AKTUALNOŚCI 2022 (2)

Spis treści

Pater semper incertus

Pierścień PatriotyKrajowe Stowarzyszenie Ochrony Informacji Niejawnych

Do niniejszego wpisu zainspirowała mnie wyartykułowana publicznie reakcja płk rez. Marka Kwietnia — wiceprzewodniczącego Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego — na fakt odznaczenia Antoniego Macierewicza Orderem Orła Białego przez Prezydenta Andrzeja Dudę.

Płk Marek Kwiecień raczył, za pomocą cytatu wypowiedzi znanego językoznawcy, uzasadnić treściwą właściwość zastosowania wykrzyknika „O kurwa!”, dla wyrażenia swojego stanu emocjonalnego.

Można by nad tym przejść do porządku dziennego, nawet nad zalajkowaniem przezeń komentarza o „skurwieniu” orderów — nie takie fecesy „eksponowane” są pod słońcem — gdyby nie dość ciekawy klimacik przypadku.

Otóż ów zacytowany językoznawca to prof. Jan Miodek — Tajny Współpracownik SB ps. «JAM». Natomiast cytujący go został w maju tego roku nagrodzony tzw. «Pierścieniem Patrioty» przez płk rez. Mieczysława Koczkowskiego — „stypendystę” służbowego szkolenia KGB w Moskwie.

Mieczysław Tadeusz Koczkowski odnotowany został w przygotowanym przez Antoniego Macierewicza «Raporcie o działaniach żołnierzy i pracowników WSI» oraz w katalogu funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej.

Kółko się zamyka — cytując płk Kwietnia: «”O kur..!", wyczerpuje sprawę».

Marek Kwiecień — profil w serwisie społecznościowym Facebook, zrzut ekranowy 25.09.2022

Przyznam, że rozbawieniem odnotowywałem cały rejwach, który miał miejsce w kontekście nadania Antoniemu Macierewiczowi Orderu Orła Białego przez Prezydenta RP — zgodnie z przynależnymi mu prerogatywami oraz obowiązującym prawem. Niektórzy może i wyszli ze wsi, ale WSI z nich nie.

Wróćmy jednak do „władcy pierścienia”. Nagroda «Pierścień Patrioty» to inicjatywa założonego przez płk Koczkowskiego Krajowego Stowarzyszenia Ochrony Informacji Niejawnych, utworzona dla „honorowania szczególnie zasłużonych osób na rzecz bezpieczeństwa Ojczyzny”. To samo stowarzyszenie, z okazji 100-lecia odzyskania Niepodległości, ustanowiło «Pierścień Stulecia Niepodległości RP».

Lista uhonorowanych pierścieniami osób jest spora — dla „laików” wydawać się może reprezentatywna. Jednak już wnikliwsza analiza biogramów wykazuje jedną cechę wspólną — na wskroś „czerwoną” — z abpem Sawą — Tajnym Współpracownikiem SB ps. «JUREK» na okrasę.

Jak to jednak jest w zwyczaju agentury, maskirowka wymaga „zmącenia” wody, stąd na liście nagrodzonych znaleźć można osoby, które — w moim osobistym przekonaniu — zostały „uhonorowane” z premedytacją dla uwiarygodnienia działalności stowarzyszenia.

Płk Koczkowski jest też „ojcem-prezesem” Stowarzyszenia Wspierana Bezpieczeństwa Narodowego, którego pierwszorzędnym celem jest „propagowanie wartości patriotycznych nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego”. Dowodem tej nowoczesności są znaki obu stowarzyszeń — wypisz wymaluj — w estetyce znaku Wojskowych Służb Informacyjnych.

Znaczek WSI © Natiga_Galeria | Logo KSOIN © KSOIN | Logo SWBN © SWBN

Pozostawiając na boku „WSI’owy” klimacik stowarzyszeń odnotować należy pewną istotną kwestię. Zastanawiające jest stosowanie na pierścieniach wzoru orła, stwarzającego wrażenie łudzącego podobieństwa do wizerunku symbolu państwowego.

Pytanie jest zasadne z uwagi na to, że KSOIN nie jest wymienione w ustawowym katalogu podmiotów uprawnionych do korzystania z „wizerunku orła ustalonego dla godła”, a jego przedstawienie nie wydaje się być formą stylizowaną, ani też artystycznie przetworzoną.

Jednak prawdę o całej tej „patriotycznej” maskaradzie ujawnia maksyma użyta na «Pierścieniu Patrioty». Użyty w niej tekst «Amor Patriae Nostra» stanowi skróconą treść antycznej sentencji. Jej pełne brzmienie to: «Amor Patriae Nostra Lex» — „Miłość Ojczyzna Naszym Prawem”.

Rzecz w tym, że forma powstała po wykastrowaniu maksymy jest błędna. Zaimek dzierżawczy „nostra” odnosi się nie do rzeczownika „patria”, ale „lex” — który się nie zmieścił. Gdyby bowiem miała byćyta treść „Miłość Ojczyzny Naszej” to jej łaciński zapis brzmieć winien «Patriae Nostrae Amor».

Może ktoś powiedzieć — darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, jednak w tym przypadku warto wiedzieć nie tylko CO jest darowane, ale również KTO i spod jakiej gwiazdki jest „darczyńcą”. Jak mawiali starożytni agenciPater semper incertus…*

POST SCRIPTUM

-- * Pater semper incertus est (łac.) — ojciec zawsze jest niepewny Źródła:
  • Postanowienie Prezydenta RP z dnia 16 lutego 2007 r. w sprawie podania do publicznej wiadomości Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI oraz wojskowych jednostek organizacyjnych realizujących zadania w zakresie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego przed wejściem w życie ustawy z dnia 9 lipca 2003 r. o Wojskowych Służbach Informacyjnych wykraczających poza sprawy obronności państwa i bezpieczeństwa Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej M.P. 2007 nr 11 poz. 110
  • Mieczysław Tadeusz Koczkowski — Dane osoby z katalogu funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa — Biuletyn Informacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej — Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, ipn.gov.pl
  • Pierścień Patrioty — Wyróżnienia przyznawane przez KSOIN i SWBN, ksoin.pl

Ilustracja tytułowa: Pierścień patriotygrafika na podstawie zdjęcia z zasobów portalu ksoin.pl
Tagi: Antoni Macierewicz; Order Orła Białego; Marek Kwiecień; Tadeusz Koczkowski; Pierścień Patrioty; Pierścień Stulecia Niepodległości RP; WSI; agentura; KGB; GRU; Raport Macierewicza; Andrzej Ludwik Włoszczyński; Robert Fidura; Wiktor Porycki [P] 26.09.2022

Orzeł utuczony na Europie

Orzeł Federalny BundestaguLudwig Gies 1953Norman Forster 1999

«Fette Henne» (tłusta kura) — tak żartobliwie nazwali sami nadreńscy Niemcy wizerunek orła, zaprojektowany w roku 1953 dla potrzeb przyozdobienia sali plenarnej Bundestagu. Po II wojnie światowej siedzibą parlamentu było położone nad Renem Bonn — ówczesna stolica Republiki Federalnej Niemiec.

Jego przedstawienie opracował Ludwig Gies, niemiecki rzeźbiarz doświadczony w projektach orłów dla władz III Rzeszy. Gipsowa płaskorzeźba zawisła w sali plenarnej ówczesnego parlamentu w Bonn. Orzeł miał uosabiać dążenie niemieckiego społeczeństwa do zamożności.

Po zjednoczeniu Niemiec i przeniesieniu stolicy do Berlina, pojawiła się kwestia stworzenia nowego wzoru orła do sali plenarnej parlamentu. Jego wzór zaproponował brytyjski architekt Norman Forster, zatrudniony do przeprojektowania gmachu Reichstagu i budowy nowej kopuły.

Nowy orzeł był nie tylko dużo szczuplejszy, ale dodatkowo zaproponowana forma przestrzenna umożliwiała jego obustronną ekspozycję na przezroczystej tafli szkła. Projekt jednak nie został przyjęty, a w duchu kontynuacji tradycji parlamentarnej wykonano orła, bazującego na wzorze „bońskim”, ale z dorobionymi przez Forstera plecami.

Dzieło o powierzchni 58 metrów kwadratowych i wadze 2,5 tony wykonane zostało z czterech warstw aluminium o grubości 12 mm każda. Całość zawieszono na stalowych strunach o średnicy 8 mm. Ciekawostką jest, że orzeł na odwrocie nosi sygnaturę projektanta Normana Fostera oraz wykonawcy Josefa Trendelkampa.

Orzeł III Rzeszy – Reichsbank Berlin — L. Gies 1941 © Getty | Orzeł Bundestagu — L. Gies 1953 | Orzeł Bundestagu — N. Forster 1999 © Forster Foundation

„Tłusty kurak” stał się faktycznie synonimem niemieckiego dobrobytu lat 70 i 80. Nikt jednak nie wnikał w to, że niemiecki „Wirtschaftswunder” dokonał się przede wszystkim kosztem Polski — pierwszej ofiary wojennej agresji III Rzeszy i jej zbrodniczej współpracy z Rosją Sowiecką.

Niemiecki „cud gospodarczy” był nie tylko efektem skutecznych działań niemieckiego rządu, ale przede wszystkim polityki światowych graczy, którzy w obliczu zimnej wojny doprowadzili do redukcji długu Niemiec. Była to jednak także decyzja międzynarodowego kapitału, który z Niemiec uczynił swoją maszynkę do robienia pieniędzy.

Wypłaty reparacji uzależnione zostały bowiem wprost od utrzymania dodatniego bilansu Niemiec w handlu zagranicznym. Zmusiło to łasy na zysk międzynarodowy biznes do inwestowania w niemiecką gospodarkę. To istne perpetuum mobile sprawiło, że Niemcy stały się największym beneficjentem powojennego ładu w Europie.

Gdyby rozwój Niemiec służył innym w takiej mierze, jaką nakazywałaby powojenna sprawiedliwość, można by powiedzieć, że Niemcy stałyby się dla Europy „błogosławieństwem”. Jednak wyemancypowana polityka Berlina, kładąca nacisk na interes własny, doprowadziła w efekcie do zagrożenia status quo całej Europy.

Warto pamiętać, że przed takim zagrożeniem przestrzegał już w 1943 roku premier Rządu RP w Londynie — Stanisław Mikołajczyk:

Pragnę szczególnie podkreślić konieczność obrony Europy powojennej przed hegemonią gospodarczą Niemiec, która stwarza podstawy hegemonii politycznej i wojskowej. Chcąc uniknąć hegemonii gospodarczej Niemiec w Europie, na którą Niemcy liczą nawet na wypadek przegranej wojny, sądząc, że ewentualna niezgoda wśród zwycięzców, przestawienie gospodarcze dokonane przez Niemców w czasie wojny w krajach okupowanych i t.p. stworzą te możliwości.*

Całość przemówienia artykule: Europa? Tak! — ale jaka? (Aktualności 2019).

--* Stanisław Mikołajczyk, Przemówienie na Święto Niepodległości, Londyn 11 listopada 1943 r. — Dziennik Ustaw RP Nr 12
Źródła:
  • Ludwig Gies: Vom Reichsadler zum Bundesadler im Reichstag — Prometheus 83/2002, za: maeus.com
  • Dicker Adler statt „agressivem Vieh” — BauNetz Media 1998
  • Bundesadler Berlin. Schwebt statt zu fliegen — za: trendelkamp.com
  • Der Bundesadler begann als fette Henne — Pagewizz 2015
  • The Smiling Eagle, Luis Fernández-Galiano — arquitecturaviva.com 2015
  • Spaces. Norman Forster Foundation through the eye of Jose Manuel Ballester — za: metalocus.es 2018

Ilustracja tytułowa: Orzeł Federalny Bundestagu — grafika na podstawie zdjęcia z zasobów Bundestagu — Deutscher Bundestag – Bilddatenbank / Achim Melde
Tagi: niemiecki orzeł; Bundesadler; Ludwig Gies; Norman Forster; Reichstag; Niemcy; hegemonia; Stanisław Mikołajczyk [P] 21.09.2022

Hańba 17 września

Agresja Rosji na Polskę17 września 1939 r.

Żywotnym interesem Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej nie było tylko zdobycie dominującego statusu w regionie, utraconego po przegranej wojnie w roku 1920. Rzeczywistym celem Rosji pod rządami Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) był zajęcie dogodnej pozycji przed rewolucyjnymskokiemna Europę.

Uzasadnieniem rosyjskiej agresji na Polskę 17 września 1939 roku było „wewnętrzne bankructwo państwa polskiego”. Nota dyplomatyczna ministra spraw zagranicznych Mołotowa, przedstawiona nocą polskiemu ambasadorowi w Moskwie, głosiła:

Wojna niemiecko–polska ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni operacji wojskowych Polska straciła wszystkie swoje okręgi przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie okazuje przejawów życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd przestały faktycznie istnieć. Dlatego też straciły ważność traktaty, zawarte pomiędzy ZSRR a Polską.

Pozostawiona własnemu losowi i pozbawiona kierownictwa Polska stała się łatwym polem wszelkiego rodzaju niebezpiecznych i niespodziewanych akcji, mogących stać się groźbą dla ZSRR. Dlatego rząd radziecki, który zachowywał dotychczas neutralność, nie może w obliczu tych faktów zajmować nadal neutralnego stanowiska.

Rząd radziecki nie może również pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pokrewna ludność ukraińskiego i białoruskiego pochodzenia jest bezbronna i została pozostawiona własnemu losowi. Rząd radziecki polecił wobec powyższych okoliczności Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodnie Ukrainy i Zachodniej Białorusi.

Rząd radziecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu uwolnienie narodu polskiego od niszczącej wojny, w którą wepchnęli go nierozsądni przywódcy, i umożliwienie mu życia w pokoju.*

„Uwalniający” pochód Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej nie przyniósł jednak obywatelom Polski pokoju, ale płomień wojny — utratę państwa, życia i mienia. Konsekwencje wojny dotknęły dosłownie każdej rodziny w Polsce i tak naprawdę trwają do dziś — zarówno w wymiarze materialnym, jak i mentalnym.

To co dziś ma miejsce od ponad 200 dni na Ukrainie, było codziennością przez prawie dwa lata od września 1939 roku, nie tylko na dalekich Kresach, ale w ówczesnej „centralnej” Polsce — m.in. na północnym Mazowszu. Mordy, gwałty, zniszczenia, grabieże, denuncjacje i deportacje na Syberię. Tak, tak — Jedwabne do 1941 roku leżało w strefie sowieckiej okupacji.

Grafika na podstawie plakatu radzieckiego z 1932 r. i mapy podziału Polski między Niemcy i Rosję z 18 września 1939 r.

„Usprawiedliwieniem” aktu sowieckiej agresji miało być „wewnętrzne bankructwo państwa polskiego” oraz „rozpad rządu”, co zdaniem Moskwy skutkowało utratą mocy wszelkich umów międzypaństwowych. Znamienne w tej narracji, skonstruowanej nie na użytek propagandy wewnętrznej, ale skierowanej do światowych mediów, były używane epitety.

Ewakuację władz „pańskiej polski” nazwano „tchórzliwą ucieczką”, a one same miały okryć się „hańbą”. Pomimo ewidentnie jednostronnej agresji Rosja starała się — podobnie jak Niemcy — zachować pozory legalizmu, uzasadniając swoje działania przyczyną, która leżeć miała być tylko i wyłącznie po stronie Polski. Taka powtórka z uzasadnienia zaborów w XVIII wieku.

O dziwo tę narrację suflują także dziś niektóre media w Polsce. Dowodzi tego artykuł z roku 2020 pt.: Z płonącej Polski zmykali jak szczury! opublikowany na portalu internetowym, należącym do międzynarodowego koncernu medialnego Ringier-Axel-Springer. Co sprawia, że po ponad 80 latach w przestrzeni medialnej wraca zdanie o „haniebnej ucieczce”?

Wydaje się, że jest to kwestia, która ewidentnie uwierała ambicje zarówno Rzeszy Niemieckiej, jak i Rosji Sowieckiej. Otóż ani władze Rzeczypospolitej, ani naczelne dowództwo Wojska Polskiego nie poddały się obu agresorom. Nie było polskiego wagonu kapitulacyjnego — nie było upokarzającego Polskę teatru podpisywania aktu kapitulacji.

Agresorom pozostało jedynie sfilmować wspólną defiladę w Brześciu. Rzeczpospolita Polska, jako jedno z niewielu państw w Europie nie tylko nie podpisała hańbiącego traktatu, ale nie utworzyła także kolaboracyjnego rządu. To właśnie niemożność publicznego okrycia hańbą najwyższych władz administracji rządowej i wojskowej wzbudzała sowiecką frustrację.

Nie udała się zaplanowana zemsta na przedstawicielach narodu i państwa, które 20 lat wcześniej wybiło się na niepodległość i zatrzymało „wyzwolicielski” pochód krasnoarmiejców, niosących światu komunistyczną rewolucję. W takim to kontekście należy odczytywać pojawiające się obecnie wypowiedzi, czy też artykuły o „hańbie” władz II Rzeczypospolitej.

Za zepsute Stalinowi widowisko komuniści wystawili krwawy rachunek mieszkańcom Polski. Osobista zemsta Stalina dosięgła jeńców eksterminowanych w Katyniu, Smoleńsku, Twerze, Kuropatach i Bykowni, na mocy podpisanej przez niego decyzji nr P13/144 Politbiura Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików).

Podnoszony pod adresem polskich władz zarzut, stanowi także parawan, osłaniający haniebne niewywiązanie się z traktatowych zobowiązań państw, gwarantujących Polsce wojskową pomoc. Wstydliwie przemilcza się fakt, iż Zachód po raz kolejny zdradził pierwszą ofiarę wojny i swojego wojennego sojusznika, podejmując współpracę ze Stalinem na jego warunkach.

To polityka alianckich rządów, skutecznie infiltrowanych przez komunistyczną agenturę, doprowadza do wycofania uznania dyplomatycznego legalnego rządu, a polskie państwo oddała w ręce Rosji. Ewakuacja polskich władz w 1939 roku uratowała jednak ciągłość państwa, a ciężka praca rządu na uchodźstwie przez wszystkie lata wojny stanowiła dla narodu nadzieję na odzyskanie wolności.

POST SCRIPTUM

Swoją drogą ciekaw jestem, czy dożyję momentu otwarcia zachodnich archiwów, które — w moim osobistym przekonaniu — zawierają istotne informacje o złożeniu w ofierze polskiego państwa. Miast wesprzeć odwieczne przedmurze Europy, dla obrony „cywilizowanego świata” przed nieuchronną agresją komunizmu, postawiono na projekt «Deutsches Reich».

Błąd powtórzono w 1949, choć ostrzegał przed jego skutkami premier Stanisław Mikołajczyk już w 1943 roku. Projekt «Deutsche Wiedervereinigung» z roku 1990 mści się właśnie na Europie. O by tego błędu nie popełniono i dziś…

--Źródła:
  • Telefonogram Ambasady RP w Bukareszcie z tekstem noty radzieckiej z 17 września 1939 r. — MSZ
  • Z płonącej Polski zmykali jak szczury — fakt24.pl, 17.09.2020
  • Europa? Tak — ale jaka? — A. Bąk, jakiznaktwoj 2021

Ilustracja tytułowa: grafika na podstawie zdjęcia z zasobów Pixabay / Pexels
Tagi: 17 września 1939; agresja Rosji na Polskę; zdrada; hańba; agentura komunistyczna; rozbiór Polski; [P] 17.09.2022

3 grosze wtrącone u numizmatyków

XIV Międzynarodowy Kongres NumizmatycznyWarszawa11-16 września 2022

Dziś w Warszawie rozpoczął się XVI Międzynarodowy Kongres Numizmatyczny 2022 — XVI International Numismatic Congress Warsaw 2022. Kongres organizowany pod auspicjami Międzynarodowej Rady Numizmatycznej odbywa się co sześć lat i jest znanym wydarzeniem w dziedzinie numizmatyki.

W przeszłości spotkania miały miejsce we Francji (Paryż), Włoszech (Rzym), USA (Nowy Jork – Waszyngton), Szwajcarii (Berno), Anglii (Londyn), Belgii (Bruksela) Niemczech, (Berlin), Hiszpanii (Madryt), Szkocji (Glasgow) oraz na Sycylii (Taormina). Kongres, który po raz pierwszy miało odbyć się Europie Wschodniej zaplanowano na rok 2021, ale z uwagi na COVID-19 jego termin przeniesiono na rok 2022.

W tegorocznym zjeździe numizmatyków w Warszawie uczestniczy prawie 1000 osób z całego świata — naukowcy, kuratorzy kolekcji monet oraz przedstawiciele domów aukcyjnych. Organizatorem głównym jest Uniwersytet Warszawski, a komitetowi organizacyjnemu przewodniczy prof. dr hab. Aleksander Bursche — wykładowca Wydziału Archeologii UW.

Współorganizatorami kongresu są Zamek Królewski w Warszawie – Muzeum, Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Narodowy Bank Polski oraz Polskie Towarzystwo Numizmatyczne. Patronem naukowym jest Międzynarodowa Rada Numizmatyki (International Numismatic Council).

W roku 2017 zaprojektowałem znak graficzny kongresu w oparciu o wizerunek denara Bolesława Chrobrego — pierwszej znanej polskiej monety „państwowej”. Projekt wybrany został w konkursie zorganizowanym przez Polskie Towarzystwo Numizmatyczne oraz wdrożony dla potrzeb identyfikacji wizualnej XVI INC.

Zaproszenie na XVI Międzynarodowy Kongres Numizmatyczny © Aleksander Bąk 2018

10 września — na dzień przed rozpoczęciem kongresu miała miejsce okolicznościowa konferencja, zorganizowana przez Polskie Towarzystwo Numizmatyczne. Przy tej okazji miałem przyjemność przedstawić krótką prezentację, dotyczącą zaprojektowanego przeze mnie znaku graficznego INC 2022.

Podczas wystąpienia omówiłem pokrótce nie tylko źródło inspiracji dla projektu — denar Bolesława Chrobrego PRINCES POLONIE — ale także jego osadzenie w szerszym kontekście kulturowym. Ma to fundamentalne znaczenie dla prowadzonej dyskusji nad ustaleniem „gatunku” ptaka widniejącego na monecie.

Dodatkowo przedstawiłem także przyczyny, dla których niezbędną stała się potrzeba opracowania graficznej restylizacji aktualnego wzoru naczelnego godła Rzeczypospolitej Polskiej — herbu państwowego «Orzeł Biały» — a w szczególności samego wizerunku orła. Służyła temu refleksja nad wzorem użytkowanym od roku 1919 do dziś.

W paru słowach przybliżyłem historię projektu wzoru godła państwowego z roku 1927. Następnie wykazałem, czego dotyczą wieloletnie zaniedbania w obszarze stosowania niezgodnego z ustawą wzoru herbu oraz wizerunku orła — w tym nawet na dokumentach tożsamościowych — dowodach osobistych czy też paszporcie.

Na koniec wyjaśniłem skandaliczność postawienia wobec autora polskiego herbu z roku 1927 — prof. Zygmunta Kamińskiego — hańbiącego zarzutu plagiatu, wyartykułowanego przez dr Jerzego Michtę, któremu wtórował Andrzej-Ludwik Włoszczyński, a rozpowszechnionego przez gaze Rzeczpospolita w artykule pt. Orzeł nie tak polski, autorstwa red. Wiktora Ferfeckiego w roku 2018, tuż przed obchodami 100. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości.

--Źródła:
Ilustracja tytułowa: grafika prezentacyjna
Tagi: #INC2022; #Międzynarodowy Kongres Numizmatyczny; #XVI International Numismatic Congress; #numizmatyka; #Uniwersytet Warszawski; #Aleksander Bursche; #Polskie Towarzystwo Numizmatyczne; #Przemysław Ziemba; #monety; #denar Chrobrego; #paw; #orzeł; #Orzeł Biały; #godło Polski #skandal #plagiat; #Jerzy Michta; #Andrzej-Ludwik Włoszczyński; #Wiktor Ferfecki; #Rzeczpospolita #Godło Polski jest plagiatem? [P] 11.09.2022

Obawiam się Szwedów, choćby nieśli dary…

Statut Łaskiego1506 r.

