Projektowanie herbów samorządowych — formularz kontaktowy:
Spis treści
Czy wiedzieli Państwo, że tylko trzy samorządy w Polsce posługują się herbem, w którym widnieje postać syreny? Są nimi miasto Warszawa, Ustka oraz Białobrzegi. Obecny w nich heraldyczny wizerunek ma swoje źródło w mitologii antycznej Grecji. To właśnie w homeryckim eposie Odyseja opisana została wyspa, którą w swojej podróży musiał ominąć Odyseusz. Zamieszkiwały je syreny, których czarujący śpiew uwodził żeglarzy. Próba dotarcia do nich kończyła się rozbiciem okrętów o skały i śmiercią załogi.
Wedle mitycznej opowieści Odyseusz został ostrzeżony przed niebezpieczeństwem przez boginię Kirke, która doradziła mu zalepienie uszu żeglarzy woskiem z pszczelego plastra. On sam jednak — ciekaw głosu syren — nie zatkał uszu, lecz kazał przywiązać się linami do masztu i tak zabezpieczony przepłynął obok wyspy słuchając ich śpiewu. Obrazowanie tej właśnie sceny z Odysei zachowało się na greckiej ceramice z V wieku p.n.e., na której ukazane są syreny w postaci uskrzydlonych kobiet z orlimi szponami.
Z kolei starochrześcijański tekst egzegetyczny Fizjolog (Φυσιολόγος) z II wieku n.e. następująco opisywał owe stworzenia:
W morzu żyją zwierzęta zwane syrenami, które podobnie jak Muzy śpiewają melodyjnym głosem. Gdy przepływający w pobliżu usłyszą ich śpiew, rzucają się w morze i giną. Połowa ciała syren, poczynając od pępka, przybiera kształt ludzki, drug a połowa zaś — gęsi.
Sztuka rzymska wprowadziła do ikonografii przedstawienie syreny jako kobiety z rybim ogonem — niekiedy silnie skręconym lub rozdwojonym. Podobnie ukazywały je średniowieczne bestiariusze. W okresie renesansu upowszechniony został w sztuce obraz syren jako półnagich kobiet, których dolną część ciała stanowił pojedynczy ogon zakończony dużą płetwą. Taki kanon przedstawienia syreny — wizualnie bardzo realistycznego — utrwaliła w powszechnej świadomości sztuka romantyzmu, sięgająca po motywy mitologiczne.
Najbardziej znaną polską syreną jest oczywiście godło herbowe Warszawy. Pozwolę sobie jednak przy tej okazji zauważyć, że naturalistyczne przedstawienie Warszawskiej Syreny — ustalone formalnie w roku 1938 i ponownie w roku 1967 — jest nie tylko na wskroś nieheraldyczne, ale także niezgodne z wizerunkiem obecnym na zachowanych odciskach najstarszej pieczęci miejskiej. Napieczętne obrazowanie przedstawiało bowiem raczej specyficzną hybrydę — zwaną tetramorf — aniżeli syrenę z rybim ogonem. Ale o tym może kiedy indziej.
Powszechnie rozpoznawalna jest też syrena z herbu miasta Ustka, której aktualny wzór jest efektem… „awantury o biust”. W 2004 roku część radnych uznała bowiem, iż w dotychczasowym godle jest on zbyt mały. Przez kolejne dwa lata uczestnicy dyskusji nie mogli zdecydować się, jaki będzie jego właściwy rozmiar. Ostatecznie Ustecka Syrena uzyskała aprobatę Komisji Heraldycznej, choć — w moim przekonaniu — stanowi ona raczej karykaturę modelki z Playboy'a niż właściwą heraldycznie stylizację mitycznej syreny. Ale o tym także przy innej okazji.
Natomiast mało kto wie, że leżąca na Mazowszu nad rzeką Pilicą miejscowość Białobrzegi od 1991 roku ma w herbie także syrenę. Co więcej, miejscy radni podjęli właśnie uchwałę, na mocy której jej dotychczasowy heraldyczny wizerunek — co tu ukrywać niestety dość brzydki — został odmieniony. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby jej nadobna postać nie została doceniona przez członków Komisji Heraldycznej. Nie przesądzam, czy faktycznie sprawił to jej powab, faktem jednak jest, że mieszkańcy Małej Ojczyzny mogą być już dumni z herbu z syrenką — i to ukoronowaną.
Ponieważ postać Białobrzeskiej Syreny nie jest szerzej znana dlatego pozwolę sobie przybliżyć zarówno historię miejscowości, jak i źródło jej tradycyjnego znaku heraldycznego. Miasto Białobrzegi położone jest w południowej części województwa mazowieckiego. Większość terenów gminy leży na obszarze historycznego Zapilicza — obszaru między rzeką Pilicą a Radomką — przynależącego do Mazowsza od XIV wieku, aż do jego inkorporacji do Korony Królestwa Polskiego w roku 1526.
Spośród 15 miejscowości wchodzących w skład gminy jedynie Białobrzegi posiadały tradycję miejską. Jej źródłem był przywilej króla Zygmunta I Starego z 2 września 1540 roku, którym zezwolił Annie Falęckiej — wdowie po Janie z Biejkowa herbu Jastrzębiec — na lokację miasta na prawie magdeburskim. Jego powstanie na terenie ówczesnej wsi Brzegi, oddzielonej rzeką Pilicą od dziedzicznych dóbr majątku Falęckich, miało w zamierzeniu pozwolić lokatorce na czerpanie dochodów z opłat za korzystanie ze zbudowanego przez nią mostu.
Zgodę na pobieranie mostowego Anna Falęcka otrzymała tuż przed uzyskaniem królewskiego przywileju lokacyjnego. Bez wątpienia zatem położenie nowo zakładanego miasta na trakcie handlowym nad spławną rzeką Pilicą stanowi istotny element miejscowej tradycji historycznej Białobrzegów. Miasto jako wiano córki Falęckich Elżbiety przeszło na własność rodziny Podlodowskich herbu Janina. Przywileje miejskie potwierdził w roku 1586 król Stefan Batory, a w roku 1606 potwierdził je Zygmunt III Waza dla rodziny Boglewskich herbu Jelita.
W roku 1670 król Michał Korybut Wiśniowiecki, potwierdzając przywileje dla miasta Brzegi na wniosek rodziny Boskich herbu Jasieńczyk, zmienił jego nazwę na Białobrzegi. Jeszcze w latach 1798-99 Józef Boski tytułował się dziedzicem miasta Białobrzegi. Jego kolejnym właścicielem stał się na krótko Bogusław Stokowski herbu Drzewica, a po nim Marceli Kurosz herbu Rawicz. W 1832 roku dobra białobrzeskie nabyła rodzina Wodzińskich herbu Jastrzębiec, w której rękach pozostały do końca XIX wieku.
Historyczne dokumenty miejskie z okresu staropolskiego nie przetrwały do czasów współczesnych z uwagi na zniszczenie Białobrzegów w pożarze w roku 1761. Najstarszym zachowanym źródłem tradycji heraldycznej są dokumenty władz miasta z lat 1778-1779. Najlepiej zachowany odcisk pieczęci miejskiej widnieje na dokumencie z roku 1779, adresowanym do Komisji Skarbu Koronnego i uwierzytelnionym podpisami ówczesnego burmistrza Stanisława Srzędnioskiego oraz radnych Macieja Boianowicza i Walentego Pękackiego.
Wedle opisu odrysu jej odcisku, zamieszczonego w publikacji Wiktora Wittyga Pieczęcie miast dawnej Polski (1905), pieczęć „wyobrażała na ukoronowanej okrągłej tarczy, ozdobionej ornamentem roślinny — półksiężyc o szpiczastym barku do góry, po bokach szpica po sześciopromiennej gwieździe”. W otoku pieczęci widniejącej na dokumencie zachowanym w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie, występował pierwotnie napis, który uległ częściowemu zatarciu. Gorzej zachowane odciski znajdują się w zasobie Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie.
Literatura przedmiotu nie przyniosła w kolejnych latach próby identyfikacji wspomnianej pieczęci i wyobrażonego na niej herbu, ani też wyjaśnienia na okoliczność związku tej pieczęci z którymś z posesorów miasta. Z kolei wedle ustaleń badacza heraldyki Mariana Gumowskiego odmienny herb Białobrzegów — z wizerunkiem Syreny — widnieć miał w Albumie Heroldii Królestwa Polskiego. Potwierdzeniem tego ma być wykonany przez historyka szkicowy odrys, przechowywany w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie.
Warto w tym miejscu wyjaśnić, że Heroldia Królestwa Polskiego była instytucją państwową władz rosyjskich, powołaną na podstawie ukazu carskiego z 7 lipca 1836 roku. W 1846 roku polecono miastom zebranie i przesłanie do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych informacji o używanych herbach. Opracowane na tej podstawie rysunki herbów zostały zebrane w Albumie herbów miast Królestwa Polskiego. Zbiór ten przechowywany w Archiwum Głównym Akt Dawnych uległ zniszczeniu podczas niemieckiej akcji spalenia Warszawy w roku 1944.
W opisie towarzyszącym kolejnemu rysunkowi herbu Białobrzegów, zamieszczonemu w publikacji Mariana Gumowskiego Herby miast polskich (1960), jej autor podał informację, iż został on zaprojektowany w 1847 roku. Wedle badacza wprowadzenie do herbu postaci syreny miało nastąpić „na znak, że miasto położone było nad rzeką”.
Jedynym zachowanym śladem tego projektu mogą być rysunki umieszczone w opracowaniu heraldycznym autorstwa Bolesława Starzyńskiego, powstałym w roku 1875. Widnieją w nim dwa wizerunki herbu Białobrzegów o czerwonej barwie pola z przedstawieniem syreny, różniącym się odmiennym układem jej rąk oraz zwrotem płetwy ogona.
Mimo braku korony wieńczącej głowę syreny oraz wyraźnej ułomności plastycznej obrazowań — wynikającej z inwentaryzacyjnego charakteru herbarza Starzyńskiego — można z dużym prawdopodobieństwem domniemywać, że rysunki odwzorowywały projekt wykonany w roku 1847 dla potrzeb Heroldii Królestwa Polskiego.
Jest zatem uprawnione przyjęcie założenia, iż wizerunki herbów zamieszczone w rękopisie z epoki mogą stanowić również — choć nie wprost — udokumentowane źródło tradycji heraldycznej związanej z historycznym miastem Białobrzegi.
Pierwotnie, zgodnie z postanowieniami traktatów rozbiorowych, Białobrzegi znalazły się pod zaborem austriackim. W wyniku wojny polsko-austriackiej w roku 1809 miasto weszło w skład Księstwa Warszawskiego. Na mocy postanowień Kongresu Wiedeńskiego z roku 1815 trafiły pod władzę Cesarstwa Rosyjskiego, a w roku 1869 pozbawione zostały praw miejskich ukazem cesarza Aleksandra III Romanowa.
Współczesne miasto Białobrzegi odzyskało status miasta dopiero w roku 1955. W roku 1991 — po wejściu w życie reformy samorządowej — Rada Miasta i Gminy ustanowiła wzór herbu miasta. Jego opis umieszczony został w treści uchwały w ust. 1 § 1, a wizerunek przedstawiony w dwóch (!) załącznikach graficznych:
Herbem miasta Białobrzegi jest wizerunek Syreny mającej: w górnej części postać kobiety z koroną na głowie, z długimi włosami opadającymi na ramiona, z prawą ręką opuszczoną z przodu, z lewą natomiast lekko ugiętą w łokciu schowaną za siebie, w dolnej części postać ryby ze spiralnie skręconym ogonem z charakterystycznie ułożoną potrójną płetwą ogonową, umieszczoną w polu tarczy.
Ustanowiony wówczas herb nie wymagał poddania jego wzoru procedurze opiniowania symboli samorządowych przez ministra właściwego do spraw administracji publicznej. Choć miasto słusznie sięgnęło po wzór utrwalony w lokalnej świadomości to trzeba zauważyć, iż był on obciążony mankamentami heraldyczno-plastycznymi. Natomiast brak ministerialnej opinii blokował ustanowienie pozostałych symboli.
W roku 2008 Urząd Miasta i Gminy Białobrzegi skierował do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o wyrażenie opinii w sprawie zgodności projektu herbu oraz flagi z przepisami obowiązującymi w zakresie zasad heraldyki, weksylologii oraz miejscową tradycją historyczną. W odpowiedzi udzielonej przez Dyrektora Departamentu Administracji Publicznej MSWiA stwierdzono, iż brak odpowiedniego opracowania historycznego z uzasadnieniem doboru symboliki uniemożliwia Komisji Heraldycznej wydanie stosownej opinii.
W październiku 2022 roku Burmistrz Białobrzegów ponownie wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z wnioskiem o opinię wzorów herbu, flagi i pieczęci. Przedmiotowy wniosek poszerzony został o formalne uzasadnienie oraz zaktualizowany projekt Uchwały o ustanowieniu herbu, flagi i pieczęci. W załączniku do przedmiotowej uchwały ponownie zamieszczono „odnowiony” w roku 2008 wizerunek herbu, któremu towarzyszył także wcześniejszy opis heraldyczny.
W odpowiedzi udzielonej po ponad dwóch latach latach pismem Przewodniczącego Komisji Heraldycznej z dnia 17 lutego 2025 roku przedmiotowe uzasadnienie uznano za „nazbyt lakonicznie odnoszące się do miejscowej tradycji historycznej, w szczególności zaś do tradycji heraldycznej i sfragistycznej”. Dodatkowo stwierdzono, że przedłożony „projekt herbu nie mógł uzyskać opinii pozytywnej także ze względu na brak zgodności z drugim z ustawowych kryteriów, tj. zasadami heraldyki”.
Należy zauważyć, że o ile herb przyjęty w roku 1991 przez Radę Miasta i Gminy w Białobrzegach nie został wprost wywiedziony z zachowanych źródeł sfragistycznych to jego wizerunek bazował na wskazanym w literaturze przedmiotu źródle historycznej tradycji heraldycznej, sięgającej połowy XIX wieku.
Co prawda — zgodnie z wnioskami I Krakowskiego Kolokwium Heraldycznego — w kreacji współczesnych wzorów herbów nie należy sięgać do symboli „tworzonych przez urzędy poszczególnych państw zaborczych bez uwzględnienia tradycji polskich”, jednak można uznać, że herb zaprojektowany dla Heroldii Królestwa Polskiego nie stał w sprzeczności ze staropolską tradycją heraldyczną.
Potwierdza to opinia Komisji Heraldycznej z dnia 19 czerwca 2009 roku, wedle której „herb z syreną pojawił się w 1847 r., ma więc uzasadnienie historyczne”. Podstawą wydanej wówczas opinii negatywnej była jedynie „niepoprawna realizacja plastyczna projektu polegająca na umieszczeniu godła w tarczy o niewłaściwym wykroju”. Zdaniem Komisji Heraldycznej „nowy kształt tarczy wymagać będzie ponownego opracowania rysunkowego godła”.
W marcu 2025 roku Urząd Miasta i Gminy Białobrzegi zlecił mi wykonanie nowego projektu symboli. Na podstawie ustaleń opublikowanych w literaturze przedmiotu oraz materiałów pozyskanych w ramach kwerendy archiwalnej, uznałem za słuszne:
odwołanie się do uznanego za właściwe przez Komisję Heraldyczną źródła tradycji heraldycznej, jakie stanowi projekt herbu Białobrzegów wykonany dla Heroldii Królestwa Polskiego;
opracowanie projektu na podstawie wykonanego przez Mariana Gumowskiego szkicowego odrysu herbu z Albumu Heroldii;
wykonanie restylizacji heraldyczno-graficznej przedstawienia Syreny uwzględniającej nadanie właściwej stylizacji heraldycznej.
Opracowany przeze mnie nowy wzór herbu, z wizerunkiem syreny w błękitnym polu, opasanej na biodrach zielonym wieńcem liściastym, stanowi zatem heraldyczną interpretację źródła, jakim był ujawniony przez Mariana Gumowskiego projekt z roku 1847. Przedstawienie syreny w autorskiej stylizacji graficznej dostosowano do kształtu tarczy przewidzianej dla heraldyki samorządowej. Dla herbu ustalony został heraldyczny opis:
W błękitnym polu srebrna syrena w złotej koronie na złotych włosach, o takimż ogonie zawiniętym za nią w prawo oraz zielonym wieńcem okalającym biodra, z prawą ręką z przodu, a lewą skrytą za plecami.
Wybarwienie herbu odpowiada zasadom dotyczącym tynktur heraldycznych. Przyjęcie dla ogona syreny barwy złotej dopełnia wymogu heraldycznej alternacji, z uwagi na błękitne pole herbowe. Metal złota odtwarza kolor żółty, a srebra kolor biały. Specyfikacja użytkowa barw herbu określona została według poligraficznych parametrów modelu barw CMYK.
