożądanym walorze edukacyjnym tego szczególnego aktu prawnego.
2 lata temu w artykule «Godło z Wiki dla NIKE za… friko?», opublikowanym na portalu JakiZnakTwoj.pl, opisałem wprowadzenie przez Polski Związek Piłki Nożnej strojów sportowych reprezentacji Polski w piłce nożnej z godłem Polski bazującym na darmowym pliku graficznym z zasobów Wikipedia (Wikimedia Commons).
Od lat producenci strojów „na swój sposób” rozwiązują kwestię przygotowania naszywki z polskim symbolem tożsamościowym. Problemem jest bowiem brak oficjalnego wzoru użytkowego ustawowego godła państwowego. Źródłem haftowanych lub drukowanych naszywek były pliki pozyskiwane z Wikipedii lub cliparty z internetowych banków ilustracji.
Wielomilionowe budżety nie przewidywały opracowania profesjonalnie odtworzonego wzoru godła państwowego. Po co, skoro „z internetu jest za friko”. W 2016 roku koszulkę reprezentacji przesłano dziennikarzom sportowym i celebrytom w pudełku ozdobionym ażurowo wyciętym wzorem orła „opracowanym” na podstawie mojego autorskiego projektu godła państwowego z roku 2009.
Koszulka reprezentacji Polski w piłce nożnej © 2016 NIKE — foto: pzpn.pl | Jakub Kacprzak — Facebook
W przypadku stosowanej na strojach naszywki z godłem państwowym widać wyraźnie nie tylko problem korzystania z nieoficjalnych wzorów godła państwowego, ale także z interpretacją prawa. Przykładem może być naszywka użyta na strojach polskich sportowców uczestniczących w letnich igrzyskach olimpijskich w Rio w roku 2016.
Naszywka zawierała w obrębie wspólnej tarczy zestawienie dwóch odrębnych elementów w postaci godła państwowego oraz dodatkowego napisu POLSKA. Zastosowany wzór dowodzi braku świadomości, że w przypadku godła państwowego nie ma możliwości dowolnej interpretacji w przedstawianiu jego wizerunku, a żaden odrębny element nie może naruszać jego integralności.
Swoisty poligon doświadczalny w zakresie stosowania wizerunku orła jako polskiego symbolu tożsamościowego stanowi natomiast design strojów polskich olimpijczyków. Polscy olimpijczycy w Rio nosili stroje ozdobione „autorską” interpretacją przedstawienia orła, który w intensywnym świetle równikowego słońca bez wątpienia srebrzyście błyszczał.
Kolekcja olimpijska Rio 2016 © 2016 4F — foto: materiały prasowe 4F
Najświeższym przykładem „radosnej twórczości” może być kolekcja przygotowana dla Olimpijskiej Reprezentacji Polski na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026 przez markę ADIDAS. Wedle przedstawiciela PKOl:
«Stroje dla reprezentacji Polski bazują na kolorach białym i rubinowym, stanowiąc bezpośrednie nawiązanie do barw flagi narodowej. […] Dodatkowo, w geście hołdu dla narodowego symbolu, tekstura z wizerunkiem orła umieszczona została na plecach wybranych produktów w kolekcji oraz na kurtce oraz spodniach, w których sportowcy odbierać będą medale.»*
No cóż — muszę przyznać, że „wywijanie orła” na rubinowo, uzasadnione gestem hołdu dla narodowego symbolu Polski, robi wrażenie. Do cynobru, karmazynu, pąsu i szkarłatu oraz wymienionego przez Adama Chmiela zestawu „słodko-kwaśnych” odmian barwy czerwonej — karminowej, różowej „amarantowej”, wiśniowej, buraczkowej czy ćwikłowej — doszła zatem poważna konkurencja.
Koszulka POC MILANO W © 2025 ADIDAS — foto: sklep internetowy adidas.pl
Święty, Święty, Święty,
Święty jest nasz Pan,
Pan Bóg wszechświata,
Święty jest nasz Pan.