W lipcu Polskę zelektryzowało doniesienie zza morza — oto szwedzki polityk zaproponował zwrot wartościowego zabytku, zrabowanego podczas potopu szwedzkiego. Ma być nim bezcenny dla Polski egzemplarz Statutu Łaskiego z roku 1506. O jego wyjątkowości stanowi fakt, iż widnieć ma w nim najstarszy zapis Bogurodzicy. Ale zacznijmy od samego Statutu.

Statut Łaskiego powstał na początku XVI wieku przy okazji kodyfikacji polskiego prawa. W roku 1505 Jan Łaski kanclerz wielki koronny, na polecenie króla Aleksandra Jagiellończyka, przygotował spis praw i przywilejów wydanych przez władców Korony Polskiej.

Dokument opatrzony tytułem Commune Incliti Poloniae regni privilegium constitutionum et indultuum publicitus decretorum approbatorumque wydany został przez krakowską drukarnię Jana Hallera na przełomie roku 1505/1506 roku. Dla potrzeb najważniejszych urzędników państwa wydrukowano 12 egzemplarzy na pergaminie. Dla kapituł kościelnych i sędziów ziemskich wydrukowane zostało około 150 egzemplarzy na papierze.

Król Aleksander otrzymał wzorcowy wolumin pergaminowy, bogato iluminowany i oprawiony w tłoczoną skórę. Oprawa zamykana była na klamry i opieczętowana pieczęcią wielką koronną, której sznur przeciągnięty został przez wszystkie karty. Zabezpieczenie to miało uniemożliwiać wprowadzenie jakichkolwiek zmian.

Królewski egzemplarz, przechowywany obecnie w zbiorach Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie, został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w roku 2006. Pisałem o nim w roku 2020 w kontekście dyskusji z Przewodniczącym Komisji Heraldycznej, który zaprzeczał obecności w tym egzemplarzu wizerunku herbu Ziemi Przemyskiej o tarczy z wybarwionym na czerwono polem (Aleksander Jagiellończyk i polska heraldyka ziemska).

Statuty Łaskiego — wolumin kancelarii królewskiej © AGAD / Archiwa Państwowe, za: pamiecpolski.archiwa.gov.pl

To właśnie ten najważniejszy urzędowy egzemplarz, bo przeznaczony wyłącznie dla kancelarii królewskiej, zawiera także najstarsze drukowane przedstawienie herbów wszystkich ówczesnych polskich ziem i lenn. Na pergaminowej, ręcznie wybarwionej karcie, przedstawiono króla w majestacie z insygniami władzy, otoczonego przez dostojników królewskich i kościelnych.

Całe zgromadzenie utrwalone na wybarwionym drzeworycie, okolone jest tzw. wieńcem heraldycznym. Na zaplecku królewskiego tronu umieszczone są (patrząc od lewej) herby Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego — Orzeł Biały oraz Pogoń — oraz powyżej znaki rodowe Aleksandra Jagiellończyka — Orzeł Biały i Słupy Giedymina.

Karta z zespołem heraldycznym z woluminu królewskiego — Statuty Łaskiego, Kraków 1506 © AGAD

Pozostałe herby przedstawiają znaki ziem, stanowiących integralną część Królestwa, bądź też przez nie inkorporowanych. Są to po stronie prawej (heraldycznie) herby Ziemi Poznańskiej, Sieradzkiej, Łęczyckiej, Kujawskiej, Lwowskiej, Chełmskiej, Prus Królewskich oraz Ziemi Dobrzyńskiej.

Po stronie lewej (heraldycznie) położono herb Księstwa Słupskiego, Ziemi Sandomierskiej, Kaliskiej, Lubelskiej, Przemyskiej, Bełzkiej, Wieluńskiej, Halickiej oraz Podolskiej. Większość herbów ułożona jest w skłonie heraldycznym, czyli zwrócone w kierunku króla, co stanowi polityczną manifestację, mającą na celu w szczególności podkreślenie pozycji władcy jako suzerena lenn.

Dlatego właśnie, na miejscach uznanych za programowo najwłaściwsze, umieszczono herby ziem zhołdowanych lub co do których Królestwo Polskie podnosiło swoje roszczenia. Są to Hospodarstwo Mołdawskie i Spisz (pierwsze dwa po królewskiej prawicy) oraz Mazowsze i Prusy Krzyżackie (po królewskiej lewicy).

Herby Hospodarstwa Mołdawskiego, Spisza, Mazowsza i Prus KsiążęcychStatuty Łaskiego, Kraków 1506 © AGAD

Przy tej okazji pozwolę sobie ponownie podkreślić, że obecne w literaturze przedmiotu odczytywanie wizerunku podwójnego krzyża, jako godła Litwy (ew. Jagiellonów), jest błędne. W kontekście przywołanej wcześniej manifestacji ówczesnym problemem politycznym była kwestia praw do Spisza, do którego podnosiło swoje pretensje Królestwo Węgier.

Niespłacona pożyczka, udzielona przez króla Władysława Jagiełłę królowi węgierskiemu Zygmuntowi Luksemburczykowi, skutkowała pozostawieniem ziem Spisza przy Królestwie Polskim. Dodatkowo wizerunek herbu nie przedstawia litewskiego swobodnego krzyża podwójnego, lecz krzyż podwójny stojący na wzgórzu.

O egzemplarzu Statutu przechowywanym w Szwecji w archiwum Uniwersytetu w Uppsali zrobiło się głośno w kontekście podniesienia przez Polskę kwestii reparacji należnych od Niemiec za zniszczenia podczas II wojny światowej. Nie wszystkim wiadomo, że szkody wyrządzone grabieżami podczas tzw. Potopu Szwedzkiego, były równie dotkliwe dla polskiej kultury.

Björn Sören Twitter 13.07.2022

W lipcu 2022 roku prasę obiegła wiadomość, że szwedzki poseł Björn Söder, członek partii Szwedzkich Demokratów, zwrócił się do minister spraw zagranicznych Ann Linde o wszczęcie procedury mającej na celu zwrot Statutu Łaskiego Polsce. Miało to być wyrazem wdzięczności za działania Polski dla bezpieczeństwa Szwecji — czyli przyjęcia jej do NATO.

Uzasadnieniem zwrotu zabytku ma być także jego szczególne znaczenie dla polskiej kultury. W tym właśnie egzemplarzu ma znajdować się najdawniejszy drukowany tekst Bogurodzicy — religijnej pieśni z przełomu XIII i XIV wieku, uznawanej za najstarszy polski hymn narodowy.

W odpowiedzi szwedzka minister, będąca członkiem Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, odmówiła podjęcia procedury zwrotu zabytku. Uzasadnieniem była restrykcyjna praktyka w sprawie zwrotu łupów wojennych. Łupy wojenne z XVII wieku uznawane są za legalne zdobycze, zgodnie z ówczesnym prawem międzynarodowym.

Koń Trojański — Historia starożytna aż do Cezara XV w. © British Library

I tu zasadnym wydaje się zadanie pytania, czy rzeczywiście warto kruszyć kopie o ten właśnie „zabytek”. Należy oczywiście docenić gest szwedzkiego parlamentarzysty, ale rodzi się domniemanie, że jego inicjatywa służyć mogła także „zadrażnieniu” polsko-szwedzkich relacji, właśnie w momencie, gdy podejmowane są ważne dla regionu decyzje obronne.

Przytaczane w mediach stanowisko reprezentowane przez partię Szwedzkich Demokratów (Sverigedemokraterna) ujawnia, iż postulowali dotychczas pozostawanie Szwecji poza NATO. W aktualnym przedwyborczym czasie stawiane są im też zarzuty związków z Rosją. Oczywiście warto mieć na uwadze, że krytyka ta płynie przede wszystkim ze strony lewicowej partii rządzącej.

Jest jednak takie powiedzenie o antycznych korzeniach: Timeo Danaos et dona ferentes Ja boję się Greków, choćby nieśli dary. Pochodzi ono z rzymskiego eposu narodowego, czyli Eneidy Wergiliusza. Dotyczy ostrzeżenia wypowiedzianego przez trojańskiego kapłana Laokoona, na wieść o drewnianym koniu pozostawionym pod miastem przez Greków.

Co zatem budzi moje merytoryczne wątpliwości? Otóż wydaje się, że źródłem problemu jest swoista nadinterpretacja informacji, dotyczącej przechowywanego w Szwecji egzemplarza Statutu Łaskiego. W szczególności dotyczy to wskazywanej obecności w nim najdawniejszego drukowanego tekstu Bogurodzicy.

Bogurodzica Statut Łaskiego © A. Bąk — dzięki uprzejmości Biblioteki Uniwersytetu w Uppsali

Szybki przegląd wieloletniej narracji obecnej w przestrzeni medialnej ukaże nam jej źródła. Zacznijmy oczywiście od źródła pierwszego kontaktu — czyli Wikipedii:

Jeden z egzemplarzy Statutu Łaskiego został zagrabiony w XVII wieku przez Szwedów — wraz z innymi bezcennymi skarbami kultury polskiej — podczas wypraw zbrojnych na Polskę i do dnia dzisiejszego znajduje się na terenie Szwecji jako łup wojenny. Na piątej stronie Statutu znajduje się najdawniejszy drukowany tekst Bogurodzicy.

Wpis Wikipedii odsyła do informacji rozpowszechnionej przez dziennik pretendujący do „najbardziej opiniotwórczego medium dekady”, czyli Rzeczpospolitej. W artykule z 2002 roku pt. Polskie skarby ze Szwecji, autorstwa Marzeny Hausmann, przeczytamy:

Do Szwecji "zawędrował" także Statut Łaskiego, wydany w 1506 roku w Krakowie, w którym na piątej stronie znajduje się najdawniejszy drukowany tekst Bogurodzicy. W szwedzkich rękach znajduje się również pierwsze wydanie Kazań na niedziele i święta całego roku księdza Piotra Skargi z 1595 roku i Polonia Marcina Kromera z 1577 roku — jedno z ważniejszych dzieł poświęconych Polsce, które ukazały się w XVI wieku.

Treść tę — metodą kopiuj > wklej — powielały publikacje w kolejnych latach, w szczególności media elektroniczne. Wystarczy wygooglować frazę «najdawniejszy drukowany tekst Bogurodzicy». Pierwszy przykład z wyników — artykuł pt.: Kopernik i szwedzkie poczucie własności, opublikowany w roku 2008 na portalu salon24.pl:

Do Szwecji "zawędrował" także "Statut Łaskiego", wydany w 1506 roku w Krakowie, w którym na piątej stronie znajduje się najdawniejszy drukowany tekst "Bogurodzicy". W szwedzkich rękach znajduje się również pierwsze wydanie "Kazań na niedziele i święta całego roku" księdza Piotra Skargi z 1595 roku i "Polonia" Marcina Kromera z 1577 roku — jedno z ważniejszych dzieł poświęconych Polsce, które ukazały się w XVI wieku.

W tym samym duchu brzmi treść artykułu Piotra Antoniewskiego zatytułowanego Co ukradli nam Szwedzi w czasie potopu?, opublikowany w roku 2020 na portalu kurierhistoryczny.pl:

Proszę sobie wyobrazić takie eksponaty, jak: paradna zbroja króla Zygmunta Augusta, portret przyszłego Władysława IV z warsztatu Petera Paula Rubensa, popiersia Jana Kazimierza i Ludwiki Marii dłuta Giovanniego Francesco Rossiego, sztandary jednostek gwardyjskich Jana Kazimierza, róg myśliwski Zygmunta III Wazy, do tego księgozbiory, jak cała biblioteka braniewska, woluminy jezuitów i bernardynów z Poznania, prace Kopernika z jego odręcznymi notatkami, pierwsze norymberskie wydanie "O obrotach ciał niebieskich" z 1543 r. czy najdawniejszy drukowany tekst "Bogurodzicy". To wszystko jest w szwedzkich zbiorach.

Rzecz jednak w tym, że oryginalnym źródłem informacji o najdawniejszym drukowanym tekście Bogurodzicy jest Encyklopedia PWN. Oto w wydaniu Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN z roku 1997 pod hasłem «Łaski» przeczytamy:

ŁASKI JAN (1456-1531) kanclerz w. kor. 1503-10 prymas dyplomata; od 1490 sekr. król., 1502–03 sekr. w. kor., od 1508 koadiutor arcybiskupa lwow.; arcybiskup gnieźnieński od 1510; zaufany współpracownik Aleksandra Jagiellończyka; jeden z przywódców szlachty wielkopol. podczas ruchu egzekucyjnego; zwolennik opodatkowania duchowieństwa na rzecz państwa; walczył o przyłączenie całego Pomorza i Mazowsza do Korony, przeciwnik Habsburgów i Krzyżaków; z inicjatywy Ł. sporządzono zbiór statutów i przywilejów Commune incliti Poloniae regni privilegium, tzw. Statut Łaskiego (1506); znajduje się w nim najdawniejszy, drukowany tekst Bogurodzicy.

Bogurodzica — Statut Łaskiego z Biblioteki Narodowej w Warszawie | Statut Łaskiego z Biblioteki Uniwersytetu w Uppsali

Na czym polega zatem problem? Otóż na tym, że egzemplarz przechowywany w Bibliotece Uniwersytetu w Uppsali nie jest aż tak bezcenny, jak to się powszechnie mniema. Dlaczego? Po pierwsze — choć należy do 12 egzemplarzy drukowanych na pergaminie to jego zawartość nie została ozdobiona barwnymi iluminacjami. Zarówno treść jaki i ilustracje są czarno-białe.

Po drugie — Statut Łaskiego z Uppsali, tak jak każdy z zachowanych egzemplarzy przechowywanych w polskich archiwach — zarówno pergaminowych jak i papierowych — zawiera na karcie tzw. Registru drukowany tekst Bogurodzicy. Nie jest on zatem w żadnej mierze „wyjątkowy”.

Prawdą jest zatem, że w każdym Statucie Łaskiego zamieszczona jest treść hymnu Bogurodzica. Prawdą jest też, że każdy Statut Łaskiego zawiera jej „najstarszy drukowany tekst”. Nieprawdą natomiast jest podkreślana w mediach informacja, że zrabowany przez Szwedów egzemplarz jest nadzwyczaj cenny i ważny dla polskiej kultury.

Wydaje się, że warto zachować „antyczną” czujność i nie dać wpuścić się w maliny, wytaczając wojnę o znaczący, ale nie bezcenny skarb. Swoją drogą należy wykorzystać historyczny moment pertraktacji w sprawie NATO, by podjąć rozmowy ze Szwedami w sprawie restytucji znacznie bardziej wartościowych zabytków.

Pamiętać jednak należy, iż podstawą stanowiska prezentowanego przez szwedzką minister jest nie ratyfikowanie przez Szwecję rezolucji ONZ, nakazującej zwrot łupów wojennych, poza militariami. Ale od czego jest dyplomacja — antyczne eposy pełne są przykładów na skuteczne „targowanie”.

Karta z zespołem heraldycznym — Statut Łaskiego © A. Bąk — dzięki uprzejmości Biblioteki Uniwersytetu w Uppsali

Na koniec dobra wiadomość — pergaminowy egzemplarz Statutu Łaskiego ze Szwecji zostanie zdigitalizowany oraz udostępniony online. Takie przynajmniej zapewnienie otrzymałem w korespondencji z Biblioteką Uniwersytetu w Uppsali z początku sierpnia. Trzymam za słowo…

POST SCRIPTUM

Warto przy tej okazji przypomnieć, że Rosja do dziś nie wywiązała się w pełni z postanowień traktatu ryskiego z roku 1921. Do Polski wróciła jedynie część dóbr kultury, przez nią zagrabionych — o czym pisałem w 2016 roku w artykule Oddajcie trofiejne.

--Źródła:
  • Interpelacja do Rady Państwa w sprawie zwrotu Statutu Łaskiego do Polski — Björn Söder 03.08.2022, Sveriges Riksddag


Ilustracja tytułowa: na podstawie publikacji interpelacji poselskiej Björna Södera na stronie Parlamentu Królestwa Szwecji
Tagi: Statut Łaskiego; Szwecja; Björn Söder; Biblioteka Uniwersytetu w Uppsali; zwrot mienia; potop szwedzki; II wojna światowa; Niemcy; reparacje; Rosja; traktat ryski; ks. Paweł Dudziński; Komisja Heraldyczna [P] 08.09.2022

Niemiecki plan na „Śródeuropie”

Agresja Niemiec na Polskę1 września 1939 r.

Żywotnym interesem III Rzeszy Niemieckiej nie było tylko odzyskanie statusu utraconego po I wojnie światowej oraz naprawa „krzywd ”wyrządzonych Traktatem Wersalskim. Rzeczywistym celem Niemiec pod rządami Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej był stworzenie dla państwa „wieczystej” gwarancji jego nieskrępowanego rozwoju.

Źródłem zarówno „przestrzeni życiowej”, jak i niezbędnych surowców oraz siły roboczej była Europa Środkowo-Wschodnia. Tak zwany plan «Mitteleuropa» (czyli Śródeuropie) — nie mylić z koncepcją Międzymorza (czytaj: Scylla straszy Charybdą) — to idea, wykreowana jeszcze w XIX wieku w cesarskich Austro-Węgrzech, która dotyczyła planu zjednoczenia obszaru środkowoeuropejskiego pod koroną Habsburgów.

Projekt ten przejęty został w okresie I wojny światowej przez Prusy i miał na celu stworzenie z terenów Polski oraz Ukrainy regionu, mającego być eksploatacyjnym zapleczem Niemiec w wojnie z Rosją, ze wszystkimi tego konsekwencjami — zmniejszeniem populacji ludności etnicznej poprzez jej zubożenie, wypędzenie, a w końcu eksterminację oraz zastąpienie jej kolonistami niemieckimi.

Das Grossdeutschland in der Zukunft 1943 © Niemieckie Muzeum Historyczne, Berlin

Aby cel ten osiągnąć Adolf Hitler postanowił prowadzić wojnę pod hasłem wojny bezwzględnej:

Bądź twardy, bezwzględny, działaj szybciej i brutalniej niż reszta. Obywatele Europy Zachodniej muszą drżeć ze zgrozy. To jest najbardziej humanitarna wojna. Bo ją to przeraża. Nowa wojna odpowiada nowej demarkacji. Mur od Rewala, Lublina, Koszyc do ujścia Dunaju. Resztę dostają Rosjanie.

Wojna totalna miała być „wojną humanitarną”, gdyż skala działań wojennych i ich groza miała wywołać strach i szybką kapitulację przeciwnika. Tym samym sama wojna stawała się krótsza. Oczywiście Hitler dbał przede wszystkim dobro swoich żołnierzy — obywateli Rzeszy.

Najwłaściwszym narzędziem do siania strachu w społeczeństwach były media. I to właśnie jedna z głównych zachodnich agencji — Associated Press — stała się skutecznym narzędziem niemieckiej propagandy. To jej berliński korespondent Louis Lochner, dzięki niemieckim nadajnikom, „na gorąco” transmitował do Ameryki postępy niemieckiej armii w Polsce.

Ukazywane druzgocące efekty działań zwycięskiego Wehrmachtu miały oddziaływać demoralizująco na społeczeństwa zachodnie. Ich strach miał wymusić ugodowość rządów wobec III Rzeszy. Celem było wstrzymanie podjęcia odwetowych kroków militarnych. I cel ten osiągnięto, czego dowodem była tzw. Dziwna wojna 1939 (drôle de guerre / Phoney War / Sitzkrieg) na granicy francusko-niemieckiej.

L. Lochner w Częstochowie (po prawej) — „Minneapolis Star" 6 września 1939 © Spiegel 12.03.2021

,Jednym z sukcesów niemieckiej propagandy z początku września 1939 roku była bezpośrednia korespondencja Lochnera z Częstochowy, która nie tyle dowodziła „prawdy” o niezniszczonym klasztorze na Jasnej Górze, ale zatuszowała niemiecką zbrodnię, dokonaną 4 września na mieszkańcach miasta (Krwawy Poniedziałek w Częstochowie).

Dodatkowo wybito propagandowy medal na bazie tłoków kolekcjonerskiej monety 5 złotowej z wizerunkiem Czarnej Madonny, wyemitowanej w roku 1928 przez polskiego numizmatyka Walerego Amrogowicza. Oryginalne tłoki zostały przerobione przez ich wykonawcę — niemieckiego medaliera Karla Götza.

Na ukoronowanym orle nabito swastykę a w otoku umieszczono napis: Unversehrt unter deutschen Schutz — Bez uszczerbku pod niemiecką ochroną. Na rewersie wokół wizerunku matki Bożej Częstochowskiej umieszczono napis: Gnadenbild von Tschenstochau — Cudowny obraz z Częstochowy.

Niemiecki medal propagandowy, Karl Goetz 1939 © Gabinet Numizmatyczny Daniel Marciniak, Aukcja 17/2022
--Źródła:
  • Der Überfall auf die Sowjetunion, Arnulf Scriba © Deutsches Historisches Museum, Berlin 19. Mai 2015, lebendiges Museum Online, dhm.de
  • Przemówienie Adolfa Hitlera do oficerów Wehrmachtu, 22 sierpnia 1939 r. — Biblioteka Fundacji Friedricha-Eberta
  • Der US-Journalist, der heimlich mit den Nazis paktierte, Norman Domeier, Spiegel 12.03.2021, spiegel.de

Ilustracja tytułowa: grafika na podstawie zdjęcia z zasobów Pixabay / Pexels
Tagi: II wojna światowa; Niemcy; agresja Niemiec na Polskę; III Rzesza Niemiecka; Adolf Hitler; Mitteleuropa; ludobójstwo; propaganda; reparacje [P] 01.09.2022

Zażynki — czyli koniec bezkarności chwastów

W liczącej setki lat tradycji kultury rolnej jest taki czas, gdy na swoje pole wychodzi gospodarz, by sprawdzić, czy zasiane zboże już dojrzało. Bierze wtedy w swoją rękę kłos i sprawdza jego ziarna. Jeśli są twarde i osypują się oznacza to, że nadszedł najwyższy czas na żniwa.

O ile w powszechnej świadomości utrwalone jest pojęcie «dożynki», o tyle już «zażynki» — stanowiące moment rozpoczęcia żniw — nie są szerzej znane. Zażynek to uroczyste — wręcz rytualne — zżęcie pierwszych kłosów zboża i związanie pierwszego snopka. O przynależnym gospodarzowi przywileju ścięcia pierwszych kłosów tak pisał Józef Gluziński w XIX wieku:

Porządny gospodarz włościanin zebrawszy gromadkę swojej czeladzi i najemników z sierpami, na uginające się za powiewem wiatru zagony; dobywa z zanadrza czyli z za pazuchy flaszkę z gorzałką, nalewa czarkę i przepija do przodkującej żniwiarki lub do pierwszego z robotników z wyrażeniem: „szczęść Boże”; — a ten lub ta żniwiarka odpowiada: „daj Panie Boże!” — potem resztę wódki z kieliszka wylewa na zagon, nakształt dawnych libacyi bogom oddawanych, i wszystkich innych robotników wódką obdziela. Tego samego dnia wieczorem, powróciwszy z pierwszym snopem żniwiarze, powtarzają kieliszki u gospodarza, jedzą chleb, ser i co im Pan Bóg dał, a uczta takowa, jakkolwiek skromna, nosi nazwisko „zażynki”.

Żniwa i młócka — Tacuinum sanitatis, Ibn Butlan 1400 © Bibliothèque nationale de France

Jak głosi Księga Hioba: Marność nad marnościami i wszystko marność… — nic zatem na tym świecie nie dzieje się bez „uprzykrzenia”. Dla rolnika odwiecznym utrudnieniem pracy był chwast. Do najpoważniejszych zanieczyszczeń upraw zbóż należał kąkol. Z uwagi na to, że zatruwał mąkę stał się symbolem wysoce szkodliwej rośliny.

Za miejsce pochodzenia kąkolu uznawane są tereny północnej Afryki, zachodniej i środkowej Azji oraz południowej Europy, skąd wraz z uprawami zbóż rozprzestrzenił się na północ. Można uznać, że kąkol towarzyszy ludzkości od zarania — a przynajmniej od czasu powstania kultury rolnej.