16 października 2025 roku Burmistrz Białobrzegów przesłał nowe wzory symboli samorządu do zaopiniowania Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji. Choć Komisja Heraldyczna omówiła wniosek 21 listopada 2025 roku to podjęte wówczas ustalenia — w tym prośba o przesłanie dodatkowych fotografii źródła sfragistycznego — przekazane zostały samorządowi dopiero 9 kwietnia 2026 roku.
Ponadto w piśmie Przewodniczącego zapytano „czy w ramach prac nad zebraniem informacji o tradycji historyczno-heraldycznej Białobrzegów prowadzone były szerzej zakrojone poszukiwania historycznej pieczęci Białobrzegów”. Wskazano, że dwa odciski pieczęci Białobrzegów na dawnych dokumentach miejskich z lat 1778 i 1779 przechowywane są w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie.
Celem zadośćuczynienia prośbie Komisji Heraldycznej przygotowałem stosowne wyjaśnienie oraz udostępniłem zdjęcia odcisków pieczęci na dokumentach z lat 1778 i 1799 z zasobu Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie. Wskazałem, że po analizie obu odcisków można uznać, iż wykonane zostały tą samą pieczęcią, którą uwierzytelniono przedstawiony we wniosku dokument z roku 1779 ze Zbioru Wiktora Wittyga z Muzeum Narodowym w Krakowie.
Wyjaśniłem również, że poza przeprowadzeniem kwerendy dla potrzeb ustalenia źródeł tradycji historyczno-heraldycznej skierowane zostało przeze mnie zapytanie do prof. dr hab. Alicji Kuleckiej z Uniwersytetu Warszawskiego, na okoliczność prowadzonych przez nią prac badawczych nad źródłami do heraldyki miejskiej miast guberni warszawskiej Królestwa Polskiego. Otrzymałem zapewnienie, iż w znanych jej materiałach z Rosyjskiego Państwowego Archiwum Historycznego w Sankt Petersburgu nie ma wiadomości o herbie Białobrzegów.
Mając zatem na uwadze, iż dodatkowe źródła nie wnoszą istotnych treści do poczynionych uprzednio ustaleń badawczych, pozwoliłem sobie podkreślić, że Komisja Heraldyczna w swojej opinii z dnia 19 czerwca 2009 roku uznała, iż „herb z syreną pojawił się w 1847 roku, więc ma uzasadnienie historyczne”. Zaznaczyłem też, że zdecydowaną wolą społeczności jest utrzymanie lokalnej tradycji heraldycznej, wiążącej wizerunek syreny z miastem Białobrzegi. Powyższe wyjaśnienia przekazane zostały pismem Burmistrza z dnia 23 kwietnia 2026 roku.
Miesiąc później — na posiedzeniu Komisji Heraldycznej w dniu 22 maja 2026 roku — wniosek samorządu zreferowany został ponownie przez dr hab. Henryka Serokę. Wzór herbu w postaci przedstawionej do oceny ministerialnego organu opiniodawczo-doradczego uzyskał jego pozytywną opinię. Warto w tym miejscu jednak nadmienić, że komisyjne gremium nie było jednomyślne i niewiele brakowało, aby samorząd nie otrzymał zgody na utrzymania w herbie Białobrzegów wizerunku ukoronowanej syrenki.
Po upływie kolejnych trzech miesięcy Burmistrz Miasta i Gminy Białobrzegi otrzymał pozytywną opinię Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, wyrażoną w sprawie wszystkich przedstawionych do akceptacji wzorów symboli — herbu, flagi, flagi stolikowej, baneru oraz pieczęci. Tym samym samorząd może posługiwać się symbolem tożsamościowym podniesionym na wyższy poziom sztuki heraldycznej i plastycznej, a mała syrenka rzeczna uzyskała szansę zdobycia miana najpiękniejszej w polskiej heraldyce samorządowej.
POST SCRIPTUM
A teraz ciekawostka — temat związany z wizerunkiem Białobrzegów wrócił do mnie po 10 latach. Otóż w maju 2015 roku brałem udział w konkursie na znak promocyjny miasta. Doceniając lokalną tradycję historyczną oraz marketingowy potencjał herbowej syrenki zaproponowałem swoistą zabawę graficzną — połączenie pierwszej litery nazwy miasta z najbardziej charakterystycznym elementem przedstawienia syreny. Niestety wygrało logo z… mostem.
Przemówienie Adolfa Hitlera w Obersaltzberg z 22 sierpnia 1939 roku:
«[…] Od jesieni 1938 roku — odkąd zdałem sobie sprawę, że Japonia nie pójdzie z nami bezwarunkowo i że Mussolini jest zagrożony przez tego idiotę króla i zdradzieckiego łobuza następcy tronu — postanowiłem pójść ze Stalinem. W końcu na świecie jest tylko trzech wielkich mężów stanu: Stalin, ja i Mussolini. Mussolini jest najsłabszy, bo nie był w stanie złamać władzy ani korony, ani Kościoła. Stalin i ja jesteśmy jedynymi, którzy widzą przyszłość. Więc za kilka tygodni wyciągnę rękę do Stalina na wspólnej granicy niemiecko-rosyjskiej i podejmę z nim współpracę nad nowym podziałem świata.
Nasza siła leży w naszej szybkości i brutalności. Czyngis-chan posłał na śmierć miliony kobiet i dzieci świadomie i z lekkim sercem, a historia widzi w nim tylko wielkiego założyciela państwa. Co do tego, co słaba cywilizacja zachodnioeuropejska twierdzi o mnie, to nie ma znaczenia. Wydałem rozkaz — i rozstrzelam każdego, kto wypowie jedno słowo krytyki — ponieważ celem, który należy osiągnąć w wojnie, nie jest osiągnięcie pewnych linii, ale fizyczne unicestwienie przeciwnika. I tak na razie tylko na Wschodzie umieściłem moje formacje SS-Totenkopf z rozkazem nieustępliwego i bezlitosnego uśmiercania mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i języka. Tylko w ten sposób możemy uzyskać potrzebną nam przestrzeń życiową. Kto w końcu mówi dzisiaj o zagładzie Ormian? […]»*
POST SCRIPTUM
Ogrom barbarzyństwa, jakiego ze strony Niemiec doświadczyła Polska sprawił, że — w moim przekonaniu — są one jako państwo wieczystym moralnym, politycznym i finansowym dłużnikiem Rzeczypospolitej Polskiej.
12 lat temu — w ramach prowadzonego wówczas monitoringu stosowania ustawowego wzoru godła państwowego — przyjrzałem się wprowadzanej wówczas nowej legitymacji policjanta. W listopadzie 2014 roku Minister Spraw Wewnętrznych dokonał zmiany dotychczasowego wzoru służbowych dokumentów. Nowe legitymacje miały obowiązywać w latach 2015-2018.
Wedle zamieszczonych w rozporządzeniu objaśnień, w prawej górnej części dokumentu, na wysokości wizerunku twarzy policjanta, widnieć miał „wizerunek orła według wzoru ustalonego dla godła Rzeczypospolitej Polskiej”. Jednak umieszczony na projekcie legitymacji wizerunek godła państwowego, podobnie zresztą jak na używanych w latach 2006-2008, 2009-2011 oraz 2012-2014, był… nieustawowy. [il. 1]
Choć herb z białym orłem na czerwonym polu tarczy przypominał na pierwszy rzut oka ustawowy wzór godła państwowego, to w rzeczywistości nim nie był. Przede wszystkim „godłopodobne” przedstawienie umieszczane na wzorach policyjnego dokumentu służbowego z lat 2006-2014 miało niewłaściwy wzór tarczy. Od ustawowego wzorca różniły go jednak nie tylko równoległe boki.
Otóż widniejący na tarczy wizerunek orła nie pochodził z załącznika do ustawy o godle z roku 1990. W przypadku legitymacji z lat 2009-2014 jego źródłem była grafika orła z przedwojennego wzoru pieczęci państwowej z rozporządzenia prezydenta RP z roku 1927. Dodatkowo przedstawienie orła posiadało błędy w postaci pozostawionych białych pól w obrębie dzioba oraz dolnej części ogona. [il. 2]
W roku 2014 wprowadzono kolejne zmiany we wzorze legitymacji. Kształt tarczy godła miał już ustawowy kształt, jednak wbrew zapisom aktu prawnego przedstawienie orła nadal nie było tzw. „wizerunkiem orła według wzoru ustalonego dla godła”. Była to swoista „orla hybryda” stworzona na bazie wektorowej grafiki pozyskanej z zasobów Wikimedia Commons. [il. 3]
Wikipedyjną grafikę przetworzono przyciemniając obszary imitujące cieniowanie. Natomiast widniejącą w nim przepaskę — zawierającą przejście tonalne — przerobiono na konturowy rysunek podobny do wzoru „orła pieczętnego”. Niestety na skutek nieumiejętnej obróbki grafiki wektorowej zniknęły prześwity między piórami w dolnej części ogona i zamiast czerwonego pola tarczy widniały białe przestrzenie.
Tym samym błędem obarczone były przedstawienia godła na wzorze dowodu osobistego, zamieszczonego w pierwszym projekcie rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z 28 lipca 2014 roku. Co więcej, umieszczono na nim wizerunek tarczy z orłem z roku 1927 [il. 4] Przypomnę też, iż żaden ze wzorów dowodu osobistego z lat 2000-2011 nie zawierał ustawowego wizerunku godła państwowego.
Wskazałem na to w artykule Nowy dowód — „nowsze” godło, opublikowanym na portalu jakiznaktwoj.pl 6 sierpnia 2014 roku. Wystąpiłem też do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o wskazanie źródła wzoru godła użytego w projekcie dowodu osobistego. W odpowiedzi wskazano, iż stanowi je… aktualny załącznik do ustawy o godle, barwach i hymnie RP oraz o pieczęciach państwowych. Stwierdzono też, że:
„[…] mankamenty związane z jego odwzorowaniem wynikają z braku kanonicznej formy cyfrowej wzoru godła zamieszczonego w załączniku do ustaw o godle, a zatem wszelkie jego cyfrowe reprodukcje stanowią siłą rzeczy przetworzenie, które zawsze w pewnym stopniu rożni się od wizerunku stanowiącego załącznik do ww. ustawy”.
Co więcej — w ministerialnym piśmie podkreślono, że udostępniony w przestrzeni publicznej wzór stanowi jedynie „wizualizację projektu w odpowiednio niskiej rozdzielczości, co w konsekwencji spowodowało, że nie wszystkie detale ukazane na wizualizacji odwzorowywały precyzyjnie projekt dowodu osobistego”. Jednak już kolejny projekt rozporządzenia z 17 września 2014 roku zawierał zmienioną grafikę godła. [il. 5]
Kształt tarczy herbowej upodobniono do wzoru z ustawowego załącznika. Zaprzeczało to zatem twierdzeniu, iż poprzedni był „zgodny ze ustawowym wzorem godła” (czytaj: Dowód na „wywijanie orła”). Jednakże i ta grafika nie pochodziła z załącznika do ustawy. Była to bowiem nadal wspomniana „orla hybryda”, obarczona wykazanymi uchybieniami technicznymi w postaci braku prześwitów w obrębie ogona orła.
Ostateczny wzór dowodu osobistego zamieszczono w rozporządzeniu z dnia 29 stycznia 2015 roku. Opublikowany projekt blankietu zawierał wizerunek herbu RP bez wątpienia nie będącym „kanonicznym” wzorem z załącznika do ustawy o godle. Grafika była nadal obarczona wadami technicznymi w postaci białych pól w dolnej części ogona orła. Dla pewności pozostało jednak poczekać na wydruk.
Okazało się, iż blankiet oficjalnego dokumentu tożsamości — wydrukowany z wykorzystaniem wspomnianych przez ministerstwo „zaawansowanych technologii druku” [il. 6] — zawierał przedstawienie orła ze wskazanym przeze mnie błędem graficznym. Zadało to kłam twierdzeniu, iż projekt rozporządzenia przedstawiał „wizualizację w odpowiednio niskiej rozdzielczości” (czytaj: Orzeł siłą rzeczy „przetworzony”).
Jak mówi przysłowie — nieszczęścia chodzą parami. Ten sam wzór godła — opracowanego na bazie „wikipedyjnego” pliku graficznego z przerobioną przepaską na podobieństwo wzoru orła przewidzianego dla pieczęci państwowych — wprowadzono w roku 2014 w projekcie legitymacji policjanta. W przedstawieniu orła widniał ten sam błąd — czyli brak prześwitów w dolnej części jego ogona. [il. 6]
Ponieważ poruszona przeze mnie kwestia niezgodności wizerunku orła ze wzorem ustawowym nagłośniona została przez media (czytaj: Co jest nie tak z orłem na nowym dowodzie? "Zapanowała mała konsternacja") to najwyraźniej tzw. „czynniki miarodajne” musiały zareagować — choć bez przyznawania się do błędów. Dokonano bowiem zarówno korekty wzorów dowodów osobistych, jak i legitymacji policyjnych.
Kolejne wzory dokumentu służbowego, wprowadzone rozporządzeniami w roku 2018 oraz 2022, zawierały już zmienioną grafikę „godła państwowego”. W tarczy widniał co prawda nadal „hybrydowy” orzeł, jednak usunięto z niego błąd braku prześwitów w ogonie. Dodatkowo pogłębiono barwę wewnętrznego rysunku sylwetki orła, co w przypadku legitymacji z roku 2023 czyniło z niego „orła szarego”. [il. 7]
Tegoroczne rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji — poza zmianami tła giloszowego — nie przynosi zasadniczej zmiany samego wzoru legitymacji policjanta w warstwie wizualnej. Wedle objaśnień zamieszczonych w załączniku do rozporządzenia widnieć ma na niej — podobnie jak na legitymacji poprzedniej — „wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej”. [il. 8]
Należy stwierdzić, iż przywołana treść objaśnienia jest wadliwa. I to z dwóch powodów. Po pierwsze nie można opisywać przedstawienia herbu — czyli tarczy z umieszczonym na niej orłem — jako „wizerunku orła ustalonego dla godła RP”. Sugeruje to bowiem, iż na dokumencie widnieć winno jedynie przedstawienie orła — bez tarczy — zgodne z ustalonym przez ustawę wzorem.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w opisie dotyczącym rzekomego godła Rzeczypospolitej Polskiej na legitymacjach policjanta, zamieszczanym objaśnieniach zamieszczanych w załączniku do rozporządzenia, stosowano w poprzednich latach następujące sformułowania:
2002 — z prawej strony godło państwowe z pionową biało-czerwoną szarfą
2006 — w prawym górnym rogu znak graficzny w kształcie godła państwowego
2009 — z prawej górnej strony znaki graficzne w kształcie godła państwowego oraz, poniżej, gwiazdy policyjnej
2012 — z prawej górnej strony znaki graficzne w kształcie godła państwowego oraz poniżej gwiazdy policyjnej
2015 — wizerunek orła według wzoru ustalonego dla godła Rzeczypospolitej Polskiej
2019 — w lewej górnej części wizerunek orła według wzoru ustalonego dla godła Rzeczypospolitej Polskiej
2023 — w prawej górnej części wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej.
Jeśli zatem zamiarem było użycie na służbowej legitymacji policjanta wizerunku godła RP zgodnego z jego ustawowym wzorem to zapis brzmieć winien:
[…] w prawej górnej części wizerunek godła Rzeczypospolitej Polskiej ustalonego wzoru.
Jednakże — i to jest drugi powód — umieszczona na legitymacji grafika nie jest zgodna z ustawowym wzorem godła RP. Tak! — zastosowana grafika nie ma bowiem oparcia w żadnym akcie prawnym. [il. 9] Przywołany 12 lat temu przez urzędników ministerstwa fakt „braku cyfrowych parametrów wizerunku godła w załączniku do ustawy” nie upoważnia do uprawiania „radosnej twórczości” przy jego wdrażaniu.
Stworzona „orla hybryda” nosi znamiona nieuprawnionego przetworzenia. Pozwolę sobie zauważyć, że gdyby ustawodawca przewidywał dowolność przedstawiania wizerunku godła państwowego, to by nie publikował odpowiedniego wzoru w załączniku do ustawy. Wzór ustawowy ma rangę obligatoryjnie obowiązującego przedstawienia znaku państwowego na oficjalnych dokumentach państwowych.
Trudno powiedzieć, dlaczego ministerialny nadzór prac legislacyjnych dotyczących wzoru legitymacji policjanta nie wychwycił błędnego opisu merytorycznego. Podobnie nie znajduje odpowiedzi pytanie, dlaczego przez wiele lat nikt z nadzorujących prace wykonawcy państwowych dokumentów nie zauważał niezgodności stosowanej grafiki ze wzorem ustawowym godła RP i jej technicznych mankamentów.