Pełne są niebiosa
i ziemia Twojej chwały
Hosanna, hosanna, hosanna,
hosanna na wysokościach…
28 marca 1928 roku weszło w życie Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 grudnia 1927 r. o godłach i barwach państwowych oraz o oznakach, chorągwiach i pieczęciach. W odróżnieniu od ustawy z dnia 1 sierpnia 1919 r. o godłach i barwach Rzeczypospolitej Polskiej w rozporządzeniu zamieszczono wizerunek herbu państwowego.
Tym samym od roku 1928 zaczął obowiązywać w Polsce wzór godła państwowego z nowym wizerunkiem orła w koronie otwartej. Projekt herbu wykonany został przez Zygmunta Kamińskiego — profesora Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, jego współzałożyciela i wieloletniego nauczyciela rysunku, a przede wszystkim wybitnego profesjonalistę w zakresie projektowania graficznego.
Na podstawie jego projektów opracowany został — niejako „z urzędu” — wzór orła państwowego, zaaplikowany następnie dla potrzeb herbu, chorągwi, flagi, bandery, sztandaru i proporca wojskowego oraz pieczęci urzędowych. Autorski projekt Kamińskiego przekazany został do Mennicy Państwowej, która odpowiadała za wykonanie wzorcowej matrycy rzeźbiarskiej dla potrzeb wykonania orła dla pieczęci państwowej.
Prezydenckie rozporządzenie (z mocą ustawy) ustanawiało dwa godła państwowe — herb państwowy i chorągiew Rzeczypospolitej. Warto zaznaczyć, że — podobnie do ustawy z 1919 roku — zastosowano w nomenklaturze określenie «GODŁO» jako prawną definicję najwyższych znaków państwa. Nie jest zatem zgodna z faktami narracja jakoby termin ten wprowadzili w obszar legislacyjny komuniści, zamiennie do pojęcia «HERB».
Pieczęć RP — projekt Zygmunta Kamińskiego 1927, Archiwum Akt Nowych w Warszawie | Pieczęć RP — wzór z rozporządzenia Prezydenta RP 1927, Dziennik Ustaw
W rozporządzeniu Prezydenta RP po raz pierwszy określono odcień czerwieni w barwach państwowych — kolor czerwony odpowiadał barwie cynobru. Wbrew pojawiającym się w mediach informacjom akt prawny nie wzmiankował o zmianie barwy czerwonej z karmazynu na cynober. Natomiast, podobnie jak ustawa z roku 1919, zawierał przedstawienie Pieczęci Rzeczypospolitej. Co ciekawe oba akty prawne zawierały specyficzne określenie.
Opis Pieczęci Rzeczypospolitej w ustawie z roku 1919 określał ją jako „pieczęć okrągłą z herbem Państwa na tle heraldycznem”. Jednak wzory pieczęci zamieszczone w załącznikach graficznych do ustawy nie zawierały przedstawienia herbu — którego oficjalnego wzoru ustawa nie zawierała — lecz wizerunek samego orła w koronie zamkniętej, na tle bez dodatkowego zaznaczenia.
Natomiast rozporządzenie z roku 1927 określało pieczęć państwową jako „tłoczoną pieczęć o średnicy 77 mm, z wyobrażeniem orla państwowego ośrodku na tle heraldycznem”. Rysunek pieczęci państwowej zamieszczony w załączniku graficznym przedstawiał orła państwowego nowego wzoru umieszczonego na tle szrafowanym — kreskowanym pionowo — odwzorowującym barwę czerwoną.
Wzoru pieczęci państwowej nie zamieszczały już Dekret o godle i barwach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej oraz o pieczęciach państwowych z roku 1955, ani Ustawa o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych z roku 1980, ani też jej nowelizacja z roku 1990.
W moim przekonaniu, z uwagi na to, iż pieczęć stanowi istotny składnik historycznej tradycji tożsamościowej państwa polskiego zasadne jest nie tylko, aby w nowej ustawie o symbolach państwowych zamieszczony został wzór Pieczęci Rzeczypospolitej, ale aby symbol ten umieszczony został w katalogu znaków państwowych o randze… godła.