Trudno się zatem dziwić, że stał się biblijnym — czyli wręcz przysłowiowym — przejawem samego zła lub inspirowanych nim czynności. To właśnie kąkol przywołany został w ewangelicznej przypowieści o chwaście:

«Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: "Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?" Odpowiedział im: "Nieprzyjazny człowiek to sprawił".

Rzekli mu słudzy: "Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?" A on im odrzekł: "Nie — byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza".»

Palenie snopów — Taymouth Hours, XIV w. © British Library

Istotą problemu przywołanego w obrazowej przypowieści jest nie tyle sama obecność zła, ale trudność jego zwalczania. Otóż kąkol początkowo — zwłaszcza dla niewprawnego oka — jest podobny do źdźbła pszenicy. Próba jego przedwczesnego usunięcia skończyć się zatem może także zniszczeniem zboża. Nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie czekać.

Momentem właściwej decyzji są właśnie zażynki. Wtedy to zboże oraz chwast stają się dobrze rozpoznawalne. Sierp może zostać zapuszczony bez obaw, by rżnąc kolejne łany oddzielić na koniec zboże od chwastów. Jaki jest los chwastów — wiadomo — spożytkowane zostaną jako materiał palny. W tych czasach, jak znalazł.

Kto ma uszy — niechaj słucha…

--Źródła:
  • Włoscianie polscy uważani pod względem charakteru, zwyczajów, obyczajów i przesądów, z dołączeniem przysłowiów powszechnie używanych, J. Gluziński 1856, Biblioteka Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
  • Tradycja kulturowa święta plonów, T. Smolińska, M. Kajzar — Żniwniok Opolski 2009

Ilustracja tytułowa:Zażynki — miniatura
Tagi: zażynki; żniwa; zwyczaje; kąkol; chwast; zło; Komisja Heraldyczna [P] 21.08.2022

Skomentowane

Odnotowane — NieskomentowaneAleksander Bąkprofil Facebook17.08.2022 r.

Zalew informacji, która pompowana jest w przestrzeń publiczną, utrudnia często wyodrębnienie spraw ważkich społecznie — tak dla obywatela osobiście, jak i w wymiarze ogólnym dla obywatelskiej wspólnoty, jaką jest np. miasto, czy też gmina — o państwie, jako wspólnocie narodowej, nie zapominając.

Dlatego na moim profilu na platformie Facebook, w ramach cyklu «ODNOTOWANE – NIESKOMENTOWANE», pozwolę sobie okazjonalnie „odnotowywać” fakty, wypowiedzi, stanowiska, czy publikacje, dotyczące szeroko rozumianego tematu Jaki Znak Twój?, a pojawiające się na horyzoncie medialnym lub też wydobyte z „głębin” archiwów w ramach udostępnienia informacji publicznej.

O ile jednak anons na profilu Facebook z założenia nie zostanie opatrzony komentarzem, o tyle na portalu jakiznaktwoj.pl będę starał się uzupełnić wpis o dodatkowe informacje lub osadzić go w szerszym kontekście. Między innymi dlatego, iż wiem, że zaglądają tu nie tylko „żywotnie zainteresowane” osoby prywatne, ale także „czynniki miarodajne” różnego stopnia.

Na początek przytoczyłem dziś dwie wypowiedzi z całkiem „świeżego” artykułu pt. Kłos, młot i bocian – z herbami gmin są problemy”, opublikowanego 16 lipca przez serwis internetowy Prawo.pl. Tematem publikacji jest problematyka stanowienia symboli samorządowych oraz związane z nią mankamenty proceduralne.

Autorami zacytowanych wypowiedzi są Krzysztof Jasieński — prezes Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego oraz Robert Szydlik — członek Komisji Heraldycznej.

  • Krzysztof Jasieński:

«Nikt nie powinien projektować, jeśli jest członkiem komisji. Nawet, jeśli potem w posiedzeniu komisji, podczas którego rozpatrywany jest projekt nie bierze udziału.»*

  • Robert Szydlik:

«Jeśli ktoś z nas przygotuje taki projekt, to nie bierze potem udziału w posiedzeniu komisji. Nie wie więc, kto go ocenił dobrze, a kto źle. Nie zostałem członkiem komisji po to, by dostawać nowe zlecenia. Nie robię więcej niż dwa projekty rocznie, a i to tylko z regionów, które z różnych powodów są mi bliskie.»*

KOMENTARZ

Dlaczego postanowiłem wydobyć z odmętów internetu owe wypowiedzi? Otóż wbrew przekonaniu wielu osób kwestie związane ze stanowieniem symboli samorządowych nie stanowią tematu „niszowego”, czy też leżącego w kręgu zainteresowań wąskiego grona specjalistów — historyków, heraldyków, weksylologów, oraz — niejako siłą rzeczy — urzędników.

Po pierwsze — symbole te nie są znakami tożsamościowymi urzędów, ale żywych organizmów, jakimi są lokalne społeczności. Po drugie — nie jest to obszar zarezerwowany wyłącznie dla wąskiego grona „wtajemniczonych”, których powołaniem jest jego obrona przed profanami. Po trzecie — jest to także obszar prawa, a więc regulowany odpowiednimi normami.

Skandalem jest zatem — powtórzę: SKANDALEM — że od ponad 8 lat, problemy związane z procedowaniem Komisji Heraldycznej oraz osobistą postawą niektórych jej członków, a w szczególności ks. Pawła Dudzińskiego, sprawującego od roku 2008 funkcję jej Przewodniczącego, nie zostały poddane skutecznym czynnościom kontrolnym.

Dowodem na to jest właśnie przytoczona wypowiedź Roberta Szydlika, aktywnego członka Komisji Heraldycznej, który nie widzi żadnego problemu formalnego — o moralnym nie wspominając — w fakcie sprawowania przez niego funkcji członka ministerialnego organu opiniodawczo-doradczego i jednoczesnego projektowania symboli samorządowych, opiniowanych przez tę samą komisję.

Dziwi to tym bardziej, że Robert Szydlik jest samorządowcem z wieloletnim doświadczeniem — piastował funkcję radnego gminy i powiatu oraz Wicestarosty Wołomińskiego. Pełnił też kierownicze funkcje — Kierownika placówki terenowej KRUS, Dyrektora-Pełnomocnika Zarządu spółki Polskie Koleje Państwowe S.A. ds. Inwestycji, a obecnie Prezesa Zarządu spółki PKP CARGO SERVICE, wchodzącej w skład grupy PKP CARGO.

Ośmielę się wysnuć uzasadnione domniemanie, iż jako samorządowiec, urzędnik administracji państwowej, czy też prezes spółki kierującej się wysokimi standardami etycznymi, nie tolerowałby pracownika, który w podobny sposób argumentowałby swoje prywatne uczestnictwo w procedurze przetargowej firmy, w której jest jednocześnie zatrudniony.

Jestem pewien, że się nie mylę.

Dlaczego przytoczyłem także wypowiedź Krzysztofa Jasieńskiego — Prezesa Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego? Otóż choć doceniam zaprezentowane przez niego obecnie stanowisko (cokolwiek wymuszone) to pozwolę sobie przypomnieć, że przez minione lata ze strony przedstawicieli stowarzyszenia nie pojawiła się publicznie krytyka panującego stanu rzeczy.

Co więcej — to właśnie tak honorowany przez PTW jego członek-założyciel oraz późniejszy prezes, a jednocześnie członek Komisji Heraldycznej od jej ustanowienia — Alfred Znamierowski — był przez 19 lat ucieleśnieniem piętnowanej praktyki. Gorzej — jego działalność„projektowa” zaczęła i zakończyła się „zapożyczeniami”, a uznana za zwieńczenie kariery publikacja zawiera także „bezumownie” pozyskane ilustracje.

Jestem pewien, że się nie mylę.

--* Kłos, młot i bocian - z herbami gmin są problemy, Maria Dec-Kiełb, prawo.pl, 16.07.2022
Źródła:
  • Alfred Znamierowski 1940-2019, Flaga Nr 23(47) – październik-grudzień 2019, Biuletyn PTW, weksylologia.pl
  • Nowy zarząd PKP Cargo Service, Kolejowy Portal, 7 lipca 2021
  • Robert Szydlik — oświadczenia majątkowe 2014-2022

Tagi: skandal; Komisja Heraldyczna; Przewodniczący Komisji Heraldycznej; ks. Paweł Dudziński; Robert Szydlik; Polskie Towarzystwo Weksylologiczne; Krzysztof Jasieński [P] 17.08.2022

Na Warszawu!

Wojna polsko-bolszewickasierpień 1920 r.

Skoro historia uznawana jest za «Nauczycielkę życia» to może warto zapytać, czego naprawdę mogą nauczyć Europę wydarzenia z pamiętnego sierpnia sprzed ponad 100 lat.

Dotychczasową narrację zdominowały odpowiedzi na pytanie — „Co by było gdyby bolszewicy przedarli się przez «polskie przedmurze Europy»?” Powszechnie przedstawia się zatem wizję Armageddonu, jaki przyniosłyby Europie bolszewickie hordy.

Fakt — niewiele zabrakło — lokalna agentura komunistyczna Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii z wytęsknieniem czekała na „utrupienie” Białej Polski i robiła co w jej mocy, aby to marzenie się ziściło.

Antypolska propaganda szerzona w Europie skutecznie stymulowała dokerów w Londynie i Gdańsku, czy też niemieckich i czeskich kolejarzy. Wywierała także ogromny wpływ na europejskie ośrodki rządowe, nie mające interesu w zbytnim wzmocnieniu potencjału militarnego Polski.

Skoro zatem mamy wyciągać właściwe wnioski z lekcji «Nauczycielki życia» to może warto dziś postawić inne pytanie — „Jaki skutek dla Europy i świata przyniosłaby wówczas taka pomoc Polsce, jaka dziś udzielana jest Ukrainie?”

Odpowiedź jest prosta — nie byłoby dziś potrzeby ratowania Ukrainy. Więcej — oszczędzono by Ukrainie i światu hekatomby, jaką zgotowało komunistyczne imperium, wzmacniane od swego zarania „paserskim” geszeftem z Europą.

A wreszcie — o czym nadal cisza — nie byłoby potrzeby „wyhodowania” (tak, tak…) hitlerowskiego antidotum na bolszewickie zagrożenie, czyli powtórki z wcześniej przetestowanego eksperymentu z „eksportowym” Leninem.

Wydaje się, że Europa nie jest zainteresowana ani postawieniem takiego pytania, ani też udzieleniem odpowiedzi. I to niekoniecznie dlatego, że brak możliwości dotarcia do dokumentów z uwagi na utajnianie archiwów na kolejne dziesiątki lat.

Zamiast tego Europa woli okazjonalnie pustymi słowami honorować „polskie przedmurze Europy” i podkreślać znaczenie kolejnego krwawego wysiłku polskiego społeczeństwa w obronie cywilizacji. Ta gloryfikacja ma jednak na celu wyłącznie osłanianie (zachodnio)europejskiego (bez)wstydu.

Problem w tym, że brak wyciągania właściwych wniosków z historii skutkuje kolejnym jej powtarzaniem — co widać na przykładzie Ukrainy. Oby tylko kolejne „przedmurze” nie zrezygnowało z odgrywania tej tragicznej roli.

--Ilustracja tytułowa:Вперед, герои, на Варшаву! — rosyjski plakat propagandowy — Wikimedia / Советские плакаты времён совестко-польской войны 1920 г., propagandahistory.ru

Tagi: wojna polsko-bolszewicka; Rosja bolszewicka; komunizm; przedmurze; Europa; zdrada [P] 13.08.2022

Do broni! Ojczyzna wzywa!

Wojna polsko-bolszewickalipiec-sierpień 1920 r.

W lipcu 1920 roku Rada Obrony Narodowej wydała odezwę wzywającą wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, zdolnych do noszenia broni, do dobrowolnego zaciągu w szeregi armii.

Rozkazem Ministra Spraw Wojskowych utworzona została Armia Ochotnicza, której Generalnym Inspektorem mianowany został gen. broni Józef Haller.

W mobilizację społeczeństwa zaangażowały się wszystkie stronnictwa polityczne — poza komunistami. W szeregi armii wstąpiło ponad 100.000 ochotników.

Na potrzeby akcji werbunkowej wydrukowane zostały plakaty propagandowe. Jeden z nich zaprojektował Zygmunt Kamiński — późniejszy autor projektu godła państwowego z roku 1927.

Ciekawostką jest zamieszczony na plakacie jego autorstwa wizerunek biało-czerwonej kokardy we właściwym układzie barw.

--Ilustracja tytułowa:Do broni! Ojczyzna wzywa! — plakat werbunkowy Armii Ochotniczej, Zygmunt Kamiński 1920, zbiory Muzeum Warszawy

Tagi: wojna polsko-bolszewicka; Armia Ochotnicza; Zygmunt Kamiński; patriotyzm [P] 12.08.2022

Polska oczami Millerów z roku 1918

Leszek MillerTVN249 sierpnia 2022 r.

«Polska przypomina wrzeszczącego bachora, którego trzeba wystawić za drzwi. I tak zostanie uczynione.»

Publiczna wypowiedź Leszka Millera — byłego członka Biura Politycznego KC PZPR i byłego premiera RP, a obecnie posła do Parlamentu Europejskiego — mnie przynajmniej zupełnie nie dziwi.

Wpisuje się bowiem w niechlubną tradycję „szerowania” w Europie antypolskiej narracji, trwającą nie tyle od pamiętnego roku 2015, ale tak naprawdę od historycznych początków polskiej państwowości — czyli de facto „od zawsze”.

W XI wieku niemiecki kronikarz Thietmar wzywał Boga, by wybaczył cesarzowi Ottonowi III wywyższenie Bolesława Chrobrego — „wściekłego bezczelnika”, „gada jadowitego”, „wroga naszego” — podniesionego z roli trybutariusza do rangi przyjaciela cesarstwa — czyli ówczesnej «EUropy» (czytaj: Ojropy).

W XV wieku niemiecki dominikanin Johannes Falkenberg, w satyrze rozpowszechnionej na soborze w Konstancji — a napisanej za krzyżackie srebrniki — wzywał ówczesną «EUropę» do fizycznej eliminacji króla Jaghela i Polaków oraz zniszczenia ich państwa.

W XVIII wieku Król Prus Fryderyk II — uznając się za Likurga i Solona w jednej osobie — głosił potrzebę ucywilizowania polskich Irokezów przez ówczesną oświeconą «EUropę».*

W 1918 roku propaganda niemiecka robiła, co mogła, by po przegranej wojnie zmniejszyć rozmiar klęski oraz konsekwencje zapisów Traktatu Wersalskiego. Przekaz był prosty — przedstawić Polskę, jako roszczeniowego bachora, który nie potrafi docenić wielkoduszności cesarskich Prus i Austrii (patrz: ilustracja w satyrze).

— Polacy to niewdzięcznicy! Dostali od nas autonomię, swoją historyczną nazwę «Królestwo Polskie», orzełka z koroną zamkniętą w herbie, no i nawet własną siłę zbrojną — «Polnische Wehrmacht» — a jeszcze „drą mordę” o Gdańsk?

Polska „od zawsze” była przeszkodą dla tych, którzy budowali europejski ład „po trupach” — militarnie, politycznie i gospodarczo. Opór Polaków neutralizowano na rożne sposoby — militarną siłą, agenturalną inspiracją wewnętrznych konfliktów lub zwykłym przekupstwem.

Fryderyk II: «Polacy są próżni, pyszałkowaci, gdy im szczęście sprzyja, czołgający się w nieszczęściu. Dla zdobycia pieniędzy gotowi są do największych podłości, ale po ich uzyskaniu wyrzucają je za okno».*

W tym właśnie kontekście wypowiedź Leszka Millera — jak już pisałem — osobiście zupełnie mnie nie dziwi.

POST SCRIPTUM

Tytuł karykatury „Eine nette Pflanze!” stanowił nawiązanie do niemieckiej komedii (filmu niemego) z roku 1916 „Nette Pflanzen!” o trzech roszczeniowych siostrach, terroryzujących mieszczański dom pewnego wdowca.

Tekst:

— Mateczka Austria: Co być jeszcze chciał, mój kochaniutki?

— Niegrzeczny Władysławek: Chcę Chełmu i Gdańska, albo cała ta wojna światowa nie będzie mnie bawić!

--Źródła:* Materialien zur Geschichte polnischer Landestheile unter preussischer Verwaltung, Lepzig 1861
Ilustracja tytułowa:«Eine nette Pflanze» — karykatura z niemieckiego tygodnika Kladderadatsch — marzec 1918 r. © Universitätsbibliothek Heidelberg

Tagi: Miller; Leszek Miller; TVN24; Polska [P] 10.08.2022

63 dni walki o godność

Powstanie Warszawskie1 sierpnia — 2 października 1944 r.
--Ilustracja tytułowa:Powstańcza Warszawa '44 — plakat autorski © 2013 Aleksander Bąk

Tagi: Powstanie Warszawskie; Powstańcza Warszawa; Warszawa 1944 [P] 01.08.2022

Tymczasowe godło Rzeczypospolitej

Ustawa o godłach i barwach Rzeczypospolitej Polskiej1 sierpnia 1919 r.

«Wysoka Izbo! […] Pozostawiamy Radzie Ministrów na wniosek Ministra Kultury i Sztuki określenie szczegółów rysunku orła. W tym wzorze, który tutaj mamy, rysunek jest brzydki i nie sądzę, żebyśmy taki rysunek za właściwy uznali. Ustawa przesądza tylko parę szczegółów: że orzeł ma być orłem białym na czerwonem polu, ma mieć głowę zwróconą w prawo, ma mieć złotą koronę, dziób i szpony i skrzydła podniesione. Poza tem szczegóły wykonania będą określone rozporządzeniem Rady Ministrów.»*

1 sierpnia 1919 roku Sejm Rzeczypospolitej uchwalił pierwszą w odrodzonej Polsce ustawę o jej symbolach. Z uwagi na trwającą wojnę z Rosją bolszewicką postanowiono, że:

„Dopóki nie zostaną ustalone granice Państwa Polskiego i dopóki konstytucja nie określi godeł, barw państwowych, jak i tytułów urzędów i instytucji państwowych, urzędy Rzeczypospolitej używać winny godeł i barw według załączonych wzorów”.

Ustalony dla Rzeczypospolitej wizerunek herbu opisany został następująco:

„Za herb Rzeczypospolitej Polskiej uznaje się znak orła białego z głową zwróconą w prawo (dla patrzącego w lewo), ze skrzydłami wzniesionemi do góry, ze złotemi szponami, koroną i dziobem w czerwonem polu prostokątnem.”**

Ówczesny akt prawny nie zamieszczał jednak wzorcowego przedstawienia herbu państwowego, którego umowne wizerunki widniały jedynie na przedstawieniach bandery handlowej morskiej oraz flagi wojennej lądowej i bandery wojennej morskiej. Ustawa nie precyzowała także rodzaju polskiej czerwieni, a wizerunki zamieszczonych symboli były czarno-białe.

Wzór Nr 5 — flaga poselstw i konsulatów oraz bandera handlowa | Wzór Nr 7 — flaga wojenna lądowa i bandera wojenna morska

Co więcej — treść ustawy rozmijała się z przedstawieniami zamieszczonymi w załącznikach graficznymi. Opis herbu odsyłał do wizerunku pieczęci (Wzór Nr 1). Przedstawienia pieczęci nie zawierały wskazanego w opisie „herbu Państwa na tle heraldycznym” — czyli najprawdopodobniej z zastosowaniem szrafowania — a jedynie rysunek samego orła.

Podobnie było w kwestii dotyczącej Chorągwi Rzeczypospolitej. O ile jej ustawowy opis definiował ją jako chorągiew barwy czerwonej, przytwierdzoną do drzewca z herbem Rzeczypospolitej pośrodku, to już zamieszczony w załączniku wzór graficzny przedstawiał płat chorągwi z umieszczonym na swobodnie wizerunkiem koronowanego orła.

Wzór Nr 1 — Pieczęć Rzeczypospolitej | Wzór Nr 4 — Chorągiew Rzeczypospolitej

Dopiero dwa lata później — po uchwaleniu Konstytucji RP w marcu 1921 roku — Ministerstwo Spraw Wojskowych wydało dwujęzyczną publikację pt. Godło i Barwy Rzeczypospolitej Polskiej z barwnymi przedstawieniami ustawowych symboli — jednakże nadal bez wzoru Herbu RP.

Wydawnictwo rozpowszechniono w limitowanym nakładzie 1000 sztuk. Jej dwa egzemplarze są w moim posiadaniu — jeden sygnowany numerem 20, drugi o numerze 663 :)

POST SCRIPTUM

Przy okazji 103. rocznicy ustalenia symboli odrodzonej Polski przez Sejm RP w roku 1919 pozwolę sobie dodatkowo zaznaczyć dwie ważkie kwestie:

  • po pierwsze — ustawa z 1 sierpnia wprowadzała w nomenklaturze określenie «GODŁO» dla najważniejszych symboli państwa

  • po drugie — ustawa ustanawiała jednym z godeł Chorągiew Rzeczypospolitej, która przysługiwać miała wyłącznie Naczelnikowi Państwa.

Nie jest zatem zgodna z faktami narracja obecna zarówno w literaturze przedmiotu, jak i powielana publicznie przez niektórych „ekspertów,” podejmujących tematykę polskich symboli, jakoby termin «godło» wprowadzili w obszar legislacyjny komuniści, zamiennie do pojęcia «herb».

Podobnie jak ustawa z roku 1919 także rozporządzenie Prezydenta RP z roku 1927 zamieściło termin «godło», jako prawną definicję najwyższych znaków państwa:

Godłami państwowemi są:

  • herb państwowy t.j. wizerunek orła białego z głową zwróconą w prawo (dla patrzącego w lewo), ze skrzydłami rozwiniętymi, z koroną i dziobem oraz szponami złotemi (orzeł państwowy) na prostokątnej tarczy w polu czerwonym

  • chorągiew Rzeczypospolitej, przysługująca wyłącznie Prezydentowi Rzeczypospolitej, t.j. chorągiew barwy czerwonej z wizerunkiem orła państwowego pośrodku i obramieniem dookoła.**

--Źródła:* Ustawa z dnia 1 sierpnia 1919 r. o godłach i barwach Rzeczypospolitej Polskiej [Dz.U. 1919 nr 69 poz. 416]** Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 grudnia 1927 r. o godłach i barwach państwowych oraz o oznakach, chorągwiach i pieczęciach [Dz.U. 1927 nr 115 poz. 980]
Ilustracja tytułowa:Pieczęć wielka Rzeczypospolitej Polskiej — barwna grafika z publikacji Godło i barwy Rzeczypospolitej Polskiej, Ministerstwo Spraw Wojskowych, Warszawa 1921 © A. Bąk, archiwum własne
Tagi: Orzeł Biały; godło RP; herb Polski; symbole narodowe; ustawa o godłach 1919 [P] 01.08.2022

Barbaria u bram…

Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski30 lipca 1920 r.

«Któż to byli ci trzej goście, którzy w tych izbach mienili się rządem polskim? […] Ci rodacy dla poparcia swej władzy przyprowadzili na nasze pola, na nędzne miasteczka, na dwory i chałupy posiedzicieli, na miasta przywalone brudem i zdruzgotane tyloletnią wojną — obcą armię, masę, złożoną z ludzi ciemnych, zgłodniałych, żądnych obłowienia się i sołdackiej rozpusty. W pierwszym dniu wolności, kiedyśmy po tak strasznie długiej niewoli ledwie głowy podnieśli, całą Moskwę na nas zwalili.»*

30 lipca 1920 roku Tymczasowy Rewolucyjny Komitet Polski, powołany z „leninowskiego” nadania, ogłosił upadek Polski „jaśniepańskiej” i powstanie Polskiej Socjalistycznej Republiki Rad. Pod hasłem „wyzwolenia” ludu roboczego miast i wsi sprowadzony został na Rzeczpospolitą wojenny terror — morderstwa, gwałty, rabunek i zniszczenie.