Na koniec powrócę do warstwy zabezpieczeń policyjnego dokumentu służbowego, wprowadzanego tegorocznym rozporządzeniem. Tym razem opublikowany wzór legitymacji wydobywa na światło dzienne pewien dotychczas mniej widoczny element. Wedle formalnego opisu jest nim „hologram stylizowanego orła”, umieszczony w środkowej części legitymacji i zachodzący na zdjęcie. [il. 10]
Pojawił się on już na aktualnie obowiązującej legitymacji w dwóch miejscach. Jako wspomniany okrągły transparentny hologram oraz graficzny element — widzialny jedynie w świetle UV — służący zabezpieczeniu dokumentu przed fałszerstwem. Ów „stylizowany orzeł” jest wspomnianym wcześniej wzorem orła z pieczęci państwowej z roku 1927.
Przypomnę przy tej okazji — co zresztą anonsowałem już roku 2011 w ramach prowadzonego Monitoringu — że wizerunek przedwojennego orła pojawił się także na polskich paszportach na mocy rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 2005 roku. Do dziś tłoczony jest złotą folią na okładce dokumentu w „bordowych” (burgundy red) barwach unijnych. [il. 11]
Jestem pewien, że znikomy odsetek obywateli Rzeczypospolitej Polskiej — w tym także polskich dyplomatów — ma świadomość, że na ich paszportach widnieje orzeł zaprojektowany w roku 1927 przez Zygmunta Kamińskiego i przetworzony przez ówczesną Mennicę Państwową dla potrzeb wykonania pieczęci RP. Domniemywać należy, iż wynika to ze swoiście rozumianej ciągłości prawnej państwa polskiego.
POST SCRIPTUM
Choć na ostateczny wzór legitymacji policjanta raczej wpływu mieć nie będę (z uwagi na przedmiot regulacji projekt nie będzie przedmiotem konsultacji publicznych) to nie ukrywam, że w kwestii wzoru okładki polskiego paszportu mam zamiar zawalczyć o jego odpowiednią zmianę. Stosowny projekt autorski czeka bowiem w szufladzie od roku 2014.
Ale o tym już przy innej okazji.
O tym, że starożytny Bliski Wschód jest źródłem symboliki, która przeniknęła do kultury zachodniej Europy, chyba nie trzeba już nikogo przekonywać. Także wczesnochrześcijańska sztuka sakralna kształtowana była w oparciu o ówczesną sztukę zdobniczą. Dowodzą tego odkrywane mozaiki podłogowe, czy też freski ścienne domów modlitwy pierwszych wspólnot chrześcijańskich.
Najstarszym znanym przykładem zdobienia pomieszczeń liturgicznych może być kościół domowy z III wieku zlokalizowany w miejscowości Dura Europos w Syrii. Był to budynek mieszkalny połączony z oddzielną salą spotkań liturgicznych oraz baptysterium. Zachowane malowidła ścienne wskazują, że pierwotna ikonografia sakralna kreowana była w oparciu o apostolski przekaz o życiu Jezusa.
Dowodzi tego wizerunek kobiet idących o świcie do grobu Jezusa oraz obraz Samarytanki czerpiącej wodę ze studni Jakuba. Warto też zauważyć, że to właśnie freski z Dura Europos zawierają najstarsze przedstawienia Chrystusa. Jego postać widnieje w scenach znanych z Ewangelii — przypowieści o Dobrym Pasterzu, cudzie uzdrowienia paralityka oraz burzy na jeziorze, gdy Piotr szedł po wodzie do Jezusa.
Przykładem sięgania przez chrześcijan do tradycji Starego Przymierza są freski w rzymskich katakumbach przedstawiające Jonasza, trzech młodzieńców w piecu ognistym lub Daniela w jaskini lwów. To właśnie jego wizerunek widnieć ma na nietypowym naczyniu odkrytym niedawno w Turcji w pobliżu miasteczka Yalvaç, podczas wykopalisk prowadzonych na terenach ruin antycznego miasta Antiochia Pizydyjska.
W tym historycznym mieście została założona przez św. Pawła Apostoła pierwsza wspólnota chrześcijańska na terenie ówczesnej Galacji, podczas jego pierwszej podróży misyjnej. Pod koniec III wieku Antiochia Pizydyjska została stolicą metropolitalną rzymskiej prowincji Pizydii. Z uznaniem chrześcijaństwa za oficjalną religię Cesarstwa Rzymskiego miasto stało się ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym.
W ruinach kościoła zniszczonego podczas najazdu arabskiego w VIII wieku znaleziono ceramiczne naczynie z VI wieku przypominające duży bukłak na wodę. W przekonaniu tureckiego archeologa prowadzącego prace badawcze widnieć ma na nim postać starotestamentalnego proroka Daniela oraz obrazowanie jego wizji — czterech bestii wyłaniających się z morza, którym towarzyszy wizerunek lwa, jelenia i psa.
Profesor Mehmet Özhanlı z katedry archeologii Uniwersytetu Süleymana Demirela w Isparcie stwierdził, że znaczenie tego przedstawienia odczytywać należy w kontekście ikonografii chrześcijańskiej. Jego zdaniem „w tradycji żydowskiej cztery bestie symbolizują królestwa babilońskie, medyjskie, perskie i hellenistyczne, podczas gdy w interpretacji chrześcijańskiej czwarta bestia reprezentuje Cesarstwo Rzymskie”.
Wedle naukowca nie jest znany wśród znalezisk inny przykład artefaktu, który łączyłby w jednej kompozycji wszystkie stworzenia z wizji Daniela z chrześcijańską ikonografią. Badacz wskazuje, że „sen Daniela jest interpretowany w chrześcijaństwie jako jeden z tekstów przepowiadających przyjście Jezusa i że przedstawienie tej historii ze wszystkimi jej elementami na naczyniu nadaje sens temu dziełu”.
W kontekście postawionej tezy o znaczeniu prorockiej wizji dla chrześcijaństwa należy zauważyć, że wizerunek Daniela wśród lwów, przedstawianego w charakterystycznym modlitewnym geście rzeczywiście był — obok postaci proroka Jonasza — często używany. Zarówno Daniel, jak i Jonasz byli bowiem dla ówczesnych wyznawców zmartwychwstałego Jezusa symbolem zwycięstwa życia nad śmiercią.
Dowodzą tego zarówno freski z rzymskich katakumb z III wieku, jak też mozaiki z IV wieku z obszaru rzymskiej Afryki Północnej. W tym ostatnim przypadku wizerunek Daniela widniejący na mozaice podłogowej, pochodzącej ze starożytnego Furnos Minus w dzisiejszej Tunezji, posłużył upamiętnieniu damnatio ad bestias, czyli męczeńskiej śmierci chrześcijanina imieniem Blossus, rzuconego na pożarcie lwom.
Jednak moim zdaniem motyw na naczyniu odnalezionym w Antiochii — choć faktycznie przedstawia postać biblijnego proroka — nawiązuje raczej do opisu wrzucenia Daniela do jaskini lwów przez babilońskiego króla Dariusza za naruszenie zakazu modlitwy do kogokolwiek poza władcą. Jestem bowiem przekonany, że na naczyniu nie widnieją cztery bestie z wizji proroka Daniela, lecz pięć lwów.
Dowodzi tego nawet wykonany przez tureckich badaczy odrys obrazowania. Postać Daniela przedstawionego w postawie oranta z rękoma uniesionymi w górę otaczają bowiem wizerunki pięciu lwów oraz dwa jelonki i zwierzę podobne do psa. Co jednak jest najistotniejsze — a wydaje się niezauważone — Danielowi i lwom towarzyszy postać anioła umieszczona w dolnej części obrazowania po prawie stronie.
Taka interpretacja kompozycji przedstawieniowej zgodna jest z treścią zapisaną w 6 rozdziale biblijnej Księgi Daniela:
«Wtedy Daniel odpowiedział królowi: „Królu, żyj wiecznie! Mój Bóg posłał swego anioła i on zamknął paszczę lwom; nie wyrządziły mi one krzywdy, ponieważ On uznał mnie za niewinnego; a także wobec ciebie nie uczyniłem nic złego”.» (Dn 6,22-23)
Warto zauważyć, że wczesnochrześcijańska ikonografia nie sięgała raczej do apokaliptycznych wizji. Dlatego w moim przekonaniu na naczyniu nie umieszczono „czterech bestii wychodzących z morza” — z których najstraszliwsza miała mieć zęby z żelaza i miedziane pazury oraz dziesięć rogów na głowie — opisanych w innej wizji proroka Daniela, w rozdziale 7 Księgi Daniela.
O ile zatem interpretacja obrazowania widniejącego na naczyniu jako przedstawienia proroka Daniela wśród lwów nie pozostawia żadnych wątpliwości to pozostaje jednak kwestia dotycząca funkcji jaką pełnić mogło naczynie taką sceną ozdobione. Jeśli ceramiczne naczynie faktycznie używane było w chrześcijańskich czynnościach liturgicznych to zasadne jest pytanie do czego mogło ono służyć.
Dwuuchwytowe naczynie bez wątpienia przeznaczone było do przechowywania płynu. Jego lekko spłaszczony kształt przypomina ampulle, czyli pielgrzymie bukłaki ceramiczne, w których noszono wodę lub oliwę. Jednak odnalezione w Turcji naczynie jest dużo większe i nie mogło być używane w podróży, lecz służyć musiało raczej potrzebom w stacjonarnym.
W moim przekonaniu naczynie o takiej pojemności może mieć związek z praktykowaną w VI wieku w obrządku bizantyjskim Boską Liturgią Uprzednio Poświęconych Darów — czyli formą synaksy eucharystycznej. Była to liturgia sprawowana w dni powszednie Wielkiego Postu oraz w pierwsze trzy dni Wielkiego Tygodnia, podczas której przyjmowano komunię z Darów — Ciała i Krwi Chrystusa — konsekrowanych wcześniej.
Liturgia Uprzednio Poświęconych Darów miała być po raz pierwszy zadekretowana przez papieża Grzegorza I. Liturgię tę wspominał również kanon 52 tzw. Soboru in Trullo (Concilium Quinisextum), czyli soboru zwołanego przez cesarza Justyniana II w Konstantynopolu w roku 692 z udziałem duchowieństwa z kościołów na terenie Cesarstwa Bizantyńskiego:
„W każdy dzień świętego postu wielkopostnego, z wyjątkiem szabatu, dnia Pańskiego i święta Zwiastowania, należy sprawować Liturgię Darów Uprzednio Poświęconych.”
Forma chrześcijańskiej liturgii eucharystycznej pierwotnego kościoła wywodziła się z tradycji żydowskiej wieczerzy dziękczynnej, spożywanej na pamiątkę Paschy — grecka nazwa Eucharistia (εὐχαριστία) oznacza dziękczynienie. Jej punkt kulminacyjny stanowiła komunia, czyli spożycie Ciała i Krwi Pańskiej pod postaciami konsekrowanego chleba i wina.
W tradycji ikonograficznej kościoła wschodniego znana jest scena „Komunii Apostołów”, na której Chrystus rozdziela eucharystyczne Ciało i Krew. Uczniowie przyjmują kolejno dzielony chleb eucharystyczny na skrzyżowane dłonie oraz spożywają konsekrowane wino z jednego kielicha. Tak praktykowany zwyczaj liturgiczny ukazuje najstarszy znany iluminowany rękopis Ewangelii z VI wieku — Kodeks z Rossano.
O trwałości tej tradycji w kościele wschodnim świadczyć może fresk z XII wieku zachowany w cerkwi Panagia tis Asinou, zlokalizowanej na Cyprze. Na naściennym malowidle przedstawiono wizerunek Jezusa podającego św. Janowi Apostołowi naczynie z konsekrowanym winem. Nie jest to jednak kielich, lecz dwuuchwytowe naczynie w kształcie podobnym do naczynia odkrytego w Turcji.
Wydaje się zatem, że nietypowe naczynie — uznane przez tureckiego archeologa „za unikatowe na skalę światową” — mogło służyć do przechowywania Krwi Pańskiej dla potrzeb liturgii sprawowanej przez lokalną społeczność chrześcijan. Natomiast scena z wizerunkiem Daniela w jaskini lwów jako symbol pełnego zawierzenia Bogu, umieszczona na naczyniu bezpośrednio związanym z Eucharystią, wizualizować mogła wyznawaną wiarę w prawdziwą, rzeczywistą i substancjalną obecność Zmartwychwstałego Jezusa pod postacią konsekrowanego wina.
POST SCRIPTUM
Spoglądając na zdjęcie potłuczonego naczynia warto też przywołać znamienną treść Drugiego listu św. Pawła do Koryntian, w którym Apostoł zachęcał chrześcijan do wytrwałości w wierze mimo codziennych trudności:
„Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele”. (2 Kor 4,7-11)
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji finalizuje procedurę wprowadzenia nowego znaku graficznego Policji. Jego wzór ustanowiony zostanie na mocy rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaku graficznego Policji. Celem resortu ma być doprowadzenie do ujednolicenia symbolu, z którym formacja jest kojarzona od lat. Przed przekazaniem projektu aktu prawnego do konsultacji międzyresortowych wzór znaku graficznego został pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Heraldyczną.
Zgodnie z zapisami ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji na ministrze właściwym do spraw wewnętrznych ciąży obowiązek określenia w drodze rozporządzenia wzoru znaku graficznego Policji i sposobu używania tego znaku, który uwzględnia stworzenie spójnego systemu identyfikacji wizualnej formacji. Przedmiotowe rozporządzenie ma zapewnić spójność wizualną oraz wzmocnić tożsamość instytucjonalną Policji. W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia zapisano:
„Projekt znaku graficznego Policji opiera się na rozpoznawalnym symbolu — jakim jest srebrna gwiazda policyjna, składająca się z ośmiu pęków promieni, która jest historycznie związana z formacją i powszechnie utożsamiana z jej działalnością. W poprzek gwiazdy znajduje się rozwinięta wstęga koloru granatowego. Na wstędze znajduje się napis POLICJA, który jest czytelny i jednoznacznie identyfikuje formację. Opracowany w ten sposób znak graficzny jest odzwierciedleniem używanej dotychczas gwiazdy policyjnej”.
Zaznaczono też, że przypadkach, w których nie ma możliwości zachowania ustalonych dla znaku kolorów, może być on używany w wersji monochromatycznej.
Jednostki organizacyjne Policji mają 10 lat na dostosowane wykorzystywanych materiałów, sprzętu i wyposażenia w zakresie używania nowego znaku graficznego Policji. Wejście w życie rozporządzenia nie ma wpływu na stosowanie wzorów gwiazd policyjnych, czyli znaków identyfikacji indywidualnej policjanta — popularnie zwanych „blachą”. Jak wyjaśniono dalej w uzasadnieniu do rozporządzania:
„Celem przedmiotowego aktu prawnego jest określenie wzoru znaku graficznego Policji oraz sposobu używania tego znaku na potrzeby identyfikacyjne i informacyjne. Przedmiotowe rozporządzenie ma zapewnić spójność wizualną oraz wzmocnić tożsamość instytucjonalną Policji jako formacji realizującej zadania z zakresu ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego. Ponadto rozpoznawalność projektowanego znaku graficznego Policji wpłynie pozytywnie na zwiększenie zaufania społeczeństwa do formacji.
Projekt znaku graficznego w tej formie uwzględnia historię Policji i podkreśla jej silną rolę jako instytucji stojącej na straży prawa i bezpieczeństwa obywateli. Projekt rozporządzenia zakłada, że znaku graficznego Policji używa się, w ramach realizacji ustawowych zadań Policji, chyba że na jego użycie nie pozwalają metody i formy realizacji tych zadań, w szczególności potrzeba zapewnienia niejawnego charakteru ich realizacji.”
Rozporządzenie stanowi również, iż „na znaku nie umieszcza się dodatkowych elementów graficznych, napisów oraz nie zmienia się jego proporcji, kolorów oraz elementów znaku”. W tym kontekście pojawia się m. in. pytanie o zgodność tych zapisów z wytycznymi normującymi wzór sztandaru policyjnego — na który ma być umieszczana gwiazda z herbem samorządu i biało-czerwoną wstęgą — czy też statusu znaku Policji POMAGAMY I CHRONIMY, umieszczanego na pojazdach służbowych, po obu ich stronach na pasie wyróżniającym lub z przodu na masce.
Nie wchodząc w szczegółową analizę wdrażanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nowego „logo Policji” zauważę jedynie, iż w tej formie nie spełnia wymogów, jakie przewidziane są dla znaków graficznych. Przede wszystkim niepotrzebnie utrzymywane jest odwzorowywanie przestrzenności „gwiazdy policyjnej”. Poza tym niezrozumiałe jest umieszczanie wstęgi z napisem POLICJA w kształcie tyleż „tradycyjnym”, co ułomnym wizualnie. Dodatkowo jej położenie na gwieździe zaburza kompozycję znaku.
Przy okazji wprowadzania przez Policję „nowego znaku” warto przypomnieć o przeprowadzonym w roku 2013 konkursie na opracowanie projektu logo i elementów identyfikacji wizualnej komend i komisariatów Policji. W skład sądu konkursowego wchodzili przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (MSW), Komendy Głównej Policji, Stowarzyszenia Architektów Rzeczypospolitej Polskiej (SARP), Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych (SPFP) oraz Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej (STGU).