Czy wiedzą Państwo, że 105 lat temu Mazurek Dąbrowskiego wskazany został formalnie jako hymn państwowy odrodzonej Polski?
22 marca 1921 roku w Dzienniku Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych, w rozkazie nr 221 o oddawaniu honorów przy odgrywaniu „Mazurka Dąbrowskiego” i hymnów państw sprzymierzonych, poruczono, iż:
«W czasie grania lub odśpiewania „Mazurka Dąbrowskiego” mają osoby wojskowe stać w postawie zasadniczej na „Baczność”, a pod gołem niebem oddać jeszcze i przepisane honory. Oddawanie honorów przez oddziały mają zarządzić ich D-cy. […]»*
Mazurek Dąbrowskiego — Rozkaz nr 221, Dziennik Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych 1921
Pierwszym oficjalnym dokumentem, w którym opublikowano treść oraz zapis nutowy „Polskiego Hymnu Narodowego”, był Dziennik Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych z 1921 roku. Hymn nosił jednak tytuł „Jeszcze Polska nie zginęła”. Podobnym mianem określano hymn w kolejnych aktach prawnych wydanych w 1926 roku przez Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego i Ministra Spraw Wewnętrznych oraz Ministra Spraw Wewnętrznych w roku 1927. Ten ostatni stanowił, iż obowiązującą treścią hymnu była tylko jego pierwsza zwrotka oraz refren.
Mazurek Dąbrowskiego — Okólnik Ministra Spraw Wewnętrznych 1927
Warto zaznaczyć, że hymnu nie zawierała ani ustawa o godłach i barwach Rzeczypospolitej z 1919 roku, ani konstytucja marcowa z 1921 roku i konstytucja kwietniowa z roku 1935, ani Konstytucja PRL z roku 1952, ani też Dekret o godle i barwach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej oraz o pieczęciach państwowych z roku 1955. Hymn jako „Mazurek Dąbrowskiego” wprowadzono pod nazwą własną dopiero w Konstytucji PRL z roku 1976.
Dodam też jeszcze, że to właśnie 105 lat temu dokonano zmiany kolejności zwrotek „Mazurka Dąbrowskiego” w stosunku do pierwotnego tekstu „Pieśni Legionów” z roku 1797. W drugiej zwrotce pojawił się Bonaparte, a w trzeciej Czarniecki.
POST SCRIPTUM
Przy tej okazji warto przywołać najstarsze znane nagranie pieśni „Jeszcze Polska nie zginęła” z początku XX wieku.
Wykonanie: Stanisław Bolewski, nagranie: Edison Goldguss Walze, 1902-1912, kolekcja © Jerzy Gogacz, Warszawa, źródło: russian-records.com, youtube.com
Wierzę w Boga,
Ojca Wszechmogącego,
Stworzyciela nieba i ziemi,
i w Jezusa Chrystusa
Syna Jego jedynego,
Pana naszego,
który się począł z Ducha Świętego,
narodził się z Maryi Panny,
umęczon pod Ponckim Piłatem,
ukrzyżowan, umarł i pogrzebion,
zstąpił do piekieł,
trzeciego dnia zmartwychwstał,
wstąpił na niebiosa,
siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego,
stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych,
wierzę w Ducha Świętego,
święty Kościół powszechny,
świętych obcowanie,
grzechów odpuszczenie,
ciała zmartwychwstanie,
żywot wieczny.
Amen!
Czy jest wreszcie szansa na to, aby państwowy akt prawny wspomagał kształtowanie świadomości społecznej w kwestii znajomości polskich symboli?
Oczywiście, że tak — wystarczy, aby ustawa o symbolach Rzeczypospolitej Polskiej, zamieszczając ich wyraźnie zdefiniowany katalog, nazywała je przynależnymi im historycznie lub zwyczajowo nazwami własnymi, zapisanymi z dużej litery.