Portret tych, którzy przy pomocy sowieckich bagnetów dokonywali nie tylko „depolonizacji” Kresów, ale zawłaszczenia całości dopiero co odrodzonego państwa, nakreślił Stefan Żeromski w opowiadaniu o wizycie bolszewickich komisarzy z polskim rodowodem na plebanii we frontowym Wyszkowie.

Jest w historii Polski parę wydarzeń, które wpisują się w „tradycję” lipcowego kłamstwa i zdrady. W ich tle niezmiennie brzmi rosyjska nuta, choć z niemieckimi akcentami. Zmieniają się kremlowscy władcy, symbole i dekoracje, ale polityka i jej mechanizmy pozostają te same — inicjacja przewrotu, „bratnia pomoc”, instalacja agenturalnej władzy.

Celem dezintegracji państwa agentura inicjuje co rusz to nowe „oddolne” bunty społeczne, manifestowane pod sztandarami o barwach adekwatnych dla doraźnych potrzeb ideowych — od czerwonych, przez błękitne, zielone, aż po tęczowe, a nawet biało-czerwone czy też znaczone krzyżem — i „szerowane” z użyciem różnych „wyp…krzykników”, parasolek, wieszaków, błyskawic, gwiazdek, czy też innych „soszalowych” emotek i fejsbukowych nakładek.

Historia uczy, że lubi się powtarzać — ani pokój, ani wolność, ani nawet państwowość, nie są dane raz na zawsze. Zawsze bowiem pojawia się ktoś, kto z wdzięczności za „pożyczkę” przelaną na konto lub przyniesioną w foliówkach, przyłoży rękę do otwarcia bram dla barbarii.

--Źródła:* Stefan Żeromski, Na probostwie w WyszkowiePisma Stefana Żeromskiego, Warszawa-Kraków 1930
Ilustracja tytułowa:Barbaria u bram — Польревком — Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski 1920 — Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski, Feliks Kon — grafika na podstawie zdjęcia ze zbiorów Ośrodka KARTA © MSZ / Ośrodek KARTA
Tagi: barbaria; zdrada; agentura; komunizm; bolszewicka Rosja; PolRewKom; Dzierżyński; Marchlewski; Kon; moskiewska pożyczka; Miller; finansowanie KLD; Tusk
[P] 31.07.2022

Suwalsko-kamedulskie memento…

Wielkimi krokami zbliża się półmetek lata, jeśli ktoś jeszcze nie zaplanował wypoczynku to może zajrzeć na pogodowy biegun Polski — czyli do «Pogodnych Suwałk». Tym bardziej, że w dniach 6-7 sierpnia odbędzie się w Suwałkach «Jarmark Kamedulski 2022», organizowany przez Suwalski Ośrodek Kultury.

Skąd kameduli w Suwałkach? Otóż w połowie XVII wieku na wyspie na jeziorze Wigry założony został przez nich erem — czyli pustelniczy klasztor. W 1715 roku kameduli nadali Suwałkom lokację na prawie magdeburskim. W 1720 roku prawa miejskie potwierdzone zostały przywilejem króla Augusta II Mocnego.

Kamieniem węgielnym, który legł u podstaw powstania miasta, był cotygodniowy targ. Królewski przywilej z roku 1720 zezwolił dodatkowo na organizowanie czterech jarmarków rocznych — 3 maja na Święto Znalezienia Świętego Krzyża, 7 lutego na Święto św. Romualda, 16 sierpnia na Święto św. Rocha oraz 14 września na Święto Podwyższenia Krzyża.1

Obecnie tradycję okolicznościowego targu w formie rozrywkowej kontynuuje «Jarmark Kamedulski»., który od 2015 roku sygnuje się znakiem mojego autorstwa, zaprojektowanym już w roku 2012. Symbol promujący Jarmark Kamedulski stanowi kolejny element tożsamości Suwałk, w której duchowość kamedulska integralnie wiąże się z pogodą ducha, zdefiniowaną przez strategię wizerunkową jako «osobowość marki miasta».2

Jarmark Kamedulski — Aleksander Bąk © 2012 | Suwalski Ośrodek Kultury © 2015

Lokalną pogodę ducha Suwałk mąci niestety kwestia herbu lokalnego samorządu. Co ciekawe zarówno miastu, jak i gminie wiejskiej, wykonawcy wzorów symboli tożsamościowych zafundowali istną „drogę przez mękę”. Ustalenie znaku dla gminy trwało wiele lat.

Projekt herbu przygotowany dla gminy przez członka Komisji Heraldycznej dr Piotra Gołdyna, który — jako że jest historykiem i nie posiada zdolności plastycznych — jego opracowanie plastyczne podzlecił zewnętrznemu grafikowi. W efekcie gmina otrzymała w herbie karykaturę św. Romualda, na podobieństwo krasnoluda Dwalina z filmowej trylogii Hobbit.

Wszelkie znaki na niebie i na… dokumentach wskazują, że w projekt zaangażowany był także ks. dr Paweł Dudziński, czyli sam Przewodniczący Komisji Heraldycznej. Ponieważ jednak stanowi to osobną historię, pozwolę sobie przedstawić ją w innym czasie. Zapewniam jednak, że będzie wesoło :)

Herb gminy Suwałki — P. Gołdyn / Gmina Suwałki © 2016 | Dwalin — foto: James Fisher / Warner Bros. Pictures © 2011

W przeciwieństwie do „bezproblemowo” wdrożonego herbu gminy, próba zmiany herbu miasta wzbudziła społeczne protesty. Wzór herbu wykonany przy okazji zamówienia wykonania insygniów władzy dla Prezydenta Miasta oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej — czyli tzw. łańcuchów — okazał się być bublem zarówno heraldycznym, jak i plastycznym.

Nie przeszkodziło to jednak przedstawiać nowego herbu jako dzieła jednego z czołowych na świecie weksylologów i heraldyków oraz zasłużonego członka Komisji Heraldycznej przy MSWiA — Alfreda Znamierowskiego.3 Także samemu Przewodniczącemu Komisji Heraldycznej nie przeszkodziło podpisać uchwały, rekomendującej Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji wydanie pozytywnej opinii o herbie.4/5

Jedynie presji społecznej zawdzięcza Miasto rezygnację z jego uchwalenia. Przez kolejne 3 lata ciągnęła się procedura przepychania w Komisji Heraldycznej kolejnych „projektów”, zleconych już bezpośrednio członkom tzw. Duetu Heraldycznego, Tym samym, którzy wcześniej sprzedali władzom Suwałk projekt obarczony istotnymi mankamentami:

Wiedząc, że projekty insygniów z obecnie używanym herbem zostaną odrzucone przez Komisję Heraldyczną, oraz mając w wielkim poważaniu dorobek projektowy Alfreda Znamierowskiego uznaliśmy, że jego pracę należy ponownie wyciągnąć na światło dzienne. Zdążyliśmy jeszcze uzyskać od Alfreda zgodę na wykorzystanie jego herbu. Należało go tylko opracować od nowa w wersji wektorowej oraz wprowadzić niewielkie poprawki zalecone przez Komisję Heraldyczną.

Informacja o projektach insygniów Suwałk — profil Duetu Heraldycznego na platformie Facebook, 28.11.2019

Po wieloletniej procedurze kolejny wzór herbu, wykonany przez Roberta Fidurę i Kamila Wójcikowskiego, został 8 lipca 2022 roku pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Heraldyczną. Informując o tym publicznie na swoim profilu na platformie Facebook wykonawcy zmienili jednak dotychczasową narrację.

Poprzednio gwarantem jakości projektu wydobytego przez nich na światło dzienne był autorytet ich „nauczyciela i mentora” — Alfreda Znamierowskiego. Obecnie uznali, że „jego projekt dla Suwałk nie był zbyt udany” i swoją kreację podparli autorytetem Przewodniczącego Komisji Heraldycznej — ks. Pawła Dudzińskiego — zaznaczając jego „silne zaangażowanie” w prace (!).6

Informacja o zaopiniowaniu herbu Suwałk — profil Duetu Heraldycznego na platformie Facebook, 12.07.2022

Jak nowy herb wygląda — każdy widzi. Świadomi tego wykonawcy na wszelki wypadek posłużyli się nie tylko „autorytetem” Przewodniczącego Komisji Heraldycznej, ale asekuracyjnie stwierdzili dodatkowo, że:

Projekt ten jest zatem pracą zbiorową i pewnym kompromisem, ponieważ wyobrażenie napieczętne jest tak skonstruowane, że sprawia liczne trudności przy jego przenoszeniu na tarczę herbową.6

Przypomina to manipulację, której dopuścili się w 2016 roku, celem wygrania konkursu na projekt symboli gminy Grodków. Wtedy to „zła jakość” oryginalnego źródła sfragistycznego — do którego wbrew deklaracjom nigdy nie dotarli — miała być przyczyną zaprojektowania herbu na podstawie rysunku z XIX-wiecznej publikacji.

Fakt ten, jako stanowiący wprowadzenie w błąd komisji konkursowej, organu samorządowego oraz Komisji Heraldycznej i Ministra, ujawniłem w Analizie Krytycznej uzasadnienia historyczno-heraldycznego projektów symboli gminy Grodków, przesłanej Burmistrzowi Grodkowa oraz Ministrowi SWiA.

Niestety większość samorządów kierując się kryterium najniższej ceny, w dobrej wierze zatrudnia wykonawców deklarujących doświadczenie projektowe oraz merytoryczną wiedzę bez możliwości ich weryfikacji, z racji braku własnych kompetencji w tym zakresie. Liczą bowiem na pomoc ustawowego organu opiniodawczo-doradczego Ministra ds administracji publicznej.

Praktyka „orzecznictwa” Komisji Heraldycznej dowodzi jednak niezbicie, że samorządy nie mogą mieć żadnej gwarancji otrzymania takiego wsparcia. Obserwacja „rynku” projektowania heraldyki samorządowej wydaje się wskazywać, iż padł on łupem polujących na zlecenia samych członków Komisji Heraldycznej oraz osób zaprzyjaźnionych z jej Przewodniczącym. Dowodzi tego także przypadek Suwałk.

Carousel imageCarousel imageCarousel imageCarousel image
Projekty herbu miasta Suwałki poddane opiniowaniu przez Komisję Heraldyczną — 2010 | 2019 | 2020 | 2022 — UM Suwałki

W tym kontekście wydaje się, że władze Suwałk, nauczone przykrym doświadczeniem z roku 2019, z ostrożności oficjalnie zadeklarowały, że „będą analizowały projekt nowego herbu miasta” pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Heraldyczną. Wedle cytowanego w mediach Przewodniczącego Rady Miejskiej w Suwałkach — „projekt nowego herbu będzie teraz poddany pod dyskusję wielu gremiów”.7

To bardzo dobrze, iż ze strony włodarzy Suwałk padła tak jednoznaczna deklaracja, Dlaczego? Ponieważ w tym „przypadku” jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy związane z heraldyką samorządową w Polsce, a w szczególności z:

  • Komisją Heraldyczną, jako ustawowym organem opiniodawczo-doradczym, przekraczającym delegowane mu kompetencje

  • osobą Przewodniczącego Komisji Heraldycznej, piastującego tę funkcję pomimo wykazanego plagiatu w dorobku naukowym i odmową przyznania habilitacji przez państwową Radę Doskonałości Naukowej

  • konfliktem interesów członków Komisji Heraldycznej, jako członków ministerialnego organu opiniodawczo-doradczego, jednocześnie prywatnie projektujących herby.

Dlatego liczyć należy tym razem na silniejsze zaangażowanie się mediów w zapowiadane konsultacje, gdyż ich rolą jest nie tylko informacja o działaniach władz, ale także służenie im dziennikarską pomocą w dogłębnym wyjaśnieniu wszystkich aspektów tego „przypadku”.

Należy zatem mieć nadzieję, że casus pt. «herb Suwałk» będzie nie tylko impulsem do publicznej debaty, która przyczyni się wreszcie do ostatecznego oczyszczenia tej współczesnej „stajni Augiasza”, w jaką przeobraziła się Komisja Heraldyczna, ale dla głównych aktorów tego «theatrum» stanie się także swoistym memento

--Źródła:1. Przywilej dla miasta Suwałk — August Wtóry z Bożey Łaski Krol Polski, 2 marca 1720, Archiwum Główne Akt Dawnych2. Strategia Promocji Miasta Suwałki na lata 2010 - 2015 — WYG International 2009, UM Suwałki3. Stanowisko ws. nowego herbu Suwałk — UM Suwałki, 2 grudnia 2019, suwalki.eu4. Opinia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji pDAP-WN-73-69/2019 z dnia 13 sierpnia 2019 r. 5. Uchwała nr 56-1045/O/2019 Komisji Heraldycznej z dnia 26 lipca 2019 r. w sprawie projektów herbu oraz łańcuchów miasta Suwałki6. Duet Heraldyczny — Projektowanie herbów — profil na platformie Facebook, 12.07.20227Władze Suwałk będą analizowały projekt nowego herbu miasta”, Anna Auron-Wasilewska — Polskie Radio Białystok 19.07.2022
Ilustracja tytułowa:
  • Taniec śmierci — fresk z krypty kościoła eremu kamedułów w Wigrach (Wikimedia / User: Piotrus)

Tagi: herb Suwałk; Suwałk; herb; Robert Fidura; Kamil Wójcikowski; Duet Heraldyczny; Alfred Znamierowski; plagiat; Komisja Heraldyczna; ks. Paweł Dudziński; skandal; heraldyka; projektowanie herbów [P] 23.07.2022

Grunwaldzkie memento…

Bitwa pod Grunwaldem15 lipca 1410 r.

Oto jak szpetną rzeczą jest pycha wobec Boga. Ten bowiem, który wczoraj przeznaczał pod swe panowanie wiele krain i królestw, który był przekonany, że nie znajdzie nikogo, kto by dorównał jego potędze, leży tu pozbawiony wszelkiej pomocy ze strony swoich, w najbardziej żałosny sposób zamordowany, służąc za dowód, że pycha jest gorsza od skromności.*

Jako że «historia magistra vitae est», niech zatem cytat ów będzie przestrogą dla tych, którym wydaje się, iż liczne „tyt-skróty” przed nazwiskiem — naukowe, urzędowe czy też kościelne — oraz wysokość stolca sprawowanej funkcji, zabezpieczą im bezwstydne trwanie — bez pomsty Nieba.

--Źródła:Jana Długosza Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009 © Biblioteka Narodowa
Ilustracja tytułowa:
  • grafika na podstawie miniatury Stanisława Durinka z przedstawieniem chorągwi mniejszej wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego — Banderia Prutenorum 1448 © Biblioteka Jagiellońska
[P] 15.07.2022

Wołyń 1943 — Genocidum atrox

Krwawa niedziela 1943Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej11 lipca

Prawdziwe wybaczenie jest zapomnieniem. Bezwarunkowym. Czy jest ono możliwe? Po ludzku — nie. Jednakże dla tych, których człowieczeństwo kształtuje wiara w Boga, Który Jest Miłosierdziem — wszystko jest możliwe. Bo wtedy nie ma już Ukraińca ani Polaka — wszyscy bowiem są kimś jednym w Chrystusie Jezusie.*

Oczywistym jest, iż żaden polityczny gest, czy też akt prawny, nie naprawi osobistej tragedii. Jednak może stanowić podstawę zbudowania takich relacji, które dopełnią wymogu zadośćuczynienia w wymiarze społecznym. A wtedy nikt nie będzie mógł rozgrywać polskich i ukraińskich ran dla własnych korzyści.

--
  • Ga 3,28

Ilustracja tytułowa:
  • Genocidum Atrox Wołyń 1943 — grafika publicystyczna © 2013 Aleksander Bąk
[P] 11.07.2022

Na co Poljakom Marshall, jak jest Gieneralissimus?

Plan MarshallaProgram Odbudowy EuropyKonferencja w Paryżu12 lipca 1948 r.

9 lipca 1948 roku, pod presją Moskwy, komunistyczne władze PRL odrzuciły zaproszenie do udziału w paryskiej konferencji w sprawie Programu Odbudowy Europy — zwanego od jego autora Planem Marshalla. Co ciekawe informację o odrzuceniu zaproszenia przez Polskę i Jugosławię podała moskiewska agencja TASS … 7 lipca.

Już dwa lata od wdrożenia programu gospodarki państw nim objętych wróciły do przedwojennego poziomu, a ich produkcja przemysłowa zwiększyła się o 15%. Z wyasygnowanych przez USA 17 mld dolarów wykorzystano 13,5 mld. Najwięcej otrzymały Wielka Brytania — 3,5 mld oraz Francja — 2,7 mld.

Do największych beneficjentów należały także… Niemcy Zachodnie (1,5 mld) i Włochy (1,3 mld). Zakontraktowany ze Stalinem w Jałcie powojenny ład sprawił, że w odbudowie Europy Alianci postawili właśnie na Niemcy, które po mistrzowsku wykorzystały szansę.

Dominująca pozycja Niemiec w powojennej Europie odbudowana została przez inwestycje światowego kapitału, dzięki którym Francja i Wielka Brytania do 2010 roku otrzymywały spłatę reparacji — uwaga! — za I wojnę światową. Zniszczona podczas obu wojen światowych Polska musiała każdorazowo o swoją odbudowę zatroszczyć się sama.

Czy mogło być inaczej? Mogło — gdyby Alianci już podczas wojny prowadzili twardą i konsekwentną politykę wobec planów Stalina. Powojenna Polska nie tylko byłaby beneficjentem amerykańskiego programu odbudowy, ale także reparacji wojennych ze strony Niemiec.

Jaka nauka płynie z lekcji sprzed prawie 75 lat — szczególnie w kontekście rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz jej gróźb wobec Europy, i to nie tylko Wschodniej?

Żadnej uległości wobec Rosji!

Historia uczy jednak również tego, że na ustępstwach wobec polityki Kremla — o dziwo! — ktoś zawsze robił „dobry interes”. Niestety zawsze ze szkodą dla Polski. Nie inaczej jest dziś, co zresztą widać gołym okiem.

Jednego można być zatem pewnym — jeśli i dziś takowy Geschäft dojdzie do skutku to Polskę czeka nie tyle strata, co kolejna w dziejach tragiczna klęska.

--Źródła:H. Bartoszewicz, Zmiany w polityce europejskiej Związku Radzieckiego w drugiej połowie 1947 roku — Kwartalnik Historyczny 1998, 3For European Recovery: The Fiftieth Anniversary of the Marshall Plan — Library of CongressThe 75th Anniversary of The Marshall Plan Speech — The George C. Marshall Foundation, marshallfoundation.org Ilustracja tytułowa:
  • grafika na podstawie zdjęcia J. Cyrankiewicza z zasobów PAP/CAF oraz grafiki prasowej „While The Shadow Lengthens” z New York Times 14.03.1948 © Edwin Marcus / Library of Congress
[P] 10.07.2022

Połuorzeł u weksylologów

FlagaBiuletyn Polskiego Towarzystwa Weksylologicznegokwiecień–czerwiec 2022

W najnowszym Biuletynie «Flaga», wydawanym przez Polskie Towarzystwo Weksylologiczne, w ramach prezentacji weksyliów samorządowych ustanowionych w roku 2021, Krzysztof Jasieński zamieścił między innymi informację o symbolach mojego autorstwa, które przyjęła wielkopolska gmina Budzyń.

W ramach opracowania heraldyczno-weksylograficznego zaprojektowany został wzór herbu miejskiego oraz wywiedziona z niego flaga i pieczęcie urzędowe. Wizerunek herbu stanowi odtworzenie przedstawienia, zachowanego na lakowym odcisku pieczęci miejskiej.

Jest ono zgodne z treścią przywileju lokacyjnego, wystawionego przez króla Władysław IV Wazę 20 lipca 1641 roku. Wedle zapisów królewskiego dokumentu na pieczęci miejskiej widnieć miała połowa orła barwy białej oraz klucz. Dla nowego wzoru herbu Budzynia przyjęty został następujący opis: „W polu czerwonym połuorzeł srebrny i klucz złoty w pas zębami w dół”.

Odcisk pieczęci miejskiej Budzynia — Aleksander Bąk / AP Bydgoszcz | Herb gminy Budzyń — Załącznik nr 1 do Uchwały Nr XXI/221/2021 Rady Miejskiej w Budzyniu / Aleksander Bąk

Przy okazji publikacji Biuletynu Flaga odnotowuję, iż w części opisów zaprezentowanych symboli samorządowych zabrakło bardzo ważnej informacji, a mianowicie o jednoczesnym sprawowaniu przez niektórych projektantów funkcji członka Komisji Heraldycznej przy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji — organu opiniodawczo-doradczego Ministra właściwego ds administracji publicznej.

A zatem tytułem uzupełnienia:

  • symbole Gminy Kurów opracował Wojciech Tutak (członek Komisji Heraldycznej od roku 2010)

  • symbole miasta Stoczek Łukowski opracował dr hab. Henryk Seroka (członek Komisji Heraldycznej od roku 2000 z przerwą w latach 2010-2014)

  • symbole Gminy Jarczów opracowali Tadeusz Sobieszek (członek Komisji Heraldycznej od roku 2002) i dr hab. Henryk Seroka (członek Komisji Heraldycznej od roku 2000 z przerwą w latach 2010-2014), a graficznie opracował Lech Karczewski

  • symbole Gminy Komańcza zaprojektował dr hab. Henryk Seroka (członek Komisji Heraldycznej od roku 2000 z przerwą w latach 2010-2014)

  • symbole Gminy Bieżuń opracował Robert Szydlik (członek Komisji Heraldycznej od roku 2016)

  • symbole Gminy Łyse wykonał Robert Szydlik (członek Komisji Heraldycznej od roku 2016), a studium historyczno-heraldyczne opracowała Agnieszka Poławska (pracownik Urzędu Gminy w Łysych)

  • symbole Gminy Chłopice opracował Wojciech Tutak (członek Komisji Heraldycznej od roku 2010)

  • symbole Gminy Kamionka opracował dr hab. Henryk Seroka (członek Komisji Heraldycznej od roku 2000 z przerwą w latach 2010-2014)

Skoro sami członkowie Komisji Heraldycznej nie ukrywają swego członkostwa w Komisji Heraldycznej przy zdobywaniu samorządowych zamówień to wydaje się słuszne szerokie informowanie o tym opinii publicznej.

PS. Wojciech Tutak zmarł 4 czerwca 2022 roku.

--Źródła:K. Jasieński, Weksylia samorządowe ustanowione w 2021 roku — Flaga, Biuletyn Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego nr 33 (57) kwiecień–czerwiec 2022 Ilustracja tytułowa:
  • Flaga gminy Budzyń kadr z Biuletynu Flaga nr 33 (57) kwiecień–czerwiec 2022
[P] 09.07.2022

Obumarła gałąź rodu Jagelona

Śmierć króla Zygmunta Augusta IIKnyszyn7 lipca 1572 r.

7 lipca 1572 roku zmarł w swoim dworze w Knyszynie na Podlasiu Zygmunt II August — jedyny syn Zygmunta I Starego i Bony Sforza. Z jego śmiercią wygasła w Rzeczypospolitej Obojga Narodów dynastia Jagiellonów. Po 200 latach powtarzał się po części los Piastów, gdy Kazimierz Wielki umarł nie pozostawiając męskiego potomka.

Z uwagi na to, że zgodnie z ceremoniałem uroczysty pogrzeb zmarłego króla odbywać się winien w obecności sukcesora, a nowego władcy jeszcze nie wskazano, wstępny pochówek szczątków dokonany został w Knyszynie. Ozdobnie odziane ciało króla przewieziono natomiast do Tykocina, gdzie oczekiwać miało na uroczyste przewiezienie do Krakowa.

Z pochówku króla zachował się opis:

Na piersi włożono mu tabliczkę srebrną złocistą, z tym napisem: Zygmunt August, Król Polski, syn Zygmunta I Króla Polski, wnuk Kazimierza, Króla Polski, ostatnia gałąź rodu Jagelona, ​​zdobywca Inflant, jednoczyciel Polaków z Litwinami, miłosierny, cierpliwy, sprawiedliwy, rozważny, którego roztropność podziwiał cały świat.*

Ostatnia droga króla na Wawel rozpoczęła się jednak ponad rok później z uwagi na zwlekanie z przybyciem do Polski Henryka Walezego, wybranego na króla w kwietniu 1573 roku. Żałobny kondukt, który wyruszył z Tykocina we wrześniu 1573 roku, przybył do Warszawy pod koniec stycznia 1574 roku. Do podkrakowskiego Prądnika dotarł 9 lutego, skąd po dwóch dniach udał się na Wawel.