Konkurs wygrał zespół IDEE - Agata Korzeńska i Paweł Krzywda. Wedle założeń projektantów opracowane logo stanowiła:
„stylizowana, potraktowana syntetycznie odznaka policyjna. […] Ramiona odznaki zostały uproszczone w taki sposób, aby grubości poszczególnych elementów je tworzących oraz odległości między nimi były takie same. […] Założeniem projektu logo jest zachowanie spójności znaczeniowej symbolu odznaki policyjnej oraz stworzenie formy graficznej, która poprzez syntetyczną formę stanie się nowoczesna oraz łatwiejsza w implementacji dla potrzeb różnorodnych elementów identyfikacji i informacji wizualnej w przestrzeni publicznej.”
Celem konkursu było opracowanie identyfikacji wizualnej komend Policji, która stanowić miała źródło jednolitego oznaczenia wszystkich nowo budowanych i remontowanych jednostek Policji na terenie Polski w ramach Programu standaryzacji komend i komisariatów Policji. Jednak jak wykazała kontrola Najwyższej Izby Kontroli z roku 2016, którą objęto realizację programu w województwie lubelskim, program przygotowano i przyjęto nierzetelnie, bez przeprowadzenia koniecznych konsultacji z jednostkami Policji.
W dodatku jednostki, które odpowiadały za prowadzenie inwestycji, zobowiązano do wdrożenia przyjętych w Programie rozwiązań, których realizacja była niekiedy droższa o 50 % od zaplanowanej we wcześniejszych koncepcjach. Co istotne Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, iż w trakcie przeprowadzania konkursu na logo i elementy identyfikacji wizualnej komend i komisariatów Policji dopuszczono do naruszenia zasady bezstronności na skutek zaistnienia konfliktu interesów. Pozwolę sobie przytoczyć treść raportu NIK (podkreślenia własne):
«W trakcie przeprowadzania konkursu na logo i elementy identyfikacji wizualnej komend i komisariatów Policji dopuszczono do naruszenia zasady bezstronności na skutek zaistnienia konfliktu interesów. […]. Członkiem Zarządu Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej był jeden z autorów wybranej w konkursie pracy. Przewodniczącym Sądu Konkursowego w I etapie (mającym dokonać wyboru 4 najlepszych prac) był Prezes Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych. Według protokołu z posiedzenia sądu konkursowego, w II etapie konkursu mającego wyłonić laureata konkursu na logo i elementy identyfikacji przewodniczącym zespołu sędziowskiego był Prezes Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej, którego oferta została złożona po terminie. Laureatem konkursu została firma IDEE, której współwłaściciel był członkiem Zarządu Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej.»
POST SCRIPTUM
Skoro już poruszyłem temat dotyczący Policji to dodatkowo zauważę, iż na winiecie jej oficjalnej strony internetowej od 13 lat widnieje orzeł „niewiadomego pochodzenia”. W moim przekonaniu jest to wizerunek pozyskany z zamieszczonej w Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedji Powszechnej Wydawnictwa „Gutenberga” ilustracji z przedstawieniem herbu państwowego II RP — ale mogę się mylić.
Natomiast nie pomylę się twierdząc, że na wzorze legitymacji policjanta, zamieszczonym w załączniku graficznym do projektu rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie legitymacji służbowych policjantów, widnieją dwa przedstawienia orła niezgodne ze wzorem ustawowym. Umieszczone na awersie legitymacji „godło” — opisane jako „wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej” — stanowi hybrydę wizerunku orła przewidzianego dla pieczęci państwowej oraz grafiki pozyskanej z zasobów Wikipedia / Wikimedia Commons.
Podobnie umieszczony w środkowej części legitymacji znak holograficzny, który przedstawiać ma stylizowanego orła, w rzeczywistości zawiera wzór orła z roku 1927, przewidziany do zastosowań w pieczęciach urzędowych. Ten sam wzór orła widnieje zresztą na okładce polskiego paszportu od roku 2007, o czym anonsowałem w artykule Brytyjski paszport od Francuzów z Tczewa (2020).
Kwestię stosowania wizerunku godła państwowego — herbu RP — niezgodnego ze wzorem ustawowym na dowodach osobistych poruszałem w poprzednich latach parokrotnie: Nowy dowód — nowsze godło (2014), Dowód na „wywijanie orła” (2014), czy też Orzeł siłą rzeczy „przetworzony” (2015). wykazując, że żaden z plastikowych dokumentów wyprodukowanych w latach 2006-2015 nie zawierał ustawowego wizerunku godła państwowego.
„Godło powinno być zaprojektowane od początku do końca.”
— Aha… : )
POST SCRIPTUM
cdn.
Dziesięć dni po zakończeniu Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej — i po dwóch tygodniach od przegranego przez Francję półfinałowego meczu z Hiszpanią — Francuski Związek Piłki Nożnej nie tylko wybrał nowego trenera reprezentacji, ale wprowadził także nowy znak krajowego związku sportowego. Trenerem francuskiej drużyny został Zinédine Yazid Zidane (przedstawiać nie trzeba), natomiast w znaku umieszczanym na strojach Equipe de France, tradycyjny francuski — a właściwie galijski — kogut otrzymał nową stylizację graficzną.
Skojarzenie koguta z Francją wywodzi się jeszcze z okresu rzymskiego. Jej źródłem była gra słów — w języku łacińskim słowo gallus oznaczało zarówno mieszkańca Galii, jak i koguta. Kogut otrzymał swoją pierwszą szansę uzyskania statusu symbolu narodowego pod koniec rewolucji francuskiej w okresie Dyrektoriatu. Jego wizerunek ozdobił między innymi Deklarację praw i obowiązków człowieka i obywateli z roku 1795, stanowiącą wstęp do III konstytucji francuskiej. Karierę koguta zastopowało objęcie władzy przez Napoleona Bonapartego.
W symbolach Cesarstwa Francuskiego umieszczony został imperialny orzeł, gdyż Napoleon uznał, że „kogut nie ma mocy; nie może być symbolem imperium takiego jak Francja”. Jednak już w roku 1830 wizerunek koguta pojawił się na guzikach Gwardii Narodowej, a w roku 1848 — z nastaniem Drugiej Republiki (1848-1852) — przedstawienie koguta umieszczone zostało na projekcie pieczęci państwowej. Jego wygrawerowany wizerunek dostrzec można na sterze okrętowym trzymanym przez siedzącą personifikację Wolności.
W okresie Trzeciej Republiki (1870-1940) wizerunek koguta jako symbolu państwowego pojawił się między innymi na złotej monecie 20 franków obok portretu tzw. Marianny. Marianne to alegoria Francji pochodząca z okresu Wielkiej Rewolucji Francuskiej (1789-1799) przedstawiana jako kobieta z czapką frygijską na głowie — rewolucyjnym symbolem wolności. Ponieważ imię Marianne było jednym z najpopularniejszych imion żeńskich w XVIII wieku, stało się ono uosobieniem ludu oraz Pierwszej Republiki (1792-1804).
Z początkiem XX wieku we francuskiej symbolice państwowej pojawił się wizerunek Fasces — rózg liktorskich — przedstawiających pęk trzcin lub witek brzozowych przewiązanych rzemieniami, z osadzonym w nich toporem o pojedynczym ostrzu. W 1790 roku Narodowe Zgromadzenie Konstytucyjne ustanowiło „starożytne fasces” nowym symbolem Francji. Emblemat inspirowany wzorem Fasces został przyjęty w 1913 roku przez francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych dla placówek dyplomatycznych i konsularnych za granicą.
Symbol Rózg liktorskich uzupełniony został przedstawieniem gałązek dębu i oliwki oraz tarczy amazonek o narożnikach zwieńczonych głowami lwów i umieszczonym na niej monogramem RF (République Française). Symbol ten umieszczony został w roku 1953 w Sali Zgromadzeń Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku jako emblemat Francji. Obecnie użytkowany jest przez urząd Prezydenta Francji i placówki dyplomatyczne oraz umieszczany na okładce francuskiego paszportu.
Marianna natomiast w roku 2020 wprowadzona została w obszar rządowej komunikacji wizerunkowej jako znak marki państwa (Marque de l'État). Warto jednak zauważyć, że ani Rózgi liktorskie, ani Marianna, ani też Kogut nie stały się konstytucyjnym symbolem państwowym współczesnej Piątej Republiki Francuskiej (1958). Zgodnie z treścią artykułu 2 Konstytucji emblematem państwowym — czyli godłem — jest bowiem flaga narodowa Francji (Drapeau Tricolore) błękitno-biało-czerwona: „L'emblème national est le drapeau tricolore, bleu, blanc, rouge.”
Mimo że „Trójkolorowa” kojarzona jest z Francją — a mianem „trójkolorowych” określa się potocznie francuskich piłkarzy — to w powszechnej świadomości jej najbardziej rozpoznawalnym symbolem pozostaje Coq gaulois — czyli kogut galijski. Dodajmy, iż jest to kogut przedstawiany jako piejący (Coq chanteclair) w odróżnieniu od np. walońskiego koguta w postawie bojowej (Coq hardi). Taki też wizerunek piejącego koguta przyjęty został w roku 1907 jako znak Francuskiego Komitetu Międzyfederalnego (CFI), zrzeszającego federacje piłkarskie.
Symbol koguta przejęła w roku 1919 Francuska Federacja Piłki Nożnej. Od tego czasu widnieje on na strojach sportowych reprezentacji Francji w piłce nożnej (Equipe de France). Co prawda parokrotnie zmieniała się stylizacja koguciego przedstawienia, a w latach 2006-2014 nawet kierunek jego zwrotu — z prawego na lewy (heraldycznie). Nowy znak, choć stanowi bardziej umowną kontynuację formy przyjętej w roku 2014, to zdecydowanie zyskał na graficznej stylizacji. W znaku umieszczona została nazwa własna państwa.
Warto zauważyć, że konstrukcja sylwetki koguta w nowym znaku, wykreowana przez wyodrębnione powierzchnie w postaci miękkich piór, pozwoliła utrzymać graficzną umowność znaku. Jednocześnie stworzyła podstawę dla swoistej wizualnej „naturalizacji” koguta przez zastosowanie haftowania nadającego znakowi przestrzenność. I tu budzi się we mnie chęć porównania francuskiego znaku ze znakiem polskiej reprezentacji w kontekście zapowiedzianej nie tak dawno zmiany wykonawcy jej strojów sportowych.
Od 2008 roku sponsorem technicznym i dostawcą strojów polskiej reprezentacji w piłce nożnej była amerykańska firma Nike. Jak wynika z „przecieków” medialnych produkcję przejąć ma ponownie niemiecka firma Adidas. Ponownie, bo już w latach 1974-1999 dostarczała je polskim piłkarzom. Jedną z niewzruszalnych zasad dotyczących strojów reprezentacji Polski była obecność „orzełka” na piersiach polskich piłkarzy. Jego stylizacja oraz miejsce położenia co prawda się zmieniało — z centralnego na okolice serca — ale zawsze był to Polski Orzeł.
Warto jednak przypomnieć, że w 2011 roku Polski Związek Piłki Nożnej dokonał zamachu na orła obecnego na strojach sportowych polskiej reprezentacji. Na okazję Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej EURO 2012 opracowany został dla PZPN nowy znak tożsamościowy:
„Nowe logo to trójwymiarowa piłka obrysowana dynamicznymi biało-czerwonymi wstęgami ze złotym połyskiem, z głową orła w górnej części.”
O ile można przyjąć, że na stroju zawodników polskiej reprezentacji może być obecny symbol krajowego związku sportowego to na pewnie nie jako zamiennik znaku narodowego. Bez wątpienia jednak zamiary władz PZPN były jednoznaczne — nowy znak nie został bowiem podpisany nazwą własną związku, lecz nazwą POLSKA. Niestety PZPN'owski Wąrzeł miał pożreć Orła Białego.
Awantura, jaką PZPN urządzili kibice, skończyła się w maju 2012 roku prezydenckim „łataniem” prawa poprzez nowelizację ustawy o godle, barach, hymnie i pieczęciach RP oraz pieczęciach państwowych, a także ustawy o sporcie. Wprowadzone przepisy zakładają, że godło Rzeczypospolitej Polskiej ma być umieszczane na stroju reprezentacji kraju, reprezentacji olimpijskiej i reprezentacji paraolimpijskiej. Jeśli przepisy międzynarodowych związków i organizacji sportowych tego nie dopuszczają na strojach nie może zabraknąć barw narodowych.
„Wysublimowany” znak PZPN — swoista hybryda węża i orła — nie zalągł się był na szczęście na piersiach piłkarzy i na stroje reprezentacji Polski powrócił wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej. Rzecz jednak w tym, że polskie przepisy — czyli ustawa o godle — zakazywały dotychczas umieszczania symboli RP na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego. A przecież na potrzeby komercyjnej sprzedaży strojów sportowych dla kibiców produkowane są tzw. „repliki” strojów reprezentacji zawierające godło RP.
Od roku 2012, na mocy państwowego aktu prawnego, prywatne firmy na podstawie umowy z prywatnym stowarzyszeniem sportowym, uzyskały możliwość handlowania towarem oznakowanym ustawowym wzorem godła państwowego. Na ołtarzu Złotego Piłko-Cielca złożono w ofierze chroniony prawem symbol państwowy. Gdyby jeszcze władze prywatnego związku sportowego przykładały wagę do weryfikacji wzoru orła, jaki jest umieszczany na strojach reprezentacji Polski przez ich dotychczasowego producenta.
Okazuje się, że niekoniecznie. Godło RP widniejące na strojach reprezentacji piłkarskiej w roku 2014 pochodziło z clipartu umieszczonego w internecie jeszcze w roku 2005. Mało wprawne oko nie wychwyciło różnic między ustawowym wzorem godła państwowego, gdyż wykonane było w technice haftu maszynowego. Na kolejnych strojach widniała już tańsza wersja z tworzywa sztucznego. W roku 2024 kolejna odsłona koszulek reprezentacji Polski stanowić miała nostalgiczny powrót do designu lat 80. — Orzeł Biały widniał centralnie na piersiach.
Niestety wzór tego „godła” także nie pochodził z ustawowego załącznika. Grafika pozyskana została bowiem z zasobów Wikipedia / Wikimedia Commons. Domniemywać można, że sięgnięto po wikipedyjne źródło, gdyż zamieszczony tam plik ma postać wektorową, a przede wszystkim jest darmowy jako grafika udostępniana na licencji CC Public Domain Mark 1.0.
Na strojach przygotowanych przez Nike na rok 2026 nie zauważyłem w tym zakresie istotnej zmiany. Na zdjęciach udostępnianych przez portal pzpn.pl oraz laczynaspilka.pl widać wyraźnie, że wzór godła jest nadal nadrukiem wykorzystującym wikipedyjną grafikę. Dodatkowo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że koszulki w wersji wyjazdowej nie wyglądają świeżo, lecz jak po ciężkim meczu — z wykwitami soli.
W mojej subiektywnej ocenie anonsowana wymiana sponsora technicznego polskiej reprezentacji może przynieść jedynie zmianę w zakresie tzw. designu strojów sportowych. Jestem bowiem przekonany, że wzór godła na koszulkach nie zmieni się. Niestety nie podejrzewam, aby PZPN stać było na ustalenie wzoru Orła Polskiego w 100% zgodnego z ustawowym załącznikiem. Ale może się mylę.
Nie ukrywam, że biorę pod uwagę jeszcze inną możliwość rozwiązania wieloletniego problemu dotyczącego wzoru Polskiego Orła na strojach sportowych. O tym jednak już przy innej okazji…
POST SCRIPTUM
Niestety ubolewam również nad tym, że oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej nadal — de facto od 2011 roku (!) — udostępnia jako wzór Godła Rzeczypospolitej Polskiej grafikę z zasobów Wikipedia / Wikimedia Commons, miast rozpowszechniać jego oficjalny wzór z Załącznika nr 1 do ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz pieczęciach państwowych.
Z kolei na stronach rządowych gov.pl nie znalazłem udostępnionej do pobrania grafiki z ustawowym wzorem godła Rzeczypospolitej Polskiej.
Nigdy dość przypominania, iż 22 lipca 1944 roku przeprowadzono zbrodniczy zamachu stanu. Ze stalinowskiego nadania i w oparciu o bagnety Armii Czerwonej zainstalowana została w Polsce agentura, która terrorem narzuciła w Polsce komunistyczny system. Założona przez „polskich” komunistów z Polskiej Partii Robotniczej na przełomie roku 1943 i 1944 Krajowa Rada Narodowa — niekonstytucyjna struktura uzurpująca sobie sprawowanie w Polsce władzy ustawodawczej — powołała Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego jako swój organ wykonawczy, czyli rząd.