Postuluję zatem wprowadzenie ustawowych nazw:
«Orzeł Biały» — dla herbu Rzeczypospolitej Polskiej
«Pieczęć Rzeczypospolitej Polskiej» — dla pieczęci państwowej
«Chorągiew Rzeczypospolitej Polskiej» — dla weksylium osobistego Prezydenta RP
«Barwy Rzeczypospolitej Polskiej» — dla zestawienia koloru białego z czerwonym
«Kokarda Narodowa» — dla polskiej kokardy
«Biało-Czerwona» — dla polskiej flagi
«Orzeł Polski» — dla wizerunku białego orła w złotej koronie i złotym orężu
«Chorągiew Narodowa» — dla weksylium powszechnego z wizerunkiem Orła Polskiego na płacie o czerwonym polu
«Mazurek Dąbrowskiego» — dla polskiego hymnu.
26 lutego 1927 roku, ówczesny Minister Spraw Wewnętrznych gen. Felicjan Sławoj Składkowski, podał do ogólnej wiadomości jedyną obowiązującą treść polskiego hymnu narodowego. Wydany przez ministra okólnik głosił:
«Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podaje przy niniejszym tekst literacki pieśni „JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA” opracowany przez specjalną Komisję Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Tekst ten należy uważać za jedynie obowiązujący. […]»
Przyczyną wydania ministerialnego polecenia były przypadki wykonywania hymnu niezgodnie z przepisami protokolarnymi. Prace nad jego unormowaniem, zarówno w warstwie treściowej, jak i melodycznej, prowadzono w latach 1923-1926. Pierwszym oficjalnym dokumentem, w którym opublikowano zarówno treść Polskiego Hymnu Narodowego z czterema zwrotkami, jak i jego zapis nutowy, był Dziennik Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych z 2 listopada 1921 roku.
To wtedy właśnie zmieniono kolejność zwrotek w stosunku do oryginalnego tekstu «Pieśni Legionów» z roku 1797. Zamieniona została także treść rymu pierwotnego brzmienia pierwszej zwrotki „nie umarła — moc wydarła” na „nie zginęła — przemoc wzięła”. Zgodnie z okólnikiem z 1927 roku wykonanie hymnu obejmowało tylko pierwszą zwrotkę oraz refren. Warto także wskazać, że już w 1926 roku pieśń „Jeszcze Polska nie zginęła” wprowadzono do szkół, a jej codzienną emisję dźwiękową o północy rozpoczęło Polskie Radio.
Mija kolejna — tym razem już 195. — rocznica ustanowienia przez Sejm Królestwa Polskiego podczas powstania listopadowego jednostayney (tzn.wspólnej) oznaki, łączącej wszystkich Polaków — czyli Polskiej Kokardy Narodowej. Na mocy uchwały Izby Senatorskiej i Poselskiej z dnia 7 lutego 1831 roku postanowiono, iż:
„Kokardę Narodową stanowić będą kolory Herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, to iest: kolor biały z czerwonym”.
W roku 2011, wobec promowania przez ówczesnego Prezydenta RP „kotylionu narodowego”, zamieściłem na swoim portalu www.jakiznaktwoj.pl instrukcję przygotowania w trzech krokach tradycyjnego wzoru polskiej Kokardy Narodowej. Opis przygotowania właściwego wzoru, w barwach ułożonych zgodnie z heraldycznym porządkiem, był szeroko powielany (choć bez wskazania źródła), a zdjęcie wzorcowo wykonanej Kokardy Narodowej wielokrotnie było… bezumownie „zapożyczane” (!).
W roku 2021 ujawniłem, iż rzeczywistym ojcem polskiej Kokardy Narodowej, ustanowionej w roku 1831, a tym samym polskich barw biało-czerwonych, był Wincenty Niemojowski — członek Rządu Narodowego podczas powstania listopadowego. Niestety ten wyjątkowy polski symbol tożsamościowy, o statusie oznaki narodowej potwierdzonym aktem prawnym ówczesnego najwyższego organu władzy ustawodawczej Królestwa Polskiego, do dziś nie doczekał się należnego mu umocowania.