Uroczystości pogrzebowe trwały trzy dni — w pierwszym dniu nastąpił obrzęd wprowadzenia zmarłego króla do katedry i jego pochówek w grobowcu. Drugiego dnia funeralne procesje przeszły do pięciu kościołów, w których odprawione zostały msze żałobne. W dniu ostatnim odprawiona została uroczysta msza za zmarłego króla w katedrze na Wawelu.

Theatrum virtutum ac meritorum Domini Stanislai Hosii 1595 © Biblioteka Narodowa

W październiku tego samego roku odprawiono w Rzymie uroczyste nabożeństwo żałobne w kościele pod wezwaniem św. Wawrzyńca in Damaso. Na okoliczność uroczystości żałobnych zbudowane zostało ceremonialne castrum doloris, zdobione przedstawieniami koronowanych orłów.

Wygłoszona została na nim także mowa pogrzebowa, przygotowana przez przebywającego w Rzymie kardynała Stanisława Hozjusza:

Podoba Ci się przenieść koronę polską na głowę innej rodziny, niesprzeciwiamy się Twojemu rozrządzeniu, niech się stanie wola Twoja. Oto Cię tylko błagamy, abyś w łasce Twojej nieustawał. Ajeżeli Ci się podobało dać nam nowego króla, daj nam takiego jakimi byli Jagiellonowie, a mianowicie dwaj Zygmuntowie, ojciec i syn, który by nam równie jak oni łaskawie, łagodnie, sprawiedliwie, umiarkowanie i roztropnie panował, ażeby pod iego rządem tak kwitnęła wiara jako za Zygmunta ojca, ażeby taki był pokój, jak pod panowaniem obu dwóch, ażebyśmy roztropnie przez ciernie życia doczesnego do chwały niebieskiej przeprowadzenie imię Twoje nieustannie wysławiać mogli przez wszystkie wieki. Amen.*

--Źródła:Pochowanie zwłok Króla JMCI Zygmunta Augusta w Krakowie roku 1572 — Pamiętnik Krakowski Nauk i Sztuk 1830, Biblioteka JagiellońskaMowa pogrzebowa Stanisława Hozjusza — Archiwum książąt Lubartowiczów © PAN Biblioteka Kórnicka Ilustracja tytułowa:
  • Pomnik Zygmunta Augusta II w katedrze krakowskiej — odbitka na papierze albuminowym, I. Krieger 1880 © Biblioteka Narodowa
[P] 07.07.2022

Biały Orzeł 'Xidaska' — wódz Ponków

Pozwolą Państwo, że przedstawię: Biały Orzeł (Xidaska / White Eagle) — rdzenny Amerykanin. Urodził się około roku 1840, zmarł w roku 1914 — dziedziczny wódz plemienia Ponka w latach 1870-1904. Władzę przekazaną mu przez jego ojca Żelaznego Bicza przekazał następnie na rzecz syna — Wodza Koni.

Żelazny Bicz był sygnatariuszem traktatu podpisanego z Abrahamem Lincolnem w roku 1865 oraz pierwszym rdzennym Amerykaninem, uczestniczącem w paradzie prezydenckiej podczas jego drugiej inauguracji.

Ponkowie byli pierwotnie częścią plemienia Omaha, zamieszkującego dolinę rzeki Ohio w środkowo-wschodniej części dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. W XVIII wieku oddzielili się zamieszkali wzdłuż rzeki Niobara i Ponca Creek w obecnej Nebrasce i Południowej Dakocie.

W odróżnieniu od innych Indian Wielkich Równin podstawą ich utrzymania było ogrodnictwo — w szczególności uprawa kukurydzy — oraz polowania na bizony. Z czasem, pod naporem Siuksów, wyemigrowali na zachód na tereny położone w okolicach ujścia rzeki Niobara.

W 1817 roku plemię podpisało pierwszy traktat pokojowy ze Stanami Zjednoczonymi, a następnie w roku 1825 umowę handlową. W roku 1858 i 1865 Ponka podpisali traktaty cesyjne, na mocy którego oddali część swojej ziemi Stanom Zjednoczonym w zamian za ochronę przed wrogimi plemionami i pomoc gospodarczą oraz stały rezerwat nad Niobrarą.

Taniec Słońca Ponka, 1850-1900 © 2022 Muzeum Gilcrease

Wbrew zobowiązaniom traktatowym rząd Stanów Zjednoczonych przekazał w roku 1868 Siuksom ziemię Ponków. Zapewne mała liczebność plemienia zdziesiątkowanego epidemią ospy oraz ich pokojowe nastawienie, zdecydowały, że zamiast odebrać wojowniczym Siuksom przekazane im „omyłkowo” tereny, rząd zdecydował o usunięciu Ponków z zamieszkiwanych ziem.

Na podstawie dekretu prezydenta Jacksona O Usunięciu Indian z roku 1830, zdecydowano o ich przeniesieniu na tzw. Terytorium Indiańskie, utworzone na terenie Oklahomy. Po zapoznaniu się z zaoferowanymi terenami wodzowie Ponka odmówili przenosin z uwagi na to, iż tereny nie były przygotowane do osiedlenia, ani też nie nadawały się pod uprawę rolną.

W roku 1877 plemię wygnano jednak siłą z dotychczasowego siedliska, a przesiedlenie — znane jako Szlak Łez Ponca — doprowadziło nie tylko do utraty dorobku życia, ale także śmierci prawie 1/3 Ponków na skutek chorób, w pierwszym roku po przybyciu na malaryczne tereny.

Konsekwencją przesiedlenia był także podział plemienia na dwie grupy. Jedna grupa w ramach protestu wodza Stojącego Niedźwiedzia powróciła wraz z nim na tereny Nebraski, by dokonać pochówku jego syna, zmarłego podczas przesiedlenia. Druga — pod wodzą Białego Orła — pozostała w Oklahomie, pomimo śmierci jego żony i czworga dzieci.

Stojący Niedźwiedż przed sądem — standingbeartrial.weebly.com

Działania obu wodzów znane są z uwagi na skuteczną walkę o uznanie praw ludności indiańskiej. Powrocie do Nebraski Stojący Niedźwiedź został aresztowany. W roku 1879 na mocy wyroku Sądu Okręgowego stanu Nebraska — w sprawie Stojący Niedźwiedź przeciw Crook — wódz Ponków uznany został za «osobę» na mocy Czternastej Poprawki i uzyskał możliwość dochodzenia swoich praw.

Sentencja wyroku brzmiała:

  1. Indianin jest „osobą” w rozumieniu prawa Stanów Zjednoczonych i w związku z tym ma prawo zaskarżyć nakaz habeas corpus w sądzie federalnym lub przed sędzią federalnym we wszystkich przypadkach, gdzie może być uwięziony lub w areszcie pod pozorem władzy Stanów Zjednoczonych lub gdy jest pozbawiony wolności z naruszeniem konstytucji lub prawa Stanów Zjednoczonych.

  2. Pozwany generał George Crook, będący dowódcą departamentu wojskowego Platte, sprawuje pieczę nad powodami pod władzą Stanów Zjednoczonych, z naruszeniem ich prawa.

  3. Nie istnieje prawomocna władza do usunięcia siłą któregokolwiek z powodów na Terytorium Indiańskim, jak to zostało nakazane pozwanemu.

  4. Indianie posiadają nieodłączne prawo do ekspatriacji, podobnie jak szczęśliwsza biała rasa, i mają niezbywalne prawo do „życia, wolności i pogoni za szczęściem”, o ile przestrzegają praw i nie naruszają na zakazanym terenie.

  5. Z uwagi na pozbawienie wolności pod pozorem władzy Stanów Zjednoczonych i łamanie ich prawa, powodowie muszą zostać zwolnieni z aresztu i jest to nakazane.

Miller Bros. 101 Ranch Wild West Show — The Show World, 29 June 1907, classic.circushistory.org

Wódz Biały Orzeł nawiązał współpracę z pułkownikiem Millerem, weteranem Armii Konfederatów. Dzięki dzierżawie ziem pod działalność farmerską plemię Ponka mogło pozyskać dochody na swoje utrzymanie. To właśnie na terenach Ponków bracia Miller stworzyli swoje rancho, które znane było z późniejszej działalności rozrywkowej jako 101 Ranch Wild West Show.

Odkrycie złóż ropy naftowej na terenach rezerwatu i w jego pobliżu spowodowało nie tylko zyski z dzierżawy, ale także negatywne oddziaływanie na środowisko naturalne. Ponkowie zmuszeni zostali do opuszczenia obozów położonych wzdłuż rzeki Arnaksas.

Plemię z Oklahomy liczy obecnie ponad 4.200 członków, a jego główną siedzibą jest miejscowość White Eagle. Współczesnym sposobem Ponków na utrzymanie są prowadzone przez nich kasyna i salony gier, z uwagi na specjalny status prawny hazardu prowadzonego przez rdzennych mieszkańców Ameryki.

Riverwind Casino in Oklahoma — Kym Koch Thompson / Wikimedia
--Źródła:Tribes of Oklahoma — Ponca Tribe of Indians of Oklahoma, Oklahoma Academic Standards for Social Studies, OSDE, ponca.comSprawa Stojący Niedźwiedź przeciw Crook — U.S. ex Rel. Standing Bear v. Crook, casetext.comBrett Chapman — Attorney of Law, brettachapman.com (pra-pra-prawnuk po kądzieli Białego Orła) Ilustracja tytułowa:
  • Biały Orzeł — portret 1877 Charles Milton Bell — koloryzacja © Brett Chapman
[P] 05.07.2022

Deklaracja Przyjaźni z okazji Deklaracji Niepodległości

Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych AmerykiUchwalenie Deklaracji NiepodległościII Kongres KontynentalnyFiladelfia, 4 lipca 1776 r.

Naród polski przesyła obywatelom wielkiej Unii Amerykańskiej braterskie pozdrowienia wraz z zapewnieniem najgłębszego podziwu dla stworzonych przez Was instytucji, w których Wolność, Równość i Sprawiedliwość znalazły swój najwyższy wyraz stając się gwiazdą przewodnią dla wszystkich nowoczesnych demokracji. Święto Wasze szlachetni Amerykanie, nie jest tylko Waszem świętem.

Znajduje ono gorący odzew w całym świecie, a szczególnie w naszej ojczyźnie Polsce, która dumna jest z tego, że w wielkiej godzinie Waszych dziejów u boku Jerzego Washingtona stali pod chorągwią wolności także bohaterowie naszych walk o wolność — Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski. […] *

Tak brzmi początek uroczystego pozdrowienia, otwierającego Polską Deklarację o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych. Deklaracja przygotowana została z roku 1926 z okazji obchodów 150-lecia Niepodległości Stanów Zjednoczonych z inicjatywy Amerykańsko-Polskiej Izby Handlowo-Przemysłowej oraz Stowarzyszenia Polsko-Amerykańskiego.

Przekazana została na ręce prezydenta USA Calvina Coolidge'a w uznaniu amerykańskiego uczestnictwa w I wojnie światowej oraz pomocy udzielonej Polsce — w szczególności wkładu amerykańskich lotników dywizjonu kościuszkowskiego — w czasie wojny z bolszewicką Rosją w 1920 roku.

Rada Ministrów — Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych, 1926 © Library of Congress

Deklaracja to 111 (!) tomów, zawierających pozdrowienia i podpisy przedstawicieli władz II Rzeczypospolitej — z prezydentem Ignacym Mościckim, premierem Kazimierzem Bartlem i naczelnikiem Józefem Piłsudskim włącznie — instytucji rządowych, społecznych, akademickich i religijnych oraz ponad 5,5 milionów uczniów szkół polskich.

To nie tylko pamiątka wyjątkowego gestu w relacjach międzypaństwowych, ale niezwykle osobisty, bo własnoręcznie zapisany, ślad po wielu Polakach — a w szczególności dzieciach — którzy paręnaście lat później stracą życie na własnej ziemi. Oryginał Deklaracji przechowywany jest w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych. Poszczególne tomy można przeglądać online.

--Źródło:* Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych, 1926 © Library of Congress Ilustracja tytułowa:
  • Ozdobna wyklejka pierwszej księgi Deklaracji
[P] 04.07.2022

Jako Polaków widzieli, tako ich pisali…

Niejako w trybie kontynuacji poprzedniego wpisu o gospodarczym kontekście zawarcia Unii Lubelskiej, tym razem przytoczę obraz polskiej szlachty w XVI-wiecznej Rzeczypospolitej z korespondencji ówczesnych dyplomatów. Na początek cytat z korespondencji nuncjusza papieskiego przy dworze króla polskiego — Monsignore Fulvio Ruggieri z roku 1565:

[…] Ze wszystkich narodów zaalpejskich Polacy są może naj­lepsi, mianowicie szlachta grzeczna, uprzejma, i jak się rzekło, gościnna. Lubo pojętni, nie wchodzą w głębsze poznanie rzeczy, łatwiej się uczą tego co już odkryto, niżeli sami zadają sobie pracy aby co odkryć w naukach lub sztukach, i nie starają się przyjść w czemkolwiek do doskonałości, może dla tego że są zbyt oddani wygodnemu i wesołemu życiu, że są zajęci wojskowością i rolnictwem, lub że są skłonni do pieniactwa i lubią protegować przyjaciół.

Rze­miosła są także w Polsce na bardzo nizkim stopniu, bo Polacy uży­wają po większej części samych rzemieślników niemieckich, których tylu do nich napłynęło, że w wielu miejscach nie usłyszysz innego języka tylko niemiecki, i wszystkie narzędzia mają nazwiska nie­mieckie. Dla tych przyczyn i dla tego źe w Polsce nie kwitną teraz nauki jak przed 170 laty zaraz po założeniu akademii krakowskiej, nie ma tu wielu uczonych.

Wszyscy jednak nawet rzemieślnicy mó­wią po łacinie, i nie trudno nauczyć się tego języka, bo w każdem mieście, w każdej prawie wsi jest szkoła publiczna. Z niewypowie­dzianą łatwością przejmują zwyczaje i język obcych narodów, a ze wszystkich zaalpejskich najwięcej uczą się obyczajności i języka włoskiego, który jest u nich bardzo używany i lubiony równie jak strój włoski mianowicie na dworze.

Ubiór narodowy jest prawie taki sam jak węgierski, ale lubią stroić się rozmaicie, często suknie od­ mieniają, przebierają się nawet kilka razy na dzień. Odkąd królowa Bona z domu Sforzów, matka teraźniejszego króla, wprowadziła język, strój i wiele innych zwyczajów włoskich, niektórzy panowie zaczęli budować się po miastach w Małej Polsce i w Mazowszu. Szlachta jest bardzo bogata, mieszka na wsi i bawi się rolnictwem, lecz w ogól­ności szlachcic polski mało dba o porządne gospodarstwo, wydaje więcej niż ma dochodu, i dla tego cała prawie szlachta jest zadłu­żona.

Kobiety nie bardzo piękne, ale miłe i powabne, raczej chude niż tłuste, dodawać sobie wdzięków sztucznemi sposobami lub far­bować włosy jest u nich wielką hańbą, trudnią się gospodarstwem domowem, robią sprawunki w mieście równie jak Niemki, ale nie stają w sądach. […]

Przemyśl — Theatri Praecipuarum Totius Mundi Urbium Liber Sextus, Georg Braun, Kolonia 1572 © Bayerische Staatsbibliothek

Piją dużo piwa, ale nie robią go jak Niemcy lub Prusacy z jęczmienia i chmielu, lecz z pszenicy zmie­szanej z żytem, orkiszem i owsem, do których mało bardzo chmielu dodają, i dla tego piwo polskie nie jest tak gorzkie jak niemieckie i daleko smaczniejsze, a im z gorszej robi się wody tym lepsze. Podolskie piwo winno swą dobroć zielu miodkowi które do niego dodają, gdańskie czarne jak atrament, zaprawione gorzkiemi korze­niami, jest mocniejsze od wina, ale w kraju uchodzi za osobliwszy trunek jak małmazia w Wiedniu.

Mają drugi napój zwany miodem, bardzo używany na Rusi, na Podolu, w Prusiech i Mazowszu, który niczem innem nie jest tylko miodem przaśnym gotowanym z wodą, i jest podobny z koloru do najpiękniejszego wina, ale zbyt słodki, i dla tego zapewne zaprawiają go czasem sokiem jabłecznym, wiśniowym lub korzeniami. Miód zwany lipiec który robią na Rusi lepszy jest od wszystkich innych, jak się o tem wyżej powiedziało.

Jedzą tak dużo mięsa, że jeden Polak zje za pięciu Włochów, co może ztąd pochodzi że jest bardzo tanie, prawie po niczemu, mało zaś jedzą chleba, a nigdy prawie sałaty. Dodają wiele korzeni do każdej potrawy, więcej niż każdy inny naród, i używają wiele cukru. Na ucztach i biesiadach dużo piją, w czem przewyższają samych nawet Niemców, przy kieliszku często przychodzi między nimi do zwady. […]

Góra Kalwaria — Theatri Praecipuarum Totius Mundi Urbium Liber Sextus, Georg Braun, Kolonia 1572 © Bayerische Staatsbibliothek

Kolejny obraz Polaków papieski nuncjusz w swoim sprawozdaniu ze stanu Królestwa Polskiego w roku 1568:

[…] Z przyrodzenia po­wolni lubią próżnowanie i pohulanki, najmniejszego nie cierpią przy­musu, i dla tego może nie są zbyt ścisłymi przestrzegaczami praw, aczkolwiek te są nader łagodne i pobłażające. Mimo to jednak na polu bitwy są bardzo odważni, a będąc silnie zbudowani łatwo znoszą trudy wojenne i żyją długie lata, jeżeli niewstrzemięźliwość nie skróci im życia, jak się często zdarza w wielu innych narodach północnych nieznających po większej części miary w jedzeniu i piciu. Upijanie się jest u nich chwalebnym zwyczajem, niewątpliwym dowodem szczerości, dobrego wychowania, przeciwnie trzeźwość poczytywana za grubiaństwo bywa czasem znakiem skrytości charakteru i podstępności.

Mają niepospolite zdolności umysłowe, ale nie wiele przykładają się do nauk, wyjąwszy duchownych, między którymi jest wielu posiadających gruntowną naukę, inni a mianowicie ludzie wyższego stanu przestają na jakiejkolwiek znajomości języka łacińskiego. Mają oprócz tego niewypowiedzianą łatwość uczenia się innych języków i przejmowania zwyczajów obcych narodów, na wzór których lubią się stroić i naśladować ich we wszystkiem.

Mimo to jednak wysoko cenią co tylko jest narodowem, są po większej części wielkimi miło­śnikami siebie samych, zkąd wynika źe uprzejmi dla chwalących i pochlebiających, otwarcie pogardzają tymi którzy ich ganią, lub niewielki dla nich okazują szacunek. Hojni do rozrzutności, czasem nad możność i siły, z takiem wylaniem i szczerą chęcią przyjmują u siebie swoich i cudzych, iż znać po nich że gościnne przyjęcie sprawia im największą przyjemność.

Nawet mniej zamożni mają, każdy według swego stanu, srebra stołowe i inne porządki do wygodnego życia służące, ale bogate sprzęty domowe, obicia, kobierce i tym podobne widać tylko w domach możniejszych panów. Cała jednak szlachta ma zwyczaj stroić się bogato, noszą po większej części suknie różno­kolorowe węgierskiego kroju, czasem ubierają się także po włosku w materye nie tylko jedwabne lecz w złotogłowy podszyte drogiemi futrami. […]

Nobiles Poloniæ na podstawie rysunków w „Żywocie Stanisława Hozjusza”, 1595 © Biblioteka Narodowa

A tak przedstawiał Polaków poseł wenecki Hieronim Lippomano w swojej relacji o Polsce z roku 1575:

[…] Polacy, obejmując pod tem nazwiskiem wszystkie narody berłu polskiemu podległe, są po większej części wzrostu więcej niż miernego. Będąc silnej budowy ciała łatwo się hartują do trudu i znoszenia wszelkich niewygód, tak iż wielu z nich sypia na deskach lub gołej ziemi, podesławszy pod siebie własne odzienie a siodło pod głowę. Szlachta lubi się pysznie i bogato stroić, latem w suknie bławatne różnego koloru przetykane złotem lub srebrem, zimą w sukienne podszyte bogatem futrem. Niektórzy także noszą się z włoska, inni z węgierska, i na wzór Węgrów lub Tatarów podgalają sobie głowy.

Najwięcej zaś starają się o to aby mieć piękną broń i dzielne konie, i nieraz zdarza się widzieć panów polskich przy pałaszach wysadza­nych perłami i drogiemi kamieniami, na dzielnych koniach przybranych w bogate rzędy i siodła ze srebrnemi lub złotemi strzemionami. Cza­sem słudzy równie suto ubrani noszą za nimi ogromne pałasze, każdy zaś bogaty szlachcic polski trzyma liczną zgraję sług, nie żałując na ich utrzymanie żadnego wydatku, a nie jeden aby się świetnie pokazać wydaje więcej niżeli pozwala stan jego majątku.

Słowem Polacy lubią przepych i przesadzają się w zbytkach, aby wzbudzić podziwienie i zyskać oklaski. Nikt im tego nie ma za złe, ale im zarzucić można, źe równie jak inne północne narody przebierają miarę w napoju, chociaż to mają na swoje usprawiedliwienie, że ostry klimat zmusza ich do zagrzewania się mocnemi trunkami, do których tak są z dawna przywykli, że cudzoziemców wstrzymujących się od kie­liszka mają za niegrzecznych i nieobyczajnych.

Ale nie tylko w piciu zbytek wziął tu górę nad umiarko­waniem i potrzebą przyrodzoną, w jedzeniu także równie są niewstrzemięźliwi, zkąd pochodzi że przesiadują u stołu siedm lub ośm godzin, a dawniej nim królowa Bona przybyła do tego kraju, dłużej jeszcze siadywali. Zapatrując się na skromne życie dworzan włoskich, których ta pani znaczną liczbę sprowadziła z sobą, Polacy takżo zaczęli się wystrzegać pić i jeść do zbytku, zaczem poszło że nie tracą już teraz tyle czasu przy stole, ile dawniej tracili z zaniedbaniem spraw ważniejszych i z uszczerbkiem zdrowia.

Ztem wszystkiem dotąd jeszcze jeżeli kto z gości nie pije, poczytuje to gospodarz za najwię­kszą urazę i niegrzeczność, a na Rusi i w innych stronach, gdzie się ściśle zachowuje ten dawny zwyczaj, nie raz przychodzi ztąd do ubijatyki, i zdarza się że się porywają do szabel na tego, któryby nie odpowiedział kieliszkiem na uczynione sobie wezwanie.

Ta skłonność do pijatyki, którą oni nazywają zwierciadłem duszy, czyni ich pochopnymi do gniewu o lada urazę lub o cokolwiek nie idzie po ich myśli, i jest oraz przyczyną tej wielomówności, która panuje we wszystkich ich rozmowach. Mimo to jednak aczkolwiek są niewstrzemięźliwi w jedzeniu i piciu, co zazwyczaj skraca życie, tak są silnie zbudowani, że żyją długie lata.

W naukach nie są bardzo doskonali, nie żeby nie mieli dostate­cznych zdolności umysłowych, lecz że nie dbają o nauki, i nie lubią im się oddawać. Uczą się jednak wszyscy prawie, łacińskiego języka, wielu włoskiego, niektórzy niemieckiego, lecz język łaciński jest między nimi w tak powszechnem używaniu, że mało jest takich nie tylko miedzy szlachtą, ale nawet pomiędzy mieszczanami i rzemieślnikami, którzyby go nie rozumieli i płynnie nim nie mówili. Są nawet tacy którzy gładko piszą po łacinie. […]

Kraków — Theatri Praecipuarum Totius Mundi Urbium Liber Sextus, Georg Braun, Kolonia 1572 © Bayerische Staatsbibliothek

Na koniec krótka charakterystyka polskiej nacji, pióra arcybiskupa Galeazzo Marescotti — nuncjusza apostolskiego w latach 1670-71:

[…] Piją piwo, miód i dużo wódki. Są to ludzie dumni, ale rzetelni, szczerzy i uczciwi, częściej bywają oszukani niż potrafią kogo oszukać. Są tak hojni, że grzeszą prawie rozrzutnością. Na ucztach pija wino którego dużo sprowadzają z Węgier, a nie mając kwiatów do ozdobienia stołów, tną w drobne kawałki materye jedwabne, różnokolorowe.