W 2022 roku opublikowany został artykuł Marcina Zborskiego pt. „Fałszywa ustawa, fałszywe dekrety, fałszywy sejm.”. Autor wykazał w nim „rażące naruszenia praworządności w toku tworzenia prawa przez władzę komunistyczną począwszy od połowy 1944 roku oraz fałszerstwo legislacyjne”. Przeprowadzona wnikliwa analiza dokumentów prowadzi do wniosku, iż „teza o braku jakiejkolwiek podstawy prawnej do zaistnienia i funkcjonowania PKWN jest niepodważalna”. Do dziś w przestrzeni publicznej nie ma żadnego echa po tych ustaleniach. A przecież dotyczą one tak istotnej kwestii, jak ciągłość prawna państwa polskiego.
Polityczna i zbrojna akcja przejęcia władzy w Polsce przeprowadzona została z premedytacją pod „polskimi symbolami”. Na plakacie z treścią «Manifestu PKWN» widniała wstęga w biało-czerwonych barwach i orłem bez korony. Biel i czerwień symbolizować miała „polskość” nowej władzy, a „piastowski” niekoronowany orzeł obwieszczać jej „demokratyczność”. Jednak ani ów „orzeł” — zwany «кuricą» — nie był historycznie piastowski, ani polityczny manifest polski. A już na pewno zainstalowana przez Stalina władza nie była demokratyczną.
Obwieszczenie dekretu PKWN datowano na 21 lipca 1944 roku, a jako miejsce jego ogłoszenia podano Warszawę. Prawdę o polskojęzycznym „Manifeście lipcowym”, zredagowanym i wydrukowanym w Moskwie, a rozkolportowanym w Chełmie, z cyniczną szczerością wyjawił po latach komunistyczny premier Edward Osóbka-Morawski:
„My podajemy, że PKWN powstał w Chełmie i że 22 lipca tam drukowaliśmy Manifest. To takie małe niewinne kłamstwo. Chodziło o to, żeby ładnie wyglądało, że to na polskiej ziemi powstał Manifest i PKWN. Nawet co roku pokazują drukarnię i drukarza, a ja śmieję się w kułak”.
Kłamstwo założycielskie rozpowszechnił przejęty przez komunistów dziennik «Rzeczpospolita» w pierwszym numerze z 23 lipca 1944 roku. Sfałszowane regulacje prawne stały się podstawą legitymizującą agenturalną władzę. Legalne władze Rzeczypospolitej Polskiej na emigracji w Londynie uznano za „samozwańcze”, a administrację krajową jako ich przedstawicielstwo za „reakcyjną agenturę”. Dokonano zamachu na prawa obywatelskie, a część obywateli RP uznano za „faszystów”, „zdrajców narodu”, „warchołów” i „wrogów demokracji”.
Szczególną ofiarą komunistycznego „prawa” stało się ziemiaństwo. Próbę dowiedzenia, iż powołany przez komunistyczną agenturę przestępczy aparat władzy pod nazwą «PKWN» realizował zbrodniczy plan skierowany przeciwko wyodrębnionej grupie społecznej — jaką stanowiło ziemiaństwo — podjął Wojciech Bąk w ramach autorskiego projektu ekspozycyjno-badawczego «Gentrycide — dziedzictwo wymazane. Jedno miejsce. Jedna historia. Ten sam proces.»
W oparciu o zachowane dokumenty, dotyczące zagrabionego w roku 1944 rodzinnego majątku Chojno Nowe, położonego na Lubelszczyźnie w powiecie Chełmskim, przeprowadził analizę procesu eliminacji tej grupy społecznej. Proces ekonomicznego wyniszczenia ziemiaństwa — jako historycznie ukształtowaną wspólnotę społeczno-polityczno-kulturową — realizowany przez komunistyczną władzę za pomocą terroru, Wojciech Bąk określił terminem Gentrycide:
„Na tym tle „reforma rolna” jawi się nie jako jednorazowy akt sprawiedliwości społecznej, lecz jako proces, który wytworzył własną, autonomiczną temporalność — czas rozciągnięty, niezamknięty, w którym decyzje administracyjne nabierają ciężaru wykraczającego daleko poza ich pierwotny cel i moment ich podjęcia. Właśnie w tym napięciu między językiem urzędowym a jego rzeczywistymi konsekwencjami ujawnia się najbardziej niepokojący wymiar całego procesu — rzeczywistość, w której historia nie zostaje domknięta ani rozliczona, lecz utrwalona jako mechanizm trwający poza pokoleniami, jako wielopokoleniowa struktura zobowiązania, która nie daje się już opisać w kategoriach reformy ani nawet zwykłej przebudowy stosunków własnościowych, lecz ujawnia swój charakter jako systemowego wyniszczenia określonej grupy społecznej, realizowanego poprzez instrumentarium prawne, administracyjne i ekonomiczne, i w tym sensie odsyła do pojęcia „Gentrycide” jako nazwy zjawiska, którego konsekwencje wykraczają poza porządek redystrybucji i ujawniają mechanizm, spełniający kryteria zbrodni przeciwko ludzkości w rozumieniu prawa międzynarodowego.”
W opracowaniu In nomine iuris — corpus delicti gentrycide Wojciech Bąk przeprowadził próbę rekonstrukcji mechanizmu, którego poszczególne działania podlegają kwalifikacji prawnej jako zbrodnie przeciwko ludzkości. Analiza, której „przedmiotem jest rozpoznanie, udokumentowanie oraz kwalifikacja prawna czynów polegających na prześladowaniu z powodów politycznych polskiego ziemiaństwa”, udostępniona została na portalu Bąk+Ordynacja — ordynacja.org.
POST SCRIPTUM
Termin gentrycide oraz jego definicja doktrynalna zostały sformułowane przez Wojciecha Bąka w niepublikowanym opracowaniu „GENTRYCIDE. Utrata wartości materialno-kulturowo-historycznej zespołu pałacowo-parkowego w Chojnie Nowym jako corpus delicti zbrodni przeciwko ludzkości w świetle prawa międzynarodowego. Studium przypadku”, które 15 sierpnia 2025 roku zostało włączone do materiału dowodowego jako załącznik do pisma procesowego złożonego przed Sądem Okręgowym w Lublinie (sygn. akt I C 1738/24).
3 listopada 2025 roku przedłożono je również w zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia zbrodni komunistycznej, noszącej znamiona zbrodni przeciwko ludzkości, złożonego do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie (sygn. S 78.2025.Zk).
17 lipca 2026 roku, podczas wielkopolskich obchodów Święta Policji, miało miejsce uroczyste wręczenie nowego sztandaru Komendzie Powiatowej Policji w Rawiczu. Zgodnie z tradycją, na jego płacie odwrotnym, umieszczony został nowy herb powiatu rawickiego. Umieszczanie znaków samorządowych na sztandarach Policji reguluje rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji:
„Na stronie odwrotnej płata sztandaru pośrodku jest umieszczona haftowana srebrnym szychem gwiazda składająca się z ośmiu pęków promieni. Gwiazda ma wysokość 500–550 mm. W poprzek gwiazdy jest umieszczona rozwinięta wstęga o barwach Rzeczypospolitej Polskiej. Nad wstęgą, pośrodku gwiazdy jest umieszczona tarcza herbowa o wysokości 250 mm o obrzeżu haftowanym złotym szychem”.[1]
Nowy herb i flaga powiatu rawickiego ustanowione zostały przez Radę Powiatu Rawickiego w dniu 25 czerwca.[2] Zgodnie z treścią § 6 uchwały, jej wejście w życie następuje 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Wielkopolskiego. Wtedy dopiero bowiem — zgodnie z art. 88 Konstytucji ust. 1 — akty prawa miejscowego nabierają obowiązującej mocy. Uchwała Rady Powiatu Rawickiego w sprawie ustanowienia herbu i flagi powiatu rawickiego opublikowana została w urzędowym dzienniku w dniu 13 lipca.[3] Tym samym symbole powiatu rawickiego uzyskają status urzędowych znaków jednostki samorządu terytorialnego w dniu 27 lipca.
Jednak już 15 lipca wizerunek herbu powiatu rawickiego umieszczony został na winiecie internetowego Biuletynu Informacji Publicznej Starostwa Powiatowego w Rawiczu. Można zatem skonstatować, że do 27 lipca symbol ten sygnował będzie samorząd na jego oficjalnej witrynie internetowej — podobnie jak na policyjnym sztandarze — „z pewną taką nieśmiałością” i niezobowiązująco. To tytułem nadania smaku głównemu wątkowi tego artykułu, dotyczącego kwestii herbów powiatów wielkopolskich w kontekście historii starych i nowych symboli powiatu rawickiego.
Z medialnych wypowiedzi władz powiatu rawickiego wynika, iż samorząd został zaskoczony nieuporządkowanym statusem formalnym swoich symboli. Można zaryzykować stwierdzenie, że temat herbu powiatu rawickiego w ogóle by nie zaistniał, gdyby nie pomysł ufundowania nowego sztandaru dla Komendy Powiatowej Policji w Rawiczu.[4] Dopiero w toku prowadzonej procedury miano stwierdzić, iż aktualnie użytkowany przez samorząd wzór herbu jest nielegalny.
Okazało się bowiem, że ustanowione w grudniu 2001 roku wzory symboli powiatu rawickiego zostały negatywnie zaopiniowane przez ministra właściwego do spraw administracji publicznej. Przy okazji wyszło również na jaw, że wizerunek herbu obarczony jest mankamentami zarówno w zakresie zgodności z zasadami polskiej heraldyki samorządowej, jak i w zakresie naruszenia praw autorskich. Sięgnijmy zatem do historii przed 24 lat.
W lutym 2002 roku ówczesny Starosta Rawicki przesłał do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o zaopiniowanie wzoru herbu i flagi powiatu rawickiego.[5] Do wniosku załączony został odpis uchwały Rady Powiatu podjętej w grudniu 2001 roku oraz wzory herbu i flagi ustanowione na jej podstawie. Wobec tychże projektów minister wyraził negatywną opinię, podjętą na podstawie uchwały Komisji Heraldycznej.[6]
Podstawowym zarzutem heraldyków wobec wzoru herbu był podział tarczy na trzy pola — niezgodny z polską tradycją heraldyczną — oraz nadmierna ilość motywów. Zwrócono uwagę, że polskie herby terytorialne winna cechować prostota kompozycji, oszczędność liczby godeł i barw. Przede wszystkim jednak wskazano na brak cech oryginalności herbu. Stwierdzono bowiem, że:
„projektant nie zadał sobie żadnego trudu by skomponować herb oryginalny […] autor nadesłanego projektu zestawił po prostu trzy herby”.[7]
Jako czynność naganną uznano natomiast użycie nieautorskiej grafiki. Stanowiło ją przedstawienie orła białego bez korony, który — wedle uzasadnienia — miał nawiązywać do historycznego godła Wielkopolski.
W herbie umieszczono bowiem wizerunek orła pozyskany z publikacji „Miasta Polskie w tysiącleciu”, wydanej w roku 1967 nakładem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Na zamieszczonych w niej barwnych tablicach przedstawione były herby ówczesnych miast. Grafiki wykonane zostały przez zespół plastyków pracujących pod kierunkiem Leona Urbańskiego. Ich specyfiką była archaizująca konwencja na podobieństwo staropolskich drzeworytów. Wśród nich był też herb wielkopolskiego miasta Oborniki z przedstawieniem białego orła.[8]
To właśnie wzór tego orła został bezumownie zapożyczony — by nie określić tego dosadniej — dla potrzeb umieszczenia go w znaku powiatu rawickiego. Dość powiedzieć, że pozyskany biały orzeł z herbu Obornik obsłużył także wzory herbów „zaprojektowane” plagiatorską metodą i sprzedane zarówno samorządom wielkopolskim, jak i małopolskim oraz mazowieckim. Mało tego — orzeł obornicki stał się też godłem województwa mazowieckiego, a po wybarwieniu go na kolor żółty został sprzedany również samorządom górnośląskim.
Proceder „taśmowej” produkcji herbów rozpoczęty został w roku 1995 akcją «Herb dla Gminy».[9] Jej inicjatorem był Andrzej Kulikowski, ówczesny członek Polskiego Towarzystwa Heraldycznego i wydawca „Magazynu Heraldycznego”. Wobec powstałego po reformie samorządowej popytu na herby założył Centrum Heraldyki Polskiej, które reklamował jako „placówkę naukowo-badawczą”. Specyficznie prowadzony proceder opisałem w artykułach 30 lat samorządu, czyli pojedynek o… herby oraz Plagiat — grzech pierworodny polskiej heraldyki samorządowej.
W 1998 roku powołał Kapitułę Herbu Samorządowego, która uzyskała zgodę na prowadzenie konsultacji dla samorządów w budynku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Mimo protestów środowiska heraldyków tzw. Heraldyczny Zespół Konsultacyjny opiniował wzory symboli przygotowywane wcześniej przez prowadzone przez Andrzeja Kulikowskiego Centrum Heraldyki Polskiej lub Fundację Tradycji Rzeczypospolitej. Wiele samorządów uznało, iż otrzymało dla swoich symboli pozytywną opinię od instytucji uprawnionej do jej wydania.
Taka sytuacja nie mogła mieć jednak miejsca w przypadku samorządu powiatu rawickiego, gdyż otrzymanie negatywnej opinii wyrażonej przez ministra przesądzało sprawę. Dziwi zatem, że mimo prawnie zakwestionowanych wzorów symboli powiat używał ich przez kolejne lata. Już sam fakt plagiatu nie tylko dyskwalifikuje wzór herbu, ale przynosi wstyd samorządowi. Ćwierć wieku zaniedbań dowodzi, że niektóre samorządy nie znają statusu swoich symboli albo też w działaniach wizerunkowych używają nieoryginalnych grafik herbów z Wikipedii.
Warto poznać uzasadnienie obecności orła obornickiego w herbie powiatu rawickiego zaprojektowanego przez Centrum Heraldyki Polskiej. W treści uchwały Rady Powiatu Rawickiego z 28 grudnia 2001 roku stwierdzono, iż:
„w polu 1 umieszczono orła białego bez korony, który nawiązuje do historycznego godła Wielkopolski”.[5]
W opinii Komisji Heraldycznej z roku 2002 stwierdzono co prawda, iż użycie wizerunku orła jest zasadne, ale też jednoznacznie wskazano z jakiego heraldycznego wzoru źródłowego należało skorzystać oraz w jakiej postaci heraldycznej go przedstawić (wytłuszczenia treści cytatów własne):
„[…] Odniesienie się do godła herbu jednostki nadrzędnej, jaką jest województwo, w przypadku herbu powiatowego jest trafne, ale należałoby użyć aktualnego herbu województwa. Nie powinno się powtarzać tego znaku w całości. […]”[7]
Komisja Heraldyczna wyraźnie wskazała zatem, że w herbie powiatu wielkopolskiego należy użyć wzoru orła z obowiązującego herbu województwa wielkopolskiego — czyli wzoru ustalonego aktem prawa. Co istotne, wskazano także właściwy heraldycznie sposób opracowania godła herbowego poprzez dokonanie odpowiedniej jego odmiany. Zaznaczono również, że niektóre powiaty województwa wielkopolskiego posługują się herbami przygotowanymi według zasad przewidzianych dla jednostek samorządu terytorialnego II stopnia:
„Należy przy tym zwrócić uwagę, że kilka powiatów Województwa Wielkopolskiego w swoich herbach stosuje uszczerbiony herb Województwa, harmonijnie łącząc go z godłem symbolizującym powiat (bez podziału tarczy herbowej). Przy projektowaniu nowego wzoru herbu warto wziąć pod uwagę rozwiązania przyjęte w innych powiatach Województwa.”[7]
Rozwiązania, o których wspomniała opinia Komisji Heraldycznej dotyczyły wytycznych, które opracowane zostały przez grono historyków i heraldyków na I Krakowskim Kolokwium Heraldycznym. W ramach przyjętych wówczas wniosków ustalono zasady dla plastycznej realizacji wzorów herbów i flag powiatów — należących obok herbów wojewódzkich do herbów ziemskich jako odrębnej grupy znaków heraldycznych — zgodnie ze współczesną sztuką heraldyczną.[10]
Wskazano, że wywodzenie symboli heraldycznych dla powiatów, jako jednostek samorządu terytorialnego niższego szczebla, wskazane jest nawiązanie do herbu jednostki nadrzędnej — czyli województwa — oraz do symboli wywodzących się z lokalnej tradycji historycznej (przytaczam wyjątki ze sformułowanych wniosków — wytłuszczenia tekstu własne):
Symbole wszystkich szczebli samorządu terytorialnego II RP powinny stanowić pod względem zasad tworzenia zwarty i jednolity w skali kraju, chociaż różnorodny w zakresie szczegółowych rozwiązań w zależności od tradycji historycznej poszczególnych regionów, zespół symboliki samorządowej.
Nowe herby wojewódzkie i powiatowe powinny być zgodne nie tylko z regułami klasycznej, zachodnioeuropejskiej sztuki heraldycznej lecz także ze staropolską praktyką tworzenia nowych herbów ziemskich.