Kokarda Narodowa jest bowiem obecnie jedynie formą barw Rzeczypospolitej Polskiej upiętych w postać rozetki. Dodatkowo jej status regulowany jest aktem niższej rangi — Zarządzeniem Ministra Obrony Narodowej z roku 2014. Z mojej inicjatywy wzór Kokardy Narodowej miał zostać umieszczony w projekcie nowej ustawy o symbolach państwowych, przygotowanej w roku 2019 przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ubolewam, że nie nadano jej statusu symbolu państwowego, lecz uznano jedynie za formę barw RP.
Nie ukrywam, że z tego właśnie powodu w roku 2021 wniosłem do Sejmu petycję w sprawie włączenia Kokardy Narodowej do katalogu symboli narodowych i państwowych. Niestety Komisja sejmowa nie uwzględniła wniosku. Nie tracę jednak nadziei i wierzę, że Kokarda Narodowa uzyska przynależny jej status odrębnego symbolu narodowego. Będę na to nalegał podczas prac w ramach Zespołu Eksperckiego do opracowania projektu ustawy o symbolach państwowych RP.
Przyznam, że wernisaż wystawy «Blask herbów», zorganizowanej przez Wydział Historii oraz Bibliotekę Collegium Historicum UAM w Poznaniu, był okazją do krakowsko-poznańskiego „spotkania na szczycie”. Dowodzi tego uchwycone — ku obopólnej radości i na wieczystą pamiątkę — tête-à-tête przedstawicielki krakowskiej szkoły projektowania heraldyki samorządowej z kontynuatorem poznańskiej tradycji projektowania symboli samorządowych.
Wystawa stanowiła przegląd autorskich projektów graficznych dr hab. Barbary Widłak — profesor Wydziału Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie — w zakresie wzorów herbów samorządowych oraz systemów identyfikacji heraldycznych. Eksponowane na wystawie przykłady stanowią efekt prac zespołu, który wraz z projektantką tworzą krakowscy historycy dr hab. Zenon Piech oraz dr hab. Wojciech Drelicharz, profesorowie Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Auschwitz — niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i obóz zagłady w Trzeciej Rzeszy Niemieckiej
W ramach Generalnego Planu Wschodniego władze państwa niemieckiego od rozpoczęcia II wojny światowej prowadziły zbrodnicze działania w ramach depopulacji Polski jako niemieckiej „przestrzeni życiowej”. Temu ludobójczemu celowi służył także obóz Auschwitz założony pierwotnie dla Polaków.
Pierwsi polscy więźniowie przywiezieni zostali do KL Auschwitz transportem z Tarnowa w dniu 14 czerwca 1940 roku. Otrzymali numery obozowe od 31 do 758. Z oficjalnej liczby ok. 140.000 zarejestrowanych w obozie Polaków zamordowano ok. 70.000. Co najmniej 3.000 z nich stanowiły dzieci.
Nigdy zatem dość przypominania, że II wojnę światową poprzedziła mowa Adolfa I-Iitlera w Obersalzberg, w której jednoznacznie zapowiedział, iż wydał rozkaz „bezwzględnego i bezlitosnego zabijania mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i języka”. Eksterminacja Polaków trwała od pierwszych godzin wojny.