Oprócz języka łacińskiego, którym mówią równie dobrze jak swoim, uczą się wielu innych, i dla tego lubią jeździć za granicę. W kraju bogaci i ubodzy chodzą przy szablach, i trzymają wielką liczbę sług i domowników.

Nie bardzo lubią Niemców i Francuzów, co może pochodzi ztąd że są dumni, i że wyżej się cenią nad każdy inny naród. Lubią z resztą innych cudzoziemców a mianowicie Włochów, z których ci którzy zasłużyli się Rzeczypospolitej policzeni zostali w rzędzie szlachty krajowej, i tak Pac, którego przodkowie pochodzą z Florencyi, jest teraz wielkim kanclerzem litewskim. […]

--Źródło:Relacye nuncyuszw apostolskich i innych osób o Polsce od roku 1548 do 1690, T. I-II, Wydanie Biblioteki Polskiej w Paryżu, Berlin-Poznań 1864 © Biblioteka Narodowa Ilustracja tytułowa:
  • Miles Polonus et Nobiles Poloniae— Theatri Praecipuarum Totius Mundi Urbium Liber Sextus, Georg Braun, Kolonia 1572 © Bayerische Staatsbibliothek, Monachium
[P] 02.07.2022

Unia polsko-litewska — „sól w oku” zawistników

Unia Lubelska1 lipca 1569 r.

Aktem Sejmu Walnego w Lublinie z 1 lipca 1569 roku Korona Królestwa Polskiego i Wielkie Księstwo Litewskie złączone zostały unią realną w jeden organizm państwowy. Powstanie Rzeczypospolitej Obojga Narodów rozpatrywane jest najczęściej w wymiarze politycznym. Zwraca się zatem głównie uwagę:

  • zachowanie nazw własnych obu podmiotów unii — Korona Królestwa Polskiego i Wielkie Księstwo LItewskie

  • utrzymanie odrębności skarbu, administracji, wojska i sądownictwa

  • utrzymanie odrębnych języków urzędowych — polskiego oraz ruskiego

  • wprowadzenie wspólnej polityki zagranicznej oraz monetarnej

  • przeprowadzanie wspólnego wyboru władcy — koronowanego na króla Polski i wielkiego księcia Litwy

  • zrównanie prawne szlachty litewskiej — w tym ruskiej — ze szlachtą polską.

Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na inny aspekt, bodajże najważniejszy — przynajmniej w moim osobistym przekonaniu — aspekt gospodarczy. Posłuży temu korespondencja nuncjusza papieskiego przy dworze króla polskiego — Monsignore Fulvio Ruggieri z roku 1565:

[…] Szlachta przedaje tylko własne zboże, które jest największem bogactwem tego kraju. Spuszczone do Wisły rzekami do niej wpadającemi, idzie Wisłą do Gdańska, gdzie się składa w umyślnie na ten koniec zbudowanych szpichlerzach w osobnej części miasta, dokąd straż nikomu w nocy wejść nie pozwala.

Zboże polskie karmi całe prawie Niderlandy króla Filipa, nawet okręty portugalskie i innych krajów przybywają po zboże polskie do Gdańska, gdzie ich czasem 400 i 500 nie bez zadziwienia zobaczysz. Litewskie idzie Niemnem do morza bałtyckiego. Zboże podolskie które, jak się rzekło, marnie przepada, możnaby spławiać Dniestrem do morza czarnego, ztamtąd do Konstantynopola i do Wenecyi, o czem myślą teraz sto­sownie do projektu podanego przez kardynała Kommendoni.

Prócz zboża Polska dostarcza innym krajom lnu, konopi, skór wołowych, miodu, wosku, smoły, potażu, bursztynu, drzewa do bu­dowy okrętów, wełny, bydła, koni, owiec, piwa i pewnego ziela farbierskiego. Z innych krajów sprowadza bławaty, sukna, płótno, szpa­lery, kobierce, ze wschodu drogie kamienie i klejnoty, z Moskwy so­bole, rysie, niedźwiedzie, gronostaje i inne futra których nie ma w Polsce, lub nie jest tyle ile ich mieszkańcy potrzebują dla ochrony od zimna lub dla przepychu.

Ztamtąd przychodzi także ryba solona, suszona na wietrze lub słońcu, srebro, złoto, mosiądz, woły z Wołoszczyzny, wino z Węgier, z Morawii, z Austryi, trochę także z Włoch, z Kandyi i z Grecyi; wino francuskie, reńskie, hiszpańskie mają z Gdańska, tudzież korzenie, co wszystko wyprowadza z kraju pie­niądze. […]

Gdańsk — Civitates orbis terrarum, Georg Braun, 1575 © BUWr

Poszerzony opis skreślony został jego ręką w sprawozdaniu ze stanu Królestwa Polskiego na rok przed zawarciem Unii Lubelskiej:

[…] Polska prowadzi handel nie tylko z sąsiadami, lecz i z odleglejszemi krajami. Całe atoli prawie handlu tego skupienie jest w Gdań­sku, porcie nad morzem bałtyckiem, należącym do króla polskiego. W miesiącu sierpniu odbywa się tu wielki jarmark od Ś. Dominika czternaście dni i dłużej trwający, na który zbierają się Niemcy, Fran­cuzi, Flamandy, Anglicy, Hiszpanie, Portugalczycy, i wtedy zawija do portu przeszło 400 okrętów naładowanych winem francuzkiem i hiszpańskiem, jedwabiem, oliwą, cytrynami, konfiturami i innemi pło­dami hiszpańskiemi, korzeniami portugalskiemi, cyną i suknem angielskiem.

Zastają w Gdańsku magazyny pełne pszenicy, żyta i innego zboża, lnu, konopi, wosku, miodu, potażu, drzewa do budowy, solonej wołowiny i innych drobniejszych rzeczy, któremi kupcy rozładowane swoje okręty na powrót ładują, co się odbywa w pierwszych ośmiu dniach jarmarku, a w ostatnich ośmiu i przez cały rok przybywają do tego miasta nie tylko kupcy krajowi, ale wiele innych osób dla opatrzenia swych sklepów lub domów w wino, sukna, korzenie i inne potrzebne rzeczy.

Zboże zaś i inne płody zbywające od potrzeb kra­jowych spławiają do Gdańska na wiosnę i przedają hurtem kupcom gdańskim, którzy składają je w swych magazynach na następny jar­mark, a że oni tylko sami mogą prowadzić ten handel, są niezmiernie bogaci, i niemasz miasta z którego by król polski mógł mieć więcej pieniędzy.

Kraków także znaczny prowadzi handel z Niemcami, Wę­grami i Włochami. Z Niemiec sprowadzają płótno, sukno i wiele innych towarów, z Węgier wino które Polakom smakuje więcej niż inne, z Włoch małmazie, oliwę, cytryny i inne podobne płody, ale najwięcej lamy i inne jedwabne materye będące w powszechnem między szlachtą użyciu, i którym Polacy dają nad innemi pierwszeństwo. Ale Polska nie wyprowadza z tej strony za granice tylko srebro, skóry i trochę bydła.

Poznań — Civitates orbis terrarum, Georg Braun 1575 © BUWr

W Poznaniu równie jak w Krakowie prowadzą handel z Niem­cami, we Lwowie z Turcyą, zkąd sprowadzają wozami przez Woło­szczyznę kobierce, kamloty, materye tureckie, małmazyą, imbir, rodzenki i wiele innych płodów i towarów wschodnich. Nakoniec Wilno ma znaczny handel z krajami moskiewskiemi, którym dostarcza pło­dów krajowych i zagranicznych w zamian za futra różnego gatunku i inne rzeczy mniejszej wartości, lecz w czasie wojny cały ten handel ustaje, i dla tego trudno jest teraz o futra moskiewskie w Polsce.

Temi drogami Polacy handlują dotąd z narodami zagranicznemi, lecz możnaby otworzyć inną jeszcze drogę daleko wygodniejszą i pożyte­czniejszą, gdyby podobna było zrobić Dniestr spławnym, który płynąc między Wołoszczyzną, Rusią i Podolem wpada do morza Czarnego, i nie ma innych przeszkód do żeglugi, tylko tu i owdzie sterczące wśrodku koryta skały, któreby dały się uprzątnąć z niewielkim ko­sztem.

Jest tu teraz Jan Tedaldo rodem z Florencyi, który podejmuje się uprzątnąć te przeszkody, gdyby król z radą uwolnił go od pła­cenia przez lat ośm cła na tej rzece; ale go od tego uwolnić nie można bez zezwolenia sułtana tureckiego, który posiada Białygród przy ujściu tej rzeki, i wojewody wołoskiego, do którego prawie cały jej prawy brzeg należy; coby jednak łatwo wyjednać można przy trwającym między nimi a królem polskim pokoju.

Tą tedy drogą szłoby zboże z całej Polski a mianowicie z żyznego Podola, bydło, skóry do Konstantynopola a ztamtąd do Wenecyi, która tym spo­sobem mogłaby mieć więcej zboża polskiego i za niższą cenę, niżeli dotąd z innych krajów. Mogłaby także Anglia i Flandrya posyłać tą drogą swoje towary na wschód, które teraz z wielkim ko­sztem przewożą się lądem aż prawie do samej Wenecyi, gdy tym czasem tą nową drogą możnaby je posyłać morzem do Gdańska, a ztamtąd rzekami polskiemi do Dniestru z niewielką przewózką lą­dową.

Jan Tedaldo wynalazca tej drogi handlowej podaje myśl An­glikom, by dla uniknienia dłuższej żeglugi i niebezpieczeństwa na brzegach Danii posyłali wprost swoje towary do Hamburga, ztam­tąd lądem do Bremy, i znowu morzem do Gdańska, lecz nie mógł dotąd przywieść do skutku swego zamiaru, lubo czyni o to pilne starania w sejmie i u panów polskich. […]

Grodno — Civitates orbis terrarum, Georg Braun 1575 © BUWr

Na koniec krótka charakterystyka przezorności politycznej polskiego dworu, pióra arcybiskupa Galeazzo Marescotti — nuncjusza apostolskiego w latach 1670-71:

Co się tyczy stosunków panów polskich z obcemi dworami, wiadomo że, wyjąwszy nuncyusza stolicy apostolskiej, nie mają zwyczaju posyłać ani przyjmować posłów zwyczajnych, a przyjętych prędko odprawiają; nie zgadza się to bowiem z ich polityką, aby ci długo w kraju bawili, porozumiewali się i zmawiali z obywatelami.

Rzeczpospolita Obojga Narodów była nie tylko państwem, którego powstanie tworzyło suwerenną potęgę polityczno-militarną w tym regionie Europy, ale także gospodarczą — opartą o niebagatelne przychody z handlu. W takim kształcie stawała się jednak solą w oku państw ościennych, a jej bogactwo przedmiotem pożądania.

Fundamenty Rzeczpospolitej Obojga Narodów podkopał „potop szwedzki” i jego bezprecedensowa grabież. Jednak ostatecznie pokonać ją mógł jedynie ktoś, kto by znalazł skuteczny sposób na zniszczenie jej gospodarki. Niestety znalazł się ktoś taki — potomek prusackiej żmii, wyhodowanej na łonie Królestwa Polskiego. Jej ukąszenie wymazało Rzplitą z kart historii.

Atak Rosji na Ukrainę należy rozpatrywać nie tylko jak tragedię, ale także jako szansę. Geostrategiczne położenie Ukrainy i Polski nie musi być wcale przekleństwem. W kontekście blokady portów Ukrainy oraz grabieży ukraińskiego zboża przez Rosję, należy skorzystać z historycznych doświadczeń w eksporcie dóbr via polskie porty.

Powtórzę — w 2022 roku otworzyło się okienko historii, z którego trzeba skorzystać. Projekt Trójmorza to jedyny właściwy sposób na zbudowanie realnej przeciwwagi dla negatywnego oddziaływania Rosji i Niemiec na ten region Europy. Brak szeroko zakrojonych działań będzie grzechem zaniechania, który zemścić się może w całkiem nieodległej przyszłości.

Historia magister vitae est…

--Źródło:Relacye nuncyuszw apostolskich i innych osób o Polsce od roku 1548 do 1690, T. I-II, Wydanie Biblioteki Polskiej w Paryżu, Berlin-Poznań 1864 © Biblioteka Narodowa Ilustracja tytułowa:
  • Poloniae Regnum — Abraham Ortelius, Theatrum Orbis Terrarum. Antwerpia 1571 © Biblioteka Narodowa
[P] 01.07.2022

Święto królewskiego miasta Poznania

Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawłapatronów miasta Poznania29 czerwca

Bespieczny bądź POZNAniu, czyśćieć wieże stoją:

Stroże stoiąc nad nimi namniey się nie boją.

Orzeł wysoko lata, Piotr y Paweł w niebie,

BÓG, święci, Król, twa Cnota bronią zawżdy ciebie.

Tym oto stemmatem sławił w roku 1584 miasto Poznań ks. Jakub Wujek. Wiersz zamieszczony został w jPostylli Catholicznej mniejszej, na okoliczność wydania jej w grodzie, na którego pieczęci widnieli od wieków święci Piotr i Paweł. A właściwie Paweł i Piotr — gdyż taka kolejność wynika z heraldycznego odczytania wizerunku napieczętnego.

Herb miasta Poznania — wywiedziony z jednego z piękniejszych zabytków średniowiecznej kultury materialnej w polskiej sfragistyce municypalnej — wydaje się być powszechnie znany. Gros poznańskiej społeczności na pytanie — co zawiera przedstawienie heraldyczne? — odpowie przynajmniej, iż są na nim dwaj święci na miejskim murze.

Pozostałe elementy przedstawienia — ilość wież, otwór bramny, umieszczone w nim skrzyżowane klucze, a nawet tarcza z orłem nad środkową wieżą — nie zawsze bywają od razu wymienione. O wyśmienitej znajomości poznańskiego herbu świadczy wskazanie obecności korony na głowie orła.

Tłok pieczęci miasta Poznania (ujęcie odwrócone) XIII w. — APP | Współczesny herb miasta Poznania — J. Bąk 1996

Gdy zadać poznaniakom pytanie dodatkowe — dlaczego w herbie są akurat ci dwaj święci, a nie inni? — także spora grupa odpowie — ponieważ to patronowie miasta. Odpowiedź ze wszech miar słuszna. Jednak na ostatnie pytanie — dlaczego to właśnie oni są patronami? — zdecydowana mniejszość odpowie, że są patronami głównego kościoła miasta — katedry na Ostrowiu Tumskim.

Jednakże już tylko znikoma część mieszkańców Poznania wie, że o ile św. Piotr był pierwszym patronem ówczesnej katedry — jako pierwszego kościoła misyjnego na ziemiach Polski — to św. Paweł został jej patronem dopiero w… XIX wieku. Drugiego patrona katedra otrzymała po podniesieniu diecezji poznańskie do rangi archidiecezji przez papieża Piusa VII w roku 1821.

W tym kontekście rodzi się uzasadnione pytanie — skąd w takim razie w na średniowiecznej pieczęci miasta Poznania wziął się św. Paweł? Co więcej — dlaczego zajmuje na niej miejsce zaszczytne — czyli uprzywilejowane heraldycznie — na prawej wieży? Przecież to św. Piotr jest tym „pierwszym Apostołem”, skałą kościoła Chrystusowego i pierwszym patronem poznańskiej katedry.

Odcisk pieczęci miasta Krakowa — AGAD | Odcisk pieczęci miasta Poznania, 1344— archiwum własne

Dla porównania warto przywołać pieczęć miejską Krakowa z końca XIII wieku. Obecne na niej przedstawienie napieczętne wykazuje duże podobieństwo do kompozycji pieczęci poznańskiej. Na wieżach muru bramnego również stoją dwaj święci — na prawej (heraldycznie) św. Wacław męczennik (patron Czech), a na lewej św. Stanisław biskup męczennik.

Podobnie jak na pieczęci poznańskiej widnieje tarcza z orłem ponad środkową wieżą. Orzeł ten — odmiennie niż w przypadku wizerunku poznańskiego — nie jest jednak koronowany. Obecność postaci św. Wacława wynika z faktu, iż pierwsza katedra krakowska — tzw. katedra chrobrowska — była pod jego wezwaniem.

Przedstawienie św. Stanisława wiązać należy z silnym od XII wieku kultem oraz jego kanonizacją, ogłoszoną w Polsce w roku 1254. To w królewskiej katedrze na Wawelu przed sarkofagiem św. Stanisława — jako patrona zjednoczonego królestwa — od koronacji Władysława Łokietka była koronowana większość polskich władców.

O ile uprzywilejowane miejsce św. Wacława na krakowskiej pieczęci wynikać może z jego patronalnego pierwszeństwa to zdziwienie budzi obecność na tym miejscu św. Pawła na pieczęci poznańskiej. Wydaje się bowiem, że to św. Piotr — jako pierwszy patron poznańskiego kościoła misyjnego — winien zajmować miejsce na prawej wieży.

Przykładem wprowadzenia „korekty” jest herb miasta Strzegom. Na najstarszej pieczęci miejskiej widnieją postaci obu Apostołów w takim samym porządku, jak na pieczęci miasta Poznania. Po stronie prawej (heraldycznie) stoi św. Paweł, a po stronie lewej św. Piotr. Współczesny herb Strzegomia przedstawia już wizerunki świętych zamienione miejscami.

Odcisk pieczęci miejskiej Strzegomia, XIV w. — MNW | Herb miasta Strzegom — załącznik nr 2 do statutu Gminy Strzegom, 2008

W przypadku miasta Poznania utrzymana została pierwotna kolejność i św. Paweł nadal stoi po stronie prawej. Do dziś nikt tak naprawdę nie wyjaśnił założeń ideowych poznańskiej pieczęci. Dlaczego? Ponieważ na przeszkodzie stoi narracja od dziesięcioleci utrwalona w literaturze przedmiotu.

Oto jak — w dużym skrócie — brzmi „rozstrzygające” wyjaśnienie, autorstwa prof. Józefa Szymańskiego:

  • mury, baszty i brama — to symbol niezależności społeczności miejskiej, posługującej się własnym prawem

  • orzeł — to odwołanie do herbu książąt wielkopolskich, władców-założycieli miasta (dlatego winien być niekoronowany)

  • Piotr i Paweł — to patronowie katedry, protektorzy miasta, sakralizujący jego prawa.

Wytłumaczenia znaczenia gwiazd i półksiężyca historykowi nie udało się dokonać, gdyż… nie znaleziono żadnego przedstawiciela rodu Leliwitów w historii miasta. Idąc zatem „na skróty” wskazano na ich związek z symboliką raju lub maryjną — podobnie jak klucze. (!) Od przewodników miejskich turyści usłyszą, że klucze to symbol samorządności.

Zagadnienie dotyczące samego wizerunku orła, a w szczególności korony, to temat odrębny. Więcej nawet — to kwestia bardzo poważna, wymagająca wnikliwej analizy. Dlaczego? Choćby dlatego, że uzasadnienie sugestii prof. Szymańskiego umieszczenia niekoronowanego orła we współczesnym herbie miasta Poznania, oparte jest na następujących założeniach:

  • primo — królewskiej korony w żaden sposób nie można wiązać ani z Wielkopolską, ani tym bardziej z Poznaniem — poza epizodem Przemysła II

  • secundo — choć korona w herbach książąt piastowskich pojawiała się jako program polityczny zjednoczenia królestwa to w oficjalnej heraldyce państwowej, poczynając od końca XV wieku, aż do ostatniego Wazy, dbano, aby korona nie była nałożona na głowie orła, lecz umieszczana nad jego głową.

Pomijam (na razie) kuriozalne stwierdzenie o „epizodyczności” Przemysła II — w kontekście jego królewskiej koronacji — oraz braku związku korony z Poznaniem (stolicy odrodzonego wówczas królestwa). Pozwolę sobie tylko przypomnieć, że legenda obecna na pieczęci majestatowej Przemysła II, głosiła przywrócenie zwycięskich znaków Polaków.

Naukową argumentację o wielowiekowej „dbałości” o nienakładanie korony na głowę orła w oficjalnej heraldyce państwowej najlepiej weryfikuje wizualny przegląd pieczęci kancelarii królewskiej ze wspomnianego okresu. Postawiona przez historyka teza ma się nijak do rzeczywistych przedstawień koronowanego orła na zachowanych pieczęciach królewskich.

Dla jasności wszyscy polscy władcy na pieczęciach kładli królewską koronę bezpośrednio na głowę orła. Każdy może to sprawdzić na własne oczy — zapraszam do Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie.

Odcisk pieczęci królewskich — AGAD

Zaiste — prawdziwe jest powiedzenie — patrzycie, a nie widzicie. A może raczej — widzicie tylko to, co chcecie zobaczyć. Na czym opieram to spostrzeżenie? Prof. Szymański dowodził, że nie ma żadnych przesłanek, aby na głowie orła dopatrywać się korony, gdyż są to po prostu pióra, przedstawione zgodnie z ówczesną konwencją artystyczną.

Dla poparcia tego twierdzenia wskazał przedstawienia orłów na odciskach pieczęci władców niemieckich. Przeprowadzona analiza wskazanych rycin wykazuje, że kategoryczne twierdzenie o obecności piór — wykonanych w „konwencji artystycznej, funkcjonującej w określonym czasie” — zamiast korony, nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistym wyglądzie detali na przedmiotowych pieczęciach.

Trudno zrozumieć, dlaczego historyk jako przykład orła z piórami na głowie wskazał przedstawienie orła wyraźnie „łysego” (il. 1). Dlaczego nie dostrzegał różnicy między układem piór naturalnie opadających na tył głowy orła (il. 2, 3, 4), a formą kwiatonów korony, wyraźnie wznoszących się w górę (il. 5). Co więcej — przemilczał koronę o niewielkich fleuronach, zdobiącą głowę orlicy morawskiej, na pieczęci zamieszczonej zaraz obok tej, którą przywołał jako przykład (il. 6).

Pieczęcie z okresu XIII/XIV wieku — O.Posse — Die Siegel der Deutschen Keiser und Könige, Drezno 1909

Konkludując, stwierdzam, że — w moim osobistym przekonaniu — nosi to znamiona świadomej manipulacji materiałem źródłowym. Tak „uzbrojona” argumentacja nie mogła być efektem niedopatrzenia, pomyłki, czy też nawet pracy w pośpiechu. To było — by nie używać mocnych słów, powtórzę za Semkowiczem — bałamuctwo.

Dość powiedzieć, że choć średniowieczny tłok pieczęci miasta Poznania od 1971 roku leżał w poznańskim archiwum, to dopiero w roku 1991 projektant współczesnego wzoru herbu Poznania — artysta-plastyk Jerzy Bąk — zainicjował prace badawcze. I to właśnie jemu miasto zawdzięcza przywrócenie koronowanego orła w swoim herbie.

Do lat 90. nikt — powtórzę: NIKT — ze środowiska naukowego nie poddał go profesjonalnym badaniom. Tego „grzechu zaniechania” nie zakryją żadne prześmiewcze interpretacje ekspertyzy przygotowanej przez specjalistów kryminalistyki w roku 1992.

Po ludzku taka reakcja zaklinania rzeczywistości mnie osobiście nie dziwi — wieloletnia narracja „poszła w piach” tylko dlatego, że nie dochowano zwykłej rzetelności badawczej. Bo przecież w latach 90. można było zamówić profesjonalne badania, czy też wykonać zdjęcia zbliżeń detali. Można było zlecić je ekspertom w z różnych dziedzin — w tym od metaloplastyki.