Wskazane jest tworzenie godeł herbów powiatowych w drodze takich modyfikacji jak:
utworzenie nowego godła poprzez wydzielenie części z godła herbu wojewódzkiego (tj. uszczerbienie);
odjęcie z godła wojewódzkiego jakiejś istotnej części;
połączenie całości lub części godła wojewódzkiego z motywem nawiązującym do miejscowej tradycji historycznej w tym heraldycznej (np. miejskiej);
zwielokrotnienie całego lub części godła herbu województwa, połączone ewentualnie z jego pewnym odmienieniem.
Wskazane jest aby flagi powiatowe były flagami urzędowymi (z herbem lub godłem powiatu).
W obrębie każdego województwa flagi powiatowe powinny tworzyć spójny system znaków zbudowany na podobnych zasadach.
Wskazane jest zróżnicowanie flag poszczególnych stopni samorządu terytorialnego pod względem budowy lub proporcji.
Taki właśnie modelowy system — wyprzedzający niejako ustalenia I Krakowskiego Kolokwium Heraldycznego — stworzył na początku 1999 roku artysta-plastyk Jerzy Bąk jako „System koordynacji znaków powiatów województwa wielkopolskiego”.[11] O konsultację opracowanych przez siebie autorskich założeń ideowych oraz rozwiązań projektowych poprosił Tadeusza Jeziorowskiego — kustosza Wielkopolskiego Muzeum Wojskowego. W zakresie heraldycznym projekty skonsultował ze Stefanem Kuczyńskim — ówczesnym prezesem Polskiego Towarzystwa Heraldycznego.
Podstawę założeń projektowych stanowiła zasada wywodzenia symboli powiatów jako jednostek samorządu terytorialnego II stopnia, ze znaków wojewódzkich — herbu i flagi. Był nim zaprojektowany przez Jerzego Bąka herb województwa wielkopolskiego przedstawiający wizerunek białego orła osadzonego w czerwonym polu tarczy o kształcie wczesnogotyckim.[12] Wobec wzoru herbu w tej postaci wyraził swoją pozytywną opinię Stefan Kuczyński.[13] Natomiast godło herbowe powiatów stanowić miało połączenie uszczerbionego godła województwa — orła wielkopolskiego — oraz symbolu identyfikującego dany powiat. Całość umieszczono w tarczy późnogotyckiej, dla odróżnienia od herbu wojewódzkiego.
Z kolei dla flagi województwa przyjęty został wzór w kształcie nawiązującym do XVII-wiecznych weksyliów wojsk powiatowych I Rzeczypospolitej. Źródłem wzoru była chorągiew wojskowa powiatu słonimskiego.[14] W części czołowej flagi umieszczony został wizerunek orła wielkopolskiego, a cześć swobodna o zaciętym skosie pozostała biała. We fladze powiatu w części czołowej widniało godło herbowe powiatu, a zacinana w skos część swobodna była dzielona na ilość pasów odpowiadającą liczbie gmin składowych powiatu. Barwy pasów odpowiadały tynkturom herbu. Zbudowany zwarty system symboli stanowił wizualne zaznaczenie przynależności do wspólnoty terytorialnej, wzmacniając jej więź tożsamościową.
Mimo wzorcowej realizacji heraldyczno-weksylologicznych założeń oraz wizualnej atrakcyjności, część powiatów wielkopolskich — w tym powiat rawicki — nie skorzystały z przedstawionych im już w 1999 roku projektów Jerzego Bąka. Być może przyczyną był prosty mechanizm. Urzędnicy z racji braku merytorycznej możliwości oceny zarówno samych wykonawców, jak i proponowanych przez nie rozwiązań projektowych, dali się zwabić instytucjonalnie brzmiącymi szyldami: „Centrum Heraldyki Polskiej”, czy też „Fundacja Tradycji Rzeczypospolitej”. Podobną przynętą była nazwa „Instytut Heraldyczno-Weksylologiczny”.
Niszczący skutek działań przywołanych podmiotów dotknął w mniejszym stopniu powiatową heraldykę Małopolski niż Wielkopolski. Przyczyną był fakt, iż system herbów dla powiatów województwa małopolskiego — podobny w założeniach do wielkopolskiego, choć inaczej rozwiązujący kwestie konstrukcyjne — został opracowany przez uniwersytecko umocowany zespół historyków krakowskich — Zenona Piecha oraz Wojciecha Drelicharza.[15] Projekty graficzne wykonała Barbara Widłak — projektantka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.[16]
W odróżnieniu od systemu wielkopolskiego, dla herbów powiatów małopolskich przewidziano użycie wizerunku orła małopolskiego w różnych stylizacjach. Dla flag ustalono jeden spójny wzór płata o trzech barwnych pasach, na który kładziono herb danego powiatu. Krakowskie opracowanie systemowe, zbudowane w oparciu o wzór orła małopolskiego, wydawało się mieć duże szanse na jego wdrożenie przez wszystkie powiaty małopolskie. Jednak wśród ustanowionych przez samorządy symboli są wzory odbiegające od wzorca modelowego.
Województwo mazowieckie — mimo jego „stołecznego” statusu — w odróżnieniu od wielkopolskiego i małopolskiego nie otrzymało zwartego zespołu herbowo-flagowego. Również w tym przypadku swoją negatywną rolę odegrał podmiot z siedzibą mieszczącą się pod adresem tożsamym z ministerstwem. W 1999 roku Centrum Heraldyki Polskiej sprzedało Sejmikowi Województwa Mazowieckiego orła z herbu Obornik.[17] Można powiedzieć — używając nomenklatury biologicznej — że na skutek „zalęgnięcia się” orła obornickiego w herbie Mazowsza na 7 lat, w mazowieckiej heraldyce powiatowej rozprzestrzenił się inwazyjny gatunek obcy.
Szansa na uporządkowanie heraldycznego bałaganu pojawiła się w roku 2006, gdy przyjęto nowy wzór herbu województwa mazowieckiego. Tak się jednak nie stało, a wzory symboli wdrożone w ostatnich latach przez niektóre powiaty mazowieckie są bolesnym przykładem braku systemowych rozwiązań. Sposób ich kreacji sprawia, że nie posiadają jednoznacznie rozpoznawalnych znamion wojewódzkiej przynależności. Moim zdaniem dowodzi to pomijania założeń ustalonych przez I Krakowskie Kolokwium Heraldyczne. Wzory te otrzymały jednak pozytywną opinię Komisji Heraldycznej.[18][19][20][21]
Wobec powyższego pojawia się zasadnicze pytanie: co jest przyczyną, że w obszarze współczesnej heraldyki jednostek samorządu terytorialnego II szczebla zapanował taki bałagan? Zgodnie z ustawą o odznakach i mundurach do zadań Komisji Heraldycznej należy opiniowanie wzorów symboli samorządowych w zakresie ich zgodności z zasadami heraldyki, weksylologii i miejscową tradycją historyczną.[22] Podstawą opiniowania symboli powiatów są wnioski I Krakowskiego Kolokwium Heraldycznego, którego — w moim przekonaniu — szczególnym kustoszem ma być właśnie Komisja Heraldyczna.
Przegląd procedur opiniowania przez ministerialny organ symboli powiatów województwa wielkopolskiego wydaje się temu zaprzeczać. Z przykrością stwierdzam bowiem, że wśród jego rozstrzygnięć znalazły się też takie, które stan ten pogłębiają. Analiza konkretnych uchwał uzasadnia moje przekonanie, że wydane na ich podstawie opinie ministra skutkują w efekcie niszczeniem rozwiązań opracowanych przez Jerzego Bąka. I to mimo uznawania za wzorcowe wykonanych przez niego projektów samorządowych herbów i flag. W tym kontekście przypadek powiatu rawickiego okazuje się być prostą konsekwencją niekonsekwencji orzecznictwa Komisji Heraldycznej.
Czy można zatem ustalić „praprzyczynę” tego paradoksu? Odpowiedź brzmi: tak. Można nawet określić w czasie jej „prapoczątek”. Otóż w maju 1999 roku Stefan Kuczyński, w opinii o projekcie herbu województwa wielkopolskiego autorstwa Jerzego Bąka, wydanej dla Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego, zaproponował skonsultowanie projektu wzoru flagi województwa z Polskim Towarzystwem Weksylologicznym.[13] Wtedy to ówczesnemu prezesowi Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego — Alfredowi Znamierowskiemu — wraz z projektem flagi okazane zostało całościowe opracowanie Systemu koordynacji znaków powiatów województwa wielkopolskiego, celem pełnego zobrazowania koncepcji identyfikacji wspólnoty ziemskiej.
Sposób tworzenia herbów powiatów, honorowanie w nich jednostek składowych, a szczególnie konstrukcja flag, tak zachwyciły prezesa Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego, że poprosił o podanie wartości autorskiego honorarium za wykonanie takiego opracowania projektowego. Informację taką otrzymał od Jerzego Bąka wraz z prośbą o wyłączenie ze swej działalności Wielkopolski, celem stworzenia dla niej zwartego zespołu znaków terytorialnych w ramach jego autorskiego systemu. Niestety wbrew apelowi natychmiast podjął działania konkurencyjne pod szyldem Instytutu Heraldyczno-Weksylologicznego.
Już w czerwcu 1999 roku zgłosił się do konkursu na projekt herbu i flagi powiatu gnieźnieńskiego, w którym złożył konkurencyjną ofertę. Z uwagi na zaproponowaną dużo niższą cenę wskazany został na ich wykonawcę.[23] Dla powiatu gnieźnieńskiego opracował herb z orłem własnego projektu, ale we wzorze flagi wykorzystał systemowe rozwiązania Jerzego Bąka. Ustanowione symbole nie zostały jednak poddane przez władze powiatu gnieźnieńskiego ustawowej procedurze opiniowania. Wedle Alfreda Znamierowskiego uchwała podjęta w styczniu 2000 roku miała nie podlegać wymogowi ustawowego opiniowania.[24]
W październiku 2000 roku Alfred Znamierowski wykonał projekt herbu i flagi dla powiatu pleszewskiego.[25] We wzorze herbu nie wprowadził jednak odwołania do znaku województwa — jak wskazywały wytyczne I Krakowskiego Kolokwium Heraldycznego — lecz w błękitnym polu tarczy umieścił przedstawienie godła herbowego miasta Pleszewa, dopełnione gwiazdami symbolizującymi 6 gmin wchodzących w skład powiatu. Ten sposób honorowania gmin też pochodził z okazanego mu podczas konsultacji systemowego wzorca herbu powiatów wielkopolskich.
Natomiast w przesłanych do zaopiniowania wstępnych projektach flagi powiatu pleszewskiego wykorzystał systemowy podział jej części swobodnej na poziome pasy. Płat flagi miał jednak kształt regularnego prostokąta w proporcjach 5:8. Tę właśnie niezgodność ze wzorem modelowym zespołu weksyliów wielkopolskich, autorstwa Jerzego Bąka, wychwyciła Komisja Heraldyczna sugerując:
„[…] aby rozważyć możliwość zastosowania flagi Powiatu według projektu 1 lub 2 lecz o wydłużonych proporcjach (5:11) i ukośnie ściętym swobodnym krańcem flagi, podobnie jak ma to miejsce w przypadku innych powiatów Województwa Wielkopolskiego”.[26]
Po dostosowaniu kształtu płata flagi przez Alfreda Znamierowskiego do założeń zgodnych z systemem Jerzego Bąka, jej wzór został przyjęty uchwałą Rady Powiatu Pleszewskiego wraz z herbem oraz pozostałymi insygniami.[27] Warto w tym miejscu dodać, że od 20 stycznia 2000 roku Alfred Znamierowski wszedł w skład Komisji Heraldycznej.[28] Przez kolejne 19 lat łączył prywatną działalność w zakresie projektowania symboli samorządowych z ich opiniowaniem w ramach organu opiniodawczo-doradczego ministra do spraw administracji publicznej.
O ile pierwsze projekty symboli powiatów wielkopolskich, zrealizowane przezeń pod szyldem Instytutu Heraldyczno-Weksylograficznego, nosiły znamiona „ostrożnego” wejścia w cudzy ogródek, to już projekt przygotowany w roku 2012 dla powiatu wągrowieckiego dowodzi wprost nieetyczności działań członka Komisji Heraldycznej. W projekcie herbu Alfred Znamierowski nie tylko wykorzystał zaprojektowany przez Jerzego Bąka autorski wzór orła wielkopolskiego, ale złamał także zasadę uszczerbiania znaku nadrzędnego w symbolach powiatów wielkopolskich.[29]
Jako godło powiatu wprowadzony został połuorzeł — czyli orzeł cięty pionowo — obok którego umieszczono symbol nawiązujący do lokalnej tradycji historycznej. Dla flagi przyjęto podobne rozwiązanie do projektu opracowanego w roku 2000 z podziałem na poziome pasy. Jednak zamiast płata o konstrukcji zawierającej część swobodną ciętą w skos, wprowadzono format prostokąta niezgodny z założeniami ustalonymi dla zespołu weksyliów powiatów województwa wielkopolskiego. Mimo tego symbole uzyskały pozytywną opinię Komisji Heraldycznej.[30] Kwestię uzasadnienia przez Alfreda Znamierowskiego zawłaszczenia wzoru orła wielkopolskiego pozwolę sobie omówić przy innej okazji.
W tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie. Dlaczego Komisja Heraldyczna, która od początku konsekwentnie wskazywała wzorcowy sposób realizacji symboli powiatów wielkopolskich — tak herbów, jak i flag — w przypadku projektów Alfreda Znamierowskiego odstępowała od ich krytycznej weryfikacji. Jakie przesłanki stały za wydaniem pozytywnej opinii dla wzorów, które nie tylko rozbijały zwartość i jednolitość zespołu symboli przewidzianą dla jednostek samorządu terytorialnego województwa wielkopolskiego, ale wręcz nosiły znamiona naruszenia praw autora wzorcowego systemu.
Okazuje się bowiem, że wobec projektów herbów z użyciem wizerunku orła wielkopolskiego, zrealizowanych dla powiatów województwa wielkopolskiego przez innych wykonawców, Komisja Heraldyczna wydawała kategorycznie brzmiąca opinię negatywną. W przypadku projektu herbu powiatu kolskiego, który w roku 2000 miał być zrealizowany przez Józefa S. Mujtę — dyrektora Muzeum Technik Ceramicznych w Kole — jednoznacznie stwierdzono, iż:
„[…] jego twórca zestawił w sposób najzupełniej mechaniczny poprzez skanowanie, co stanowi naruszenie praw autorskich, wzór Orła z herbu Województwa Wielkopolskiego projektu poznańskiego art. grafika Jerzego Bąka, z wzorem koła autorstwa Waltera Leonharda […]”. [31]
Co więcej — we wszystkich opiniach, wyrażanych wobec projektów symboli przygotowanych dla powiatów wielkopolskich, Komisja Heraldyczna wyraźnie wskazywała wzory autorstwa Jerzego Bąka jako przykłady właściwie zrealizowanych herbów i flag. Źródłem tego konsekwentnego stanowiska jest opinia z maja 2000 roku, dotycząca symboli powiatu obornickiego, wydana zresztą jako pierwsza pozytywna opinia ministerialnego organu dla powiatu wielkopolskiego:
„Przedłożone projekty herbu, flagi i pieczęci powiatu obornickiego opiniuję pozytywnie. Są one wzorowym przykładem właściwego podejścia do projektowania symboli”. [32]
Precyzyjną wykładnię założeń przyjętych przez Komisję Heraldyczną dobrze streszcza uzasadnienie negatywnej opinii, przekazanej w roku 2002 powiatowi szamotulskiemu. Uznano w niej, że wskazane jest:
„wykorzystanie doświadczeń innych powiatów Województwa Wielkopolskiego, które przyjmując do swych herbów uszczerbiony herb Województwa z dodanymi lokalnymi godłami, stworzyły zalążek pewnego systemu heraldycznego powiatów tego regionu. W tych powiatach stosuje się też flagi jednego, charakterystycznego dla Województwa Wielkopolskiego układu i kształtu.” [33]
Aktualny przypadek powiatu rawickiego należy zatem ocenić w opisanym powyżej kontekście. Jak zostało to już wspomniane, Starostwo Powiatowe w Rawiczu przez 24 lata posługiwało się symbolami, wobec których wydana została negatywna opinia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Kolejne władze powiatu nie widziały w tym problemu, a po latach wręcz o nim „zapomniały”. Dziwi mnie jednak informacja, że wiedzę o uchybieniach formalnych herbu powzięto dopiero w roku 2025, podczas procedury dotyczącej sztandaru dla Komendy Powiatowej Policji w Rawiczu.