• • •
Auschwitz — German Nazi Concentration and Extermination Camp in Greater German Reich
Auschwitz — Deutsches nationalsozialistisches Konzentrations- und Vernichtungslager in Großdeutsches Reich
Auschwitz — Camp allemand nazi de concentration et d'extermination (Troisième Reich allemand)
Auschwitz — Campo di concentramento e sterminio tedesco nazista (Grande Reich tedesco)
Аушвиц — Немецкий нацистский концлагер лагерь и лагерь смерти (Великогерманский рейх)
Аушвіц — Німецький нацистський концтабір і табір смерті (Великонімецька імперія)
Auschwitz — Német náci koncentrációs és megsemmisítő tábor (Nemzetiszocialista Németország)
Auschwitz — Campo de concentración y exterminio nazi alemán (Gran Imperio alemán)
Auschwitz — Duits naziconcentratie- en vernietigingskamp (Derde Rijk)
前纳粹德国奥斯维辛-比克瑙集中营
アウシュヴィッツ・ビルケナウ ナチスドイツの強制絶滅収容所
اوشفيتز بيركينو / معسكر الاعتقال والابادة النازي الالماني
אושוויץ — מחנות ריכוז והשמדה של גרמניה הנאצית הרייך הגרמני רבתי
Zwrot zabytków polskiej dyplomatyki, zagrabionych przez Niemcy podczas II wojny światowej z zasobów Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie, z oczywistych względów cieszy — mimo iż nastąpiło to dopiero po 85 latach, a jeden z nich „zaginął”. W moim przekonaniu warto wykorzystać „medialny szum” wokół powrotu historycznych dokumentów, przetrzymywanych przez Fundację Pruskich Dóbr Kultury w Pruskim Tajnym Archiwum Państwowym w Berlinie w tzw. zbiorze „Warschauer Urkunden”.
Czas zatem na weryfikację wskazówek dotyczących innych istotnych dla historii Polski archiwaliów. W szczególności mam na myśli „zagubione” dokumenty Przemysła II z roku 1295, opatrzone jego pieczęcią majestatową z wizerunkiem herbu Królestwa Polskiego. Dziwnym trafem w zasobach Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz w Berlinie, w zbiorach, które zawierać winny wskazane w literaturze polskie archiwalia — zasób zwany dla niepoznaki „Sprawy wewnętrzne Prus” — widnieje bowiem akurat spora luka.
Poszukiwany jest zatem dokument wydany przez Przemysła II króla Polski i księcia Pomorza w dniu 9 sierpnia 1295 roku w Gdańsku oraz dokument wydany w Tczewie w dniu 11 sierpnia 1295 roku.
Jako świeżą ciekawostkę z obszaru na styku sacrum-profanum w heraldyce państwowej pozwolę sobie zapodać wzmiankę o znamiennej symbolicznie poprawce prawnej, dotyczącej herbu Rosji. Zgodnie z ustawą z roku 1993 herb państwowy Federacji Rosyjskiej przedstawiać ma:
prostokątną czerwoną tarczę heraldyczną z zaokrąglonymi dolnymi narożnikami, zakończoną szpicem, ze złotym dwugłowym orłem unoszącym w górę rozpostarte skrzydła. Orzeł zwieńczony dwiema małymi koronami i — nad nimi — jedną dużą koroną, połączonymi wstęgą. W prawej łapie orła berło, a w lewej jabłko królewskie. Na piersi orła w czerwonej tarczy widnieje srebrny jeździec w niebieskim płaszczu na srebrnym koniu, godzący srebrną włócznią w czarnego smoka, leżącego na plecach pod depczącym go koniem.
Państwowy symbol został wprowadzony prezydenckim dekretem z 30 listopada 1993 roku. Wizerunek oraz opis herbu doprecyzowany został w roku 2000. Obecnie, na mocy ustawy z dnia 29 grudnia 2025 roku o zmianie federalnej ustawy konstytucyjnej o herbie państwowym Federacji Rosyjskiej, dotychczasową treść artykułu 1 uzupełniono zapisem:
Małe korony, duża korona i jabłko królewskie zwieńczone są prostymi, równoramiennymi krzyżami o rozpostartych końcach.
Herb i flaga państwowa Federacji Rosyjskiej — wzory ustawowe
Przy okazji zauważę, iż traktująca o temacie enuncjacja gazety «Fakt» jest niezgodna z faktami. Nie przesądzam, czy clickbaitowy tytuł „Herb Rosji do poprawki” chciał przebić dziennik «Rzeczpospolita» wieszczący zmianę herbu Polski artykułem pt. „Polski orzeł po nowemu”. Jednak wbrew „faktoidom” prezydent Rosji nie podpisał „dekretu ustanawiającego obecność krzyży nad koronami i kulą w herbie kraju”. Nie jest prawdą, że „Władymir Putin zgodził się na nowy herb Rosji”, ani że „herb zostanie teraz nieco zmodyfikowany”. Krzyże na carskich koronach w herbie Rosji były od jego ustanowienia w roku 1993. Zmiana dotyczy tylko doprecyzowania jego opisu, a sam wzór herbu pozostaje bez zmian.