Albo choćby wysłać do badań kolegom z wyspecjalizowanych ośrodków naukowych na Zachodzie. To także nie kwestie finansowe spowodowały, że z pozoru naukowo „obiektywna” krytyka oparta została o całkiem subiektywną interpretację publikacji zamieszczających jedynie czarno-białe ilustracje — dodatkowo przetworzone rastrem poligraficznym.

Zamiast przyznać się do błędnego odczytania detali pieczęci, z uwagi na brak pogłębionych badań lub ewentualnie lichą jakość materiału badawczego, wygodniej było ex cathedra bronić tezy o „.piastowskiej” proweniencji orła z poznańskiej pieczęci, propagowanej — co tu ukrywać — w czasach ideologicznie nieprzychylnych orłowi koronowanemu.

Wydawałoby się, że te czasy bezpowrotnie minęły. Choćby dlatego, że dostęp do źródeł jest lepszy, oryginały są zdigitalizowane, biblioteczne egzemplarze wartościowych publikacji, czy też obiekty archiwalne, nie zalegają już latami w prywatnych szufladach naukowców, a i w technologiach badawczych dokonał się ogromny postęp.

Okazuje się jednak, że problem nie zniknął. Znane z literatury przedmiotu pojęcie «bałamuctwo», co rusz daje o sobie znać. Dlaczego? Bo jego przyczyna tkwi gdzie indziej — to bowiem kwestia mentalności. O przejawach «bałamuctwa» w obszarze heraldyki samorządowej, projektowania symboli oraz w procedurze ich opiniowania pozwolę sobie napisać przy innej okazji.

--Źródła:J. Wujek — Postylle, Poznań 1584 © Biblioteka NarodowaJ. Szymański — Herb Poznania; w: Materiały do polskiego herbarza samorządowego, Zeszyt 1, Lublin 1995O.Posse — Die Siegel der Deutschen Keiser und Könige, Drezno 1909
Ilustracja tytułowa:
  • Ilustracja na podstawie laboratoryjnego zdjęcia odcisku pieczęci miejskiej Poznania © Jerzy Bąk, archiwum własne
[P] 29.06.2022

Poznański Czerwiec '56

Czarny Czwartek28 czerwca 1956 r.
--Ilustracja tytułowa:
  • Ilustracja: na podstawie zdjęcia archiwalnego © Instytut Pamięci Narodowej
[P] 28.06.2022

Powrót zwycięskiego znaku Polaków

Koronacja królewskaPrzemysł IIKatedra w Gnieźnie26 czerwca 1295 r.

26 czerwca, w dzień słońca, to jest w niedzielę, w dzień świętych męczenników Jana i Pawła w roku 1295 po narodzeniu Pana naszego, cieszący się ogromnym poważaniem arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka po odprawieniu zgodnie ze zwyczajem uroczystej mszy świętej do Ducha Świętego w katedrze metropolitalnej w Gnieźnie, namaszcza i wynosi wymienionego księcia Przemysła na króla, a jego żonę, księżnę Ryksę na królową Polski i koronuje ich koroną królewską, którą — rzecz dziwna — duchowni starannie i pieczołowicie przechowali i ustrzegli przez wiele minionych lat. […]

W ten sposób przywrócono Polsce za Bożą pomocą berło królewskie i zaszczytną godność króla, których była pozbawiona niemal przez dwieście lat.*

W roku 2025 przypadnie 730. rocznica objęcia tronu Królestwa Polskiego przez Przemysła II. Wraz z koronacją Przemysła II po prawie 200 latach została przywrócona — z Bożą pomocą — nie tylko królewska godność państwa Polskiego, ale został mu także przywrócony zwycięski znak Polaków — victrix signum Polonis — Orzeł Biały.

W roku 2025 przypadnie także 1000. rocznica pierwszej polskiej koronacji królewskiej — koronacji Bolesława Chrobrego w roku 1025. Uznany już w roku 1000 za brata i współpracownika cesarstwa, otrzymał po 25 latach należny mu znak władzy, a jego władztwo — regnum sclavorum gothorum sive polonorum — uzyskało status europejskiego królestwa, równoprawnego innym.

Z uwagi na doniosłość wydarzeń z roku 1025 oraz 1295, a także ich ważkość dla polskiej tożsamości narodowej, wydaje się ze wszech miar właściwe, aby obie przypadające w roku 2025 rocznice zostały objęte szczególną pamięcią. Dlatego też wniosłem do Kancelarii Sejmu RP Petycję w sprawie podjęcia inicjatywy legislacyjnej dla ustanowienia roku 2025 «Rokiem Orła Białego».

--Źródła:* Jan Długosz — Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN 2009Aleksander Bąk — Petycja w sprawie ustanowienia roku 2025 Rokiem Orła Białego, 26.06.2022
Ilustracja tytułowa:
  • Orzeł Biały— na podstawie zdjęcia pieczęci majestatowej Przemysła II z Archiwum Diecezjalnego w Pelplinie
[P] 26.06.2022

Lekcja historii z czasów Kazimierza Jagiellończyka

Koronacja królewskaKazimierz JagiellończykKatedra Królewska na Wawelu25 czerwca 1447 r.

575 lat temu koronacją na Wawelu rozpoczął swoje panowanie Kazimierz Jagiellończyk. Najmłodszy syn Władysława Jagiełły dokończył dzieło ojca, pokonując Zakon Krzyżacki w wojnie 13-letniej i odzyskując nieskrępowany dostęp do morza, a w szczególności Gdańsk, Elbląg, Malbork, Sztum oraz ziemię chełmińską.

Na mocy pokoju toruńskiego z roku 1466, zawartego pomiędzy państwem krzyżackim a Koroną Królestwa Polskiego, każdy nowy mistrz zakonu składać miał hołd lenny polskiemu królowi oraz udzielać pomocy zbrojnej. W polityce Jagiellonów zabrakło jednak postawienia przysłowiowej kropki nad «i» — ostatecznej inkorporacji całości ziem Prus Zakonnych do Korony Królestwa Polskiego.

Z wydarzeń historycznych warto wyciągać wnioski na dziś. Region Europy Środkowo-Wschodniej poddawany jest bowiem cyklicznie takim samym wyzwaniom jak przed wiekami. A ponieważ geopolityczne realia nie zmieniają się to historia uczy nas, że lubi się powtarzać.

Bitwa pod Grunwaldem — kronika Berneńska, Diebold Schilling 1484 © Burgerbibliothek Bern

„Polityczna poprawność” Europy XV wieku nie pozwoliła ani zwycięzcy spod Grunwaldu, ani też jego synowi, w pełni zlikwidować zagrożenia, jakie stanowił zlokalizowany w tym regionie twór państwowy. Państwo zakonne, które przetrwało dzięki wspaniałomyślności polskich władców, de facto stało się zabójcą władztwa ich dobroczyńców.

Od początku XVI wieku mistrzowie zakonu nie tylko nie wypełniali traktatowych zobowiązań, ale je złamali, zawierając antypolskie przymierze z moskiewskim władcą. Choć w roku 1525 Prusy Książęce stały się ostatecznie wieczystym lennem Korony Królestwa Polskiego to „niedobite” i zmutowane w „prusacki” nowotwór przyczyniły się do zniszczenia I Rzeczypospolitej.

Był to efekt nie tylko działań politycznych i gospodarczych Królestwa Prus — totalna blokada handlu czy też fałszowanie monety na masową skalę — ale przede wszystkim propagandowych, które sukcesywnie niszczyły wizerunek państwa polskiego na arenie międzynarodowej.

To z Prus płynęła propaganda, która doprowadziła do uznania przez „oświeconą opinię publiczną Europy” za słuszny rozbiór Rzeczypospolitej — przedstawianej jako kraj zacofany i bez rządu. To król Prus głosił potrzebę oswajania Polaków — określanych przezeń jako biedni Irokezi — z cywilizacją europejską.

Król Fryderyk Wielki, król Fryderyk Wilhelm II, książę Henryk Pruski — miniatura 1786 © Bayerischer Rundfunk

Jego kolejni następcy dokonali najpierw rabunku polskich regaliów koronnych ze Skarbca Królewskiego na Wawelu, a następnie rozbicia ich i przetopienia na złote monety. Po co Polakom królewskie insygnia, skoro są cesarskie w Niemczech lub Austrii?

W roku 1919 Prusy Wschodnie i Zachodnie, wraz z częścią państw nadbałtyckich, a przede wszystkim Wielkopolską i Śląskiem, miały stać się zalążkiem nowego państwa niemieckiego na wschodzie — Oststaat — które, jako nowy twór polityczny, miało umożliwić „prawną” ucieczkę przed finansową odpowiedzialnością za wywołanie I wojny światowej.

Wersalskie „poniżenie” Niemiec przez oddzielenie Prus Wschodnich od Rzeszy Niemieckiej tzw. polskim korytarzem, dało Hitlerowi propagandowy powód do wysuwania roszczeń i ostatecznie do ataku na II Rzeczpospolitą. Zakończenie II wojny światowej i odebranie państwu niemieckiemu tego regionu wcale nie usunęło zagrożenia dla Polski.

Europa traktatu wersalskiego, 28 czerwca 1919 — J. Forest 1920 © Bibliothèque nationale de France

Prowadzona przez Stalina polityka uzyskania przez Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich przewagi w regionie Bałtyku skutkowała sformułowaniem żądania przekazania Królewca na okres 20 lat. Od spełnienia tego żądania Stalin uzależniał zgodę na wytyczenie wschodniej granicy Polski według propozycji Churchilla.

Jako kuriozum można przywołać argument Stalina — Исторически — это исконно славянские земли — wedle którego ziemie te były historycznie słowiańskie. Twierdzeniu temu wtórował Churchill, który dodatkowo wzmocnił je narracją o historycznie uzasadnionym roszczeniu Rosji:

Powiedziałem jednak, że zdaniem rządu Jego Królewskiej Mości jest to słuszne roszczenie ze strony Rosji. Biorąc pod uwagę całościowo walkę przeciwko agresji niemieckiej — tę wojnę i wojnę, która rozpoczęła się w 1914 roku — przypomniałem panu Mikołajczykowi, że ziemia tej części Prus Wschodnich jest przesiąknięta rosyjską krwią, hojnie wylaną dla wspólnej sprawy. […] Dlatego wydawało mi się, że Rosjanie mają historyczne i uzasadnione roszczenia do tego niemieckiego terytorium.

O ile ustalenia konferencji poczdamskiej przewidywały podział Prus Wschodnich między Polskę i ZSRR to formalnie alianci wyrazili jedynie poparcie dla przekazania Królewca:

Konferencja przeanalizowała propozycję Rządu Radzieckiego , aby do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia kwestii terytorialnych w ramach porozumienia pokojowego odcinek zachodniej granicy Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, przylegający do Morza Bałtyckiego, tymczasowo przechodził od punktu na wschodnim brzegu Zatoki Gdańskiej na wschód, na północ od Braunsberg-Gołdap do zbiegu granic Litwy, Rzeczpospolitej Polskiej i Prus Wschodnich. Konferencja zasadniczo zgodziła się z propozycją Rządu Radzieckiego dotyczącą ostatecznego przekazania Związkowi Radzieckiemu miasta Królewca i przyległego do niego obszaru, jak opisano powyżej, z zastrzeżeniem ekspertyzy rzeczywistej granicy. Prezydent Stanów Zjednoczonych i premier Wielkiej Brytanii zadeklarowali, że zasadniczo poprą tę propozycję podczas zbliżającego się porozumienia pokojowego.

Propozycje zmian terytorialnych Niemiec i Polski, Jałta 1945 © The National Archives

ZSRR miał zatem sprawować zarząd administracyjny do czasu podpisania na międzynarodowej konferencji aktu prawnego, który formalnie uregulowałby status tego obszaru. Zaplanowana konferencja pokojowa nigdy się nie odbyła, a Калининградская область pod administracyjnym zarządem ZSRR przemieniła się w najbardziej zmilitaryzowany obszar regionu — Königsbergski Specjalny Okręg Wojskowy.

Obecny przebieg granic uregulowały późniejsze wzajemne porozumienia poszczególnych państw. Jednak już w lipcu 1944 roku — a więc na rok przed konferencją w Poczdamie — agenturalny Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego zawarł tajną umowę o granicy polsko-sowieckiej, której artykuł II stanowił, że:

Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego i Rząd ZSRR umówiły się, iż północna część terytorium Prus Wschodnich wraz z miastem i portem Koenigsberg odchodzi do Związku Radzieckiego, cała zaś pozostała część Prus Wschodnich oraz obwód gdański z miastem i portem Gdańsk odchodzi do Polski.

Niemcy zrzekły się pretensji terytorialnych do innych państw dopiero w roku 1990. Jednak ich „prawne” zwierzchnictwo nad Prusami Wschodnimi do dziś nie zostało formalnie przekazane Rosji. Zdaniem Kremla twierdzenia o braku praw Rosji do Obwodu Kaliningradzkiego nie mają podstaw.

Na wszelki jednak wypadek w 2020 roku Duma Państwowa Federacji Rosyjskiej przyjęła poprawki do Konstytucji, dotyczące nie tylko nienaruszalności granic Rosji, ale także przyjęcia następstwa prawnego ZSRR:

Federacja Rosyjska jest na swoim terytorium następcą prawnym Związku SRR, a także następcą prawnym (kontynuatorem prawnym) Związku SRR w zakresie członkostwa w organizacjach międzynarodowych i ich organach, uczestniczenia w umowach międzynarodowych, a także w zakresie przewidzianych w umowach międzynarodowych zobowiązań i aktywów Związku SRR, znajdujących się poza granicami Federacji Rosyjskiej.

Federacja Rosyjska, zjednoczona tysiącletnią historią, chroniąc pamięć przodków, którzy przekazali nam ideały i wiarę w Boga, a także ciągłość rozwoju państwa rosyjskiego, uznaje ustanowioną przez historię jedność państwa.

Po militarnej aneksji Krymu w roku 2014 Kreml słusznie obawiał się NATO'wskiego rewanżu. Dlatego „zapobiegawczo” podkreślane było zagrożenie rewizjonistycznymi tendencjami w Polsce i państwach Pribałtiki. Służyło to przez ostatnie lata nie tylko wewnętrznej polityce, ale przede wszystkim „uzasadnionej” militaryzacji Obwodu Kaliningradzkiego.

Szkolenie załóg OTRK „Iskander-M” w obwodzie kaliningradzkim 2020 © Официальный youtube-канал Минобороны России

Jednak wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę wydaje się, że nadszedł właściwy moment na uregulowanie statusu prawnego tej części Europy oraz ostateczne usunięcie wiszącego także nad Polską zagrożenia. Moim zdaniem należy doprowadzić do pozbawienia Federacji Rosyjskiej «zarządu» nad Obwodem Kaliningradzkim, sprawowanego prawem kaduka.

W marcu Rosja wykluczona została z Rady Europy. W moim osobistym przekonaniu należało „iść za ciosem” i natychmiast podjąć lobbing wśród państw regionu bałtyckiego, na rzecz zgłoszenia do Rady Europy wniosku o formalne pozbawienie Federacji Rosyjskiej zarządu nad Obwodem Kaliningradzkim.

Wniosek winien wskazać Polskę jako jedyny podmiot, mający prawo do tego terytorium, na podstawie postanowień traktatu krakowskiego z 8 kwietnia 1525 roku. Zgodnie z nim, po wygaśnięciu męskiej linii rodu Hohenzollernów, Prusy Książęce miały zostać przejęte bezpośrednio przez Królestwo Polskie.

Królestwo Polskie i ziemie Prus w imieniu własnym i swych następców winny należycie zobowiązać się, że ten zawarty układ będą we wszystkich częściach, punktach i ustępach zachowywały wiernie, wiecznie i nieodwołalnie, a nie będą i nie chcą sprzeciwiać mu się ani przeciwdziałać. W szczególności ten punkt dodadzą, że w razie gdy zaistnieje wypadek wymarcia książąt, których niechaj Bóg według swej woli zachowa, ziemie Prus mają przynależeć do Jego Królewskiej Mości i do Królestwa Polskiego, do nikogo zaś innego.

Warto przywoływać obecnie treść traktatu sprzed 500 lat, choćby z uwagi na dość częste ostatnio powoływanie się władz Rosji na historyczne dokumenty.

Pieczęcie pod dokumentem traktatu krakowskiego © Leibniz-Institut für Europäische Geschichte

Nauka, jaka płynie z historii panowania Kazimierza Jagiellończyka i jego następców jest prosta — „grzech zaniechania” mści się przez pokolenia. Trzeba zatem jasno powiedzieć — w tym regionie Europy nie ma miejsca ani na Niemcy, ani tym bardziej na Rosję. «Kujmy żelazo», zanim Kreml przehandluje Królewiec Berlinowi.

--Źródła:
  • J. Małłek — Prusy Książęce a Prusy Królewskie w latach 1525-1548. Studium z dziejów polskiej polityki księcia Albrechta Hohenzollerna, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 2016
  • Traktat krakowski 1525 — treść tłumaczenia za: Traktat krakowski — historia.org.pl 27.10.2009
  • P. Eberhardt – Kwestia podziału Prus Wschodnich w okresie II wojny światowej, w: Przegląd Geograficzny 2018
  • Western Frontier of the Union of the [sic] Soviet Socialist Republics — Protokół delegacji brytyjskiej, dokumenty konferencji poczdamskiej © The Office of the Historian
  • P. Eberhardt, Formowanie się polskiej granicy wschodniej po II wojnie światowej — w: Dzieje Najnowsze, Rocznik L, 2018
  • «Исторически — это исконно славянские земли»: международно-правовые аспекты образования Калининградской области — Bałtycki Uniwersytet Federalny im. Immanuela Kanta w Kaliningradzie, kantiana.ru
  • Konstytucja Federacji Rosyjskiej przyjęta w ogólnonarodowym referendum w dniu 12 grudnia 1993 roku ze zmianami, zatwierdzonymi podczas głosowania wszechrosyjskiego w dniu 1 lipca 2020 r. — Ambasada Rosji w Polsce

Ilustracja tytułowa:
  • Kazimierz Jagiellończyk na fresku w kościele pobrygitkowskim w Lublinie — za: U. Buglewicz, Dzieło renowacji świątyni — Niedziela lubelska 43/2012, niedziela.pl
[P] 22.06.2022

230 lat Orderu Virtuti Militari

Order Virtuti Militariustanowienie: Stanisław August Poniatowskiprojekt: Jan Filip HolzhausserMennica WarszawskaWarszawa 1792 r.

22 czerwca 1792 roku król Stanisław August Poniatowski przesłał na ręce księcia Józefa Poniatowskiego 20 medali złotych oraz 40 srebrnych nowo ustanowionego królewskiego orderu wojennego — Virtuti Militari. Okazją dla jego ustanowienia stało się zwycięstwo wojsk polskich nad rosyjskimi, odniesione 18 czerwca w bitwie pod Zieleńcami. Ordery wręczono 25 czerwca w obozie wojskowym w Ostrorogu na Wołyniu.

Wprowadzenia odznaczenia zażądał ówczesny dowódca wojska koronnego — generał Józef książę Poniatowski. Order miał być przyznawany nie tyle za zasługi wojskowe, co za wykazanie się wybitną odwagą w obliczu wroga. W szczególności mieli być honorowani ci wojskowi, których czyny na polu bitwy przekraczały żołnierską powinność.

Pierwszy wzór orderu miał postać medalu owalnego z monogramem królewskim SAR na awersie oraz napisem VIRTUTI MILITARI na rewersie. Medal miał być noszony na wąskiej wstążce podobnej do wstążki Orderu Świętego Stanisława — czyli pąsowej. Medal był dwuklasowy — srebrny był przewidziany dla szeregowych i podoficerów, a złoty dla oficerów.

W sierpniu 1792 roku ustanowiono statut orderu pod nazwą Order Krzyża Wojskowego. Nadano mu kształt krzyża, wprowadzając jednocześnie rozdział na pięć klas — trzy orderowe i dwie medalowe: Krzyż Wielki z Gwiazdą, Krzyż Komandorski, Krzyż Kawalerski, Medal Złoty i Medal Srebrny.

Order Krzyża Wojskowego Virtuti Militari za kampanię 1792 roku po majorze Benedykcie Kołyszce © Muzeum Narodowe w Krakowie

Order wzorowany był na wizerunku i statucie austriackiego Orderu Wojskowego Marii Teresy. Order ustanowiony został przez cesarzową na okoliczność zwycięstwa wojsk austriackich nad pruskimi w bitwie pod Kolinem w roku 1757. Warto nadmienić, że do zwycięstwa Austriaków przyczynili się walnie szwoleżerowie posiłkowego korpusu sasko-polskiego.

Krzyż Orderu Wojskowego Marii Teresy / Krzyż Wielki Orderu Marii Teresy © Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu

Nadawania orderu zaprzestano po przystąpieniu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego 23 lipca 1792 roku do konfederacji targowickiej. W sierpniu ogłoszony został jej uniwersał, zawierający zakaz publicznego noszenia oraz przyznawania orderu, a także żądanie jego zwrotu pod sankcją utraty rang wojskowych.

Na wieść o przystąpieniu króla do targowicy i wezwaniu do zwrotu orderu, książę Józef Poniatowski odesłał wszystkie otrzymane odznaczenia, poza Virtuti Militari, a w liście napisał:

Co do mnie, to z życiem chyba z nim się rozstanę i jeśli kiedy będę mieć dzieci, zostawię im go jako najpiękniejszą spuściznę i jako znak przypominający im krzywdę wyrządzoną ich Ojczyźnie, i wspomnienie najbardziej pochlebne, jakie im ojciec może zostawić. Znak, że pośród zdrajców, pośród stu tysięcy Rosjan, z którymi walczył o dobro swego kraju i sławę swego króla, śmiał zachować niezależność swej myśli. 1

Podczas insurekcji roku 1794 Tadeusz Kościuszko, naczelnik Narodowych Sił Zbrojnych, nie przyjął przesłanych mu przez Stanisława Augusta medali Virtuti Militari. Srebrne zwrócił, a 21 złotych kazał przetopić na obrączki z wygrawerowanym napisem: «Ojczyzna Obrońcy Swemu», które przyznawał jako nagrodę za męstwo w boju.

Obrączka z napisem: Oyczyzna Obrońcy swemu, 1794 © Muzeum Wojska Polskiego

W 1807 roku, na mocy Konstytucji Księstwa Warszawskiego, przywrócono przedrozbiorowe odznaczenia, w tym Order Krzyża Wojskowego. Po utworzeniu w roku 1815 zależnego od Rosji Królestwa Polskiego order otrzymał nazwę Order Wojskowy Polski. Odznaczenie nadawano uczestnikom kampanii z lat 1812-1814.

Podczas powstania listopadowego, na mocy uchwały Sejmu z 19 lutego 1831 wznowiono jego przyznawanie pod nazwą Order Virtuti Militari.

Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari IV klasa © Warszawskie Centrum Numizmatyczne Aukcja 46 / 983

Po odzyskaniu niepodległości, w listopadzie 1918 roku, Sejm Ustawodawczy Rzeczypospolitej Polskiej na mocy ustawy z 1 sierpnia 1919 r. przywrócił order, nadając mu nazwę Order Wojskowy Virtuti Militari. Ustawa z dnia 25 marca 1933 r. o orderze wojennym Virtuti Militari nie tylko na nowo określiła jego wygląd, ale także wprowadziła szereg przywilejów, dla osób nim odznaczonych:

  • Kawalerowie orderu wojennego "Virtuti Militari" — obywatele polscy — mają prawo pierwszeństwa do honorów ze strony wojskowych równych stopni, orderu tego nie posiadających, oraz prawo do oficerskich honorów wojskowych przy pogrzebie.

  • Państwo zobowiązane jest dostarczyć kawalerom orderu "Virtuti Militari" pracy, zapewniającej im utrzymanie.