W październiku 2024 roku, podczas posiedzenia Konwentu Powiatów Województwa Wielkopolskiego, przedstawiłem bowiem prezentację dotyczącą zaniedbań w zakresie prawnego statusu symboli powiatów wielkopolskich. Szczegółowo omówiłem obszar błędów w zakresie heraldycznym i plastycznym, łącznie ze wskazaniem plagiatów. Wyjaśniłem założenia modelowego Systemu koordynacji znaków powiatów województwa wielkopolskiego. Zaproponowałem również profesjonalną pomoc i dla ułatwienia udostępniłem nawet elektroniczny kontakt.[34]
Jednak poza nieoficjalną rozmową z wicestarostą powiatu gnieźnieńskiego, na której podstawie skierowałem w styczniu 2025 roku do urzędu odpowiednią ofertę w zakresie uporządkowania wskazanych zaniedbań,[35] pozostałe samorządy nie zaanonsowały zainteresowania. Jakież było zatem moje zaskoczenie, gdy w połowie czerwca 2026 roku okazało się, że powiat rawicki sfinalizował w błyskawicznym tempie — 2 miesięcy (!) — zarówno procedurę pozyskania projektu nowych wzorów herbu i flagi, jak też ich ministerialnego zaopiniowania.
Opracowanie w zakresie historycznym wykonał Tomasz Struk, a w plastycznym Jakub Malicki.[36] Pierwsze projekty wykazały jednak, że wykonawcom obca była wiedza dotycząca właściwych zasad kreacji symboli powiatów wielkopolskich. Świadczy o tym jednoznaczne brzmienie opinii wyrażonej przez Komisję Heraldyczną:
„[…] Niestety wydaje się, że wnioskodawca nie wziął pod uwagę zgłoszonych wątpliwości wyrażonych 24 lata temu przez Komisję Heraldyczną. Zaproponowany herb nadal nie ma znamion oryginalności, a stanowi zestawienie dwóch herbów — „województwa wielkopolskiego” i herbu. Rawicz, który w obecnym projekcie nawiązuje do rodziny Przyjemskich. […]
Projekt wygląda na pośpiesznie przygotowywany, bez głębszej refleksji heraldycznej i historycznej. Przede wszystkim jednak Komisja zgłasza uwagi natury graficznej: różna jest stylizacja orła i godła Rawicz, przez co herbowi brakuje spójności. […]
Orzeł Biały w polu górnym nie jest ani orłem Przemysła II, ani orłem z obecnego herbu województwa wielkopolskiego […]”[37]
Warto zaznaczyć, że Komisja Heraldyczna zamieściła w tejże opinii również precyzyjną sugestię co do właściwej realizacji projektów symboli powiatów wielkopolskich. Przywołano w niej wskazane wprost przykłady projektów herbów i flag, zrealizowanych przez Jerzego Bąka w ramach jego autorskiego Systemu koordynacji znaków powiatów województwa wielkopolskiego i od 26 lat uznawanego przez ministerialny organ za wzorcowy:
Komisja zwraca tu uwagę wnioskodawcy na wzory herbów innych powiatów wielkopolskich (np. powiaty grodziski, jarociński, obornicki, pilski), które mają pozytywną opinię ministra właściwego ds. administracji publicznej, a które zaprojektowano w podobny sposób […]
Negatywna opinia o projekcie herbu pociąga taką samą opinię o projekcie flagi […] Nie jest poprawna pod względem heraldycznym i weksylologicznym […] Komisja zachęca także i tu władze powiatowe do zapoznania się z systemem flag powiatów wielkopolskich tam, gdzie mają one pozytywną opinię ministra (np. w przywołanych wyżej powiatach).”[37]
Wobec takich zastrzeżeń władzom powiatu powinna zapalić się „czerwona lampka”. Należało zapytać, dlaczego wykonawcy forsują błędne rozwiązania, skoro Komisja Heraldyczna wskazała właściwe wzory. Wystarczyłaby konsultacja z zarządami powiatów wskazanych w jej opinii, by otrzymać kontakt do autora opracowania Systemu koordynacji znaków powiatów województwa wielkopolskiego. Stało się jednak inaczej i w herbie powiatu rawickiego zamiast oryginalnego orła wielkopolskiego wprowadzono jego imitację.
Dla flagi przyjęto postać heraldyczną z godłem położonym w centralnej części jednobarwnego płata o kształcie prostokąta. Tym samym symbole jako całość nie podkreślają przynależności powiatu rawickiego do samorządowej wspólnoty województwa wielkopolskiego. Należy podkreślić, że w ten sposób pominięto wyraźne wskazówki Komisji Heraldycznej w zakresie kreacji weksylium właściwego dla powiatu wielkopolskiego. A jednak nie zostało to zakwestionowane i projekty w tej postaci otrzymały opinię pozytywną.[38]
Projektów graficznych, przygotowanych przez Jakuba Malickiego, nie zamierzam oceniać — ot, licentia poetica. Nadmienię tylko, iż w herbie zaburzona została heraldyczna hierarchia. Pełne przedstawienie niedźwiedzia, wzmocnione optycznie jego czarnym wybarwieniem, nie oddaje właściwie statusu tego symbolu jako podporządkowanego — mimo położenia go w miejscu przewidzianym w autorskim systemie Jerzego Bąka. Dodatkowo za mały półorzeł „pływa” w górnej części pola tarczy herbowej, zamiast możliwie maksymalnie ją wypełniać.
Zaznaczę ponownie — co jest formalnie istotne — iż wykonany rysunek półorła jest imitacją źródłowego wzoru godła herbowego województwa wielkopolskiego, którym jest orzeł wielkopolski autorstwa Jerzego Bąka. Zasada wywodzenia znaku powiatu ze znaku jednostki nadrzędnej wymaga stosowania odmiany tego samego godła według wzoru, który ustalony został aktem prawnym. Tu nie ma miejsca na żaden erzac. Poza tym uważam, że projektant kierujący się kodeksem etyki zawodowej nie powinien przyjąć tego zlecenia.[39]
Dowodem na niekonsekwencję w realizacji założeń heraldyczno-weksylologicznych jest flaga, której kształt łamie zasady ustalone dla zespołu weksyliów powiatów wielkopolskich. Jeśli bowiem zaprojektowano herb według wzorca wskazanego przez Komisje Heraldyczną to należało także flagę dostosować do oryginalnego wzoru systemowego. Nakazywałaby to rzetelna analiza opinii Komisji Heraldycznej. O jej braku świadczy przemilczenie istnienia autorskiego systemu Jerzego Bąka w opracowanym uzasadnieniu historyczno-heraldycznym.
Analiza prac skłania do wniosku, że prowadzono je pod presją czasu — co zresztą wytknęła Komisja Heraldyczna — a priorytetem było wykonanie sztandaru policyjnego. W efekcie powstały projekty stanowiące ułomne naśladownictwo rozwiązań przewidzianych dla symboli powiatów wielkopolskich. W mojej ocenie także sposób przeprowadzenia formalnej procedury świadczy, że samorząd „poszedł na skróty”. Intencji wykonawców nie ocenię, bo nie znam. Znam za to wspomniany efekt ich pracy oraz jej wycenę: 35.250,00 zł.[40]
Poza zarzutem imitacji orła wielkopolskiego należy też krytycznie ocenić sposób użycia wizerunku niedźwiedzia. Wedle założeń systemowych winien on stanowić symbol odwołujący się do lokalnej tradycji historycznej. Zdaniem Komisji Heraldycznej bardziej uzasadnione było odniesienie do herbu miejskiego niż do herbu szlacheckiego Rawicz. Stąd też negatywna ocena wyrażona wobec pierwszego projektu herbu z przedstawieniem „panny na niedźwiedziu” jako odwołaniem do rodowego herbu założyciela miasta Adama Olbrachta Przyjemskiego.
W uzasadnieniu historyczno-heraldycznym stwierdzono, że głównym wzorem przedstawienia niedźwiedzia — który podkreślać ma „ważną rolę rodu Przyjemskich herbu Rawicz” — był wizerunek na zworniku katedry wawelskiej. Rzecz w tym, iż heraldyczna bestia jest tam wyobrażona inaczej niż w projekcie herbu. Niedźwiedź nie kroczy, lecz stoi i unosi lewą łapę, a nie prawą, którą trzyma stojącą pannę. Zupełnie inne w wyrazie jest jego przedstawienie niedźwiedzia — a raczej niedźwiadka — na iluminacji w akcie królewskiej lokacji Rawicza.
Warto o tym wspomnieć, gdyż Komisja Heraldyczna konsekwentnie wskazywała herb miasta jako źródło lokalnej tradycji heraldycznej. W żadnej swojej opinii nie wskazywała wizerunku widniejącego na zworniku w katedrze na Wawelu. Przede wszystkim jednak — w myśl założeń przywołanych przez ministerialny organ — przedstawienie niedźwiedzia w projekcie herbu winno zostać odpowiednio uszczerbione. Taki też projekt przygotowany został dla powiatu rawickiego przez Jerzego Bąka w roku 1999, w ramach jego autorskiego systemu.
Po zapoznaniu się z projektem uchwały o ustanowieniu symboli, opublikowanym w biuletynie informacji publicznej, skierowałem do biura rady powiatu pismo. Poinformowałem w nim o zaistnieniu istotnych faktów, mających w konsekwencji wpływ na przyjęcie przez radnych uchwały w oparciu o niepełną wiedzę w zakresie zasad projektowania wzorów symboli powiatów wielkopolskich.[41] Wskazałem, że procedowane projekty jako całość nie podkreślają przynależności powiatu do samorządowej wspólnoty województwa wielkopolskiego.
Z uwagi na to wniosłem o wstrzymanie prowadzonej procedury i umożliwienie radnym dokonania wyboru pomiędzy zakupionymi wzorami herbu i flagi, a wzorami zgodnymi z modelowym «Systemem koordynacji znaków powiatów województwa wielkopolskiego». Poinformowałem też, że jestem gotów przekazać systemowe projekty za symboliczną złotówkę netto. Dodatkowo poprosiłem o umożliwienie mi wystąpienia podczas posiedzenia Rady Powiatu. Niestety odpowiedzi nie było, a radni podjęli uchwałę ustanawiającą symbole.[42]
W opublikowanym przez powiat oficjalnym wyjaśnieniu stwierdzono, iż procedurę zmiany symboli podjęto, ponieważ „obowiązujący herb pomimo wcześniejszych starań o jego akceptację nie uzyskał aprobaty”. Zaznaczono, że „po naniesieniu poprawek, Powiat Rawicki uzyskał pozytywną opinię Komisji w zakresie zgodności nowego herbu i flagi z zasadami heraldyki i weksylologii oraz miejscowej tradycji historycznej, której przewodniczył prof. dr hab. Jan Wroniszewski”.[43] Tym argumentem ad auctoritatem zamknięto dyskusję, która rozbrzmiała w przestrzeni publicznej.
Rzym przemówił — sprawa zamknięta. Komisja Heraldyczna wydała pozytywną opinię, Minister oficjalnie ją zatwierdził, Rada Powiatu podjęła uchwałę — wszystko zatem jest lege artis. Otóż w mojej opinii tak nie jest. Swoje zastrzeżenia, co do samych wzorów symboli i sposobu ich realizacji, przedstawiłem powyżej. Jednak to właśnie kwestia wyrażenia przez Komisję Heraldyczną pozytywnej opinii wobec tych projektów symboli budzi we mnie konsternację graniczącą z oburzeniem. Osobiście uważam, iż jest to — ujmując rzecz „po wielkopolsku” — poruta.[44]
Nie rozumiem bowiem dlaczego członkowie Komisji Heraldycznej podjęli decyzję stanowiącą zaprzeczenie własnego orzecznictwa. Zaaprobowano bowiem herb z godłem stanowiącym ewidentną imitację wizerunku orła wielkopolskiego autorstwa Jerzego Bąka, obecnego w herbach uznawanych za wzorcowe dla kreowania herbów powiatów wielkopolskich. Uważam, że decyzja ta wpisuje się we wspomniane wcześniej działania skutkujące niszczeniem pracy wykonanej przed laty przez poznańskiego twórcę.
Jako że 1 obraz mówi więcej niż 1000 słów, dlatego podniesiony problem najmocniej zobrazuje heraldyczne kuriozum, jakie powstało w roku 2013. Tak wygląda efekt procedury opiniowania wzorów symboli powiatu międzychodzkiego przez Komisję Heraldyczną, której przewodniczył ks. dr Paweł Dudziński. Wedle uzasadnienia historyczno-heraldycznego w projekcie herbu tego wielkopolskiego powiatu umieszczono — uwaga: orła andegaweńskiego (sic!). Nie — to nie jest pomyłka. Tak właśnie brzmi oficjalnie zatwierdzone blazonowanie herbu:
Herbem powiatu międzychodzkiego jest tarcza późnogotycka typu hiszpańskiego, gdzie w górnej połowie czerwonego pola znajduje się uszczerbiony orzeł andegaweński ze złotym dziobem i przepaską, a w dolnym srebrnym polu /białym/ czerwony mur ceglany z trzema blankowanymi wieżami z prostokątnymi oknami, pomiędzy wieżami są cztery złote gwiazdy.[45]
Analiza wzorów symboli powiatu międzychodzkiego, zrealizowanych przez Zbigniewa Jakubowskiego, pozwala domniemywać, że ich wykonawca w dość specyficzny sposób próbował uniknąć naśladownictwa projektów opracowanych wcześniej przez Jerzego Bąka. Dowodzi tego przykład pierwszego projektu flagi, przygotowanego w postaci prostokąta w proporcjach 5:8, który — podobnie jak w przypadku powiatu rawickiego — odbiegał od przewidzianego dla zespołu weksyliów powiatów wielkopolskich.[46]
Wobec tak zaprojektowanego wzoru flagi Komisja Heraldyczna wyraziła opinię negatywną:
„Projekt flagi Komisja opiniuje negatywnie ze względu na tak (pisownia oryginalna), że czerwona część tarczy herbowej położona została częściowo na czerwonej kwarcie płata flagi, co nie odpowiada zasadom weksylologii.” [47]
Dopiero projekt flagi w kształcie zgodnym ze wzorcem przewidzianym w autorskim systemie poznańskiego projektanta otrzymał jej pozytywną opinię.[48]
Zauważę też, że wykreowana postać „ptaszora” — przepraszam za nieheraldyczną definicję — jako efekt próby „nie-nawiązywania” do wzoru orła wielkopolskiego wedle projektu Jerzego Bąka, stanowi nie tyle autorsko stylizowaną imitację, co karykaturalną „masakrację” utworu pierwotnego. Kuriozalności tego przypadku dopełnia treść uzasadnienia pozytywnej opinii, podpisanej ręką byłego przewodniczącego Komisji Heraldycznej, w imieniu kolegialnego ciała, jakim jest ministerialny organ:
„Komisja Heraldyczna zwraca jednak uwagę, że ze względu na dużą liczbę szczegółów herbowych konieczne wydaje się opracowanie graficznej wersji „uproszczonej”, z ograniczeniem stopnia szczegółowości rysunku. W przeciwnym fazie, herb będzie nieczytelny w pomniejszeniu — np. na papierze listowym, wizytówkach, czy też — w przypadku opracowania wzoru takowych — na pieczęciach urzędowych.” [48]
A zatem wzór herbu powiatu wielkopolskiego, który Komisja Heraldyczna rekomendowała ministrowi jako spełniający wszystkie wymogi zgodności z zasadami heraldyki i wielkopolskiej tradycji historycznej — choćby z „orlo-andegaweńską” tradycją heraldyczną w tle — był jednocześnie obciążony tak istotnymi mankamentami użytkowymi, iż w postaci pozytywnie zaopiniowanej nie mógł być użytkowany w kancelaryjnej działalności samorządu, a przede wszystkim na urzędowych pieczęciach. Być może dlatego powiat pieczęci nie ustanowił.
Wydawać się to może dziwne, ale honoruję prawo zdefiniowane przez „klasyka”: Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej. Nie odmawiam bowiem nikomu prawa do projektowania herbów samorządowych. Jednak herb powiatu międzychodzkiego z wizerunkiem zdeformowanego orła wielkopolskiego przyprawia mnie o ból oczu, a o ból serca widok jego imitacji w herbie powiatu rawickiego. Proszę nie wyciągać z tego wniosku, że uważam, iż winnymi ich zaistnienia są tylko kreatorzy. Przypomnę, że oba symbole zatwierdził minister Rzeczypospolitej Polskiej.[49][50]
Zapytam zatem publicznie — po co państwo polskie tworzy ustawowe zabezpieczenia, skoro taka „nie-radosna twórczość” przechodzi przez eksperckie sito kontrolne? Jaki cel miało powołanie przy ministrze właściwym do spraw administracji publicznej organu opiniodawczo-doradczego, skoro za jego aprobatą takie wzory otrzymują status oficjalnych znaków polskich jednostek samorządu terytorialnego? Dlaczego po raz kolejny Komisja Heraldyczna podejmuje decyzję niszczącą spójność zespołu symboli województwa wielkopolskiego?
Jestem zdania, że otrzymane powołanie do składu ministerialnego organu opiniującego herby — jako znaki stanowiące wizualny nośnik treści aksjologicznych — oznacza coś więcej niż tylko docenienie osobistych kompetencji w zakresie heraldyki. To właśnie dlatego od członków Komisji Heraldycznej oczekiwałbym wyrażenia zdecydowanej dezaprobaty wobec tworzenia dla powiatów wielkopolskich symboli imitujących wzory autorstwa Jerzego Bąka i godzących w jego prawa.