Natomiast wedle zamiarów rosyjskich projektodawców ustawa ma dodatkowo zapobiegać ewentualnemu zniekształcaniu oficjalnego symbolu Rosji. Warto dodać, że w lipcu 2025 roku rosyjski parlament przyjął też ustawę zakazującą używania oficjalnych znaków heraldycznych z symbolami religijnymi, w których dokonano ich usunięcia. Ustawa ma bowiem „wspierać ochronę tradycyjnych rosyjskich wartości duchowych i moralnych, które stanowią fundament rosyjskiego społeczeństwa, umożliwiając ochronę i umacnianie suwerenności Rosji, zapewnienie jedności wielonarodowego i wielowyznaniowego kraju, ochronę narodu rosyjskiego i rozwój potencjału ludzkiego”.
Dodatkowo — zdaniem deputowanych — ustawa jest niezwykła, gdyż „ożywia historię Rosji i ma stanowić fundament wszystkich jej zwycięstw”:
Zwyciężymy, oczywiście, dzięki specjalnej operacji wojskowej. Ale czeka nas ciężka walka z wrogiem kraju. Aby zwyciężyć, musimy oprzeć się na historii, ideologii, religii i duchowości.
Godło Rosji — mównica na sali plenarnej Dumy Rosyjskiej, duma. gov.ru
W kontekście zbrodniczej historii Rosji, której obecne władze oficjalnie uznają współczesne państwo rosyjskie za spadkobiercę Imperium Rosyjskiego oraz komunistycznego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, można skonstatować, że formalno-prawny gest wypacza najgłębsze znaczenie symbolu Krzyża Chrystusowego. Warto mieć to w pamięci również wobec pojawiających się polskiej debacie publicznej sugestii, by głowę orła w polskim herbie zwieńczyć koroną zamkniętą z krzyżem, a także by do katalogu symboli państwowych wprowadzić Wielką Pieczęć Rzeczypospolitej z wizerunkiem corona clausa.
Świadczy to nie tylko o niezrozumieniu heraldycznej symboliki, ale przede wszystkim istoty Dobrej Nowiny Nauczyciela z Nazaretu. To echo czysto ludzkich oczekiwań artykułowanych przez Apostołów — o zasiadaniu w Królestwie Niebieskim na zaszczytnych miejscach po Jego prawicy i lewicy, czy też o spodziewanym przywróceniu Królestwa Izraela. Pozwolę sobie zatem ponownie zaznaczyć, że wprowadzenie korony zamkniętej z krzyżem, w okresie kształtowania się królestw narodowych, nie miało już charakteru religijnego. Motywowana religijnie identyfikacja politycznej suwerenności państwa przy pomocy krzyża, jest obca Chrystusowego przesłaniu: „Królestwo moje nie jest z tego świata”.
POST SCRIPTUM
Rozumiem karkołomne próby wykreowania treści przez redaktora medium pretendującego do najbardziej opiniotwórczego tytułu prasowego dekady wobec ograniczenia dostępu do informacji z prac Zespołu Eksperckiego do opracowania ustawy o symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, ale… żeby korzystać ze źródła, które zhańbiło się oszczerczym zarzutem wobec autora godła państwowego II RP? — Fe!
Dziś w Kościele katolickim obchodzona jest liturgiczna Uroczystość Objawienia Pańskiego. Stanowi ono w tradycji chrześcijańskiej wspomnienie pierwszego z trzech wydarzeń, które ujawniły zbawczą misję Jezusa z Nazaretu. Drugim był Chrzest w Jordanie, a trzecim przemiana wody w wino, czyli Cud w Kanie Galilejskiej. Objawienie Pańskie — Epifania (od greckiego επιφάνεια) — było jednym z pierwszych świąt przyjętych przez chrześcijańską wspólnotę, czego dowodzi m.in. fresk z III wieku z rzymskich katakumb Pryscylli.