  • Kawalerowie orderu, niezdolni do pracy i nie mający odpowiedniego zaopatrzenia, otrzymują zaopatrzenie na podstawie ustawy z dnia 11 grudnia 1924 r. o zaopatrzeniu osób, szczególnie zasłużonych,

  • prawo do dożywotniej pensji orderowej w wysokości 300 złotych rocznie, wypłacanych w całości zgóry za każdy otrzymany order bez względu na klasę;

  • prawo pierwszeństwa przy obsadzaniu urzędów państwowych i samorządowych;

  • prawo pierwszeństwa przy nadawaniu ziemi;

  • prawo pierwszeństwa przy przyjmowaniu do zakładów inwalidów;

  • prawo do leczenia na koszt Skarbu Państwa w razie choroby, pozostającej w związku z działalnością w czasie wojny;

  • prawo do 80% zniżki kolejowej przy przejazdach kolejami państwowemi lub przez Państwo zarządzanemi.

Krzyż Virtuti Militari V klasy 1933 © Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk 2020

Przy okazji 230. rocznicy wprowadzenia Orderu Virtuti Militari, warto wspomnieć, iż jego historia może być także dowodem na adekwatność używanego w obiegowym języku polskim czasownika «zaiwanić». Iwan to popularne imię rosyjskie — odpowiednik polskiego imienia Jan. Na bazie doświadczeń wielu polskich pokoleń stało się ono synonimem Rosjanina.

Wspólnym mianownikiem doświadczeń, wyniesionych z kontaktami z Moskwicinami, Moskalami, czy też Sowietami, była trauma przemocy — w szczególności grabieży. Także aktualne wydarzenia podczas prowadzonej przez Rosję wojny na Ukrainie dowodzą, że łatwiej jest powiedzieć, czego Rosjanie nie ukradli, niż co „zaiwanili”.

Dla nich samych bowiem kradzież podczas wojny nie istnieje. To, co sobie przywłaszczają, uważają za im należne, jako zdobyczne — czyli trofiejne. To jedna z cech tzw. cywilizacji turańskiej, której racją istnienia jest wojna i podbój — a w szczególności rabunek.

Po klęsce powstania listopadowego, ukazem z 12 stycznia 1832 roku, ówczesny car Rosji Mikołaj I zdegradował Order Virtuti Militari do rangi rosyjskiej odznaki pod nazwą Polska Odznaka Zaszczytna za Zasługi Wojenne. Z typowo moskiewską perfidią wręczano go w nagrodę za walkę z polskimi buntownikami podczas powstania listopadowego.

Polska Odznaka Zaszczytna za Zasługi Wojenne — Rosja 1832 © Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk Premium Aukcja 26, 2020
--Źródła:Ustanowienie Orderu Virtuti Militari — Muzeum Historii Polskie, muzhp.plGazeta Rządowa nr 69 z 11 września 1794 r. — Wielkopolska Biblioteka CyfrowaWystawa "Virtuti Militari" — Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, lazienki-krolewskie.plCywilizacja turańska Feliksa Konecznego – założenia teoretyczne oraz współczesna egzemplifikacja, Adam Zamojski — The Peculiarity of Man 2018, nr 27Ustawa z dnia 25 marca 1933 r. o orderze wojennym "Virtuti Militari" (Dz.U. 1933 nr 33 poz. 285) — isap.sejm.gov.pl
Ilustracja tytułowa:
  • Order Virtuti Militari 1792 na podstawie zdjęcia medalu z aukcji Gabinet Numizmatycznego D. Marciniak — GNDM Aukcja 12, 2020
[P] 22.06.2022

Narodowy Dzień Powstań Śląskich

Narodowy Dzień Powstań Śląskich20 czerwca

Ku czci bohaterów — uczestników trzech Powstań Śląskich, którzy w latach 1919– 1921 wywalczyli przyłączenie części Górnego Śląska do odrodzonej Rzeczypospolitej, stanowi się, co następuje:

  • Art. 1. Dzień 20 czerwca ustanawia się Narodowym Dniem Powstań Śląskich.

  • Art. 2. Narodowy Dzień Powstań Śląskich jest świętem państwowym.

Warto kultywować pamięć o wysiłku wielu pokoleń Polaków żyjących na ziemi śląskiej — w szczególności na Górnym Śląsku — na rzecz odzyskania tożsamości, której korzenie tkwią w historycznym Śląsku Piastów. Polsko-niemiecki konflikt z lat 20. XX wieku to nie efekt zaborów, ale tak naprawdę spadek po „grzechu zaniedbania” sprzed wielu wieków.

Można powiedzieć, że tragedią dla Śląska była otwartość jego średniowiecznych władców na osadnictwo przybyszów z ziem niemieckich. Zapoczątkowany w XII wieku napływ kolonistów — wpieranych ekonomicznie „wyjęciem” spod prawa polskiego — wprowadził nie tylko zmianę zagospodarowania terenów, ale także zmiany kulturowe.

Pod wpływ kultury niemieckiego cesarstwa dostał się dwór książęcy, co w połączeniu z koligacjami rodowymi objawiło się tak w obrębie symboliki — przyjęcie czarnych barw dla piastowskiego orła — jak i oficjalnym zapisie imion śląskich władców. Piastowscy Jędrzychowie stali się Heinrichami.

Vita beatae Hedwigis 1353 © J. Paul Getty Trust Getty’s — Getty’s Open Content Program

Choć nawet początkowo przybywające z zachodu rycerstwo podlegało slawizacji to dominacja języka niemieckiego w obrębie duchowieństwa i mieszczaństwa doprowadziła z czasem do kulturowego „zniemczenia” szerokiego kręgu społeczności, a w szczególności ośrodków miejskich.

O ile zmiany w okresie średniowiecza, wynikające z ówczesnej migracji ludności na terenie Europy Środkowej, miały podłoże „ekonomiczne”, to już czasy nowożytne przyniosły zaplanowaną politykę germanizacyjną. Działania te, w połączeniu z przemianami demograficznymi — w szczególności na Dolnym Śląsku — doprowadziły do zanikania języka polskiego.

W XIX wieku żywioł polski utrzymywał się co prawda na Górnym Śląsku w ośrodkach wiejskich, ale już w miastach dominowała ludność niemiecka. Podobnie było w warstwie robotniczej w tworzących się nowych ośrodkach przemysłowych. Na postępującą germanizację wpływało przede wszystkim zatrudnianie w szkolnictwie nauczycieli niemieckich.

W tym kontekście pozwolę sobie przywołać także wątek rodzinny. Otóż jednym z działaczy społecznych, prowadzących w XIX wieku na Górnym Śląsku walkę o odrodzenie polskiej tożsamości, był Karol Miarka zwany Starszym. Nauczyciel, pisarz, publicysta i drukarz a także organizator polskich organizacji społecznych oraz gospodarczych.

Karol Miarka Starszy — na podstawie fotografii Jana Mieczkowskiego, Warszawa 1880 © Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa

Prywatnie natomiast Karol Miarka był moim pra- pra- pradziadkiem po kądzieli. Rodowa nić zaczyna się od jego córki z drugiego małżeństwa z Emilią Zanibal — Emmy. Jej córką, z małżeństwa z Aleksandrem Stachnikiem, była Aleksandra, której z kolei córką z małżeństwa z Józefem Czackim (vel Czaczka) była Janina.

Córką Janiny z małżeństwa z Mieczysławem Boduszyńskim jest Anna — moja Mama. Karol Miarka zatem to mōj ślōnski starŏszek.

--Źródła:Ustawa z dnia 12 maja 2022 r. o ustanowieniu Narodowego Dnia Powstań ŚląskichI. Winiarska, Osadnictwo na Śląsku, Uniwersytet Warszawski 2010
Ilustracja tytułowa:
  • Grafika z Aktu pamiątkowego objęcia Górnego Śląska przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej – rys. Stanisław Ligoń 1922 © Archiwum Państwowe w Katowicach
[P] 20.06.2022

Czy biały orzeł gniazdował na Ukrainie?

Aquila albaJoachim Spalowsky 1787 / 1790

W roku 1790 austriacki przyrodnik Joachim Spalowsky, w wydanym przez siebie ręcznie ilustrowanym dziele, zamieścił barwne przedstawienie białego orła. Jego pierwowzorem był eksponat z własnych zbiorów ornitologicznych Spalowskyego, który zachował się do dziś w Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu.

Wizerunek zatytułowany «Aquila alba. Der weisse Adler.» opatrzony został następującym opisem:

«Mój oryginał mierzy 3 stopy i 3 cale i jest taki, jak ukazuje ta iluminowana tablica. Meriani wzmiankuje, że można go spotkać na Wołyniu, na Ukrainie i w tych rejonach. Nie jest powiedziane, czy tam też gniazduje.»*

Wydaje się jednak, że podana przez Spalowskyego informacja o autorze wzmianki, dotyczącej występowania białego orła na Ukrainie, jest cokolwiek myląca. Mathäus Meriani Starszy nie był bowiem przyrodnikiem, ale rytownikiem. Spod jego ręki wyszły nie tylko wizerunki ptaków, ale także ryciny map — w tym także mapa Królestwa Polski i Księstwa Śląskiego.

Faktem natomiast jest, że Meriani był też wydawcą dzieł Jana Jonstona, wielkopolskiego — choć pochodzenia szkockiego — lekarza, przyrodoznawcy, historyka oraz pisarza. O ile jednak w publikacji Jonstona widnieje opis orła — Aquila alba — to nie znajdziemy w niej przywołanej przez Spalowskyego informacji o jego występowaniu na Ukrainie, lecz nad Renem:

Biały orzeł, większy od orła przedniego, jest śnieżnobiały i znajdowany wśród skał wokół Renu. Żyje z polowania na zające, króliki, prosięta i ryby, a jego lot jest powolny.

Historię o białym orle trzymanym przez polskiego władcę oraz występowaniu białych ptaków na Podolu, zamieścił natomiast inny polski badacz natury, fizjograf i przyrodnik — jezuita Gabriel Rzączyński:

Orzeł biały, większy od orła czarnego (ze skrzydłami rozciągniętymi do trzech metrów), był schwytany w Polsce i przez długi czas trzymany przez króla Jana Kazimierza w Warszawie, potwierdzając (czemu wcześniej stanowczo zaprzeczano), że Polskę zamieszkiwały także orły białe. […] W Kamieńcu na Podolu wylęgało się wiele śnieżnobiałych ptaków.

Szczegółowsze dane o występowaniu białego orła na terenach ówczesnej Rzeczypospolitej — w tym właśnie na Ukrainie — przytacza Rzączyński w kolejnym swoim dziele:

Orły białe widziano w Krzemieńcu, Zasławiu na Wołyniu, Cudnowie na Ukrainie, Opatowie w Małopolsce, jak też w niedostępnych częściach Podola, na co nie brak dowodów. Podczas elekcji króla Michała I, zgromadzone na polach pod Warszawą pospolite ruszenie, obserwowało przelatującego nad nią białego orła.

Należy jednak zauważyć, że informacja o białym orle krążącym nad warszawskim polem elekcyjnym, została zaczerpnięta przez Rzączyńskiego z dzieła Joachima Pastoriusa, królewskiego historyka na dworze Wazów — Władysława IV oraz Jana Kazimierza:

A ile jeszcze niebiosa obiecują nam również w sprawie Ciebie i Twojego losu, mniemamy, że cuda widziane w powietrzu same nam to ujawniły. Bo w dniu, w którym obwołano Cię Królem, Orzeł Biały, omen przynależny naszemu królestwu, widziany był przez elektorów ponad horyzontem, jako niewątpliwy znak Twojej siły i hartu ducha.

Można stwierdzić, że Aquila Alba był jak Yeti — wielu o nim wspominało, ale nikt go nie pokazywał. O ile bowiem najwcześniejsza wzmianka ornitologiczna pojawiła się w XIII wieku, a odrębny gatunek orła aquila alba sive cygnea wymieniła pierwsza przyrodnicza encyklopedia z XVI wieku — to dopiero w XVIII wieku Joachim Spalowsky zamieścił jego naturalistyczne przedstawienie.

„Ukraiński” wątek w występowaniu białego orła w naturze można oczywiście uznać jedynie za ciekawostkę. Bez względu jednak na to, czy historyczny aquila alba był orłem albinosem, czy nawet białym sokołem, może okazać się, że prawdziwą kolebką polskiej symboliki jest nie tyle tzw. „strefa akwilarna”, ale… step szeroki, którego okiem sokolim nie zmierzysz.

Dodatkowo, w kontekście aktualnych wydarzeń na dawnych rubieżach Rzeczypospolitej Trojga Narodów — mimo tragicznych i krwawych rozdziałów w polsko-ukraińskiej historii — warto sięgać do tego co łączy. A zjednoczenie wokół wspólnych wartości da siłę, wobec której nie będzie mocnych.

A zatem: Hej, sokoły! — Хэй, соколы!

--Źródła:J. Spalowsky, Bartrag zur Naturgeschichte der Vögel, 1790J. Jonston, Historiæ Naturalis De Avibus, 1650G. Rzączyński, Historia naturalis Regni Poloniae, 1721G. Rzączyński, Auctuarium Historiae naturalis Regni Poloniae, 1745J. Pastorius, Diadema gloriae…, 1669
Ilustracje:
  • Der weisse Adler — eksponat z kolekcji J Spalowskyego 1787 © Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu
  • Aquila alba — ilustracja z Bartrag zur Naturgeschichte der Vögel, J Spalowsky 1790 © Muzeum Historii Naturalnej w Londynie
  • Polonia Regnum et Silesia Ducatus — M. Merian, Frankfurt 1638 © Biblioteka Narodowa
  • Elekcja Michała Korybuta Wiśniowieckiego — autor nieznany, Norymberga 1669 © Muzeum Narodowe w Warszawie
  • Hej, sokoły! / Хэй, соколы!
[P] 17.06.2022

Orzeł «Batoriański»

Stephanus I Rex PoloniæAnno Domini 1584

«[…] umarł Stefan Batory (otruty, lub źle przez medyków leczo­ny, iak sądzono): był to ieden z nayznakomitszych monarchów w świecie, ieden z nayniebezpiecznieyszych wrogów Rossyi, którego śmierć więcey nas ucieszyła, niż państwu, w którem panował, smutku przyniosła: albowiem my lękaliśmy się w nim widzieć nowego Gedymina lub Witolda, a Polska i Litwa, nie­wdzięczne mu, łatwą spokoyność, nad kosztowną potęgę przenosiły.

Gdyby życie i geniusz Batorego niezgasły przed śmiercią Godunowa, natenszas sława Rossyi mogłaby zmierzchnąć w naypierwszym dziesiątku nowego wieku: tak wiele los państw od osoby i zdarzenia, lub od woli opatrzności zależy!»*

Ta opinia o królu Stefanie Batorym, zamieszczona w Historii państwa rosyjskiego z XIX wieku, dobrze ilustruje ową traumę Moskwy, wyniesioną z pokąsania batoriańskimi „kłami”. Warto przywoływać cytat autorstwa rosyjskiego historyka i pisarza Nikołaja Karamzina, gdyż celnie wskazuje, czego Moskwicini naprawdę się boją, oraz na co od stuleci „grają”.

Specyfiką polityki prowadzonej przez Rzeczpospolitą Batorego wobec Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, była nie tylko stanowczość i nieustępliwość, ale przede wszystkim przyjęcie w negocjacjach pozycji siły. Siłę tą zapewniała nie tylko armia, ale także skuteczna dyplomacja.

Z kolei Moskwa dążyła wszelkimi środkami do rozbijania antymoskiewskich koalicji. Służyły temu nie tylko „dyplomatyczno-szpiegowskie” misje na dworach Europy, ale przede wszystkim przekupstwo, obliczone na inspirowanie wewnętrznych rozłamów — w tym w szczególności w społeczności szlacheckiej Rzeczypospolitej.

Służyć to miało „hodowaniu” na tyle silnego stronnictwa w państwie, by to właśnie ono, przy pierwszej okazji, wystąpiło do Moskwy o „pomoc”, objęcie protektoratem lub wręcz przejęcie władzy. Tak stało się natychmiast po śmierci Batorego, gdy paru magnatów litewskich „prywatnie” poprosiło cara o wzięcie pod swe panowanie państwa polskiego i litewskiego.

Ostateczną bronią Moskwy było zlecenie królobójstwa. To właśnie w tle zarzutu zdrady, postawionego braciom Zborowskim — Samuelowi i Krzysztofowi — pojawiło zobowiązanie Krzysztofa do „posług wszelakich” wobec kniazia Moskiewskiego. Miał on zostać kupiony przez dyplomatę carskiego w Lubece za tysiąc talarów.

Iwan Groźny zbyt dobrze zdawał sobie sprawę, iż Moskwa nie ma szans w przypadku doprowadzenia planów Batorego do skutku. Władcy Kremla dowiedli nie raz, że w prowadzeniu „polityki” zdolni są do skrytobójstw. Mechanizm ten obecny jest w polityce Rosji od stuleci — także za czasów Imperium Romanowów, czy też Rosji Sowieckiej, ale i współczesnych.

Lekcja dana Moskwicinom przez Batorego — a później przez Zygmunta III Wazę — uczy, że jedynie twarda dyplomacja, poparta siłą militarną oraz żelazną konsekwencją polityczną, stanowi skuteczny środek na zniwelowanie moskiewskiego zagrożenia. To dlatego kremlowska agentura także dziś gra na wielu „ościennych dworach” na rozbicie europejskiej jedności.

Historia uczy też jednak, że za cenę życia w „łatwej spokojności” sprzedawały się Moskwie kolejne pokolenia przedstawicieli wielu państw, czy też ich stronnictw politycznych różnej maści. W jej imię także dziś europejskie „miękiszony” odmawiają poniesienia kosztów podjęcia z Rosją bezkompromisowej walki w obronie Ukrainy.

Tego, czego Kreml obawia się jednak najbardziej, jest siła europejskiej jedności — w szczególności państw Europy Wschodniej — czyli tych, które za Batorego stanowiły część Rzeczypospolitej. Jak Batoremu na sercu leżała nie tylko przyszłość samej Rzeczypospolitej, ale o wyzwolenie części Europy spod władzy Turcji, tak dziś chodzi o przetrwanie całej Europy.

Wydawałoby się, że naiwne liczenie europejczyków na ucywilizowanie się Rosji skończyło się wraz z aneksją Kremla. Błąd — rzecz bowiem nie w naiwności, lecz w apanażach z „prywatnych” przedsięwzięć biznesowych, prowadzonych w ramach państw. A cel rosyjskiego „handlu” jest jeden — ma prowadzić do zakupu sznura do powieszenia jego sprzedawcy.

„Polityczna poprawność” oświeconej (czytaj: przekupnej €Uropy) zemści się na niej wcześniej, czy później. Niestety nic nie wskazuje na to, aby wraz ze zmianą jednego władcy na Kremlu — czy nawet całego kręgu władzy — mogła nastąpić diametralna zmiana stricte imperialnej polityki państwowej Rosji.

Trzeba powiedzieć jasno: Rosja w obecnym kształcie jest i będzie zagrożeniem nie tylko dla Europy. Agresywną politykę Kremla stymuluje bowiem nie tyle ideologia (imperialna, komunistyczna, panslawistyczna, czy też III Rzymu), co sama konstrukcja państwa — jego położenie, obszar, zasoby, struktura gospodarcza, czy nawet społecznościowa.

Jak zatem, trzymając na wszelki wypadek odbezpieczoną broń, „dyplomatycznie” zgasić Rosji światło? Jedynym sposobem — zgodnym zresztą z polityką prowadzoną przez sam Kreml — wydaje się być wymówienie lub unieważnienie wszelkich politycznych traktatów, tak współczesnych, jak i historycznych, aż do czasów Księstwa Moskiewskiego.

Można przeprowadzić to w jednym szczególnym momencie — natychmiast, gdy Władimir Putin zakończy swój doczesny żywot. To właśnie podczas negocjacji z Moskwą, prowadzonych za Batorego, polska strona uznała śmierć Iwana Groźnego za zwolnienie jej — zgodnie ze średniowiecznym prawem — z honorowania wszelkich traktatów, zawartych ze zmarłym władcą.

Dlaczego warto mieć to na uwadze? Ponieważ sama Moskwa, gdy tylko było jej to politycznie wygodne, zajmowała w swojej historii właśnie takie stanowisko. Wystarczy wspomnieć notę rządu ZSRR z 17 września 1939 roku. Nie ma władcy — nie ma państwa — wcześniejsze traktaty nie obowiązują.

--Źródła:Н. М. Карамзин, Исторія государства Россійскаго, t. X, — Historia Państwa Rosyjskiego M. Karamzina przełożona na język polski przez Grzegorza Buczyńskiego, Warszawa 1827 P. Kasztelan, Polsko-rosyjskie stosunki dyplomatyczne przełomu XVI/XVII wieku, Poznań 2014J. Ratuszniak Obraz Polski w Historiografii rosyjskiej XIX wieku, Vade Nobiscum v. II 2009
Ilustracje:
  • Orzeł Biały — herb króla Stefana Batorego na kamieniu do gry w trik-traka, 1584 © Muzeum Narodowe w Krakowie
  • Przysięga cara Wasilija Szujskiego z Moskwy w 1611 r. w Sejmie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, 1611 © Litewskie Muzeum Narodowe
  • Красная армия верный страж октября — sowiecki plakat propagandowy (fragment), A. Liubimow, Leningrad 1932 — redavangarde.com
[P] 12.06.2022

Orzeł «Jagielloński»

Sigismundus primus Rex PoloniæAnno Domini 1524

Jako artysta miałem przed sobą bardzo trudny, a jednocześnie wdzięczny dylemat: ścisłość historyczna, heraldyczna i numizmatyczna, a — poziom artystyczny i te warunki, które mnie jako artystę komponującego dzieło zobowiązują przedewszystkiem: godność i harmonja projektu.

Poza tymi względami istniał jeszcze jeden: mojego stosunku do zadanego tematu.

Uważałem, że godło Polski należy wybrać z okresu jej największego rozkwitu, kiedy Biały Orzeł reprezentował wielkość mocarstwową Polski. Bez wahania obrałem typ orła Jagiellonów. Zresztą, kompozycyjnie był najwdzięczniejszy i najładniejszy.*


--* Fragment wywiadu z autorem projektu godła państwowego Zygmuntem Kamińskim — Czem powodowałem się przy projektowaniu obecnego godła państwowego — w: Sztuka Złotnicza, Zegarmistrzowska, Jubilerska i Rytownicza 1928
Ilustracje:
  • Orzeł Biały — miniatura z modlitewnika króla Zygmunta I Starego 1524 © British Library

[P] 11.06.2022

Dzień Heraldyki

Międzynarodowy Dzień Heraldyki11 lat portalu jakiznaktwoj.pl

Na okoliczność «Międzynarodowego Dnia Heraldyki» oraz 11-lecia powstania portalu www.jakiznaktwoj.pl

VIVAT AQUILA ALBA!


--Ilustracja:
  • Quod est signum tuum? © 2022 Aleksander Bąk, jakiznaktwoj.pl

[P] 10.06.2022

Stanowisko w sprawie… godła

Jeżeli chodzi o moje stanowisko w tej sprawie „godła”, mam zastrzeżenia, ale innej — kto wie, czy nie bardziej rzeczowej — natury. Oto trzeba było przyjąć parę typów ustalonego już godła w celu zastosowania go w formacie okrągłym — do pieczęci, i prostokątnym, ujętym w tarczę, dla szyldów, wywieszek, na cele przemysłowo-państwowe, koleje itd. Inny jest bowiem charakter ujmowania godła, wyobrażającego orła w płaszczyźnie zamkniętej, jak koło, inny w prostokącie, gdzie sama kompozycja układa się nieco inaczej.

To są różnice dla mnie, jako artysty, zbyt dobitne, dlatego jedynem mojem zastrzeżeniem jest niestosowność utrzymania jednego i tego samego rysunku godła dla wszystkich celów i technik plastycznych. Różnice są co prawda niewielkie i być może dla laików byłyby wręcz niedostrzegalne, a przecież mnie, jako projektodawcę, — one rażą i trochę bolą…*


--* Fragment wywiadu z autorem projektu godła państwowego Zygmuntem Kamińskim — Czem powodowałem się przy projektowaniu obecnego godła państwowego — w: Sztuka Złotnicza, Zegarmistrzowska, Jubilerska i Rytownicza 1928
Ilustracje:
  • Projekt wstępny godła państwowego — Zygmunt Kamiński 1927 © Aleksander Bąk archiwum własne

[P] 07.06.2022