Jeśli nie dla zasad uznanych 26 lat temu za istotne dla heraldycznej tożsamości ziemi wielkopolskiej to choćby z szacunku dla Jerzego Bąka i jego pracy.
POST SCRIPTUM
Kwestia mankamentów, jakimi nadal — podkreślę: nadal — obarczone są symbole części powiatów wielkopolskich, omówiona została przeze mnie szczegółowo w roku 2024 podczas posiedzenia Konwentu Powiatów Województwa Wielkopolskiego. Nie chcę domniemywać przyczyn, dla których samorządy używające symboli wadliwych formalnie i heraldycznie pozostały głuche na zaoferowaną im profesjonalną pomoc. Pozwolę sobie jednak zaapelować — nie idźcie drogą powiatu rawickiego.
Dlatego też autorska prezentacja zostanie powtórzona. Będzie to miało miejsce najprawdopodobniej podczas wrześniowego posiedzenia Konwentu Powiatów Województwa Wielkopolskiego. O jego dokładnym terminie władze powiatów zostaną powiadomione.
Zapraszam.
25 lat temu Powiat Grodziski ustanowił swoje oficjalne symbole tożsamościowe. Przyjęte wzory herbu i flagi stanowiły jednak nie tylko znaki własne jednostki samorządowej, ale identyfikowały także jej przynależność do wielkopolskiej wspólnoty terytorialnej. Herb i flaga powiatu zaprojektowane zostały w ramach modelowego «Systemu koordynacji znaków powiatów województwa wielkopolskiego», autorstwa Jerzego Bąka, opracowanego na początku 1999 roku dla wszystkich powiatów wielkopolskich.
Zgodnie z jego założeniami widniejący w herbie wzór godła heraldycznego — uszczerbiony Orzeł Wielkopolski — podkreśla przynależność danej jednostki samorządu terytorialnego do samorządowej wspólnoty powiatów ziemskich województwa wielkopolskiego. Drugim symbolem — wywiedzionym z lokalnej tradycji historycznej — jest ulistniona gałązka lipy, której przedstawienie widniało na monetach bitych przez mennicę w Grodzisku w XIV wieku. Pięć liści oznacza pięć gmin wchodzących w skład powiatu.
Opracowanie Jerzego Bąka, w zakresie tworzenia nowych herbów powiatów wielkopolskich, wyprzedzało wnioski sformułowane podczas I Krakowskiego Kolokwium Heraldycznego. Projekty herbu i flagi, odznaczające się autorską inwencją w zakresie idei heraldyczno-weksylologicznej, formy plastycznej oraz układu kompozycyjnego i konstrukcyjnego, uznane zostały przez Komisję Heraldyczną za wzorcowe. Modelowe opracowanie spełnia bowiem wymogi tworzenia spójnego modelu heraldyczno-weksylologicznego w obrębie województwa.
25 lat później ta sama Komisja Heraldyczna wydała opinię, której skutkiem jest naruszenie jednolitości zespołu symboli powiatów wielkopolskich, mimo że w swoim orzecznictwie nadal uznaje za właściwe systemowe zasady przyjęte w projektowaniu herbów i flag powiatów wielkopolskich i jako wzorcowy przykład podaje — obok powiatów obornickiego, jarocińskiego i pilskiego — właśnie wzory symboli powiatu grodziskiego.
Decyzją Komisji Heraldycznej usankcjonowana została w herbie powiatu rawickiego imitacja «orła wielkopolskiego», zamiast wprowadzenia w nim oryginalnego wzoru, jakim jest źródłowe godło w znaku województwa wielkopolskiego. Pozytywnie zaopiniowano również wzór flagi, który w przyjętej postaci łamie zasady ustalone dla zespołu weksyliów powiatów wielkopolskich.
POST SCRIPTUM
Osobiście uważam, iż jest to — ujmując rzecz „po wielkopolsku” — PORUTA
Do tematu powrócę…
10 lat temu Sejm oraz Senat Rzeczypospolitej Polskiej przyjęły Uchwały w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej w latach 1939-1945. Na mocy uchwały sejmowej dzień 11 lipca — rocznica apogeum zbrodni — ustanowiony został Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.
W uchwale wezwano do ustalenia miejsc zbrodni i ich oznaczenia, zapewnienia godnego pochówku wszystkim odnalezionym ofiarom, oddania należnej czci i szacunku niewinnie zamęczonym i pomordowanym, sporządzenia pełnych list ofiar. Zaapelowano też o kontynuację dzieła pojednania i dialogu, wspieranie współpracy historyków, w tym rozszerzenie dostępu do archiwów państwowych, wzmocnienie współpracy władz Rzeczypospolitej Polskiej i Ukrainy w najważniejszych dla przyszłości obu narodów sprawach.
Wyrażony został szacunek i wdzięczność Ukraińcom, którzy narażając własne życie, ratowali Polaków oraz skierowano apel do Prezydenta RP o uhonorowanie tych osób odznaczeniami państwowymi. Przypomniano również postawę znacznej części ludności ukraińskiej, która odmawiała udziału w napadach na Polaków. Złożono także podziękowania Kresowianom i ich potomkom oraz ludziom dobrej woli, którzy od dziesiątków lat domagali się prawdy, kierując się mottem „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”.
„Krwawa Niedziela” jest faktem. „Rzeź Wołyńska” jest faktem. Faktem jest ludobójstwo Polaków dokonane przez Ukraińców nie tylko na Kresach. Faktem jest również to, iż wiele ofiar tej zbrodni do dziś nie doczekało się imiennego pochówku. I to jest ten w pełni doczesny wymiar ludzkiej gehenny. Tragedii, która dotknęła tak osobiście obywateli Rzeczypospolitej, jaki i Ją samą jako Wspólnotę Wielu Narodów. Jest jednak jeszcze inny bardzo ważny wymiar, o którym nie można zapomnieć.
Gdy Jezusowi zadano pytanie — a de facto oczekiwano wydania osądu — co myśli o wymordowaniu jego rodaków w Galilei przez Piłata, usłyszano od Nauczyciela z Nazaretu jednoznaczną odpowiedź, która zszokowała myślących wedle zasady talionu. Parafrazując Jego słowa: «Czy myślicie, że te 100.000, które wyrżnięto na Kresach, zasłużyło sobie na to bardziej, niż pozostali mieszkańcy Rzeczypospolitej? Nie — mówię wam. Lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.» (por.: Łk 13,4-5)
Jezus nie zanegował ani faktu dokonanej zbrodni, ani też nie przemilczał, kto był jej sprawcą. Odwrócił jednak wektor rozliczenia. Jego adresatem stali się ci, którzy oczekiwali stosownego postępowania według Prawa. Wedle głoszonej przez Jezusa Dobrej Nowiny prawdziwie Boże Prawo oparte jest tylko na dwóch przykazaniach. Przykazaniu „miłości Boga całym sercem, duszą i umysłem” oraz przykazaniu „miłości bliźniego jak siebie samego”. (Mt 22,35-40)
Ta postawa wymaga własnego nawrócenia. Wtedy zostaje wsparta Błogosławieństwem, którego moc pozwala przekroczyć wszystko, co po ludzku jest niemożliwe. Prawdziwie Boże wybaczenie jest bowiem zapomnieniem — bezwarunkowym i bezterminowym. Chrystus jednak podnosi jeszcze wyżej poprzeczkę: «Wiecie, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a swego wroga będziesz nienawidził. A Ja wam mówię: Miłujcie waszych wrogów i módlcie się za tych, którzy was prześladują…» (Mt 5,43-44)
Czy jest to w ogóle możliwe? Po ludzku — absolutnie nie. Jednakże dla tych, których człowieczeństwo kształtuje wiara w Boga, Który Jest Miłosierdziem, wszystko jest możliwe. Gdy stawaniu w Prawdzie towarzyszy Miłosierdzie, wtedy dokonują się cuda. Taka postawa wiary może otwierać serca. Może — bo to nie przymus. Nie ma też pewności czy to się stanie, ani też kiedy. A jednak to właśnie żywa wiara w Bożą pomoc buduje relacje, które pomogą dopełnić wymóg zadośćuczynienia w wymiarze ludzkim.
Poznanie prawdy, która wyzwala wymaga od nas trwania w nauce Jezusa. Gdy to nastąpi wówczas nikt nie będzie mógł rozgrywać polsko-ukraińskiej historii dla własnych korzyści. Bo jedno jest pewne — jak wtedy, tak i dziś „inni szatani są tam czynni”.
«Naród polski przesyła obywatelom wielkiej Unii Amerykańskiej braterskie pozdrowienia wraz z zapewnieniem najgłębszego podziwu dla stworzonych przez Was instytucji, w których Wolność, Równość i Sprawiedliwość znalazły swój najwyższy wyraz stając się gwiazdą przewodnią dla wszystkich nowoczesnych demokracji.
Święto Wasze szlachetni Amerykanie, nie jest tylko Waszem świętem. Znajduje ono gorący odzew w całym świecie, a szczególnie w naszej ojczyźnie Polsce, która dumna jest z tego, że w wielkiej godzinie Waszych dziejów u boku Jerzego Washingtona stali pod chorągwią wolności także bohaterowie naszych walk o wolność — Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski.»
Tak brzmiała treść uroczystego „Pozdrowienia od Narodu Polskiego”, zamieszczonego w «Polskiej Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych», przygotowanej 100 lat temu z okazji 150. rocznicy Deklaracji Niepodległości w 1926 roku.
Warto i dziś przypominać, że również Polacy pozostawili w historii Ameryki niezatarty ślad — nie tylko znaczony potem i krwią, ale niejednokrotnie ofiarą z życia. To nie tylko powszechnie znani i honorowani bohaterowie walk o Niepodległość Stanów Zjednoczonych — Kazimierz Pułaski i Tadeusz Kościuszko.
To także Stanisław Sadowski i polscy pionierzy z Jamestown w Wirginii z XVII wieku. Albrecht Zaborowski — emigrant z Prus Książęcych i sędzia pokoju z New Jersey. Karol Błaszkowicz — inżynier i kartograf. Felix Miklaszewicz — konfederata barski, a później kaper w służbie marynarki kontynentalnej. Włodzimierz Krzyżanowski — generał wojny secesyjnej i budowniczy kolei oraz polscy osadnicy Panna Maria w Texasie z XIX wieku. A końcu to również miliony Polaków z amerykańskiej Polonii, budujących Amerykę przez kolejne dekady.
Polską Deklarację o Podziwie i Przyjaźni z roku 1926 przygotowano w uznaniu dla amerykańskiego uczestnictwa w I wojnie światowej oraz pomocy udzielonej Polsce — w szczególności wkładu amerykańskich lotników dywizjonu kościuszkowskiego — w czasie wojny z bolszewicką Rosją w 1920 roku.
Deklarację stanowi 111 tomów okolicznościowych pozdrowień, opatrzonych podpisami obywateli II Rzeczypospolitej — od prezydenta Ignacego Mościckiego, premiera Kazimierza Bartla i naczelnika Józefa Piłsudskiego, przez przedstawicieli instytucji rządowych, społecznych, akademickich i religijnych, aż po ponad 5,5 milionów uczniów szkół polskich.
Wśród oficjalnych pozdrowień jest też okolicznościowa karta przygotowana przez władze Politechniki Warszawskiej. Zdobiącą ją ilustrację — w formie panoplium z portretem Kościuszki — wykonał prof. Zygmunt Kamiński. Rok później opracowany przezeń wzór Orła Białego stanie się oficjalnym godłem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej.
To nie tylko pamiątka wyjątkowego gestu w relacjach międzypaństwowych, ale niezwykle osobisty, bo własnoręcznie zapisany, ślad po mieszkańcach ówczesnej Polski. W szczególności dzieciach, które paręnaście lat później stracą życie na własnej ziemi — od Wielkopolski, Pomorza i Śląska, przez Małopolskę, Mazowsze i Wileńszczyznę, aż po Lwów, Wołyń i Podole — tylko dlatego, że byli Polakami.
Polacy pamiętali o wyrażeniu wdzięczności za pomoc w krwawej walce o Niepodległość i jej obronę. W roku 1945 w Jałcie amerykański prezydent „zapomniał” o Polakach, których przodkowie przelewali krew za wybicie się Stanów Zjednoczonych na niepodległość. Oby to się nie powtórzyło.
God Bless America! Boże, błogosław Polsce!
POST SCRIPTUM
Wśród podpisów uczniów polskich szkół, zamieszczonych w kolejnych tomach Polskiej Deklaracji o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych, odnalazłem także autograf mojego Dziadziusia po stronie Mamy — Mieczysława Boduszyńskiego jako ówczesnego ucznia II klasy Prywatnego Gimnazjum OO. Jezuitów w Chyrowie.
Po zakończeniu II wojny światowej rodzina Boduszyńskich podzieliła los polskich ziemian skazanych przez komunistyczny reżim na wyniszczenie. Obywatele Polski, którzy przez pokolenia budowali podstawy niepodległości II Rzeczypospolitej, a podczas wojny czynnie uczestniczyli w zbrojnej strukturze Polskiego Państwa Podziemnego, mieli utracić nie tylko niezależność bytową, ale także swoją tożsamość.
Po latach kolejne dwa pokolenia Boduszyńskich — Mieczysław Maria (specjalista w dziedzinie badań ropy naftowej) oraz Mieczysław Paweł (specjalista od polityki zagranicznej USA) — zasiliły grono Polonii, stając się obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki.
90 lat temu — 2 lipca 1936 roku — ówczesny Minister Spraw Wewnętrznych, po porozumieniu się z Ministrem Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, wydał Zarządzenie w sprawie zatwierdzenia herbu miasta Poznania. Akt prawny opublikowany został w Monitorze Polskim. Dokument nie zawierał graficznego załącznika z przedstawieniem herbu, a jedynie jego opis:
«W polu błękitnem mur miejski srebrny z trzema basztami, środkowa wyższa z oknem barwy pola. Nad basztą środkową — orzeł biały (srebrny) bez korony, w tarczy czerwonej, zwrócony w prawo. Na skrzydłach orła — przepaska złota z trójlistkami. Na baszcie prawej — postać św. Pawła, na baszcie lewej — postać św. Piotra. Postacie świętych — srebrne. Symbole obu świętych (miecz i klucz) oraz aureole — złote. Po prawej stronie św. Pawła i po lewej św. Piotra sześciopromienne gwiazdy złote, pod gwiazdami półksiężyce złote. W bramie otwartej, barwy pola, dwa klucze złote skrzyżowane. Nad nimi — krzyż złoty.»
Ministerialne zarządzenie z roku 1936, normujące urzędowy wizerunek herbu miasta Poznania, wydane zostało na wniosek ówczesnego Zarządu Miejskiego i Rady Miejskiej miasta Poznania. Ustalone w tej postaci obrazowanie heraldyczne uznano jako historycznie uzasadnione. Tym samym utrwalono obecną w ówczesnej literaturze przedmiotu narrację o „orle bez korony” w herbie Poznania, stanowiącą wynik ustaleń badawczych z XIX wieku. Niekoronowany orzeł także po wojnie dobrze wpisywał się w obowiązujący mit piastowskich korzeni ludowej PRL.
Okazuje się jednak, że również wedle publikacji naukowych III Rzeczypospolitej — której przywrócono orła zwieńczonego królewską koroną — Poznań jako najstarsza stolica piastowskiego władztwa oraz gród stołeczny Królestwa Polskiego odrodzonego w roku 1295, ma nadal sygnować się herbem z orłem bez korony. Ze zdziwieniem odnotowuję, iż w literaturze nie tylko nie ma wzmianki o powrocie tłoka najstarszej pieczęci miejskiej do Archiwum Państwowego w Poznaniu w roku 1970, ale także pogłębionej analizy widniejącego na nim obrazowania.
Choć od wprowadzenia nowego wzoru herbu Poznania według projektu Jerzego Bąka minęło ponad 30 lat to w publikacjach o historii miasta nie istnieje temat dramatycznych okoliczności przywrócenia królewskiej korony na głowie orła. Milczy się o „gorącej” dyskusji w Radzie Miejskiej, zamachu na historyczny układ świętych w herbie i próbie zamiany ich miejsc, a w końcu nawet o podważaniu autentyczności średniowiecznego tłoka pieczęci miejskiej — co skutkowało koniecznością przeprowadzenia kryminalistycznej analizy.
Ba! — niektóre publikacje nie zawierają informacji kto jest autorem współczesnego wzoru herbu. Tak jakby stanowiło to „oczywistą oczywistość”. Jednocześnie suflowana jest w miejskich mediach teza, iż najstarszą wersją herbu były „po prostu dwa skrzyżowane klucze z greckim krzyżykiem nad nimi, którym z czasem dodawano kolejnej elementy: godło, koronę, bramę murów miejskich, gwiazdę i księżyc oraz świętych Piotra i Pawła”.*
Satis!