Pokłon trzech mędrców z darami — fresk z katakumb Pryscylli III wiek © Muzeum Watykańskie
Święto stanowi wspomnienie wydarzenia opisanego w Ewangelii jako przybycie do Jerozolimy wiedzionych gwiazdą «Mędrców ze Wschodu» z darami dla „nowo narodzonego króla żydowskiego”. Kim byli owi przybysze nie zostało jednoznacznie wyjaśnione. Greckie określenie Magoi (μαγοι) — w tradycyjnych przekładach Ewangelii tłumaczone jako «mag» — oznacza raczej mędrca, uczonego lub też kapłana. Jednak wiadomo, że w starożytnej Persji istniały klany kapłańskie, które rościły sobie prawa do władzy królewskiej.
Kacper | Baltazar | Melchior — Kodeks Haggenberg, XV w. / St. Gallen, Stiftsbibliothek
Królewską rangę przybyszów ze Wschodu utrwaliła średniowieczna tradycja, której najważniejszym jej źródłem był kult relikwii czczonych w katedrze w Kolonii od XII wieku jako szczątki Caspara, Melchiora oraz Balthasara. Religijny kult stał się także źródłem heraldycznej symboliki związanej z trzema królami w ramach zapoczątkowanej na przełomie XII i XIII wieku praktyki kreowania herbów dla krain i postaci historycznych lub mitycznych, a nawet alegorii, czy też personifikacji cnót.
Hektor z Troi | Juliusz Cezar | Aleksander Wielki — herbarz Wenigeroder, XV w. / Bayerische Staatsbibliothek München
Ten obszar sztuki heraldycznej określa się we współczesnej literaturze mianem heraldyki imaginacyjnej lub też fantazyjnej (fr. armoiries imaginaires / ang. attributed arms / niem. Fabelheraldik). W średniowiecznych herbarzach zamieszczano herby antycznych władców — m.in. Aleksandra Wielkiego, Gajusza Juliusza Cezara — oraz herosów mitologii greckiej — np. Hektora, Odyseusza i Achillesa. Tworzono herby dla legendarnych królestw oraz władców — Króla Artura i rycerzy Okrągłego Stołu, Rolanda i jego towarzyszy.
Juda Machabeusz | Jozue | Dawid — Kodeks Haggenberg, XV w. / St. Gallen, Stiftsbibliothek
Herby przydawano także postaciom biblijnym — Adamowi i Ewie, Noemu i jego synom, Abrahamowi, Izaakowi i 12 pokoleniom Izraela, Mojżeszowi i Jozuemu, Salomonowi i Dawidowi, Judzie Machabeuszowi, czy też Janowi Chrzcicielowi. Szczególny przypadek stanowi herb zwany Arma Christi z przedstawieniem narzędzi śmierci krzyżowej. Heraldyczne godła wykreowano także dla Trójcy Świętej, Michała Archanioła, a nawet Szatana i Śmierci.
Trójca Święta | Arma Christi | Śmierć — herbarz Wenigeroder, XV w. / Bayerische Staatsbibliothek München
POST SCRIPTUM
Zgodnie z tradycją w okresie Bożego Narodzenia w domach chrześcijańskich oznacza się drzwi poświęconą kredą monogramem C+M+B oraz datą bieżącego roku. Wedle jednej z interpretacji są to pierwsze litery zlatynizowanych imion trzech domniemanych królów-mędrców — Caspra, Melchiora i Baltasara. Inna interpretacja wywodzi go z łacińskiego błogosławieństwa: Christus Mansionem Benedicat (Niech Chrystus błogosławi temu domowi).
C+M+B — tradycyjne oznaczenie drzwi domu chrześcijan w okresie Bożego Narodzenia